Łks Łodź-AZS Meblotap Chełm 51:52
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
Jednym słowem-żenada....Wyglądało to tak-jakby wdzoraj zaczeły ze sobą trenować,a dziś kazano im grać razem...
Czernij-pół tempa za wolna..
Białogór-wcale sie nie dziwie czemu nie zrobila kariery...
Głaszcz -spodziewałam sie więcej po tak doświadczonej zawodniczce..
Owczarek-słabo,za słabo jak na jednego z liderów..
Włodarska-osobiste nie są atutem..
Dominauskaite-najlepiej z calej druzyny..
Hrickova-podobna do Szopena..walczaca,ale..2Szopenem to nie bedzie
Czernij-pół tempa za wolna..
Białogór-wcale sie nie dziwie czemu nie zrobila kariery...
Głaszcz -spodziewałam sie więcej po tak doświadczonej zawodniczce..
Owczarek-słabo,za słabo jak na jednego z liderów..
Włodarska-osobiste nie są atutem..
Dominauskaite-najlepiej z calej druzyny..
Hrickova-podobna do Szopena..walczaca,ale..2Szopenem to nie bedzie
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
Zgadzam się z opisem Pameli, szczególnie odnośnie Białogór, Włodarskiej i Hrickovej. Przynajmniej jeśli chodzi o ten mecz, zobaczymy co będzie dalej. Dodałabym jeszcze pudła z kontr - kiedy nasze zawodniczki miały przed sobą tylko kosz - było ich stanowczo za wiele. Również za dużo niecelnych osobistych. Dobrze, że chociaż Birute grała w miarę dobrze (można powiedzieć, że na swoim normalnym poziomie). Szkoda, że w ostatnich minutach dziewczyny dały sobie wydrzeć to zwycięstwo, bo pomimo słabej gry miały na nie szansę do końca.
Tym niemniej gratulacje dla Meblotapu.
Tym niemniej gratulacje dla Meblotapu.
-
misiek_pabianice
- Młodzik
- Posty: 994
- Rejestracja: 24 maja 2005, 15:11
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Edzia pisze:no fakt, nie popisaliście się, ale... nie myślałam, że będziesz skłonny napisać, że to był obciachowy mecz dla Was...
dlaczego...?
a co miałem napisać, że "to był prawdziwy mecz walki, spotkały się 2 drużyny doskonale grające w obronie, i choć minimalnie lepszy był rywal to brawa dla dziewczyn za walkę do końca w tym trudnym meczu"...?
no wiesz, nie spodziewałem się tego po Tobie, że nie spodziewasz się tego po mnie...
Mecz był beznadziejny, rywal był słabiutki, ŁKS był… jeszcze słabszy – właściwie wszystko było beznadziejne (oprócz trybun) – sędziowie też byli dramatyczni i prześcigali się idiotycznymi decyzjami w obie strony (np. Głaszcz powinna zakończyć mecz w 3 kwarcie) itd. itp. – powtarzam, w obie strony.
Zdecydowanie Chełm to zespół jednej (bardzo dobrej) zawodniczki – ŁKS… dziś żadnej na poziomie PLKK, może lekko naciągając Birbe.
Koszmarne rozwiązania w końcówce Mili, bardzo „nie bardzo” Głaszcz (błędy wręcz elementarne), ceterka zachowywała się tak jakby miała podeszwy posmarowane klejem a w rękach odważniki. Katarina była zupełnie dla nas nie do poznania – zupełnie nie rozumiem, tak się „spaliła” czy jest jakiś problem (chyba raczej właśnie to) w usposobieniu całego zespołu.
Osobiście natomiast nie zgadzam się z wcześniejszymi opiniami o „Świdrze” – a przepraszam czego się spodziewaliście? Jak dla mnie, to zagrała (choć trudno powiedzieć że choćby poprawnie) to i tak lepiej, niż się spodziewałem i na tle reszty zespołu specjalnie nie ma co się jaj czepiać. Najbardziej denerwuje mnie beznadziejna dekoncentracja w akcji sam na sam z koszem (Głaszcz x2, Hrickowa, Birbe no i oczywiście Magda – ale to żadna nowość) – a to jest już 10 pkt „w plecy”. Dekoncentracja przy osobistych (kolejne ponad 10pkt) – zupełny dramat. Bo takie „kwiatki” jak błąd połowy Głaszcz (w kluczowym momencie), beztrosko łapiącej podanie po odbiciu się na własnej połowie, podania w ręce, zupełny brak zastawiania pod koszem czy brak kontroli czasu – to w tym meczu standard.
Zawody można było wygrać na co najmniej 20 sposobów chyba długo było szukać sposobu, by go przegrać. Ale się udało… Zresztą co tam – nie idziemy na łatwiznę, po co grać zachowując jakąkolwiek konsekwencje taktyczną. Wygrać, grając dobrze każdy umie – my próbowaliśmy dziś grając beznadziejnie – mam nadzieję, że to koniec eksperymentów jak na ten sezon.
wiemy wiemy znamy Jurka i lubimy bardzo
a teraz ja na temat meczu coś na serio od siebie z pomocą "dziekiego"
ŁKS Siemens : Azoty Meblotap 51:52
(15:14, 6:12, 18:10, 12:16)
ŁKS : Dominauskaite 17 (3), Czernij 8, Hrickova 8, Owczarek 8 (2), Włodarska 6, Białogór 2, Głaszcz 2
Azoty: Marczanka 15, Żurkowska 14 (2), Piątkowska 8, Szymczak-Górzyńska 7, Sazonenko 3 (1), Piestrzyńska 2, Szyćko 2, Zdziesińska 1, Hołowczyc 0
To był wyjątkowo słaby start nowej drużyny koszykarek Łódzkiego Klubu Sportowego. Kibice którzy przyszli oglądać mecz zobaczyli zespół grający koszykówkę podobną do tej jaką prezentował ubiegłoroczny, teoretycznie wyraźnie gorszy skład. Główne grzechy jakimi można obwinić ełkaesianki to katastrofalna skuteczność, brak zbiórek pod własnym koszem, fatalnie wyprowadzana kontra. Nie można odmówić ambicji i waleczności naszym zawodniczkom, które twardo biły się o każdą piłkę, miały wiele przechwytów, ale za chwilę same pozbawiały się szansy na skuteczne zakończenie akcji po niecelnym podaniu albo łatwej stracie.
Dużo więcej spodziewano się po debiutantkach, a zwłaszcza mającej odgrywać rolę centra Elenie Czernij. Rosjanka zbyt mało próbowała swoich sił w grze jeden na jeden pod koszem ( inna rzecz że rzadko otrzymywała piłki kiedy już udało jej się wywalczyć dogodną pozycję ), liczyliśmy też że mocnej będzie walczyła na tablicach, a tymczasem zebrała tylko trzy piłki. Jakby stremowana i speszona grała dobrze prezentująca się w przedsezonowych meczach Katarina Hrićkova, która kilkakrotnie nie trafiła z wymarzonych pozycji rzutowych ( ten mankament dotyczył zresztą całej drużyny ). Co prawda koszykarki z Chełma broniły bardzo agresywnie, na pogranicz faulu, albo wręcz przekraczając przepisy, ale trudno mówić że to zdecydowało o przestrzelonych rzutach z kontry kiedy zawodniczka jest sam na sam z koszem ( Głaszcz a potem Hrićkova ) lub fatalnie wykonanych rzutach osobistych.
W tym spotkaniu okazało się jaką rolę odgrywa dla drużyny Azotów Meblotapu Natalia Marczanka. Podczas memoriału im. Małgorzaty Kozery Gliszczyńskiej ŁKS wyraźnie pokonał Chełmski zespół, jednak w tamtym meczu Marczanka nie grała. Białoruska rozgrywająca była prawdziwą liderką swojego zespołu, umiejętnie dyrygowała grą drużyny, celnie dogrywała piłki do zawodniczek na dogodnych pozycjach i sama nie bała się odważnych wejść pod kosz kończonych punktami lub faulem. Tego wszystkiego zabrakło nam w grze Marzeny Głaszcz, a przecież zawodniczka z takim ograniem i umiejętnościami powinna umieć w trudnym meczu wziąć ciężar gry na siebie.
Wyraźnie nie doszła jeszcze dom formy sprzed kontuzji Monika Stańczak –Białogór, która w poprzednich sezonach był jedną z wyróżniających się zawodniczek Cukierków Odra Brzeg. Na miarę oczekiwań zagrała właściwie tylko najskuteczniejsza w naszym zespole Birute Dominauskaite, która zdobyła 17 pnktów w tym trzy trójki i trafiła wszystkie z czterech rzutów osobistych.
Można było wygrać ten mecz, bo przecież i Chełm nie zagrał jakiejś wielkiej koszykówki. Zwykle pokonuje się przeciwnika, który rzuca w naszej hali tylko 52 punkty! Już na początku trzeciej kwarty ŁKS po dwóch akcjach Birbe odrobił 5 punktów straty, potem objął prowadzenie oscylujące w granicy trzech do sześciu punktów. Tak było do 37 minuty, kiedy przyjezdne zniwelowały pięć punktów naszej przewagi, a po celnym rzucie wolnym objęły jednopunktowe prowadzenie. W końcówce meczu mieliśmy piłę i 22 sekundy na przeprowadzenie skutecznej akcji, ale nie wyszło.
Jeśli chodzi drużynę z Chełma, to wypada zgodzić się z opinią jej trenera Pana Sławomira Depty, że jego drużyna nie pokazała wielkiej koszykówki, a mecz wygrała niezwykłą ambicją i tytaniczną pracą w obronie.
A co do ŁKS-u to wypada mieć nadzieję, że widoczny w pierwszej połowie stres związany z pierwszym meczem, w kolejnych spotkaniach nie będzie przeszkadzał ełkaesiankom i takie porażki nie będą miały miejsca.
W pierwszym meczu nowego sezonu przegraliśmy we własnej hali jednym jedynym punktem, i o tyleż powiększy się dorobek drużyny ŁKS Siemens w ligowej tabeli.
pm, dziki
www.lkskosz.liga.pl
a teraz ja na temat meczu coś na serio od siebie z pomocą "dziekiego"
ŁKS Siemens : Azoty Meblotap 51:52
(15:14, 6:12, 18:10, 12:16)
ŁKS : Dominauskaite 17 (3), Czernij 8, Hrickova 8, Owczarek 8 (2), Włodarska 6, Białogór 2, Głaszcz 2
Azoty: Marczanka 15, Żurkowska 14 (2), Piątkowska 8, Szymczak-Górzyńska 7, Sazonenko 3 (1), Piestrzyńska 2, Szyćko 2, Zdziesińska 1, Hołowczyc 0
To był wyjątkowo słaby start nowej drużyny koszykarek Łódzkiego Klubu Sportowego. Kibice którzy przyszli oglądać mecz zobaczyli zespół grający koszykówkę podobną do tej jaką prezentował ubiegłoroczny, teoretycznie wyraźnie gorszy skład. Główne grzechy jakimi można obwinić ełkaesianki to katastrofalna skuteczność, brak zbiórek pod własnym koszem, fatalnie wyprowadzana kontra. Nie można odmówić ambicji i waleczności naszym zawodniczkom, które twardo biły się o każdą piłkę, miały wiele przechwytów, ale za chwilę same pozbawiały się szansy na skuteczne zakończenie akcji po niecelnym podaniu albo łatwej stracie.
Dużo więcej spodziewano się po debiutantkach, a zwłaszcza mającej odgrywać rolę centra Elenie Czernij. Rosjanka zbyt mało próbowała swoich sił w grze jeden na jeden pod koszem ( inna rzecz że rzadko otrzymywała piłki kiedy już udało jej się wywalczyć dogodną pozycję ), liczyliśmy też że mocnej będzie walczyła na tablicach, a tymczasem zebrała tylko trzy piłki. Jakby stremowana i speszona grała dobrze prezentująca się w przedsezonowych meczach Katarina Hrićkova, która kilkakrotnie nie trafiła z wymarzonych pozycji rzutowych ( ten mankament dotyczył zresztą całej drużyny ). Co prawda koszykarki z Chełma broniły bardzo agresywnie, na pogranicz faulu, albo wręcz przekraczając przepisy, ale trudno mówić że to zdecydowało o przestrzelonych rzutach z kontry kiedy zawodniczka jest sam na sam z koszem ( Głaszcz a potem Hrićkova ) lub fatalnie wykonanych rzutach osobistych.
W tym spotkaniu okazało się jaką rolę odgrywa dla drużyny Azotów Meblotapu Natalia Marczanka. Podczas memoriału im. Małgorzaty Kozery Gliszczyńskiej ŁKS wyraźnie pokonał Chełmski zespół, jednak w tamtym meczu Marczanka nie grała. Białoruska rozgrywająca była prawdziwą liderką swojego zespołu, umiejętnie dyrygowała grą drużyny, celnie dogrywała piłki do zawodniczek na dogodnych pozycjach i sama nie bała się odważnych wejść pod kosz kończonych punktami lub faulem. Tego wszystkiego zabrakło nam w grze Marzeny Głaszcz, a przecież zawodniczka z takim ograniem i umiejętnościami powinna umieć w trudnym meczu wziąć ciężar gry na siebie.
