Edyta Koryna: Najtrudniej zdobyty medal

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Edyta Koryna: Najtrudniej zdobyty medal

Postautor: Waldi » 20 maja 2005, 11:10

Kiedy polkowiczanki nie wykorzystały w czwartym meczu rywalizacji z PZU Polfą Pabianice atutu własnego parkietu niewielu wierzyło w wywalczenie brązowego medalu na parkiecie rywalek. Teraz wszystkim malkontentom nie pozostaje nam nic innego jak przyznać się do błędu. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego wygrały w Pabianicach 87:75 i tym samym wywalczyły historyczny pierwszy medal mistrzostw Polski. – Utarłyśmy nosa tym, którzy spisywali nas na straty – mówi uradowana Edyta Koryna.

Dopiero pięciomeczowa batalia z PZU Polfą Pabianice wyłoniła brązowego medalistę mistrzostw Polski. Jak pani ocenia całą finałową serię?

- Powiem szczerze, że do tej pory nie potrafimy w to tak do końca uwierzyć. Przed samą rywalizacją nikt nie wymieniał nas w roli faworyta, a jak się potem okazało to Polfa okazała się największym przegranym tego sezonu. Dla pabianiczanek dramaturgia czy wręcz tragedia zaczęła się już w rywalizacji z Wisłą, kiedy to przegrały decydujący piąty mecz prowadząc nawet 17 punktami. Wielu już wtedy mówiło nam, że lepiej dla nas byłoby spotkać się z wiślaczkami, z którymi wygrałyśmy w sezonie zasadniczym. My jednak nie chciałyśmy patrzeć na innych. Już pierwszy mecz, minimalnie przegrany, pokazał, że możemy wygrać z Polfa. Wysoko wygrany drugi mecz dodał nam przysłowiowego wiatru w żagle i potem już wszystko potoczyło się po naszej myśli.

Mogłyście jednak całą rywalizację zakończyć już wcześniej. Najpierw wspomniana przez panią pechowa porażka w pierwszym meczu, a później przegrana w meczu numer 4. na własnym parkiecie…

- Ja myślę, że zgubiła nas trochę pycha. Przy prowadzeniu 2:1 i w perspektywie czwartym meczu na własnym parkiecie nikt nie przypuszczał, że możemy przegrać. Wszyscy dookoła szykowali się na wielką fetę i to w pewnym stopniu również nas uspokoiło. Wydawało się, że będzie miło, łatwo i przyjemnie ale tak nie było. Polfa po raz kolejny pokazała wielką klasę i musiałyśmy jechać do Pabianic. Przed decydującym piątym meczem trener na przedmeczowej odprawie powiedział nam wprost. Dziewczyny nie ma szóstego meczu i już nie będzie. Sezon się kończy i trzeba naszą pracę i trud uwieńczyć medalem. To bardzo pozytywnie na nas podziałało. Mobilizacja była przeogromna i cieszymy się, że ostatecznie to my wyszłyśmy zwycięsko z całej rywalizacji.

Wróćmy jeszcze do tego piątego meczu, który śmiało można nazwać wyjątkowym. Już dawno nie zdarzyło się tak, aby jeden z zespołów kończył mecz w czteroosobowym składzie.

- Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy w karierze nie zagrałam w takim meczu i nie pamiętam aby w ogóle jakiś mecz zakończył się zwycięstwem tak zdziesiątkowanego zespołu. Nie dość, że kończyłyśmy to spotkanie w mocno rezerwowym składzie to jeszcze wygrałyśmy go dziesięcioma punktami! Widać więc wyraźnie, że byłyśmy lepszym zespołem w tej rywalizacji. Zresztą nikt z kibiców czy włodarzy Polfy nie był zdziwiony takim rozstrzygnięciem. To chyba najlepiej świadczy o naszych umiejętnościach.

Podczas tego meczu doszło do dwóch niezbyt miłych incydentów, a nerwów na wodzy nie potrafiła utrzymać Olga Pantelejeva i trener Wojciech Spisacki. Jak pani skomentowała by te wydarzenia?

- Ja akurat byłam w tym czasie na boisku i nie chciałabym bronić nikogo. W tym sezonie dochodziło jednak zbyt często do takich sytuacji. Nie wiem czy to wina sędziów, którzy w porę nie potrafią utemperować zachowań zawodniczek czy może tak już wygląda ta nasza koszykówka. Nie wiem czy Olga zrobiła to specjalnie czy w ferworze walki. Z tego co widziałam to faul na Justynce był zaplanowany ale czy Olga zrobiła to z premedytacją? Tego pewnie już nikt nie wie. Co do drugiej zaś sytuacji to nie było do końca tak, jak to się przedstawia w prasie. Stałam koło trenera Wojtka Spisackiego, a Olga tym razem mnie specjalnie faulowała. Odbijając się ode mnie wpadła na naszego trenera, który ją odepchnął. Nie można napędzać koniunktury bo cała sytuacja była po prostu przypadkowa. Ja się nawet denerwuję, że wszyscy mówią o tych zdarzeniach zamiast skupić się na sportowej rywalizacji.


Brązowy medal ma dla Polkowic wymiar historyczny. Jak pani odbiera ten sukces?

- Powiem szczerze, że to najtrudniej zdobyty medal w całej mojej dotychczasowej karierze. Może dlatego tak uważam, że byłam podstawową zawodniczką klubu i wiele zależało od mojej postawy. Zresztą cały sezon był bardzo trudny, a my notowałyśmy nierówną formę. Potrafiłyśmy wygrywać z najlepszymi by następnie przegrać z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Z tego też powodu przeżywałyśmy ciężkie chwile. Czas działał jednak na naszą korzyść. Trzeba przecież zaznaczyć, że sezon zaczynałyśmy z nowym trenerem, a to zawsze nowa koncepcja gry z którą trzeba się oswoić.

Dla pani był to niezwykle udany sezon co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Polski. Zobaczymy jeszcze panią w koszulce z orzełkiem na piersi?

- W jakimś Meczu Gwiazd kontra reprezentacja Polski to może i tak. (śmiech) A tak już poważnie mówiąc to już w zeszłym roku rozmawiałam z trenerem Konieckim o mojej grze w reprezentacji i podziękowałam mu za dotychczasową pracę. Zdrowotnie nie czuję się na tyle silna, aby występować jeszcze w kadrze Polski. Myślę, że teraz przyszła pora na pokoleniową zmianę i niech młode koszykarki stanowią o sile naszej narodowej drużyny. W nich tkwi duży potencjał i wierzę, że sobie poradzą.

CCC Polkowice postrzegane są jako przyszły następca Lotosu Gdynia. Stabilizacja finansowa, dobrze dobrany skład i co za tym idzie dobre wyniki pretendują wasz zespół do wysokiej lokaty. Uważa pani, że już w przyszłym sezonie CCC może zrobić kolejny krok do przodu?

- Wydaje mi się, że teraz nadchodzi nowy etap polkowickiej koszykówki. Przez trzy lata walczyłyśmy o brąz i w końcu ten cel udało się osiągnąć. Wierzę, że po tym sukcesie nie spoczniemy na laurach i zrobimy kolejny krok w przód. Nie jestem oszołomem i nie powiem, że wygramy z Lotosem bo jesteśmy jeszcze daleko za gdyniankami, ale wiem, że możemy z tym zespołem nawiązać walkę. Również z Wisłą czy Polfą jesteśmy w stanie wygrywać więc wszystko leży w naszych rękach.

W jednym z wywiadów obecny szkoleniowiec ŁKS-u Łódź Mirosław Trześniewski zapowiedział, że chciałby namówić do gry w swoim zespole Elżbietę Trześniewską i… Edytę Korynę. Co pani na to?

- Miło jest słyszeć, że ktoś docenia moją osobę. Dopiero skończył się sezon i ciężko mówić w jakim klubie wystąpię w nowych rozgrywkach tym bardziej, że jeszcze żadnej oferty nie otrzymałam. Teraz pora na odpoczynek i oczekiwanie na propozycje. Chciałabym jednak zaznaczyć, że to Polkowice mają zarezerwowane pierwsze miejsce w negocjacjach i na pewno z tym klubem będę rozmawiała w pierwszej kolejności.

Jest zatem szansa, że zostanie pani w Polkowicach?

- Szansa na pewno jest. Tak jak już wcześniej wspominałam CCC ma, że tak powiem, prawo pierwokupu co do mojej osoby. Zobaczymy jak się nasze rozmowy potoczą, jaki będzie ostateczny skład zespołu. Po tym sezonie praktycznie wszystkim moim koleżankom pokończyły się kontrakty więc zobaczymy jak to będzie. Ja jestem zadowolona z gry w Polkowicach i z tego co wiem klub również chwali sobie współpracę z mną. Wiadomo jak to jest na rynku koszykarskich. Każda z nas musi wybrać najkorzystniejszą ofertę dla siebie więc jestem otwarta na wszelkie propozycje.

Rozmawiał Wojciech Strzebińczyk
www.e-basket.pl

Awatar użytkownika
ginda
Senior
Posty: 3192
Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
Kontaktowanie:

Postautor: ginda » 20 maja 2005, 12:41

ten wywiad juz byl dawno podawany w GW I SP

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 20 maja 2005, 14:05

ginda pisze:ten wywiad juz byl dawno podawany w GW I SP


Chyba jednak się mylisz :lol:

Awatar użytkownika
Kowalik
Kadet
Posty: 1919
Rejestracja: 27 czerwca 2004, 02:03
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Re: Edyta Koryna: Najtrudniej zdobyty medal

Postautor: Kowalik » 20 maja 2005, 14:58

Waldi pisze: Ja akurat byłam w tym czasie na boisku i nie chciałabym bronić nikogo. W tym sezonie dochodziło jednak zbyt często do takich sytuacji. Nie wiem czy to wina sędziów, którzy w porę nie potrafią utemperować zachowań zawodniczek czy może tak już wygląda ta nasza koszykówka. Nie wiem czy Olga zrobiła to specjalnie czy w ferworze walki. Z tego co widziałam to faul na Justynce był zaplanowany ale czy Olga zrobiła to z premedytacją? Tego pewnie już nikt nie wie. Co do drugiej zaś sytuacji to nie było do końca tak, jak to się przedstawia w prasie. Stałam koło trenera Wojtka Spisackiego, a Olga tym razem mnie specjalnie faulowała. Odbijając się ode mnie wpadła na naszego trenera, który ją odepchnął. Nie można napędzać koniunktury bo cała sytuacja była po prostu przypadkowa. Ja się nawet denerwuję, że wszyscy mówią o tych zdarzeniach zamiast skupić się na sportowej rywalizacji.




Edzia, zdecyduj się: bronisz kogoś czy nie :?: :?: Ja już nie raz pisałem, że zachowanie Panti było, delikatnie mówiąc, naganne. Ale nie wybielaj trenera. Bo akurat on ją odepchnął i to również z premedytacją i nie ważne czy Panti na niego wpadła czy nie :!: :!: :!:
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!

Awatar użytkownika
ginda
Senior
Posty: 3192
Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
Kontaktowanie:

Postautor: ginda » 20 maja 2005, 20:39

waldi chyba jednak tak:)

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 20 maja 2005, 20:55

Był ten artykuł:
http://kosz.webd.pl/kkforum/viewtopic.php?t=2064

Zresztą popatrz kto przeprowadził wywiad :D


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości