"POD KOSZEM" - felietony Henryka Langierowicza.
Moderator: Moderatorzy
- Belfer
- Żak
- Posty: 420
- Rejestracja: 27 kwietnia 2005, 14:03
- Lokalizacja: blisko coraz bliżej, przedmieścia
No i mamy odmłodzenie składu, Krupska - Tyszkiewicz, przecież ona jest chyba młodsza tylko od Morwy. A co do Agnieszki Pałki to wróble ćwierkają że wraca na stare śmieci. Ale jaja, nic tylko usiąść i walnąć kielicha.
PS: Na dzieciakach się mścić nie będą, bo i tak postawię jakieś 10 pał w klasach Trzecich, i jak dobrze pójdzie ze 2 - 3 w Liceum. Ale przynajmniej kilku którzy interesują się sportem, nauczyłem że nie ma polfy czy mtk, jest tylko WŁÓKNIARZ.
PS: Na dzieciakach się mścić nie będą, bo i tak postawię jakieś 10 pał w klasach Trzecich, i jak dobrze pójdzie ze 2 - 3 w Liceum. Ale przynajmniej kilku którzy interesują się sportem, nauczyłem że nie ma polfy czy mtk, jest tylko WŁÓKNIARZ.
"...moja wiara to wszystko co mam... WŁÓKNIARZ..."
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
Belfer pisze:No i mamy odmłodzenie składu, Krupska - Tyszkiewicz, przecież ona jest chyba młodsza tylko od Morwy. A co do Agnieszki Pałki to wróble ćwierkają że wraca na stare śmieci. Ale jaja, nic tylko usiąść i walnąć kielicha.
PS: Na dzieciakach się mścić nie będą, bo i tak postawię jakieś 10 pał w klasach Trzecich, i jak dobrze pójdzie ze 2 - 3 w Liceum. Ale przynajmniej kilku którzy interesują się sportem, nauczyłem że nie ma polfy czy mtk, jest tylko WŁÓKNIARZ.
No stary, za to to się z Tobą napiję bardzo chętnie kiedy tylko zechcesz
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
SZOKUJĄCE ZMIANY W MTK PZU POLFA
Po nieudanym sezonie, w Pabianicach doszło niemal do koszykarskiego trzęsienia ziemii. Trener Tadeusz Aleksandrowicz, który w fatalnym stylu przegrał walkę o finał Pucharu Polski i medale w ekstraklasie, powrócił do pracy z koszykarzami Czarnych Słupsk. Pierwszym trenerem polfy został niezwykle utytułowany Tomasz Herkt, pełniący w ostatnim roku mało prestiżową funkcję asystenta trenera Krajewskiego w męskim zespole Astorii Bydgoszcz. Tomasz Herkt zaczynał pracę w żeńskiej ekstraklasie w 1987r. jako pomocnik trenera Piotra Langosza, który zbudował bardzo silny zespół koszykarek w Olimpii Poznań. Poznanianki przegrywały jednak rywalizację z Włókniarzem Pabianice oraz z Wisłą Kraków i ambitny Langosz musiał odejść z Olimpii. W 1990r. zespół ten przejął Tomasz Herkt, dla którego była to pierwsza samodzielna praca w ekstraklasie. Przez kolejne dwa lata Olimpia nie mogła przebić się do finału play-off i musiała zadowalać się brązowymi medalami.
Sytuacja zmieniła się radykalnie, kiedy w 1992 roku w Olimpii pojawiły się wielkie pieniądze i poznański klub mógł sobie pozwolić na zaangażowanie najwyższej koszykarki na świecie, Małgorzaty Dydek i złotej medalistki olimpijskiej z Barcelony - Eleny Szwajbowicz, reprezentantki Wspólnoty Niepodległych Państw (b ZSRR). Trener Herkt miał zespół, który nie tylko przerwał czteroletnią mistrzowską passę Włókniarza Pabianice, ale w latach 1993-94 należał do najlepszych klubów Europy, grając w finale Pucharu Ronchetti i zdobywając brązowy medal w klubowych mistzrostwach Europy. Olimpia dość szybko straciła jednak dominującą pozycję w polskiej koszykówce i w 1997r, z powodów finansowych została wycofana z ligi. Trener herkt został niebawem zatrudniony w innym najbogatszym i najsilniejszym polskim klubie, w Gdyni, z którym wywalczył,dwa, a właściwie trzy złote medale. W 2001 roku został zwolniony w czasie półfinałów play-off, za niezakwalifikowanie się do finału Euroligi. Zdecydowana dominacja w polskiej ekstraklasie nie zadowalała szefów gdyńskiego klubu, którzy zbudowali drużynę koszykarek na miarę czołówki europejskiej.
Największym osiągnięciem Tomasza Herkta było Mistzrostwo Europy z reprezentacją Polski w 1999r i zakwalifikowanie się na Igrzyska Olimpijskie w Sydney. Takich sukcesów z kadrą nie miał nawet legendarny trener Ludwik Miętta, który dwukrotnie doprowadził reprezentację do finału Mistrzostw Europy. Trzeba jednak podkreślić, że T.Herkt miał dużo szczęścia, bo trafił na fenomenalną M.Dydek, oraz że ME odbywały się w naszym kraju, no i już nie było w czasie jego pracy z kadrą koszykarek niezwyciężonej w Europie reprezentacji ZSRR. Od pamiętnych ME w Katowicach w 1999r., Tomaszowi Herktowi nie udało się realizować zadań stawianych przed kadrą i w 2003r. musiał rozstać się z reprezentacją Polski. Podjął pracę w AZS Stary Browar Poznań i niespodziewanie zdobył z koszykarkami tej drużyny drugie miejsce, przerywając pięcioletni monopol Polfy na grę w finale play-off z Lotosem.
W sumie trener Herkt zdobył z koszykarkami ekstraklasy 5 złotych medali, dwa srebrne i trzy brązowe. Dorobek szkoleniowy rzeczywiście imponujący. Należy mieć nadzieję, że w Pabianicach zostanie on znacznie powiększony, czego panu Tomaszowi i Polfie serdecznie życzę. Mam jednak zastrzeżenia do zmian personalnych w drużynie. Na pewno dużym wzmocnieniem jest przyjście do Pabianic Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz, która z dużymi sukcesami grała w poznańskich drużynach trenera Herkta, a w ostatnim sezonie była rozgrywającą nr.1 w kraju. Ze zdziwieniem zauważyłem, że w składzie PZU Polfy nie ma już tak zasłużonych, walecznych i klasowych zawodniczek jak R.Piestrzyńska, M.Głaszcz i E.Trześniewska. Ostatnie gwiazdy mistrzowskiej ekipy Włókniarza zaliczane przeze mnie do"10" najlepszych koszykarek w 40-letniej historii pabianickiej żeńskiej koszykówki. Od 1990 roku zdobyły one dla Pabianic 2 złote medale, 7 srebrnych i 3 brązowe, rozgrywając w lidze po 335-444 spotkania. E.Trześniewska to wciąż podstawowa zawodniczka reprezentacji Polski.
Odeszła też do Polkowic najlepsza obończyni polfy, mistrzyni Europy z 1999r.- Agnieszka Jaroszewicz. NIE TE ZAWODNICZKI POWINNY ZOSTAĆ ZMIENIONE! Musiały być bardzo ważne powody, że zrezygnowano z tak cenionych i lubianych w Pabianicach koszykarek i to przed jubileuszem 40-lecia koszykówki kobiet w naszym mieście. Mają je zastąpić amerykanki, ale czy będą lepsze? Brakuje nowych młodych polskich koszykarek, a przecież mamy najstarszy zespół w lidze! Wygląda na to że za 2-3 lata będziemy znów budować zespół od początku. Przykład Wisły Kraków wskazuje, że jest to bardzo trudne i niezwykle kosztowne, bo mało jest krajowych, wybitnych koszykarek, a zagraniczne często lekceważą swoje obowiązki. Trener Herkt zapowiada medal w 2006 roku i mistrzostwo za 2 lata. Udowodnił już nie raz, że wie, jak to się robi. Ale przecież we współczesnym sporcie coraz mniej zależy od wiedzy i szczęścia trenera!