Wyraźnie nie doszła jeszcze dom formy sprzed kontuzji Monika Stańczak –Białogór, która w poprzednich sezonach był jedną z wyróżniających się zawodniczek Cukierków Odra Brzeg. Na miarę oczekiwań zagrała właściwie tylko najskuteczniejsza w naszym zespole Birute Dominauskaite, która zdobyła 17 pnktów w tym trzy trójki i trafiła wszystkie z czterech rzutów osobistych.
Można było wygrać ten mecz, bo przecież i Chełm nie zagrał jakiejś wielkiej koszykówki. Zwykle pokonuje się przeciwnika, który rzuca w naszej hali tylko 52 punkty! Już na początku trzeciej kwarty ŁKS po dwóch akcjach Birbe odrobił 5 punktów straty, potem objął prowadzenie oscylujące w granicy trzech do sześciu punktów. Tak było do 37 minuty, kiedy przyjezdne zniwelowały pięć punktów naszej przewagi, a po celnym rzucie wolnym objęły jednopunktowe prowadzenie. W końcówce meczu mieliśmy piłę i 22 sekundy na przeprowadzenie skutecznej akcji, ale nie wyszło.
Jeśli chodzi drużynę z Chełma, to wypada zgodzić się z opinią jej trenera Pana Sławomira Depty, że jego drużyna nie pokazała wielkiej koszykówki, a mecz wygrała niezwykłą ambicją i tytaniczną pracą w obronie.
A co do ŁKS-u to wypada mieć nadzieję, że widoczny w pierwszej połowie stres związany z pierwszym meczem, w kolejnych spotkaniach nie będzie przeszkadzał ełkaesiankom i takie porażki nie będą miały miejsca.
W pierwszym meczu nowego sezonu przegraliśmy we własnej hali jednym jedynym punktem, i o tyleż powiększy się dorobek drużyny ŁKS Siemens w ligowej tabeli.
pm, dziki
www.lkskosz.liga.pl
Ostatnio zmieniony 09 października 2005, 23:08 przez majoneez, łącznie zmieniany 1 raz.
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
simon pisze:"to był prawdziwy mecz walki, spotkały się 2 drużyny doskonale grające w obronie, i choć minimalnie lepszy był rywal to brawa dla dziewczyn za walkę do końca w tym trudnym meczu"...?
no prawie takiej opinii się spodziewałam
A w ogóle, Simon, czego Ty chcesz? Trześniak zapowiadał niespodzianki, to była niespodzianka.... w taktyce
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Edzia pisze:simon pisze:"to był prawdziwy mecz walki, spotkały się 2 drużyny doskonale grające w obronie, i choć minimalnie lepszy był rywal to brawa dla dziewczyn za walkę do końca w tym trudnym meczu"...?
no prawie takiej opinii się spodziewałam![]()
A w ogóle, Simon, czego Ty chcesz? Trześniak zapowiadał niespodzianki, to była niespodzianka.... w taktyce
Ja...? nic nie chcę... - wierzę tylko głęboko, ba... jestem pewien - że w doskonałej grze w kolejnych meczach (2 najbliższych nie liczę) - nie przeszkodzi nam nazwanie wydarzeń z dzisiaj "po imieniu".
A co taktyki Mirka, to oprócz tego iż po prostu nie była wykonywana (a to już nie jego wina) - to nie mam nic...
Jesli tylko zespół "się ułoży" to nadal jestem przekonany o sporym potencjale i na parkiecie i na ławce - pierwsze koty za płoty...
- Matii
- Młodzik
- Posty: 921
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 13:07
- Lokalizacja: Chełm/Gdynia
- Kontaktowanie:
majoneez pisze:
Przerażony matii wśród zgrai łódzkich bandytów, pewnie bedzie zmuszony do wzywania policji bo inaczej nie uda mu się opuścić hali![]()
![]()
hehehe majoneez, gdzie ja tam przerazony?? jakiej zgraji lodzkich kibicow
na zdjeciu smutny ale chwile pozniej moglem znow cieszyc sie ze wygralismy na podworku ŁKS-u hihhiihihihihihihi
...jest jak jest, nie jak powinno być...
...scena po scenie nasze życie jest jak spektakl
choć nam aktorom być to może trochę nie w smak
...scena po scenie nasze życie jest jak spektakl
choć nam aktorom być to może trochę nie w smak
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 107 gości



