Rafał Sroka: Celem utrzymanie
Finał 1. ligi kobiet, w którym zmierzyły się ekipy AZS-u Kolegium Karkonoskie Jelenia Góra i SMS-u PZKosz Łomianki był chyba najbardziej dramatyczną serią od wielu lat w kobiecych rozgrywkach. W pięciomeczowej batalii zwycięstwo odniosły jeleniogórzanki i tym samym podopieczne Rafała Sroki wywalczyły pierwszy, historyczny awans do ekstraklasy.
Bardzo długi sezon uwieńczyliście awansem do Torell Basket Ligi. Łatwo jednak nie było...
- Zgadza się. Tegoroczne rozgrywki o wejście do Torell Basket Ligi były z pewnością najdłuższe w ostatnich latach i wyjątkowo emocjonujące. Sezon trwał do końca maja, a oprócz tego konczył się po dwóch fazach sesji zasadniczej rywalizacją w play off. Od początku rozgrywek pojawiło się kilka zespołów, których styl gry i wyniki pokazały że będą się liczyć w walce o awans. Były to między innymi Kania Toruń, Włókniarz Białystok, Duda Leszno, Unia Swarzędz, no i oczywiście nasz finałowy przeciwnik SMS Łomianki. Dla nas bardzo istotne okazały się zwycięstwa w drugiej fazie sezonu zasadniczego, dzięki którym uplasowaliśmy się na pierwszym miejscu w tabeli.
Nie od dzisiaj wiadomo, że przewaga własnego parkietu to dla drużyny spory atut. Dla was miał on olbrzymie znaczenie w ścisłym finale.
- Z pewnością świadomość tego, że decydujące spotkanie zostanie rozegrane na własnym parkiecie ma duże znaczenie dla przebiegu rywalizacji. My skorzystaliśmy z tego przywileju dopiero w finale i nie ma co ukrywać, że w dużej mierze właśnie to zadecydowało o końcowym sukcesie naszego zespołu. Chciałem jednak podkreślić, że tegoroczny play off pokazał, że nie będzie łatwo dojść do upragnionego finału. Już spotkania półfinałowe były tego dowodem, a zespoły z Leszna i Swarzędza zagrały koszykówkę na wysokim poziomie.
W finale spotkaliście się z SMS-em PZKosz Łomianki, który po zasadniczej części rozgrywek zajął drugie miejsce. Rywal niezwykle silny...
- Już przed rozpoczęciem rywalizacji przestrzegałem wszystkich przed hurraoptymizmem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że przed nami bardzo trudny przeciwnik, w większości składający się z reprezentantek Polski juniorek i juniorek starszych prowadzony przez znakomitych szkoleniowców panów: Remigiusza Kocia i Romana Skrzecza. Wiedzieliśmy, że będą to trudne boje i musimy się wznieść na wyżyny swoich umiejętności aby myśleć o końcowym sukcesie. Ważne było aby zagrać bardzo dobrze pod kątem taktycznym i z ogromną determinacją. Moje wcześniejsze przypuszczenia znalazły swoje odzwierciedlenie już w pierwszym meczu. Chociaż wygraliśmy to spotkanie 17 punktami to wygrana nie przyszła łatwo, a losy rozstrzygnęły się w końcowych 10 minutach.
Można śmiało powiedzieć, że kolejne spotkania rozgrywane były według podobnego scenariusza. Walka, walka i jeszcze raz walka.
- Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Każdy z zespołów pragnął tego awansu i dziewczyny naprawdę dużo zdrowia zostawiły na parkiecie w tej rywalizacji. Po dwóch zwycięstwach w Jeleniej Górze ponieśliśmy dwie porażki w Łomiankach chociaż w obu spotkaniach naprawdę byliśmy bliscy wygranej. Myślę, że w dużej mierze zadecydowały o tym drobne szczegóły.
Piąte spotkanie śmiało można nazwać dreszczowcem. Tak świetnego widowiska, już dawno nie oglądaliśmy na polskich parkietach. Zgadza się pan z tym stwierdzeniem?
- Trudno mówić inaczej skoro o awansie do ekstraklasy zadecydował jeden mały punkcik! Przed tym meczem wiedzieliśmy, że są to zawody o wszystko, a pomimo tego moje podopieczne podeszły do tego meczu bardzo spokojnie. Już wtedy wiedziałem, że ranga spotkania nie przytłoczy naszych poczynań co przecież może mieć niebagatelne znaczenie w każdej rywalizacji. To spotkanie przypominało mecz nr 2. Prowadziliśmy, powiększaliśmy przewagę, jednak ambitne zawodniczki SMS-u skuteczną grą na niespełna 30 sekund do końca meczu wyprowadzają swój zespół na prowadzenie 71:70. Udana akcja Izy Bogdan na 14 sekund przed końcem zakończona celnym wejściem pod kosz sprawia, że ponownie wychodzimy na prowadzenie, którego nie oddajemy już do końca meczu. Była to naprawdę niezwykła, dramatyczna seria zakończona dla nas happy endem. Dziś wszyscy bardzo cieszymy się z awansu do Torell Basket Ligi.