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Po nieudanym sezonie, w Pabianicach doszło niemal do koszykarskiego trzęsienia ziemii. Trener Tadeusz Aleksandrowicz, który w fatalnym stylu przegrał walkę o finał Pucharu Polski i medale w ekstraklasie, powrócił do pracy z koszykarzami Czarnych Słupsk. Pierwszym trenerem polfy został niezwykle utytułowany Tomasz Herkt, pełniący w ostatnim roku mało prestiżową funkcję asystenta trenera Krajewskiego w męskim zespole Astorii Bydgoszcz. Tomasz Herkt zaczynał pracę w żeńskiej ekstraklasie w 1987r. jako pomocnik trenera Piotra Langosza, który zbudował bardzo silny zespół koszykarek w Olimpii Poznań. Poznanianki przegrywały jednak rywalizację z Włókniarzem Pabianice oraz z Wisłą Kraków i ambitny Langosz musiał odejść z Olimpii. W 1990r. zespół ten przejął Tomasz Herkt, dla którego była to pierwsza samodzielna praca w ekstraklasie. Przez kolejne dwa lata Olimpia nie mogła przebić się do finału play-off i musiała zadowalać się brązowymi medalami.
Sytuacja zmieniła się radykalnie, kiedy w 1992 roku w Olimpii pojawiły się wielkie pieniądze i poznański klub mógł sobie pozwolić na zaangażowanie najwyższej koszykarki na świecie, Małgorzaty Dydek i złotej medalistki olimpijskiej z Barcelony - Eleny Szwajbowicz, reprezentantki Wspólnoty Niepodległych Państw (b ZSRR). Trener Herkt miał zespół, który nie tylko przerwał czteroletnią mistrzowską passę Włókniarza Pabianice, ale w latach 1993-94 należał do najlepszych klubów Europy, grając w finale Pucharu Ronchetti i zdobywając brązowy medal w klubowych mistzrostwach Europy. Olimpia dość szybko straciła jednak dominującą pozycję w polskiej koszykówce i w 1997r, z powodów finansowych została wycofana z ligi. Trener herkt został niebawem zatrudniony w innym najbogatszym i najsilniejszym polskim klubie, w Gdyni, z którym wywalczył,dwa, a właściwie trzy złote medale. W 2001 roku został zwolniony w czasie półfinałów play-off, za niezakwalifikowanie się do finału Euroligi. Zdecydowana dominacja w polskiej ekstraklasie nie zadowalała szefów gdyńskiego klubu, którzy zbudowali drużynę koszykarek na miarę czołówki europejskiej.
Największym osiągnięciem Tomasza Herkta było Mistzrostwo Europy z reprezentacją Polski w 1999r i zakwalifikowanie się na Igrzyska Olimpijskie w Sydney. Takich sukcesów z kadrą nie miał nawet legendarny trener Ludwik Miętta, który dwukrotnie doprowadził reprezentację do finału Mistrzostw Europy. Trzeba jednak podkreślić, że T.Herkt miał dużo szczęścia, bo trafił na fenomenalną M.Dydek, oraz że ME odbywały się w naszym kraju, no i już nie było w czasie jego pracy z kadrą koszykarek niezwyciężonej w Europie reprezentacji ZSRR. Od pamiętnych ME w Katowicach w 1999r., Tomaszowi Herktowi nie udało się realizować zadań stawianych przed kadrą i w 2003r. musiał rozstać się z reprezentacją Polski. Podjął pracę w AZS Stary Browar Poznań i niespodziewanie zdobył z koszykarkami tej drużyny drugie miejsce, przerywając pięcioletni monopol Polfy na grę w finale play-off z Lotosem.
W sumie trener Herkt zdobył z koszykarkami ekstraklasy 5 złotych medali, dwa srebrne i trzy brązowe. Dorobek szkoleniowy rzeczywiście imponujący. Należy mieć nadzieję, że w Pabianicach zostanie on znacznie powiększony, czego panu Tomaszowi i Polfie serdecznie życzę. Mam jednak zastrzeżenia do zmian personalnych w drużynie. Na pewno dużym wzmocnieniem jest przyjście do Pabianic Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz, która z dużymi sukcesami grała w poznańskich drużynach trenera Herkta, a w ostatnim sezonie była rozgrywającą nr.1 w kraju. Ze zdziwieniem zauważyłem, że w składzie PZU Polfy nie ma już tak zasłużonych, walecznych i klasowych zawodniczek jak R.Piestrzyńska, M.Głaszcz i E.Trześniewska. Ostatnie gwiazdy mistrzowskiej ekipy Włókniarza zaliczane przeze mnie do"10" najlepszych koszykarek w 40-letniej historii pabianickiej żeńskiej koszykówki. Od 1990 roku zdobyły one dla Pabianic 2 złote medale, 7 srebrnych i 3 brązowe, rozgrywając w lidze po 335-444 spotkania. E.Trześniewska to wciąż podstawowa zawodniczka reprezentacji Polski.
Odeszła też do Polkowic najlepsza obończyni polfy, mistrzyni Europy z 1999r.- Agnieszka Jaroszewicz. NIE TE ZAWODNICZKI POWINNY ZOSTAĆ ZMIENIONE! Musiały być bardzo ważne powody, że zrezygnowano z tak cenionych i lubianych w Pabianicach koszykarek i to przed jubileuszem 40-lecia koszykówki kobiet w naszym mieście. Mają je zastąpić amerykanki, ale czy będą lepsze? Brakuje nowych młodych polskich koszykarek, a przecież mamy najstarszy zespół w lidze! Wygląda na to że za 2-3 lata będziemy znów budować zespół od początku. Przykład Wisły Kraków wskazuje, że jest to bardzo trudne i niezwykle kosztowne, bo mało jest krajowych, wybitnych koszykarek, a zagraniczne często lekceważą swoje obowiązki. Trener Herkt zapowiada medal w 2006 roku i mistrzostwo za 2 lata. Udowodnił już nie raz, że wie, jak to się robi. Ale przecież we współczesnym sporcie coraz mniej zależy od wiedzy i szczęścia trenera!
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Szymon pisze:SZOKUJĄCE ZMIANY W MTK PZU POLFA
(...)
Sytuacja zmieniła się radykalnie, kiedy w 1992 roku w Olimpii pojawiły się wielkie pieniądze i poznański klub mógł sobie pozwolić na zaangażowanie najwyższej koszykarki na świecie, Małgorzaty Dydek i złotej medalistki olimpijskiej z Barcelony - Eleny Szwajbowicz, reprezentantki Wspólnoty Niepodległych Państw (b ZSRR). (...)
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Z tym fragmentem nie mogę się zdecydowanie zgodzić. Ptysiu została pozyskana do Olimpii z Huraganu Wołomin kilka lat wcześniej, w bardzo młodym wieku. Początkowo więcej grała jej siostra - Katarzyna, stopniowo jednak Gosi także udało się przebijać do składu. Było to o tyle trudne, że w tamtych latach występowały pod koszami w Olimpii tak klasowe zawodniczki, jak zaliczana do ścisłej czołówki najlepszych koszykarek Europy Ilona Mądra między innymi. Pieniądze więc z Ptysiem w Olimpii nie miały zupełnie nic wspólnego... w klubie ją szkolono o wiele wcześniej, kiedy były one mniejsze. A ściągnięcie Kseni to faktycznie transfer całej dekady wtedy! WSPANIAŁA koszykarka!
Ze słowami Pana Henryka dotyczącymi obecnego sposobu "budowania" zespołu z Pabianic zgadzam się w 100% - bez pomyślunku, z kompletnym brakiem rozsądku w prowadzeniu polityki transferowej! Takie LEGENDY włókniarskiej koszykówki, jak Renia "Szczygiełek" Piestrzyńska czy Marzena Głaszcz powinny stanowić dla klubu, któremu były tak długo wierne, wartość samą w sobie... a po skończeniu kariery służyć swoją koszykarską mądrością w wychowywaniu przyszłych pokoleń pabianickich koszykarek! Przecież ze szkolenia młodzieży klub ten słynął w Polsce zawsze...
Pozdrawiam.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
-
M-R-K-S
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
26.07.2005
MEDALOWE SUKCESY MŁODZIEŻY
Młode koszykarki w świetnych nastrojach rozpoczęły wakacje. Reprezentacja Polski zdobyła po raz pierwszy srebrny medal na Młodziżowych Mistrzostwach Europy w Brnie, a pabianickie koszykarki z Gimnazjum nr.3 zwyciężyły niespodziewanie w finale ogólnopolskiej gimnazjady.
Nie ukrywam, że koszykówke szkolną i młodzieżową darzę szczególną sympatią i śledzę z zainteresowanie z wielu powodów. Startowałem w pierwszych igrzyskach szkolnych w Warszawie ponad pół wieku temu, a potęgę pabianickiej koszykówki żeńskiej zaczęliśmy budować od udziału w licznych igrzyskach szkolnych i spartakiadach młodzieżowych. Wprawdzie pierwszy start w mistrzostwach Polski Międzyszkolnych Klubów Sportowych w 1966r w Brzegu to same porażki, ale trudno było liczyć na sukcesy po kilku miesiącach treningów. Turniej w Brzegu dobrze pamieta trenerka Danuta Ograbek, najlepsza wówczas obok T. Ciechulskiej nasza koszykarka, która złamała nogę przed pierwszym meczem, skacząc przez płot. W męskim turnieju startował Wiesław Wincek, reprezentujący wtedy silny zespół Orionu Piotrków Trybunalski. Dwa lata później pabianiczanki zaskoczyły zupełnie swoje rywalki olbrzymim wzrostem koszykarskich umiejętności i zdobyły wicemistrzostwo Polski Szkolnego Związku Sportowego, za co w nagrodę pojechały na swój pierwszy występ zagraniczny do Rumunii. O młodych pabianickich koszykarkach było coraz głośniej, bo niemal w każdym roku zdobywały medale w mistrzostwach Polski szkół i klubów. W województwie łódzkim były przez wiele lat bezkonkurencyjne we wszystkich kategoriach wieku, ustepując tylko seniorkom ŁKS, które obok Wisły Kraków odgrywały dominującą rolę w ekstraklasie. Olbrzymim sukcesem zakończyły VI igrzyska szkolne w Łodzi w 1972r. Nasze koszykarki, reprezentując województwo łódzkie, wywalczyły złote medale, a MKS Pabianice i Szkoła Podstawowa nr.13 (nauczyciel Jerzy Sroka), sklasyfikowano na pierwszym miejscu w Polsce. Takiej imprezy sportowej dla młodzieży nigdy nie widziałem. Wystarczy powiedzieć, że uroczyste otwarcie igrzysk na stadionie ŁKS-u oglądało 20 tysiecy osób!! W następnych latach "złote dziewczyny" tych pamiętnych igrzysk: Mariola Manias, Jolanta Bieniek, Danuta Koralewska, Beata Malinowska i Elżbieta Kucharska zdobywały medale Mistrzostw Polski kadetek (1974 - złote), juniorek (1976 - złote) i seniorek (złote, srebrne i brązowe). To wydarzenia bez precedensu w polskiej koszykówce.
Jako ciekawostkę warto podać, że Jolanta Bieniek-Nowacka po zakończeniu kariery została cenioną trenerką i nauczycielką z dyplomem mrg.AWF, zdobywając m.in. dwa mistrzostwa Polski z juniorkami MTK (w 1995 i 1996r.) i raz wicemistrzostwo. Teraz doprowadziła uczennice Gimnazjum nr.3 do złotego medalu MP. Kapitanem tej drużyny była młodsza córka Marioli Manias- Szymańskiej, Katarzyna. Starsza, Joanna gra w ŁKS Łódź. Natomiast młodsza córka Jolanty Bieniek Nowackiej, Agata, grała w reprezentacji Polski młodzieżowej i juniorek, a w ub. roku zadebiutowała w drużynie narodowej seniorek. Niestety, reprezentuje barwy CCC Polkowice a nie MTK. A przecież jej mama, podobnie jak Mariola Manias Szymańska, długo i z wielkimi sukcesami grała tylko w barwach Włókniarza Pabianice.
Moją ostatnią wielką imprezą młodzieżową jako trenera była niezapomniana spartakiada młodzieży w 1977r., rozegrana w nowo otwartej hali przy ulicy Grota Roweckiego (obecnie). Były złote medale, świetna gra Małgorzaty Kozery, Jadwigi Sidoruk, Aliny Stefańczyk, Joanny Gałęzy i tłumy widzów, jakich ta hala już nigdy później nie gościła. A przecież sukcesów i medali wciąż przybywało. Trener Wiesław Słomiński z uczennicami Szkoły Podstawowej nr. 2 zdobył mistrzostwo Polski młodziczek i mistrzostwo Szkolnego Związku Sportowego oraz wicemistrzostwo polski kadetek w latach 1979-81. W 1983 roku tylko kontuzja M. Stodulskiej (Storożyńskiej) odebrała nam pewny złoty medal w MP juniorek w Łodzi.
Rekordowe osiągnięcia zanotowały młode wychowanki Szkoły Podstawowej nr.2 i trenerów Jerzego Sroki i Przemysława Bajera: Renata Szczygieł, siostry Włodarskie, Edyta Chruściel. Zdobyły one wicemistrzostwo Polski młodziczek (1989r), 3 razy mistrzostwo kadetek, 2 razy mistrzostwo juniorek i seniorek oraz brązowe medale na mistrzostwach Europy juniorek (1992r) i młodzieżowych mistrzostwach świata w 1993r. W sumie pabianiczanki zdobyły ponad 30 medali w mistrzostwach Europy, mistrzostwach Świata i młodzieżowych mistrzostwach Polski, w tym 2 medale srebrne na mistrzostwach Europy juniorek (Kozera i Bieniek), 2 brązowe ME (Szczygieł, siostry Włodarskie i Pałka - 2000r), 1 brązowy w młodzieżowych MŚ (Szczygieł i siostry Włodarskie) oraz 6 złotych w mistrzostwach Polski juniorek, 5 srebrnych, 3 brązowe. Kadetki wywalczyły 5 złotych a młodziczki 3 złote w mistrzostwach Polski klubowych oraz 2 w mistrzostwach szkół i MKS-ów. Przy takim dorobku młodzieży nie dziwią sukcesy pabianiczanek w ekstraklasie i reprezentacji na mistrzostwach Europy seniorek.
W ostatnich pięciu latach o sukcesach młodych koszykarek z Pabianic niewiele było słychać. W reprezentacji Polski, która w tym roku zdobyła wicemistrzostwo Europy, nie było żadnej koszykarki MTK. To musi niepokoić miłośników żeńskiego basketu w Pabianicach. Czas nawiązać do pieknych sukcesów pabianickiej młodzieży koszykarskiej.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
MEDALOWE SUKCESY MŁODZIEŻY
Młode koszykarki w świetnych nastrojach rozpoczęły wakacje. Reprezentacja Polski zdobyła po raz pierwszy srebrny medal na Młodziżowych Mistrzostwach Europy w Brnie, a pabianickie koszykarki z Gimnazjum nr.3 zwyciężyły niespodziewanie w finale ogólnopolskiej gimnazjady.
Nie ukrywam, że koszykówke szkolną i młodzieżową darzę szczególną sympatią i śledzę z zainteresowanie z wielu powodów. Startowałem w pierwszych igrzyskach szkolnych w Warszawie ponad pół wieku temu, a potęgę pabianickiej koszykówki żeńskiej zaczęliśmy budować od udziału w licznych igrzyskach szkolnych i spartakiadach młodzieżowych. Wprawdzie pierwszy start w mistrzostwach Polski Międzyszkolnych Klubów Sportowych w 1966r w Brzegu to same porażki, ale trudno było liczyć na sukcesy po kilku miesiącach treningów. Turniej w Brzegu dobrze pamieta trenerka Danuta Ograbek, najlepsza wówczas obok T. Ciechulskiej nasza koszykarka, która złamała nogę przed pierwszym meczem, skacząc przez płot. W męskim turnieju startował Wiesław Wincek, reprezentujący wtedy silny zespół Orionu Piotrków Trybunalski. Dwa lata później pabianiczanki zaskoczyły zupełnie swoje rywalki olbrzymim wzrostem koszykarskich umiejętności i zdobyły wicemistrzostwo Polski Szkolnego Związku Sportowego, za co w nagrodę pojechały na swój pierwszy występ zagraniczny do Rumunii. O młodych pabianickich koszykarkach było coraz głośniej, bo niemal w każdym roku zdobywały medale w mistrzostwach Polski szkół i klubów. W województwie łódzkim były przez wiele lat bezkonkurencyjne we wszystkich kategoriach wieku, ustepując tylko seniorkom ŁKS, które obok Wisły Kraków odgrywały dominującą rolę w ekstraklasie. Olbrzymim sukcesem zakończyły VI igrzyska szkolne w Łodzi w 1972r. Nasze koszykarki, reprezentując województwo łódzkie, wywalczyły złote medale, a MKS Pabianice i Szkoła Podstawowa nr.13 (nauczyciel Jerzy Sroka), sklasyfikowano na pierwszym miejscu w Polsce. Takiej imprezy sportowej dla młodzieży nigdy nie widziałem. Wystarczy powiedzieć, że uroczyste otwarcie igrzysk na stadionie ŁKS-u oglądało 20 tysiecy osób!! W następnych latach "złote dziewczyny" tych pamiętnych igrzysk: Mariola Manias, Jolanta Bieniek, Danuta Koralewska, Beata Malinowska i Elżbieta Kucharska zdobywały medale Mistrzostw Polski kadetek (1974 - złote), juniorek (1976 - złote) i seniorek (złote, srebrne i brązowe). To wydarzenia bez precedensu w polskiej koszykówce.
Jako ciekawostkę warto podać, że Jolanta Bieniek-Nowacka po zakończeniu kariery została cenioną trenerką i nauczycielką z dyplomem mrg.AWF, zdobywając m.in. dwa mistrzostwa Polski z juniorkami MTK (w 1995 i 1996r.) i raz wicemistrzostwo. Teraz doprowadziła uczennice Gimnazjum nr.3 do złotego medalu MP. Kapitanem tej drużyny była młodsza córka Marioli Manias- Szymańskiej, Katarzyna. Starsza, Joanna gra w ŁKS Łódź. Natomiast młodsza córka Jolanty Bieniek Nowackiej, Agata, grała w reprezentacji Polski młodzieżowej i juniorek, a w ub. roku zadebiutowała w drużynie narodowej seniorek. Niestety, reprezentuje barwy CCC Polkowice a nie MTK. A przecież jej mama, podobnie jak Mariola Manias Szymańska, długo i z wielkimi sukcesami grała tylko w barwach Włókniarza Pabianice.
Moją ostatnią wielką imprezą młodzieżową jako trenera była niezapomniana spartakiada młodzieży w 1977r., rozegrana w nowo otwartej hali przy ulicy Grota Roweckiego (obecnie). Były złote medale, świetna gra Małgorzaty Kozery, Jadwigi Sidoruk, Aliny Stefańczyk, Joanny Gałęzy i tłumy widzów, jakich ta hala już nigdy później nie gościła. A przecież sukcesów i medali wciąż przybywało. Trener Wiesław Słomiński z uczennicami Szkoły Podstawowej nr. 2 zdobył mistrzostwo Polski młodziczek i mistrzostwo Szkolnego Związku Sportowego oraz wicemistrzostwo polski kadetek w latach 1979-81. W 1983 roku tylko kontuzja M. Stodulskiej (Storożyńskiej) odebrała nam pewny złoty medal w MP juniorek w Łodzi.
Rekordowe osiągnięcia zanotowały młode wychowanki Szkoły Podstawowej nr.2 i trenerów Jerzego Sroki i Przemysława Bajera: Renata Szczygieł, siostry Włodarskie, Edyta Chruściel. Zdobyły one wicemistrzostwo Polski młodziczek (1989r), 3 razy mistrzostwo kadetek, 2 razy mistrzostwo juniorek i seniorek oraz brązowe medale na mistrzostwach Europy juniorek (1992r) i młodzieżowych mistrzostwach świata w 1993r. W sumie pabianiczanki zdobyły ponad 30 medali w mistrzostwach Europy, mistrzostwach Świata i młodzieżowych mistrzostwach Polski, w tym 2 medale srebrne na mistrzostwach Europy juniorek (Kozera i Bieniek), 2 brązowe ME (Szczygieł, siostry Włodarskie i Pałka - 2000r), 1 brązowy w młodzieżowych MŚ (Szczygieł i siostry Włodarskie) oraz 6 złotych w mistrzostwach Polski juniorek, 5 srebrnych, 3 brązowe. Kadetki wywalczyły 5 złotych a młodziczki 3 złote w mistrzostwach Polski klubowych oraz 2 w mistrzostwach szkół i MKS-ów. Przy takim dorobku młodzieży nie dziwią sukcesy pabianiczanek w ekstraklasie i reprezentacji na mistrzostwach Europy seniorek.
W ostatnich pięciu latach o sukcesach młodych koszykarek z Pabianic niewiele było słychać. W reprezentacji Polski, która w tym roku zdobyła wicemistrzostwo Europy, nie było żadnej koszykarki MTK. To musi niepokoić miłośników żeńskiego basketu w Pabianicach. Czas nawiązać do pieknych sukcesów pabianickiej młodzieży koszykarskiej.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Odnoszę wrażenie, że Pan Langierowicz ostatnio zauważa tylko to co chce zauważyć. Choć być może nie wszystkie z pisanych przez niego felietonów jest tu zamieszczana.
Mianowicie chodzi mi o sukces Anity Szemraj na Mistrzostwach Europy kadetek. Bo czy brązowy medal nie jest sukcesem, czy Anita Szemraj nie jest wychowanką drużyny z Pabianic
. Szkoda, że pozytywne fakty są przez Pana Langierowicza pomijane.

Mianowicie chodzi mi o sukces Anity Szemraj na Mistrzostwach Europy kadetek. Bo czy brązowy medal nie jest sukcesem, czy Anita Szemraj nie jest wychowanką drużyny z Pabianic
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
23.08.2005
BLADE I CZERWONE
W pierwszym spotkaniu barażowym mistrzostw Europy, które odbedą sie niebawem w Turcji, polskie koszykarki spisały się fatalnie, przegrywając z Węgierkami 58-61 (w Jaworznie), chociaż na początku drugiej połowy prowadziły już 42-30. Mecz ten można skomentować jednym zdaniem: "Polki były początkowo blade ze strachu i zdenerwowania a w drugiej części gry czerwone ze wsytydu i zmeczenia". Węgierki, które ostatnio wygrały towarzyskie mecze z Polkami (kto nie wygrywał!), dopiero w końcowej fazie gry spisały się doskonale, wykorzystując nieporadność naszych reprezentantek pod obiema tablicami. Na pewno brakowało Małgorzaty Dydek, ale ten mecz powinniśmy wygrać, bo mamy lepszy zespół. Zawiodły przede wszystkim: Bibrzycka i Trześniewska (6 i 4 pkt.), które rozegrały chyba najgorszy mecz w reprezentacji Polski. Trener Arkadiusz Koniecki prowadził drużyne narodową jakbt to był sparing, dokonując licznych i zaskakujących zmian. Podstawowa "piątka" zdobyła mniej punktów (25) niż rezerwowe zawodniczki. W decydujących fragmentach gry zdawało się, że nie było na boisku żadnej doświadczonej koszykarki. Po co te liczne gry kontrolne i turnieje, skoro trener w najważniejszych meczach nie wie, na kogo stawiać? Smutne tym bardziej, że w reprezentacji gra pięć byłych i obecnych zawodniczek Włókniarza Pabianice: Trześniewska, Lamparska, Krupska- Tyszkiewicz, Pałka (obecnie kontuzjowana) i Nowacka.
Miejmy nadzieję, że z M.Dydek, Polki wygrają rewanżowy mecz na Węgrzech a potem ze Słowacją, Chorwacją i Ukrainą. Brak Polski we wrześniowych mistrzostwach Europy byłby prawdziwą klęską polskiej koszykówki. A właściwie dopełnieniem klęski, bo juniorki zajęły jedno z ostatnich miejsc w ME, a wszystkie męskie reprezentacje znalazły się już w II lidze europejskiej. Prezes PZKosz ma jednak dalej bardzo dobre samopoczucie, a czołowe kluby zatrudniają coraz więcej koszykarek zagranicznych. Z Wisły Kraków nie gra w reprezentacji Polski Konieckiego żadna koszykarka, co było kiedyś nie do pomyslenia. Wicemistrzynie kraju bazują prawie wyłącznie na zagranicznych zawodniczkach.
Niestety, bliska tego "osiągnięcia" jest pabianicka drużyna. W naszej drużynie mówi się już w języku polskim, serbskim, rumuńskim, czeskim i portugalskim. Oby udało się znaleźć wspólny język na boisku! Na szczęście w MTK znajdzie się w tym sezonie więcej młodzieży niż w ostatnich latach. M.in. ma grać Małgorzata Kudłak, córka znanej w Pabianicach koszykarki Ślęzy Wrocław, Marioli Pawlak-Kudłak-Marzec, obecnie żony drugiego trenera MTK Leszka Marca. Mariola Pawlak grała w podstawowym składzie reprezentacji Polski kadetek, juniorek i seniorek z Małgorzatą Kozerą-Gliszczyńską i jest jedną z najbardziej utytułowanych polskich koszykarek.
W ligowej kadrze Włókniarza grać będzie dalej wychowanka Jolanty Nowackiej - Anita Szemraj, która na niedawnych Mistrzostwach Europy kadetek w Poznaniu zdobyła brązowy medal. Mistrzostwa kadetek rozgrywane są z inicjatywy PZKosz od 1976 roku. W pierwszych ME kadetek w Szczecinie Polki zajęły piąte miejsce, co przez 29 lat było największym osiągnięciem reprezentacji naszego kraju w tej kategorii wieku (16lat). W drużynie trenera Janusza Mroza grały wówczas pabianiczanki: Małgorzata Kozera i obecna dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury - Grażyna Wójcik. Warto zwrócić uwagę, że brązowe medalistki ME kadetek 2005 r, prowadziła pierwszy raz kobieta - Iwona Jabłońska, była świetna koszykarka AZS-u i Olimpii Poznań a podstawowymi zawodniczkami reprezentacji, obok Anity Szemraj, były dziewczęta z UKS Poznań, który jest aktualnym mistrzem Polski w tej kategorii wieku. Może zatem odważniej trzeba powierzać kobietom funkcje trenerek zespołów ligowych i reprezentacjnych. Przecież w USA, byłym Związku Radzieckim czy Słowacji od dawna jest to praktykowane z dużym powodzeniem. O ile mnie pamięć nie myli, w Polsce pierwszoligowe zespoły prowadziły tylko Roma Olesiewicz w AZS Warszawa i Natalia Tkaczuk w Starachowicach. W latach 1976-84 drugim trenerem we Włókniarzu Pabianice była Danuta Ograbek, która też szkoliła z powodzeniem kadetki i juniorki. Odnosiliśmy wówczas liczne sukcesy w mistrzostwach Polski i województwa, a w sekcji była znakomita atmosfera, mimo permanentnych kłopotów finansowych. Warto stawiać na kobiety !
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BLADE I CZERWONE
W pierwszym spotkaniu barażowym mistrzostw Europy, które odbedą sie niebawem w Turcji, polskie koszykarki spisały się fatalnie, przegrywając z Węgierkami 58-61 (w Jaworznie), chociaż na początku drugiej połowy prowadziły już 42-30. Mecz ten można skomentować jednym zdaniem: "Polki były początkowo blade ze strachu i zdenerwowania a w drugiej części gry czerwone ze wsytydu i zmeczenia". Węgierki, które ostatnio wygrały towarzyskie mecze z Polkami (kto nie wygrywał!), dopiero w końcowej fazie gry spisały się doskonale, wykorzystując nieporadność naszych reprezentantek pod obiema tablicami. Na pewno brakowało Małgorzaty Dydek, ale ten mecz powinniśmy wygrać, bo mamy lepszy zespół. Zawiodły przede wszystkim: Bibrzycka i Trześniewska (6 i 4 pkt.), które rozegrały chyba najgorszy mecz w reprezentacji Polski. Trener Arkadiusz Koniecki prowadził drużyne narodową jakbt to był sparing, dokonując licznych i zaskakujących zmian. Podstawowa "piątka" zdobyła mniej punktów (25) niż rezerwowe zawodniczki. W decydujących fragmentach gry zdawało się, że nie było na boisku żadnej doświadczonej koszykarki. Po co te liczne gry kontrolne i turnieje, skoro trener w najważniejszych meczach nie wie, na kogo stawiać? Smutne tym bardziej, że w reprezentacji gra pięć byłych i obecnych zawodniczek Włókniarza Pabianice: Trześniewska, Lamparska, Krupska- Tyszkiewicz, Pałka (obecnie kontuzjowana) i Nowacka.
Miejmy nadzieję, że z M.Dydek, Polki wygrają rewanżowy mecz na Węgrzech a potem ze Słowacją, Chorwacją i Ukrainą. Brak Polski we wrześniowych mistrzostwach Europy byłby prawdziwą klęską polskiej koszykówki. A właściwie dopełnieniem klęski, bo juniorki zajęły jedno z ostatnich miejsc w ME, a wszystkie męskie reprezentacje znalazły się już w II lidze europejskiej. Prezes PZKosz ma jednak dalej bardzo dobre samopoczucie, a czołowe kluby zatrudniają coraz więcej koszykarek zagranicznych. Z Wisły Kraków nie gra w reprezentacji Polski Konieckiego żadna koszykarka, co było kiedyś nie do pomyslenia. Wicemistrzynie kraju bazują prawie wyłącznie na zagranicznych zawodniczkach.
Niestety, bliska tego "osiągnięcia" jest pabianicka drużyna. W naszej drużynie mówi się już w języku polskim, serbskim, rumuńskim, czeskim i portugalskim. Oby udało się znaleźć wspólny język na boisku! Na szczęście w MTK znajdzie się w tym sezonie więcej młodzieży niż w ostatnich latach. M.in. ma grać Małgorzata Kudłak, córka znanej w Pabianicach koszykarki Ślęzy Wrocław, Marioli Pawlak-Kudłak-Marzec, obecnie żony drugiego trenera MTK Leszka Marca. Mariola Pawlak grała w podstawowym składzie reprezentacji Polski kadetek, juniorek i seniorek z Małgorzatą Kozerą-Gliszczyńską i jest jedną z najbardziej utytułowanych polskich koszykarek.
W ligowej kadrze Włókniarza grać będzie dalej wychowanka Jolanty Nowackiej - Anita Szemraj, która na niedawnych Mistrzostwach Europy kadetek w Poznaniu zdobyła brązowy medal. Mistrzostwa kadetek rozgrywane są z inicjatywy PZKosz od 1976 roku. W pierwszych ME kadetek w Szczecinie Polki zajęły piąte miejsce, co przez 29 lat było największym osiągnięciem reprezentacji naszego kraju w tej kategorii wieku (16lat). W drużynie trenera Janusza Mroza grały wówczas pabianiczanki: Małgorzata Kozera i obecna dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury - Grażyna Wójcik. Warto zwrócić uwagę, że brązowe medalistki ME kadetek 2005 r, prowadziła pierwszy raz kobieta - Iwona Jabłońska, była świetna koszykarka AZS-u i Olimpii Poznań a podstawowymi zawodniczkami reprezentacji, obok Anity Szemraj, były dziewczęta z UKS Poznań, który jest aktualnym mistrzem Polski w tej kategorii wieku. Może zatem odważniej trzeba powierzać kobietom funkcje trenerek zespołów ligowych i reprezentacjnych. Przecież w USA, byłym Związku Radzieckim czy Słowacji od dawna jest to praktykowane z dużym powodzeniem. O ile mnie pamięć nie myli, w Polsce pierwszoligowe zespoły prowadziły tylko Roma Olesiewicz w AZS Warszawa i Natalia Tkaczuk w Starachowicach. W latach 1976-84 drugim trenerem we Włókniarzu Pabianice była Danuta Ograbek, która też szkoliła z powodzeniem kadetki i juniorki. Odnosiliśmy wówczas liczne sukcesy w mistrzostwach Polski i województwa, a w sekcji była znakomita atmosfera, mimo permanentnych kłopotów finansowych. Warto stawiać na kobiety !
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Ostatnio zmieniony 10 października 2005, 15:53 przez Szymon, łącznie zmieniany 1 raz.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Wojteg pisze:Odnoszę wrażenie, że Pan Langierowicz ostatnio zauważa tylko to co chce zauważyć. Choć być może nie wszystkie z pisanych przez niego felietonów jest tu zamieszczana.
Mianowicie chodzi mi o sukces Anity Szemraj na Mistrzostwach Europy kadetek. Bo czy brązowy medal nie jest sukcesem, czy Anita Szemraj nie jest wychowanką drużyny z Pabianic. Szkoda, że pozytywne fakty są przez Pana Langierowicza pomijane.
![]()
Wojteg, spokojnie. Zauważ na datę kiedy ukazał się ten felieton. Przez ostatni czas troche nie chciało mi się przpisywać tych felietonów i zrobiły się zaległości. Dziś to nadrabiam i jak zapewne zauważysz już w nastepnym feletonie Pan Henryk odnotował sukces Anity.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Szymon pisze:Wojteg pisze:Odnoszę wrażenie, że Pan Langierowicz ostatnio zauważa tylko to co chce zauważyć. Choć być może nie wszystkie z pisanych przez niego felietonów jest tu zamieszczana.
Mianowicie chodzi mi o sukces Anity Szemraj na Mistrzostwach Europy kadetek. Bo czy brązowy medal nie jest sukcesem, czy Anita Szemraj nie jest wychowanką drużyny z Pabianic. Szkoda, że pozytywne fakty są przez Pana Langierowicza pomijane.
![]()
Wojteg, spokojnie. Zauważ na datę kiedy ukazał się ten felieton. Przez ostatni czas troche nie chciało mi się przpisywać tych felietonów i zrobiły się zaległości. Dziś to nadrabiam i jak zapewne zauważysz już w nastepnym feletonie Pan Henryk odnotował sukces Anity.
Oczywiście, zwracam honor. Dlatego zaznaczyłem w pierwszej części mojego postu, że być może nie wszystkie są tu umieszczone. Bardzo fajnie, że Pan Langierowicz zaznaczył ten fakt
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
23.09.2005
TROCHĘ RADOŚCI, SMUTKU I ŁEZ
Reprezentacja Polski koszykarek powróciła na tarczy z mistrzostw Europy a najlepsze zespoły klubowe rozpoczęły ostatni etap przygotowań do 54 rozgrywek ekstraklasy.
Małgorzata Dydek pomogła drużynie trenera A.Konieckiego zwyciężyć w meczach barażowych Węgierki i Finki na ich własnych boiskach i szybko powróciła do USA na decydujące boje o mistrzostwo WNBA. Bez swojej liderki polskie koszykarki dzielnie walczyły z najlepszymi ekipami Europy, ale nie zdobyły medalu ani kwalifikacji do najbliższych mistrzostw świata, zajmując ostatecznie siódme miejsce, po dramatycznych meczach z Litwą, Francją i Turcją. Polki słabo zaczęły, ale z każdym meczem grały lepiej i dopiero w ostatnich minutach ustępowały wyraźnie najgroźniejszym rywalkom. Ponosiliśmy więcej strat, słabo walczyliśmy pod tablicami, brakowało skuteczności rzutowej, sprawności fizycznej i równorzędnych zmienniczek dla podstawowych koszykarek. Ciężar gry spoczywał na barkach: E.Trześniewskiej, B.Krupskiej-Tyszkiewicz, A.Wielebnowskiej, E.Międzik a przede wszystkim A.Bibrzyckiej, która była prawdziwą gwiazdą reprezentacji Polski i Mistrzostw Europy w Turcji. Zawodniczka Lotosu zajęła drugie miejsce na liście najskuteczniejszych koszykarek ME, zdobywając średnio 19,9 pkt w meczu. Niestety, pozostałe nasze reprezentantki rzadko trafiały do kosza i były chyba za mało wykorzystywane, nie tylko w finałowym turnieju ME. Wydaje się że nasza drużyna narodowa powinna być dużo wcześniej stopniowo odmładzana i nie byłoby teraz tyle debiutantek na ME. Dalej mamy silną reprezentacje i z M.Dydek i A.Pałką w składzie na pewno należy nam się miejsce na podium ME i udział w mistrzostwach świata.
Trudny dylemat do rozwiązania miała M.Dydek. W USA gra od wielu lat, za duże pieniądze, ale nigdy nie wystąpiła w finale tej najsłynniejszej ligi świata. Teraz taka szansa zaistniała, ale trzeba było zrezygnować z gry w reprezentacji na mistrzostwach Europy. M.Dydek jako pierwsza Polka wystąpiła w finale WNBA. To niewątpliwy zaszczyt dla naszej zawodniczki i polskiej koszykówki. Przecież liga WNBA uważana jesy za nieformalne klubowe mistrzostwa świata. Czy jednak cena tego sukcesu nie była zbyt wysoka i czy akceptowały ten wybór koleżanki z reprezentacji i polscy miłośnicy koszykówki?? Trudno powiedzieć, ale raczej nie! Reprezentowanie barw narodowych musi i powinno być najważniejsze!!! Swoją drogą władze europejskiej koszykówki nie powinny wyznaczać terminu finałów naszego kontynentu, kiedy rozgrywane są klubowe mistrzostwa USA. Przecież w WNBA występują najlepsze koszykarki czołowych krajów Europy, które co dwa lata mają te same dylematy, co nasza najwyższa koszykarka. Cieszymy się z historycznego sukcesu M.Dydek, ale żal nam straconych szans w ME i daremnego wysiłku naszych ambitnych reprezentantek. Czas reprezentacji się skończył, teraz pora na kluby, które niebawem podejmą walkę o mistrzostwo Polski i klubowy prymat w Europie.
Wszystko wskazuje na to, że w czołówce ekstraklasy nie wiele się zmieni. Chyba jednak Lotosowi trudniej będzie wywalczyć tytuł niż w ostatnich latach. Mocarstwowe plany ma przede wszystkim krakowska Wisła, która zapowiada sukcesy krajowe i w Eurolidze. Dalej silne będą Polkowice i Pabianice. Osłabiony został AZS Poznań, a znacznie wzmocnił swój skład ŁKS. Łodzianki (a właściwie pabianiczanki, bo jest ich znacznie więcej), mogą jednak tylko marzyć o zajęciu wyższego niż piątego miejsca, podobnie jak koszykarki z Gorzowa, Brzegu, Poznania, Chełma o Jeleniej Góry. ŁKS wygrał łatwo pierwsze mecze kontrolne z Cukierkami Brzeg i AZS-em Jelenie Góra, mając najlepsze zawodniczki w Marzenie Głaszcz i Rosjance Elenie Czernij. Polfa Pabianice (bez reprezentantek) rozpoczęła sezon od zwycięstw w Polkowicach z CCC, AZS Gorzów i Sokołem Hradec Kralove. Jak zwykle największym sprawdzianem możliwości naszych zespołów będzie Memoriał M.Gliszczyńskiej (23-24 września) w którym zmierzą się z Lotosem, ŁKS-em i Meblotapem Chełm.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
TROCHĘ RADOŚCI, SMUTKU I ŁEZ
Reprezentacja Polski koszykarek powróciła na tarczy z mistrzostw Europy a najlepsze zespoły klubowe rozpoczęły ostatni etap przygotowań do 54 rozgrywek ekstraklasy.
Małgorzata Dydek pomogła drużynie trenera A.Konieckiego zwyciężyć w meczach barażowych Węgierki i Finki na ich własnych boiskach i szybko powróciła do USA na decydujące boje o mistrzostwo WNBA. Bez swojej liderki polskie koszykarki dzielnie walczyły z najlepszymi ekipami Europy, ale nie zdobyły medalu ani kwalifikacji do najbliższych mistrzostw świata, zajmując ostatecznie siódme miejsce, po dramatycznych meczach z Litwą, Francją i Turcją. Polki słabo zaczęły, ale z każdym meczem grały lepiej i dopiero w ostatnich minutach ustępowały wyraźnie najgroźniejszym rywalkom. Ponosiliśmy więcej strat, słabo walczyliśmy pod tablicami, brakowało skuteczności rzutowej, sprawności fizycznej i równorzędnych zmienniczek dla podstawowych koszykarek. Ciężar gry spoczywał na barkach: E.Trześniewskiej, B.Krupskiej-Tyszkiewicz, A.Wielebnowskiej, E.Międzik a przede wszystkim A.Bibrzyckiej, która była prawdziwą gwiazdą reprezentacji Polski i Mistrzostw Europy w Turcji. Zawodniczka Lotosu zajęła drugie miejsce na liście najskuteczniejszych koszykarek ME, zdobywając średnio 19,9 pkt w meczu. Niestety, pozostałe nasze reprezentantki rzadko trafiały do kosza i były chyba za mało wykorzystywane, nie tylko w finałowym turnieju ME. Wydaje się że nasza drużyna narodowa powinna być dużo wcześniej stopniowo odmładzana i nie byłoby teraz tyle debiutantek na ME. Dalej mamy silną reprezentacje i z M.Dydek i A.Pałką w składzie na pewno należy nam się miejsce na podium ME i udział w mistrzostwach świata.
Trudny dylemat do rozwiązania miała M.Dydek. W USA gra od wielu lat, za duże pieniądze, ale nigdy nie wystąpiła w finale tej najsłynniejszej ligi świata. Teraz taka szansa zaistniała, ale trzeba było zrezygnować z gry w reprezentacji na mistrzostwach Europy. M.Dydek jako pierwsza Polka wystąpiła w finale WNBA. To niewątpliwy zaszczyt dla naszej zawodniczki i polskiej koszykówki. Przecież liga WNBA uważana jesy za nieformalne klubowe mistrzostwa świata. Czy jednak cena tego sukcesu nie była zbyt wysoka i czy akceptowały ten wybór koleżanki z reprezentacji i polscy miłośnicy koszykówki?? Trudno powiedzieć, ale raczej nie! Reprezentowanie barw narodowych musi i powinno być najważniejsze!!! Swoją drogą władze europejskiej koszykówki nie powinny wyznaczać terminu finałów naszego kontynentu, kiedy rozgrywane są klubowe mistrzostwa USA. Przecież w WNBA występują najlepsze koszykarki czołowych krajów Europy, które co dwa lata mają te same dylematy, co nasza najwyższa koszykarka. Cieszymy się z historycznego sukcesu M.Dydek, ale żal nam straconych szans w ME i daremnego wysiłku naszych ambitnych reprezentantek. Czas reprezentacji się skończył, teraz pora na kluby, które niebawem podejmą walkę o mistrzostwo Polski i klubowy prymat w Europie.
Wszystko wskazuje na to, że w czołówce ekstraklasy nie wiele się zmieni. Chyba jednak Lotosowi trudniej będzie wywalczyć tytuł niż w ostatnich latach. Mocarstwowe plany ma przede wszystkim krakowska Wisła, która zapowiada sukcesy krajowe i w Eurolidze. Dalej silne będą Polkowice i Pabianice. Osłabiony został AZS Poznań, a znacznie wzmocnił swój skład ŁKS. Łodzianki (a właściwie pabianiczanki, bo jest ich znacznie więcej), mogą jednak tylko marzyć o zajęciu wyższego niż piątego miejsca, podobnie jak koszykarki z Gorzowa, Brzegu, Poznania, Chełma o Jeleniej Góry. ŁKS wygrał łatwo pierwsze mecze kontrolne z Cukierkami Brzeg i AZS-em Jelenie Góra, mając najlepsze zawodniczki w Marzenie Głaszcz i Rosjance Elenie Czernij. Polfa Pabianice (bez reprezentantek) rozpoczęła sezon od zwycięstw w Polkowicach z CCC, AZS Gorzów i Sokołem Hradec Kralove. Jak zwykle największym sprawdzianem możliwości naszych zespołów będzie Memoriał M.Gliszczyńskiej (23-24 września) w którym zmierzą się z Lotosem, ŁKS-em i Meblotapem Chełm.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
21.10.2005
PRZYJEMNIE I OPTYMISTYCZNIE
Po zwycięstwach w meczach kontrolnych, po pokonaniu Lotosu w Memoriale Małgorzaty Gliszczyńskiej i rozgromieniu AZS Poznań w inauguracyjnym spotkaniu ekstraklasy, koszykarki MTK zbierają entuzjastyczne pochwały, zwłaszcza w prasie lokalnej. Cieszy się trener Tomasz Herkt, zarówno z dotychczasowych wyników sportowych, jak i wspaniałej atmosfery dla koszykówki, jaką zastał w Pabianicach. Z opinią, że w krótkim czasie udało się stworzyć nowy zespół, to chyba przesada. Przecież tak podstawowe zawodniczki jak: Wlaźlak, Krystofova, Pantelejewa, Lamparska, Toma, da Costa czy Pałka, nie debiutują w Pabianicach dopiero w tym sezonie. Oprócz Krupskiej-Tyszkiewicz i Tamary Ruzić do zespołu doszło kilka nowych młodych koszykarek, z czego zresztą należy sięcieszyć. Nie przeceniałbym też zwycięstw z Gdynią i AZS Poznań. Oba te zespoły grały bez takich koszykarek jak: Dydek, Nolan, Powell (Gdynia) czy reprezentantek Polski: Krupskiej - Tyszkiewicz i Karpińskiej (AZS P.), bez których gdynianki i poznanianki nie odnosiłyby sukcesów w ostatnich latach. Faktem jednak jest, że nasze koszykarki pod wodzą Tomasza Herkta nie przegrały meczu w tym sezonie w kraju. W poszukiwaniu godnych siebie rywalek przełożyły mecz ligowy z 12 na 26 października i pojechały na turniej do Moskwy. Tam potrafią lepiej grać w koszykówkę niż w Polsce! Pabianiczanki przegrały pierwszy mecz ze Spartakiem Moskwa 63-78.
Nasza drużyna ma łatwych przeciwników w pierwszych trzech kolejkach ligowych, ale 23 października czeka MTK mecz prawdy z CCC w Polkowicach. Polkowiczanki na inaugurację rozgrywek pokonały Lotos, przerywając rekordową serię 79 zwycięstw mistrzyń Polski na własnym parkiecie. Gdynianki ostatnio przegrały 5 lat temu, w 2000 roku z Włókniarzem Pabianice (60-61) w finale ekstraklasy.
Zwycięstwo CCC w Gdynii nie jest wielką sensacją, jak uważają fachowcy od "siedmiu boleści". W polkowicach grają obecnie prawie same byłe i aktualne, doświadczone reprezentantki Polski z "mocną grupą pabianicką" (Koryzną, Trześniewską, Jaroszewicz, Nowacką), która decyduje o klasie tej drużyny. Natomiast odmłodzony Lotos w obecnym składzie nie ma szans na dominację w kraju ani w Eurolidze, mimo rewelacyjnej gry Bibrzyckiej. Wisła, mimo szumnych zapowiedzi, też gra gorzej niż w ubiegłym sezonie, więc może drużyny z Pabianic i Polkowic zagrają w wielkim finale ekstraklasy? To byłaby prawdziwa sensacja. Trzeba się jednak liczyć z tym, że mające najwyższe budżety w lidze pań Lotos i Wisła wzmocniąprzed play off swoje składy, oraz po długim urlopie wróci M.Dydek.
Na pewno koszykarki z Gdyni, Krakowa, Polkowic i Pabianic, podobnie jak w poprzednim sezonie będą walczyć o medale, chociaż kolejność jest bardzo trudna do przewidzenia. Z tego miłośnicy basketu mogą się tylko cieszyć!
Cieszyć się też należy, że pozostałe zespoły, w przeciwieństwie do ubiegłorocznych rozgrywek, mają ustabilizowaną sytuację finansową i zapowiadają twardą walkę o 5 miejsce w lidze. Najmniejsze szanse na utrzymanie się w elicie polskich klubów ma AZS Jelenia Góra. Trochę mniej niż w ostatnich latach gra w naszej lidze koszykarek zagranicznych (25), chociaż w meczu Wisła -ŁKS wystąpiło ich aż 10 i zdobyły one ponad 80 procent wszystkich punktów. W meczach Wisła - Włókniarz (12.11) może ich zagrać nawet 11, bo te kluby przodują, niestety, w zagranicznych transferach. W Polkowicach, Gorzowie i Jeleniej Górze grają tylko polskie koszykarki. Martwią wyjątkowo liczne zmiany personalne w klubach i to już od kilku sezonów. To utrudnia budowanie silnych, klasowych zespołów. Z Lotosu, MTK, ŁKS odeszło w tym sezonie aż po 7 koszykarek. Dobrze że pojawi się sporo utalentowanych juniorek. Przecież w młodzieżowych ME i mistrzostwach naszego kontynentu kadetek, Polska zdobyła w tym roku srebrne i brązowe medale. Tych talentów nie wolno zmarnować! One muszą grać w lidze i dla nich trzeba organizować liczne zawody krajowe i zagraniczne. Polskie koszykarki stać na jeszcze większe sukcesy. Tak kluby, jak i reprezentacje.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
PRZYJEMNIE I OPTYMISTYCZNIE
Po zwycięstwach w meczach kontrolnych, po pokonaniu Lotosu w Memoriale Małgorzaty Gliszczyńskiej i rozgromieniu AZS Poznań w inauguracyjnym spotkaniu ekstraklasy, koszykarki MTK zbierają entuzjastyczne pochwały, zwłaszcza w prasie lokalnej. Cieszy się trener Tomasz Herkt, zarówno z dotychczasowych wyników sportowych, jak i wspaniałej atmosfery dla koszykówki, jaką zastał w Pabianicach. Z opinią, że w krótkim czasie udało się stworzyć nowy zespół, to chyba przesada. Przecież tak podstawowe zawodniczki jak: Wlaźlak, Krystofova, Pantelejewa, Lamparska, Toma, da Costa czy Pałka, nie debiutują w Pabianicach dopiero w tym sezonie. Oprócz Krupskiej-Tyszkiewicz i Tamary Ruzić do zespołu doszło kilka nowych młodych koszykarek, z czego zresztą należy sięcieszyć. Nie przeceniałbym też zwycięstw z Gdynią i AZS Poznań. Oba te zespoły grały bez takich koszykarek jak: Dydek, Nolan, Powell (Gdynia) czy reprezentantek Polski: Krupskiej - Tyszkiewicz i Karpińskiej (AZS P.), bez których gdynianki i poznanianki nie odnosiłyby sukcesów w ostatnich latach. Faktem jednak jest, że nasze koszykarki pod wodzą Tomasza Herkta nie przegrały meczu w tym sezonie w kraju. W poszukiwaniu godnych siebie rywalek przełożyły mecz ligowy z 12 na 26 października i pojechały na turniej do Moskwy. Tam potrafią lepiej grać w koszykówkę niż w Polsce! Pabianiczanki przegrały pierwszy mecz ze Spartakiem Moskwa 63-78.
Nasza drużyna ma łatwych przeciwników w pierwszych trzech kolejkach ligowych, ale 23 października czeka MTK mecz prawdy z CCC w Polkowicach. Polkowiczanki na inaugurację rozgrywek pokonały Lotos, przerywając rekordową serię 79 zwycięstw mistrzyń Polski na własnym parkiecie. Gdynianki ostatnio przegrały 5 lat temu, w 2000 roku z Włókniarzem Pabianice (60-61) w finale ekstraklasy.
Zwycięstwo CCC w Gdynii nie jest wielką sensacją, jak uważają fachowcy od "siedmiu boleści". W polkowicach grają obecnie prawie same byłe i aktualne, doświadczone reprezentantki Polski z "mocną grupą pabianicką" (Koryzną, Trześniewską, Jaroszewicz, Nowacką), która decyduje o klasie tej drużyny. Natomiast odmłodzony Lotos w obecnym składzie nie ma szans na dominację w kraju ani w Eurolidze, mimo rewelacyjnej gry Bibrzyckiej. Wisła, mimo szumnych zapowiedzi, też gra gorzej niż w ubiegłym sezonie, więc może drużyny z Pabianic i Polkowic zagrają w wielkim finale ekstraklasy? To byłaby prawdziwa sensacja. Trzeba się jednak liczyć z tym, że mające najwyższe budżety w lidze pań Lotos i Wisła wzmocniąprzed play off swoje składy, oraz po długim urlopie wróci M.Dydek.
Na pewno koszykarki z Gdyni, Krakowa, Polkowic i Pabianic, podobnie jak w poprzednim sezonie będą walczyć o medale, chociaż kolejność jest bardzo trudna do przewidzenia. Z tego miłośnicy basketu mogą się tylko cieszyć!
Cieszyć się też należy, że pozostałe zespoły, w przeciwieństwie do ubiegłorocznych rozgrywek, mają ustabilizowaną sytuację finansową i zapowiadają twardą walkę o 5 miejsce w lidze. Najmniejsze szanse na utrzymanie się w elicie polskich klubów ma AZS Jelenia Góra. Trochę mniej niż w ostatnich latach gra w naszej lidze koszykarek zagranicznych (25), chociaż w meczu Wisła -ŁKS wystąpiło ich aż 10 i zdobyły one ponad 80 procent wszystkich punktów. W meczach Wisła - Włókniarz (12.11) może ich zagrać nawet 11, bo te kluby przodują, niestety, w zagranicznych transferach. W Polkowicach, Gorzowie i Jeleniej Górze grają tylko polskie koszykarki. Martwią wyjątkowo liczne zmiany personalne w klubach i to już od kilku sezonów. To utrudnia budowanie silnych, klasowych zespołów. Z Lotosu, MTK, ŁKS odeszło w tym sezonie aż po 7 koszykarek. Dobrze że pojawi się sporo utalentowanych juniorek. Przecież w młodzieżowych ME i mistrzostwach naszego kontynentu kadetek, Polska zdobyła w tym roku srebrne i brązowe medale. Tych talentów nie wolno zmarnować! One muszą grać w lidze i dla nich trzeba organizować liczne zawody krajowe i zagraniczne. Polskie koszykarki stać na jeszcze większe sukcesy. Tak kluby, jak i reprezentacje.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości


