Rozmowa z Andrzejem Nowakowskim

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Rozmowa z Andrzejem Nowakowskim

Postautor: Kuba » 01 czerwca 2005, 22:40

Nowakowski to jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych trenerów w Polsce. Już po roku pracy w Polkowicach osiągnął największy sukces w historii klubu – zdobył brązowy medal. Przez współpracowników określany jest mianem perfekcjonisty – za swoje podejście do pracy. – Praca z czołowym zespołem w Polsce wymaga od ludzi prowadzących dużego zaangażowania, fachowości, a przede wszystkim konsekwencji. Jeśli się tak nie robi, to nie osiągnie się dobrego wyniku – mówi. Ze szkoleniowcem CCC rozmawiamy o planach na kolejny sezon.

Jak pan ocenia sezon spędzony w Polkowicach?
ANDRZEJ NOWAKOWSKI: – Trudno oceniać go źle, skoro zrealizowaliśmy zadania postawione przed zespołem. Wywalczenie medalu było bardzo trudne, bo wszyscy wiedzą, jaką siłę przedstawiają zespoły Lotosu, Wisły, a także Polfy. Te drużyny miały składy zbilansowane na każdej pozycji. Natomiast my mieliśmy początek sezonu niezbyt dobry. Przy zmianie trenera, mimo, że Wojtek Spisacki pracował ze mną, dziewczyny musiały się troszkę przestawić. Wiadomo, że każdy trener ma swoje spojrzenie na pewne sprawy. Ale praca, którą dziewczyny włożyły w trakcie sezonu, oraz praca sztabu trenerskiego i działaczy powodowała, że ten zespół się przemodelował. W play offach z meczu na mecz graliśmy lepiej. Na pewno brakowało trochę doświadczenia w walce o wysokie cele, bo o takie ten zespół nigdy nie grał. Ta praca oraz bardzo dobre przygotowanie motoryczne dziewcząt i cechy wolicjonalne, których nabrały w trakcie sezonu, i które mają w charakterze, spowodowały, że ten sezon możemy oceniać bardzo pozytywnie.

Szybko doszedł pan do porozumienia z działaczami w sprawie kontraktu na kolejny rok.
– Do końca maja wypełniam stary kontrakt. Już wcześniej rozmawiałem z panem Korsakiem, a ponieważ jesteśmy ludźmi honoru, to danego słowa dotrzymujemy. Będziemy zatem budować wspólnie zespół na kolejne rozgrywki.

Prezes Korsak nie ukrywa, że chciałby zatrzymać pana w Polkowicach na dłużej. Byłby pan skłonny przyjąć kilkuletnią ofertę?
– Na razie nie chcę na ten temat rozmawiać. W przerwie letniej muszę pozałatwiać swoje sprawy osobiste, bo z Łodzi, gdzie mam dom, do Polkowic jest 300 km, a kwestii do załatwienia wiele. Najistotniejsze jest to, że zrealizowaliśmy przedsezonowe założenia. Na początku sezonu, gdy graliśmy w kratkę i przegraliśmy z Gorzowem i Chełmem, nikt się nie spodziewał, że ten zespół może zdobyć medal. Ale cały czas ukierunkowywałem dziewczęta, że gramy jak najlepiej i o jak najwyższe miejsca. Niestety, składu nie mieliśmy zbilansowanego, nieraz trenowaliśmy w dziewiątkę i przez dwa tygodnie nie było możliwości grania pięć na pięć. A w dodatku w Polkowicach nie ma zespołu męskiego, z którym moglibyśmy pograć. Po to przed play offami pojechaliśmy do Polanicy, żeby zagrać towarzysko z męskim zespołem z Kłodzka, który walczył o awans do II ligi. Warunki były trudne, ale ciężka praca zaowocowała. Dwa razy w tygodniu teren, dwa razy motoryka i siła, a do tego praca dwa razy dziennie i to musiało dać efekty.

Zatem, budując zespół na kolejny sezon, będziecie się kierować przede wszystkim jego zbilansowaniem?
– Na pewno. Poza tym chcemy włączyć do kadry młodzież, która już z nami ćwiczyła, oraz najwybitniejsze jednostki z kadetek, które w tym roku zajęły czwarte miejsce w Polsce. Będą ćwiczyć z nami, a grać w juniorkach oraz w zespole drugoligowym. Chcę, aby na treningu nie było dziewięć, ale minimum dwanaście, a nawet czternaście dziewczyn. Chciałbym w Polkowicach pozostawić po sobie taki ślad, żeby ruszyła do przodu ta młodzież i żeby z Polkowic było też trochę koszykarek.

Sezon niedawno się zakończył, a już doczekaliśmy się pierwszego transferu. Pozyskanie Elżbiety Trześniewskiej było spektakularnym ruchem.
– Nastąpiła w ten sposób pewna wymiana, bo nie będzie już z nami Agnieszki Pałki. Przychodzi Ela, która chciała pracować ze mną. Bardzo wysoko oceniam jej umiejętności, bo pracowałem z nią w ŁKS przez dwa sezony i zdobyliśmy wspólnie złoty i srebrny medal. Znam jej wartość, ale zespół musi też dojrzeć do tego, że przychodzi taki center. Trzeba umieć ją wykorzystać. To wybitny gracz, nie tylko pod względem umiejętności, ale też pewnych cech, które rzutują na zespół. Inne dziewczyny z pewnością będą miały z kogo brać przykład.

Nie obawia się pan, że Trześniewska najlepsze lata grania ma już za sobą?
– Oj nie, absolutnie. To jest tylko kwestia odpowiedniego przygotowania i wkomponowania w zespół. Jestem pewny, że Ela bardzo pomoże CCC.

Będziecie teraz więcej grać przez środek, pod kosz, bo to zawodniczka inna od Pałki, która często wychodziła na obwód.
– Dobra gra Eli na niskiej pozycji będzie dawała zespołowi duże szanse rzutu za trzy punkty. W momencie gdy ona będzie grała jeden na jeden, będzie podwajana, dobry ruch na obwodzie otworzy pozycję do spokojnego rzutu.

Raczej pozostaną w Polkowicach Marczewska, Nowacka i Koryzna, a więc szkielet zespołu.
– Szlachectwo zobowiązuje. Jeśli dziewczyny zdobyły brązowy medal, to znają swoją wartość i rozmowy o nowych kontraktach nie są łatwe. Jestem jednak przekonany, że prezes pokona wszystkie meandry rozmów i zbudujemy zespół, który będzie gwarantem wysokiego poziomu sportowego.

Która pozycja wymaga wzmocnienia?
– Pozycja nr 3, a więc niskiej skrzydłowej, i pozycja nr 1 rotacyjnie.

Która z koszykarek pod pana okiem zrobiła największy postęp?
– Wydaje mi się, że Kłosińska, która poza ambicją, jaką zawsze się charakteryzowała, zaczęła równo punktować w ataku i po akcjach jeden na jeden. Chyba wszystkie zawodniczki zrobiły postępy, tylko w zależności od tego, jak umiały wewnętrznie i mentalnie się przygotować do wysiłku fizycznego, tyle minut spędzały na boisku. Niektóre jeszcze nie umieją przestawić tej pracy szkoleniowej na treningach na dobry udział w meczach. Ale w tym ostatnim okresie stworzyły dobrze rozumiejący się kolektyw, a to jest trudne do zrobienia w zespołach żeńskich. Kiedyś powiedziałem, że praca z kobietami jest wyjątkowo trudna i zdaniepodtrzymuję. Z Wojtkiem i Tomkiem (Spisackim i Ruszkowskim – przyp. TB) mieliśmy łatwiej, jeśli chodzi o dotarcie do dziewcząt, bo one były głodne sukcesu sportowego. Nie wszystkie w przeszłości zdobywały medale i nie wszystkie grały na bardzo wysokim poziomie. Ale już bardzo dobre mecze z Lotosem, choć przegrane, były symptomem poziomu, do którego dochodziliśmy. Wspólnie dość szybko stworzyliśmy dobrze dogadujący się zespół ludzki, a to jest duża sztuka.

Jaki jest plan zajęć zespołu na lato?
– Ćwiczymy do 20 czerwca. Później dziewczęta mają przerwę od koszykówki do końca lipca, z tym, że mają indywidualne zadania. Spotkamy się 1 sierpnia, a dzień później zaplanowaliśmy testy, które pokażą, jak one przepracowały przerwę. Wykonanie tych zadań jest sprawdzalne centymetrem i czasem. Wszystko już mamy zaplanowane. 6 sierpnia wyjedziemy na obóz do Jastarni i przez dwa tygodnie będziemy tam ćwiczyć bazę motoryczną, bazę tlenową, technikę indywidualną i współpracę w dwójkach. Później wracamy do Polkowic i trenujemy na miejscu. Obecnie szukamy sparingpartnerów i rozglądamy się za turniejami, w których moglibyśmy wziąć udział.

Imponujące jest wasze perfekcyjne przygotowanie i organizacja.
– Jeśli tak się nie robi, to nie osiągnie się dobrego wyniku. A wynik oraz praca z czołowym zespołem w Polsce wymaga od ludzi prowadzących dużego zaangażowania, fachowości, a przede wszystkim konsekwencji.

(Źródło: Słowo Sportowe)

Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość