W drugiej kolejce spotkań ekstraklasy koszykarki Meblotapu AZS podejmują w środę o godz.18 AZS Poznań. Chełmianki, po sensacyjnym zwycięstwie nad ŁKS Łódź, będą chciały udowodnić we własnej hali, że ta wygrana nie była przypadkowa.
Pierwsza kolejka żeńskiej ekstraklasy obfitowała w niespodzianki. Największą z nich była niewątpliwie porażka Lotosu Gdynia, który uległ we własnej hali CCC Polkowice 81:85. Nie mniejsze zaskoczenie wzbudził wynik z Łodzi, gdzie faworyzowany ŁKS po dramatycznym spotkaniu przegrał z Meblotapem 51:52. - Przed tamtym spotkaniem wiedziałem, że faworytem jest ŁKS, ale wierzyłem, że przy pełnej mobilizacji możemy sprawić niespodziankę. Co prawda w ostatnim sparingu ŁKS pokonał nas zdecydowanie, jednak w lidze to my byliśmy górą. Dzięki fenomenalnej obronie wygraliśmy spotkanie, w którym skazywano nas na porażkę i pokazaliśmy, że nasz zespół ma charakter - powiedział Robert Żołnierowicz, sekretarz AZS. Bohaterką pierwszego spotkania była Natalia Marczanka, która zdobyła 15 punktów, miała cztery zbiórki, trzy asysty i aż sześć przechwytów. Dobre partie rozegrały Karolina Żurkowska (14 punktów, 6 zbiórek) oraz Dorota Piątkowska (8 punktów), ale na zwycięstwo zapracował cały zespół.
Teraz przed trenerem Sławomirem Deptą i jego zespołem kolejne trudne zadanie, bo po zwycięstwie nad ŁKS apetyty kibiców na pewno wzrosły i w dzisiejszym spotkaniu z AZS Poznań liczą na kolejny tryumf. A on wcale nie jest taki pewny, bo rywal choć przegrał w inauguracyjnym spotkaniu z PZU Polfą Pabianice 42:74 to nie znaczy, że jest gorszym zespołem od AZS Meblotap. Sprzymierzeńcem gospodyń powinna być ich własna hala, jednak ostatnie dwa sezony pokazały, że ten zespół lepiej prezentuje się na wyjazdach niż u siebie. - Dlatego też obawiam się tego spotkania. Przez ostatnie dwa lata mieliśmy straszne problemy z przełamaniem się na własnym parkiecie. Być może to wynik presji jaką wywierali kibice, bo jako nie najsilniejsza drużyna potrafiliśmy wygrywać z wyżej notowanymi rywalami na wyjazdach, podczas gdy w domu przegrywaliśmy z równymi, a nawet słabszymi drużynami - zastanawia się Żołnierowicz.
Miejmy nadzieję, że tym razem kibice pomogą gospodyniom w pokonaniu AZS Poznań. Po pierwszym spotkaniu nie ma w zespole poważniejszych kontuzji, ale kilka zawodniczek skarży się na drobne urazy. - Trener będzie mógł skorzystać z optymalnego zestawienia. Wiem, że jeżeli zagramy tak jak w Łodzi, to wygramy to spotkanie. Myślę, że teraz my jesteśmy faworytem i stać nas na zwycięstwo, choć na pewno nie będzie łatwo - zakończył Żołnierowicz.
Piotr Pawłat - Gazeta Wyborcza
Przed meczem Meblotap AZS Chełm - AZS Poznań
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Koszykarki AZS Poznań grają w Chełmie
Poznańskie koszykarki powinny zapomnieć o sobotniej porażce z Polfą Pabianice - na sukces i tak nie miały wielkich szans. W środę staną przed znacznie ważniejszym zadaniem - wygranie meczu w Chełmie to nie jest bowiem zadanie, które przekraczałoby ich możliwości.
Sobotni mecz z Polfą Pabianice pokazał, jak wiele brakuje poznaniankom do krajowej czołówki. Niespełna półtora roku temu Stary Browar-AZS rozgromił w trzecim meczu półfinału mistrzostw Polski Polfę 72:42. Wówczas ten wynik był niespodzianką, ale gdy następnego dnia AZS wygrał 68:41, potwierdził, że to nie był przypadek. Teraz AZS przegrał 42:74. Wynik niemal dokładnie taki sam, tylko zwycięzca inny. Ale czy aby na pewno? Przecież wtedy z sukcesu cieszył się trener Tomasz Herkt, koszykarki Olga Pantelejewa, Gabriela Toma, Beata Krupska-Tyszkiewicz. Teraz również...
Trener AZS Poznań Grzegorz Szajek zdaje sobie sprawę, że ze swoją drużyną nie jest w stanie zdobyć medalu. Ma w swojej drużynie koszykarki solidne, ale nie gwiazdy (Reda Aleliunaite-Jankowska czy Monika Ciecierska), dziewczyny na dorobku, które przy odpowiedniej pracy mogą stać się czołowymi postaciami w lidze (Natalia Mrozińska, Joanna Jarkowska), czy wreszcie ogromne talenty (choćby Weronika Idczak). To zespół, który ze spokojem może powalczyć jak równy z równym z ekipami z Gorzowa, Łodzi, Brzegu czy Chełma. Dlatego ten dzisiejszy mecz jest tak ważny dla akademiczek. Bo jeżeli AZS przegra z Meblotapem, a później zapewne nie sprosta w Arenie Wiśle Kraków i na wyjeździe Lotosowi Gdynia, to niezłe przed sezonem humory poznańskich koszykarek może zastąpić niepewność i zwątpienie we własne siły.
Akademiczki spotkanie w Chełmie traktują jak najbardziej poważnie. W podróż niemal na drugi koniec Polski wybrały się już wczoraj, dziś przed południem odpoczną, a o godz. 18 rozpoczną mecz. W dwóch poprzednich sezonach AZS wygrał z tym rywalem wszystkie cztery spotkania - na wyjeździe różnicą 28 i 19 pkt. Tym razem tak łatwo już raczej nie będzie. O ile można być spokojnym o rywalizację pod tablicami (Reda Aleliunaite-Jankowska, Natalia Mrozińska i Joanna Jarkowska zebrały w meczu z Polfą 29 piłek, o dwie mniej niż cały zespół rywala), to kluczem do sukcesu będzie postawa koszykarek obwodowych. Bo w sobotę Natalia Waligórska nie potrafiła poradzić sobie z prowadzeniem gry drużyny w ataku, Monika Ciecierska zawiodła na całej linii, a Monika Sibora nie miała miejsca na oddanie rzutów. W Chełmie znów zabraknie kontuzjowanej Joanny Lorek, będzie mogła za to grać Aleliunaite-Jankowska, której kontuzja odniesiona w trzeciej kwarcie sobotniego meczu (stłukła mięsień czworogłowy) nie okazała się groźna.
Meblotap, który przed sezonem znów miał kłopoty organizacyjne, rozpoczął sezon znakomicie - wygrał w Łodzi z ŁKS 52:51. W pierwszej piątce chełmskiego klubu wyszły aż trzy nowe zawodniczki - dwie niedawne zawodniczki Ostrovii Ostrów Wlkp. (Karolina Żurkowska i Joanna Górzyńska-Szymczak) oraz doświadczona Renata Piestrzyńska, która przez wiele lat broniła barw Polfy. Kluczem do sukcesu będzie jednak przede wszystkim powstrzymanie białoruskiej rozgrywającej Natalii Marczenko. Pod koszami wysokie poznanianki powinny mieć bowiem przewagę.
Początek meczu w Chełmie o godz. 18.
grand (Gazeta Wyborcza)
Poznańskie koszykarki powinny zapomnieć o sobotniej porażce z Polfą Pabianice - na sukces i tak nie miały wielkich szans. W środę staną przed znacznie ważniejszym zadaniem - wygranie meczu w Chełmie to nie jest bowiem zadanie, które przekraczałoby ich możliwości.
Sobotni mecz z Polfą Pabianice pokazał, jak wiele brakuje poznaniankom do krajowej czołówki. Niespełna półtora roku temu Stary Browar-AZS rozgromił w trzecim meczu półfinału mistrzostw Polski Polfę 72:42. Wówczas ten wynik był niespodzianką, ale gdy następnego dnia AZS wygrał 68:41, potwierdził, że to nie był przypadek. Teraz AZS przegrał 42:74. Wynik niemal dokładnie taki sam, tylko zwycięzca inny. Ale czy aby na pewno? Przecież wtedy z sukcesu cieszył się trener Tomasz Herkt, koszykarki Olga Pantelejewa, Gabriela Toma, Beata Krupska-Tyszkiewicz. Teraz również...
Trener AZS Poznań Grzegorz Szajek zdaje sobie sprawę, że ze swoją drużyną nie jest w stanie zdobyć medalu. Ma w swojej drużynie koszykarki solidne, ale nie gwiazdy (Reda Aleliunaite-Jankowska czy Monika Ciecierska), dziewczyny na dorobku, które przy odpowiedniej pracy mogą stać się czołowymi postaciami w lidze (Natalia Mrozińska, Joanna Jarkowska), czy wreszcie ogromne talenty (choćby Weronika Idczak). To zespół, który ze spokojem może powalczyć jak równy z równym z ekipami z Gorzowa, Łodzi, Brzegu czy Chełma. Dlatego ten dzisiejszy mecz jest tak ważny dla akademiczek. Bo jeżeli AZS przegra z Meblotapem, a później zapewne nie sprosta w Arenie Wiśle Kraków i na wyjeździe Lotosowi Gdynia, to niezłe przed sezonem humory poznańskich koszykarek może zastąpić niepewność i zwątpienie we własne siły.
Akademiczki spotkanie w Chełmie traktują jak najbardziej poważnie. W podróż niemal na drugi koniec Polski wybrały się już wczoraj, dziś przed południem odpoczną, a o godz. 18 rozpoczną mecz. W dwóch poprzednich sezonach AZS wygrał z tym rywalem wszystkie cztery spotkania - na wyjeździe różnicą 28 i 19 pkt. Tym razem tak łatwo już raczej nie będzie. O ile można być spokojnym o rywalizację pod tablicami (Reda Aleliunaite-Jankowska, Natalia Mrozińska i Joanna Jarkowska zebrały w meczu z Polfą 29 piłek, o dwie mniej niż cały zespół rywala), to kluczem do sukcesu będzie postawa koszykarek obwodowych. Bo w sobotę Natalia Waligórska nie potrafiła poradzić sobie z prowadzeniem gry drużyny w ataku, Monika Ciecierska zawiodła na całej linii, a Monika Sibora nie miała miejsca na oddanie rzutów. W Chełmie znów zabraknie kontuzjowanej Joanny Lorek, będzie mogła za to grać Aleliunaite-Jankowska, której kontuzja odniesiona w trzeciej kwarcie sobotniego meczu (stłukła mięsień czworogłowy) nie okazała się groźna.
Meblotap, który przed sezonem znów miał kłopoty organizacyjne, rozpoczął sezon znakomicie - wygrał w Łodzi z ŁKS 52:51. W pierwszej piątce chełmskiego klubu wyszły aż trzy nowe zawodniczki - dwie niedawne zawodniczki Ostrovii Ostrów Wlkp. (Karolina Żurkowska i Joanna Górzyńska-Szymczak) oraz doświadczona Renata Piestrzyńska, która przez wiele lat broniła barw Polfy. Kluczem do sukcesu będzie jednak przede wszystkim powstrzymanie białoruskiej rozgrywającej Natalii Marczenko. Pod koszami wysokie poznanianki powinny mieć bowiem przewagę.
Początek meczu w Chełmie o godz. 18.
grand (Gazeta Wyborcza)
Napewno bedzie emocjonująca końcówka ale myśle że to My pewnie wygramy ten mecz 10-punktową róznicą....Pozdrawiam.....natalia pisze:My tez musimy wygrac to spotkanie . Bedzie trudno ale jestem pewna ze pokonamy AZS roznicą okolo 3-8pkt. Oczywiscie jak na Meblotap przystało mecz rozstrzygnie emocjonujaca koncowka.
- pink panter
- Amator
- Posty: 154
- Rejestracja: 16 września 2004, 13:51
pink panter pisze:może mi ktoś napisać czy będzie relacja z tego meczu na żywo???
Powinna być w radio lublin
http://radio.lublin.pl/
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości



