Gdynia, Lublin, a teraz Poznań. Serio trwaj :)
Kolejny bardzo dobry mecz Wiślaczek. Pierwsza połowa bardzo wyrównana, z bardzo solidną defensywą z obu stron, choć także i z tragiczną skutecznością w rzutach zza łuku (Poznań trafił raz, my ani razu

) W trzeciej kwarcie natomiast nasz panie złapały rytm jak z w meczu z Lublinem i zdobyły w tej kwarcie tyle punktów co w sumie do przerwy. Dało to juz dość solidną, dwucyfrową przewagę którą w czwartej kwarcie dość spokojnie udawało się utrzymywać. Jedynie zal trochę rozluźnienia w ostatnich 90 sek gdy z +17 zrobiło się tylko +10 co ma o tyle znaczenie ze dołączanie taką różnicą w Poznaniu wygrał AZS a przecież sytuacja w tabli jest taka że nie da sie wykluczyć że bezpośrednie spotkania mogą mieć znaczenie.
Po raz kolejny tez ciężko się do kogoś u nas przyczepić. Wiadomo, zdarzają się błędy, zdarzają się jakieś przestoje, czasem też po prostu brakuje umiejętności. Ale plusy i tak zdecydowanie przeważają. Są składne akcje, jest coraz lepsze obrona, jest radość z gry,.. cholernie fajnie się to ogląda. A co do poziomu - wiadomo, bywały mecz w tej hali dużo bardziej jakościowe, ale różnica między tym co obecnie można oglądać na parkiecie a tym co było np w eurolidze jest i tak mniejsza niż pomiędzy obecną grą a tym co było nam dane śledzić sezon temu.
Po raz kolejny zaszalała duża Williams. Początek miała nerwowo, widać było ze ma duży rywal do Carter, że nie czuję możliwości ogrywania jej niedziękującej szybkości jak to zwykle czyni z rywalkami, ale po kilku średnio udanych akcjach się rozkręciła i znów wykręciła fajne cyferki (22pkt, 18zb). Ale pal licho cyferki, fenomenalna jest jej energia do gry. Ona jest na parkiecie wszędzie. Walczy pod koszem, by po chwili rzucać się na parkiet po niczyją piłkę rozpoczynając kontrę którą i tak wykańcza. Chciałbym by nas na nią było stać i w kolejnym sezonie.
Poza nią kolejny raz bardzo dobrze wypadła nasza ławka - tercet Stasiuk, Vujacić, Gilmajster (bilans Wisły od jej przyjścia 3-0) zdobył 23pkt i sumaryczny eval 30 odwalając też kawał dobrej roboty w defensywie. Niemojewska i Jasiulewicz miały fatalną skuteczność, ale mimo to były bardzo przydatne. Mała Williams momentami - jak to ona - czasem piłka wylatywała jej z rąk, czasem nogi się ślizgały a piłka do kosza niechciana wpaść do kosza z czystej pozycji ale miała tez momenty gdy pociągnęła grę i koniec końców zdobywała więcej punktów niż duet Popovic - Brown razem wzięty. I na koniec Maja Cykowska.. jak ją ocenić? W 18 minut 0 asyst, przechwytów, strat i oddanych rzutów za 2. 1 zbiórka (a to silna skrzydłowa!) ale za to 2/2 za 3 i brak większych błędów w obronie.. hmm...
------------
Ta wygrana to kolejny duży krok w stronę PO ale też nie ma co ukrywać apetyt rośnie a więc w kolejnych meczach trzeba będzie zdawać też egzamin z dojrzałości i nie tylko robić niespodzianki ale wygrywać z pozycji faworyta. Do tej pory czekałem na mecze z dużym spokojem. W Jeleniej Górze byłem dość pewny wygranej a w innych spotkaniach chciałem tylko by panie zagrały dobry mecz i dały trochę emocji. A jak się uda coś wygrać to tym lepiej. Ale że udało sie wygrać już w sumie 6 razy, i że skład został świetnie uzupełniony to optyka się zmienia. Za 3 dni jedziemy do Warszawy i na ten moment trudno nie widzieć nas w roli faworyta. Nie dość że wygraliśmy wysoko 1 mecz, nie dość ze mamy duzo lepszy bilans to po prostu wyglądamy obecnie po prostu lepiej personalnie.W porównaniu z 1 meczem z Polonii doszła podkoszowa Amerykanka (fakt, szału nie robiła, ale nam trochę problemów sprawiła) a do nas dołączyły 2 panie. Wypadałoby więc wygrać i w stolicy a to może sie okazać trudniejsze ostatnie mecz. Podobnie w roli faworyta będzie przystępować do domowych spotkań z Jelenią Górą, Bochnią, Bydgoszczą a może i z Gdynią czy Toruniem. Zobaczymy ile z tych 6 spotkań uda się w praktyce wygrać
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...