Wywiad z Daivą
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wywiad z Daivą
Wywiad z Daivą Jodeikaite
-Dlaczego zgodziłaś się objąć funkcję prezesa sekcji koszykarek ŁKS, przecież to funkcja administracyjna a nie związana z koszykarskim rzemiosłem?
DJ. Tak się może wydawać, ale do tej pory też nigdy nie uciekałam od odpowiedzialności. Kiedy na boisku sytuacja tego wymagała nie bałam się brać ciężaru gry na siebie. Z różnym to było skutkiem, czasem wygrywałyśmy a czasem nie, ale zawsze robiłam wszystko co tylko było w granicach moich możliwości. Teraz też nasza sytuacja jest trudna, a ja nie chcę dopuścić do zniszczenia czegoś co było budowane przez dziesiątki lat. Choć jestem Litwinką, to wrosłam w to miasto, które przez 15 lat gry w ŁKS stało się mi bliskie i czuję się Łodzianką. Dlatego pomóc w zachowaniu części dorobku tego miasta to dla mnie zaszczyt, obowiązek, i przyjemność zarazem. Nie wyobrażam sobie żeby z Łodzi zniknęła Piotrkowska, Księży Młyn, czy Pałac Poznańskiego. Nie wyobrażam sobie też Łodzi bez koszykarek ŁKS. To są rzeczy bezcenne, prawdziwe łódzkie skarby, o które powinniśmy dbać i się nimi chwalić. Jeśli zatem mogę coś w tym celu zrobić, to nigdy nie powiem nie.
-To bardzo pięknie, ale czy zwyczajnie poradzisz sobie na tym stanowisku?
DJ. Nie wiem. Niczego nie mogę obiecać, ale chcę spróbować. Po pierwsze gra w koszykówkę nauczyła mnie działania w zespole. Jeden gracz nigdy nie wygra meczu. Mamy naszego nieocenionego Wojtka Smacznego, związanego z tą sekcją w dobrych i złych czasach, wokół niego trzeba teraz stworzyć drużynę, czyli zespół ludzi, którzy będą chcieli i umieli działać dla naszej sekcji. W codziennym działaniu takiej sekcji jest bardzo wiele różnych spraw do załatwienia. Trzeba rozmawiać z zawodniczkami, trzeba pozyskiwać ciągle nowych sponsorów, nawet tych najdrobniejszych. Trzeba dbać o kontakty z kibicami, mediami, z władzami miasta. Jest w końcu cała masa spraw organizacyjnych do załatwienia. Do tego wszystkiego potrzebni są ludzie, którzy będą mieli przydzielone konkretne zadania. Do tego najlepiej nadają się tacy, którzy utożsamiają się z naszym zespołem, wiele już dla niego zrobili, i z takimi właśnie rozmawiamy.
-Jakie zatem cele ten zespół będzie musiał zrealizować?
DJ. Rzecz pierwsza i podstawowa, to odzyskanie dobrego imienia i zaufania. Nie możemy być kojarzeni jako klub niewypłacalny, niewiarygodny, który dużo obiecuje i nie wywiązuje się z danego słowa. Musimy zatem zbudować realny budżet, który pozwoli z powodzeniem walczyć w lidze i oddawać zadłużenie. Właśnie rozmawiamy o przedłużeniu na jak najkorzystniejszych warunkach umowy z Totalizatorm Sportowym, prowadzimy też negocjacje z kilkoma innymi firmami. Są realne szanse, że wszystko dobrze się zakończy, dlatego chcemy żeby już nikt nie opuścił naszego zespołu do chwili kiedy ostateczni wyjaśni sie nasza sytuacja finansowa. Odeszła od nas Kasia Kenig, Julka, i trener Raczyński, ale zespół jeszcze się nie rozsypał. Musimy utrzymać ten skład, który teraz mamy, a potem będziemy myśleć co dalej. W zależności od tego na co nas stać, będziemy kompletować skład.
-Zgoda, ale było już tak że przystępowano do sezonu, podpisywano kontrakty, a potem okazywało się że sekcja koszykarek ŁKS żyje na kredyt
DJ. Takie działanie jest bez sensu, i z pewnością nie podpiszę umowy z żadną zawodniczką, jeśli nie będzie na to pokrycia w naszym budżecie. Nie chodzi o to żeby prześlizgiwać się z sezonu na sezon, na zasadzie "jakoś to będzie". Powtarzam, bazą do budowy zespołu są ustabilizowane finanse, to daje komfort działania trenerom i zawodniczkom, i do tego zmierzamy. Możemy zacząć bardzo skromnie, i systematycznie z roku na rok piąć się o szczebelek wyżej. Niech będzie nawet biednie, ale solidnie, bez pustych słów i szumnych deklaracji, za to uczciwie i na miarę możliwości.
-Co zatem można obiecać kibicom ŁKS?<
DJ. Obiecać mogę tylko swoją ciężką pracę, i nic więcej.
(pm)
11. 06. 2004
www.lkskosz.pl
-Dlaczego zgodziłaś się objąć funkcję prezesa sekcji koszykarek ŁKS, przecież to funkcja administracyjna a nie związana z koszykarskim rzemiosłem?
DJ. Tak się może wydawać, ale do tej pory też nigdy nie uciekałam od odpowiedzialności. Kiedy na boisku sytuacja tego wymagała nie bałam się brać ciężaru gry na siebie. Z różnym to było skutkiem, czasem wygrywałyśmy a czasem nie, ale zawsze robiłam wszystko co tylko było w granicach moich możliwości. Teraz też nasza sytuacja jest trudna, a ja nie chcę dopuścić do zniszczenia czegoś co było budowane przez dziesiątki lat. Choć jestem Litwinką, to wrosłam w to miasto, które przez 15 lat gry w ŁKS stało się mi bliskie i czuję się Łodzianką. Dlatego pomóc w zachowaniu części dorobku tego miasta to dla mnie zaszczyt, obowiązek, i przyjemność zarazem. Nie wyobrażam sobie żeby z Łodzi zniknęła Piotrkowska, Księży Młyn, czy Pałac Poznańskiego. Nie wyobrażam sobie też Łodzi bez koszykarek ŁKS. To są rzeczy bezcenne, prawdziwe łódzkie skarby, o które powinniśmy dbać i się nimi chwalić. Jeśli zatem mogę coś w tym celu zrobić, to nigdy nie powiem nie.
-To bardzo pięknie, ale czy zwyczajnie poradzisz sobie na tym stanowisku?
DJ. Nie wiem. Niczego nie mogę obiecać, ale chcę spróbować. Po pierwsze gra w koszykówkę nauczyła mnie działania w zespole. Jeden gracz nigdy nie wygra meczu. Mamy naszego nieocenionego Wojtka Smacznego, związanego z tą sekcją w dobrych i złych czasach, wokół niego trzeba teraz stworzyć drużynę, czyli zespół ludzi, którzy będą chcieli i umieli działać dla naszej sekcji. W codziennym działaniu takiej sekcji jest bardzo wiele różnych spraw do załatwienia. Trzeba rozmawiać z zawodniczkami, trzeba pozyskiwać ciągle nowych sponsorów, nawet tych najdrobniejszych. Trzeba dbać o kontakty z kibicami, mediami, z władzami miasta. Jest w końcu cała masa spraw organizacyjnych do załatwienia. Do tego wszystkiego potrzebni są ludzie, którzy będą mieli przydzielone konkretne zadania. Do tego najlepiej nadają się tacy, którzy utożsamiają się z naszym zespołem, wiele już dla niego zrobili, i z takimi właśnie rozmawiamy.
-Jakie zatem cele ten zespół będzie musiał zrealizować?
DJ. Rzecz pierwsza i podstawowa, to odzyskanie dobrego imienia i zaufania. Nie możemy być kojarzeni jako klub niewypłacalny, niewiarygodny, który dużo obiecuje i nie wywiązuje się z danego słowa. Musimy zatem zbudować realny budżet, który pozwoli z powodzeniem walczyć w lidze i oddawać zadłużenie. Właśnie rozmawiamy o przedłużeniu na jak najkorzystniejszych warunkach umowy z Totalizatorm Sportowym, prowadzimy też negocjacje z kilkoma innymi firmami. Są realne szanse, że wszystko dobrze się zakończy, dlatego chcemy żeby już nikt nie opuścił naszego zespołu do chwili kiedy ostateczni wyjaśni sie nasza sytuacja finansowa. Odeszła od nas Kasia Kenig, Julka, i trener Raczyński, ale zespół jeszcze się nie rozsypał. Musimy utrzymać ten skład, który teraz mamy, a potem będziemy myśleć co dalej. W zależności od tego na co nas stać, będziemy kompletować skład.
-Zgoda, ale było już tak że przystępowano do sezonu, podpisywano kontrakty, a potem okazywało się że sekcja koszykarek ŁKS żyje na kredyt
DJ. Takie działanie jest bez sensu, i z pewnością nie podpiszę umowy z żadną zawodniczką, jeśli nie będzie na to pokrycia w naszym budżecie. Nie chodzi o to żeby prześlizgiwać się z sezonu na sezon, na zasadzie "jakoś to będzie". Powtarzam, bazą do budowy zespołu są ustabilizowane finanse, to daje komfort działania trenerom i zawodniczkom, i do tego zmierzamy. Możemy zacząć bardzo skromnie, i systematycznie z roku na rok piąć się o szczebelek wyżej. Niech będzie nawet biednie, ale solidnie, bez pustych słów i szumnych deklaracji, za to uczciwie i na miarę możliwości.
-Co zatem można obiecać kibicom ŁKS?<
DJ. Obiecać mogę tylko swoją ciężką pracę, i nic więcej.
(pm)
11. 06. 2004
www.lkskosz.pl
-
wierny kibic
majoneez pisze:Nie po to Daiva pracowała przez lata na swoje nazwisko, zeby teraz zepsuć sobie opinię. Możesz być spokojny.
Tylko, że Daiva jako zawodniczka mogła w ciężkich momentach wziąć ciężar gry na siebie i sama wygrać mecz. Na boisku od jej postawy zależało czy zespół wygra czy przegra. Jako pani prezes nie wszystko zależy tylko od niej nawet jeśli będzie bardzo chciała to sama nic nie zdziała. Poza tym moim zdaniem obstawianie się znów tymi samymi ludźmi "zasłużonymi" dla klubu jest krokiem wstecz a nie krokiem naprzód. Życzę ŁKS jak najlepiej ale (jak już pisałem) trzeba wziąć kogoś nowego z innym spojrzeniem na sport. Z tymi ludźmi, z którymi Daiva chce zbudować nowy, solidny, wypłacalny klub jej się to nie uda.
Każdy ma swoje zdanie i każdy może się tu wypowiedzieć jednak poza krytyką decyzji jaką było mianowanie Daivy prezesem nie widze aby ktokolwiek przedstawił jakiąś konkretną altermatywe.
Osobiście uważam że w zaistniałej sytułacji obięcie funkcji prezesa sekcji przez Daive jest najlepszym rozwiązaniem bo skoro nie ona to kto? (nazwiska proszę)
Osobiście uważam że w zaistniałej sytułacji obięcie funkcji prezesa sekcji przez Daive jest najlepszym rozwiązaniem bo skoro nie ona to kto? (nazwiska proszę)
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Korzystając z okazji powyższego wywiadu pozwolę sobie na małą refleksję. Przede wszystkim szacunek dla Daivy za podjęcie się tak trudnego, jeśli nie powiedzieć beznadziejnego zadania. Nie jest to z mojej strony wazelina. Po prostu dziękuję jej za to ze jej się w ogóle chce. Nie wiem czy Daivie się uda czy osiągnie swój cel czy przywróci dobre imię tej sekcji. Być może okaże się to zadaniem ponad jej siły, nie o wynik jej działań mi w tym momencie chodzi ale o to że ma ochotę firmować swoim nazwiskiem coś co większość i to niestety również ta łódzka (jeszcze) ma w głębokim poważaniu. I tu pojawia się problem byłych lub jeszcze obecnych osób pracujących w tym klubie. To prawda ze ostatnio zmieniłem nieco front w tej sprawie. W żadnym wypadku nie wycofuję się jednak z tego co mówiłem jeszcze miesiąc czy dwa temu. To wolny kraj, każdy ma prawo wybrać sobie pracę tam gdzie ma ochotę i ŁKS nie jest wyjątkiem. Nie miałem nigdy i mieć nie będę żalu do osób które z takich czy innych powodów opuszczają ten klub i idą pracować do innego. Ale jednego nie zdzierżę - krętactwa, zasłon dymnych, rzekomego wyczekiwania i co najbardziej wkurzające wielkich zapewnień o miłości do ŁKS. Do wypowiadania takich słów mają prawo naprawdę nieliczni. Nikt nikomu nie każe kochać tego klubu, to nie jest warunek sine qua non do pracy tutaj i reprezentowania barw Łódzkiego KSu. Dlatego jeśli ktoś z Szanownego Państwa ma propozycję z innego klubu niech idzie tam jak najszybciej, nie prowadzi jakiejś chorej gry na dwa fronty, żebyśmy później nie musieli wysłuchiwać lub wyczytywać przez cały sezon jaki to beznadziejny klub, jak tu jest bardzo źle, jak wszyscy oszukują itd itd. Sytuacja w klubie jest póki co zła – rzecz jest ogólnie znana - nie dziwię się frustracji i zniechęceniu trenerów i zawodniczek, dlatego tym bardziej nalegam, jak macie później marudzić i być na meczach myślami w innym, mlekiem i miodem płynącym klubie, skończcie tą farsę z przywiązaniem do barw klubowych i idźcie tam gdzie was chcą, tylko jednego się nie ważcie - głosić w gazetach czy w innych okolicznościach płomiennych i wzruszających mów o tym jaki ten klub jest wyjątkowy, jaka tu jest wspaniała atmosfera, jak było fajnie i miło, jaki to zespół ma charakter (każdy inny już by się dawno rozpadł...) i tym podobnych dyrdymałów. Nie kierują tych słów do konkretnych osób, które czy to kilka lat, czy kilka dni temu opuściły ŁKS, czy na dniach mają taki zamiar. Po prostu jak większość kibiców, którzy wspomagali sercem jak mogli tą sekcję czuję się w takich sytuacjach robiony w wała, przed kibicami w Polsce wychodzimy na idiotów, którzy na podstawie i zgodnie z tym co słyszą w wywiadach szczycą się ze ich zespół stanowią trenerzy i zawodniczki przywiązane do barw ŁKS, a chwilę później jesteśmy przedmiotem kpin, gdy te „wierne” osoby uciekają gdzie p... rośnie. Tak jak powiedziałem na wstępie, nikt nie ma prawa mieć do was pretensji i zmianę barw klubowych – to rzecz normalna, tak jak normalnie w życiu zmienia się pracę, ale róbcie to z klasą, uczciwie a nie po kryjomu i ...darujcie sobie te teksty o uczuciach do tego klubu bo zakrawa to na cynizm i sarkazm, który kiedyś wam ktoś wypomni.
-
wierny kibic
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Masz prawo się nie zgodzić, to demokratyczne forum a moje zdanie jest własnie takie jak przedstawiłem. Co do zawodniczek czy trenerów (do nich też to sie odnosi) alez prosze bardzo niech opowiadają to co mają ochotę, tylko niech będą konsekwentne(ni) w tym co publicznie mówią. Naprawdę nie wymagam zeby ktoś tak jak Daiva poświecił całą koszykarską karierę ŁKS, chodzi mi jedynie o obłudę niektórych ( nie wszystkich!) osób, które pod publiczkę opowiadają o swoim przywiązaniu do tego klubu by chwilę później przy pierwszej lepszej okazji czmychnać (nawet mając ku temu zasadne f i n a n s o w e argumenty) gdzie indziej. Pytam się po co ta szopka, dla kogo? Wszyscy jesteśmy dorośli, wiemy o co (i o ile) chodzi, ludziom którzy chodzą na żeńską koszykówkę (zwłaszcza ze jest ich niewielu) nalezy się trochę szczerości.wierny kibic pisze:Nie zgodzę się z moim przedmówcą bo idąc tokiem jego myślenia, każda zawodniczka która kiedykolwiek odeszła z ŁKS nie ma prawa nawet wspomnieć o ŁKS i otym jak tam było. A przecież niektóre naprawdę mogą miło wspominać pobyt i grę w Łodzi.
Chodzi zwłaszcza o Raczyńskiego. Co on wyprawiał za szopki, zeby uchodzić za pierwszego ełkaesiaka na świecie. Baardzo lubił się przechwalać swoim wyjatkowym przywiązaniem do barw klubowych, i robił z kibiców idiotów, bo jak sie okazuje w tym samym czasie mocno sie starał o posadę w Pabinicach. NIc niby w tym zaskakującego, bo dobra posada i do tego pod nosem, ale żeby do końca i bez reszty przypodobać sie nowym pracodawcom zaczął próby rozpieprzenia swojego ukochanego do niedawna zespołu. Gdyby to robił w momencie, kiedy przyszłośc ŁKS ległaby w gruzach to można zrozumieć, ale wierny syn ŁKSu Darek postanowił być gorliwy i ciągnął dziewczyny do Pabianic tuż po swoim oficjalnym transferze, kiedy my jeszce walczymy o byt i sąduże sznse stworzenia konkretnych warunków do grania, fe nie ładnie. Gdyby tak oficjalnie powiedział, że ma w du...żym poważaniu sentymenty, i chce tylko dbać o swoje niwe gniazdko - to rozumiem, ale Darek nadal pewnie chce żeby kibice pzry al. Unii bili mu pokłony. Słuchaj zatem facet ( do ciebie mówię Darku, a znasz mnie dobrze) Nie da się ciastka zjeść, wyżygac, sprzedać i nadal je mieć.
-
fan lks
Majoneez przecież Darek Raczyński to Twój najlepzy kumpel, a teraz na niego plujesz. Nie rob porządku w Polsce, zrób w usbie, czyli w ŁKS. Kiedy prezesem została daiva zawodzniczki zaczęły masowo uciekac z klubu. Myśle, że powodem ich odejścia nie jest nowa pani prezes, ktora niedawno mówila, że Julia zostanie w Łodzi. Tymczasem Rosjanka świetnie czuje się pod opiekuńczym skrzydłem Dareczka.
-
Gość
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