Chciałby pan szczególnie wyróżnić, którąś z koszykarek? Kto miał największy wkład w ten awans?
- Chciałbym podziękować wszystkim dziewczętom. Nie tylko moim, ale także koszykarkom z Łomianek. To przecież również dzięki nim mogliśmy stworzyć taką dramaturgię i rozegrać tak świetne mecze. Nie chcę wystawiać indywidualnych cenzurek bowiem uważam że na sukces pracuje zawsze cały zespół. W porównaniu z zeszłym rokiem mieliśmy praktycznie nowy zespół, a mimo to w drużynie panowała świetna atmosfera. To też był klucz do wygranej. Ogromna zasługa w awansie do Torell Basket Ligi leży także po stronie naszego Zarządu Klubu, który z dużym zaangażowaniem wspierał nas w tej długiej i trudnej drodze do koszykarskiej elity. Sukces rzecz jasna nie byłby możliwy gdyby nie wsparcie kilku wyjątkowych dla nas osób, którym bardzo dziękujemy. Podziękowania także dla naszych kibiców, dziennikarzy i wszystkich, którzy byli z nami w tych dobrych i złych chwilach.
Awans do ekstraklasy jest na pewno dużym osiągnięciem, ale rodzi się pytanie co teraz?
- Celem, który już teraz sobie stawiamy jest bez wątpienia utrzymanie się w szeregach Torell Basket Ligi. Nie chcemy być tylko meteorem, który po roku gry opuści szeregi ekstraklasy. Na pewno planujemy wzmocnić drużynę, jednak pragnę zaznaczyć, że żadna rewolucja kadrowa nie wchodzi w rachubę. Dziewczynom, które wywalczyły awans po prostu należy się gra w najwyższej klasie rozgrywkowej. Muszą dostać tę szansę bo sobie na to zasłużyły. Ja wierzę w ten zespół dlatego chcę aby wszystkie nasze koszykarki zostały w klubie na przyszły sezon.
Klub będzie w stanie sprostać wymaganiom Torell Basket Ligi?
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że przed nami mnóstwo pracy dlatego też już po zakończeniu finałowej rywalizacji nie było czasu na świętowanie. Zarząd klubu prowadzi rozmowy z kilkoma firmami, aby zbudować odpowiedni budżet. Myślę, że znajdzie się kilka firm chcących rozpocząć współpracę z naszym klubem do czego gorąco zachęcam. Na pewno planujemy kilka wzmocnień, ale na razie za jest wcześnie by o tym mówić. Najpierw musimy zdobyć pieniądze, a dopiero później przyjdzie czas na transfery. Jeśli miałbym jednak powiedzieć w jakim kierunku chcemy budować zespół to nie będę ukrywał, że szukamy zawodniczek ambitnych, mających wiele do udowodnienia na parkietach ekstraklasy. Mam tu na myśli zarówno koszykarki, które dotychczas nie miały możliwości pokazania się w zespołach już występujących w TBL jak i czołowych zawodniczek 1 ligi. Chcemy zbudować charyzmatyczny zespół, który będzie walczyć o każdą piłkę w każdym meczu.
Rozmawiał Wojciech Strzebińczyk
strzelba@e-basket.pl
e-basket.pl
Wywiad z Rafałem Sroką
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Re: wywiad z Rafałem Sroką
brzydki pisze: Jeśli miałbym jednak powiedzieć w jakim kierunku chcemy budować zespół to nie będę ukrywał, że szukamy zawodniczek ambitnych, mających wiele do udowodnienia na parkietach ekstraklasy. Mam tu na myśli zarówno koszykarki, które dotychczas nie miały możliwości pokazania się w zespołach już występujących w TBL jak i czołowych zawodniczek 1 ligi. Chcemy zbudować charyzmatyczny zespół, który będzie walczyć o każdą piłkę w każdym meczu.
Zdrowe podejście - tylko czy uda się tym sposobem zbudować drużynę, która zdoła utrzymać się w wkstraklasie??
Mam nadzieję że tak - co w minionym sezonie pokazał Gorzów.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości
