Rozmowa z Dariuszem Maciejewskim

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Rozmowa z Dariuszem Maciejewskim

Postautor: Seba » 03 października 2005, 22:01

Dariusz Maciejewski: Chciałbym w przyszłości prowadzić reprezentację

Data: 19.09.05 18:28, Autor: Michał Obiegło<michal.obieglo@op.pl>, Źródło: inf. własna

http://www.sportowefakty.pl/index.php?d ... s_id=82739

O tym, że będzie trenerem koszykówki wiedział chyba od zawsze. Basketowi poświęcił całe życie i już teraz pomimo młodego wieku może o sobie powiedzieć „doświadczony i utytułowany”. Trener AZS PWSZ Gorzów i akademickiej reprezentacji polski Dariusz Maciejewski w rozmowie ze Sportowymi Faktami opowiada o przeżyciach z Uniwersjady w Izmirze i codzienności prowadzenia pierwszoligowca.

Jak minęła podróż z Turcji?

- " Ostatnimi czasy było głośno o usługach pewnych linii lotniczych z południa Europy i to niestety z niechlubnego powodu. W swoim życiu latałem już bardzo dużo i nie mam takich obaw. Co prawda istnieje pewien lęk przed każdym lotem, ale mieliśmy dobrą firmą i podróż minęła nam w bardzo miłej atmosferze."

W składzie żeńskiej reprezentacji koszykarskiej na Uniwersjadzie znalazło się 6 Gorzowianek, to ponad połowa ekipy. Wychodzi na to, że gdyby nie nasz ośrodek tej reprezentacji by nie było.

- "To nie tak. Wszystkie zawodniczki w Gorzowie są studentkami w przeciwieństwie do innych klubów w Polsce gdzie prawie nie ma studentek, dlatego trzon reprezentacji oparty było o nas. Cztery zawodniczki na dwanaście, które w moich oczach były znaczącymi postaciami ekipy, nikt nie potraktował tego jak wycieczkę. W tym samym czasie w pierwszej reprezentacji Polski grały jeszcze Agnieszka Szott i Aleksandra Karpińska, które na pewno też znalazłyby się w drużynie. Większość zawodniczek mnie znała, inne musiały poznać moją myśl szkoleniową, ale cała ekipa spisała się bardzo dobrze."

Ale pan selekcjonerem nie został chyba tylko dzięki dobrej znajomości realiów koszykówki akademickiej?

- " Mam nadzieję, że zaważyła na tym ocena mojej 16-letniej pracy trenerskiej. Cały czas staram się dokształcać w zawodzie. Wychowałem już kilka koszykarek i osiągnąłem kilka sukcesów. Myślę że ktoś to docenił i nie jest to powołanie na wyrost. Chciałbym w przyszłości prowadzić reprezentację."

Jak Pan i drużyna odebraliście siódmą lokatę w Izmirze?

- "Przed wyjazdem na Uniwersjadę wziąłbym je w ciemno. Wyjście z grupy już wielkim osiągnięciem, znaleźliśmy się poza bezkonkurencyjnymi Amerykankami, które już do końca nie przegrały żadnego meczu, ale udział w ćwierćfinale bardzo nas satysfakcjonuje."

A drugie miejsce w znacznie mniejszym gronie walczącym o prymat wśród europejskich uczelni?

- "Słowenia, która wygrała z nami mecz finałowy, w Turcji uplasowała się na dziesiątym miejscu i to była praktycznie ta sama drużyna. Uważam, że gdybyśmy mogli powtórzyć decydujący mecz to pokonalibyśmy już Słowenki, ale przyznaję, że gra się z nimi bardzo ciężko. W naszych szeregach zabrakło Katarzyny Czubak, Justyny Żurowskiej i Marty Żyłczyńskiej, które stanowią o sile tej drużyny, a ciężar gry opierał się tylko na Agnieszce Szott i Aleksandrze Karpińskiej. Co było widoczne na boisku."

Akademickie Mistrzostwa Europy, okazały się sukcesem organizacyjnym. Czy pomimo kilku nieudanych podejść polskich miast do organizacji tak dużej imprezy powinniśmy się starać o Uniwersjadę w Gorzowie?

- "Turcy postawili bardzo wysoko poprzeczkę. Izmir ma 3,5 mln mieszkańców. Poznań który przegrał walkę o Uniwersjadę w 2010 ma 600 tyś. Moim zdaniem musiałoby się zaangażować kilka miast a inicjatywa musiała by mieć wsparcie władz centralnych. Ogromne nakłady finansowe jakie wyłożył Izmir, obiekty które zastaliśmy na miejscu przerosły oczekiwania wszystkich. Wioska studencka była podobno lepsza od olimpijskiej z Atlanty. Musiałoby dojść do wielkiej mobilizacji. Nawet Warszawa nie poradziłaby sobie sama w organizacji tej imprezy. Małe Zakopane też nie dało rady znacznie większemu Turynowi. Izmir jest jeszcze bardziej górzysty od Zakopanego, a pomimo tego wszelkie problemy związane z komunikacją zostały rozwiązane w znakomity sposób. Przede wszystkim musimy zainwestować w infrastrukturę. Jeśli 100 km odcinek z Krakowa do Zakopanego w sezonie pokonuje się w 3-4 godz. to możemy zapomnieć, że kiedyś przyznają nam organizacje Olimpiady. Wielkość miasta nie jest najważniejsza, ale z pewnością dużemu miastu jest znacznie łatwiej."

Gorzów stolicą żeńskiej koszykówki, na razie jednak tylko akademickiej. Kiedy mamy szansę na walkę z krajowymi potentatami?

-"Od początku wznowienia działalności sekcji w 2002 założyliśmy sobie, że nie robimy nic na siłę. Chcemy tworzyć młody, perspektywiczny zespół w oparciu o własne zawodniczki. Chcemy mieć wszystko poukładane a sukcesy przyjdą same… Nie ma wielkich pieniędzy ale dobra organizacja i profesjonalizm na każdym kroku, oraz wierni kibice, którzy niemal na każdym meczu szczelnie wypełniają trybuny w hali przy ul Chopina. Taka jest koncepcja. Mieliśmy już wiele przykładów w polskim sporcie kiedy klubu zdobywały wielkie trofea o potem z hukiem spadały do niższych lig. My tego nie chcemy."

W zeszłym roku wielkie nadzieje wiązano z Nicole Aneijanou. Kłopoty z sercem uniemożliwiły jednak czarnoskórej zawodniczce występy przed gorzowska publicznością. Czy w tym roku klub planuje ściągnięcie gwiazdy zza oceanu, a może jakieś silne środkowe zza wschodniej granicy jak proponuje „Bąbel”?

- "Szkoda, że Nicole nie pomogła nam, ale po tragicznej śmierci Oli Piotrowskiej woleliśmy zrobić bardziej dokładne badania serca od wymaganych, które wykazały u Nicole wadę serca. Wprawdzie polskie prawo zezwalało jej na grę, ale po tak wielkiej tragedii jaka się wydarzyła nie mogliśmy narażać jej zdrowia lub życia. W Izmirze przyglądałem się kilku zawodniczkom, ale właściwie wszystkie, które budziły nasze zainteresowanie miały już kontrakty."

Agnieszka Szott i Aleksandra Karpińska w pierwszej reprezentacji Polski, Katarzyna Czubak w młodzieżowej a Joanna Zalesiak w U16. Selekcjonerzy już na dobre muszą zapamiętać gdzie leży Gorzów?

- "Sądzę, że nasze miasto na stałe zapisało się na koszykarskiej mapie Polski. W przyszłości z tych zawodniczek będzie wiele pożytku. Już teraz kilka z naszych znalazło uznanie w oczach trenerów a w przyszłości jestem pewien będzie to prawdziwe zagłębie talentów dla selekcjonerów poszczególnych reprezentacji. Naszym atutem jest przede wszystkim to, że stawiamy na polskie zawodniczki i dajemy szanse rozwoju młodzieży, co na pewno zaprocentuje."

W minionym sezonie beniaminek zajął ósme miejsce. W lecie dokonano kilku wzmocnień, co rozbudziło jeszcze apetyty kibiców. Nadszedł już czas by powalczyć o „czwórkę”?

- "Chcieliśmy się utrzymać i cel został osiągnięty. Wprawdzie przez chwilę byliśmy nawet na czwartym miejscu w ligowej tabeli, ale trzeba być realistą. Na razie najważniejsze jest by ustabilizować nasza pozycje, chcemy czuć się pewnie. A czy będzie „czwórka”? Tego obiecać nie mogę, ale na pewno nie będziemy wszystkiego stawiać na jedna kartę, chcemy tu stworzyć prawdziwy ośrodek a nie drużynę na jeden sezon."

Przez Gorzów ostatnio przewinęło się wielu znakomitych szkoleniowców. Hubert Wagner i Waldemar Wspaniały, te nazwiska mówią same za siebie. Po drużynowe Mistrzostwo Świata na żużlu sięgnął Stanisław Chomski a pan jest selekcjonerem kadry akademickiej. Nie przenosi się to jednak wymiernie na sukcesy lokalnych drużyn.

- "Oczywiście miło jest obracać się w takim towarzystwie. Pamiętam jeszcze z czasów, kiedy trenowałem Ślęże Wrocław, ze, co weekend telewizja regionalna organizowała na antenie wieczory z trenerami klubów i było to bardzo sympatyczne. Tam jednak były dużo większe pieniądze, a Wrocław od lat jest jakby stolicą polskiego sportu. Na razie musimy być cierpliwi i budować spokojnie swoją potęgę."

Nasze miasto od lat przez kibiców w Polsce kojarzone jest z czarnym sportem czy nie czas by zmienić ten stereotyp? Czy w ogóle koszykówka ma szanse by wygrać z żużlem czy może być tylko jesienno-zimową alternatywą?

- "Żużel jest tak głęboko zakorzeniony w mentalności gorzowian, że chyba nigdy nic z nim nie wygra. Na ważne mecze na Śląską przychodzi po 10 tyś kibiców i jest to wielki fenomen. Nie chodzi jednak o to by rywalizować ze sportem, który jest wiosną i latem. Chcemy by koszykówka stała się przyjemną rozrywką. Chcielibyśmy by kibice myśleli „Październik- zaczyna się sezon koszykarski”. Musimy znaleźć wspólny język, i nie ma tutaj z kim walczyć."

Dziękuję za rozmowę.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 03 października 2005, 22:33

Chyba na ważne mecze Stali Gorzów! 8)
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Awatar użytkownika
pink panter
Amator
Posty: 154
Rejestracja: 16 września 2004, 13:51

Postautor: pink panter » 04 października 2005, 10:36

FAKTYCZNEI TYLKO W GORZOWIE KOSZYKARKAMI SĄ STUDENTKI .... #-o
My court my rules !!!


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości