Koszykarki Lotosu Gdynia odniosły wielki sukces awansując dziś do finału Ligi Światowej. W spotkaniu półfinałowym Polki pokonały australijski Dandenong Rangers 82:73 (23:11, 20:25, 18:13, 21:24). Punkty dla naszego zespołu zdobywały: Nolan 16, Pawlak 15, Vesolovski 11, Powell 10, Troina 10+12zb., Chomać 7+10zb., Bibrzycka 7, Kobryń 5, Janyga 1, Motyl 0, Stefanowska 0. Dla rywalek z Australii najwięcej punktów zdobyła Hamilton 16. W jutrzejszym finale zgodnie z oczekiwaniami Lotosiaczki staną przed szansą dokonania "zemsty" za porażkę w meczu inaugurującym zawody na gospodyniach - zespole Samary, który w drugim półfinale rozbił Baltiyskayą Zvezdę Sankt Petersburg 96:52.
Statystyki z meczu Lotosu: http://www.basket.ru/old_site/game.asp?ID=30623
POWODZENIA jutro!!!
Lotos w finale Ligi Światowej!!!
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Lotos w finale Ligi Światowej!!!
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Koszykarki Lotosu przegrały w finale Ligi Światowej
Koszykarki mistrza Polski Lotosu Gdynia uległy zespołowi VBM SGAU Samara 67:83 w finale klubowej Ligi Światowej rozegranym w Sankt Petersburgu. Jest to drugi z rzędu triumf Samary w rozgrywkach Ligi Światowej.
Lotos i Samara spotkały się w fazie grupowej. Wówczas Rosjanki wygrały 96:50.
PAP
Koszykarki mistrza Polski Lotosu Gdynia uległy zespołowi VBM SGAU Samara 67:83 w finale klubowej Ligi Światowej rozegranym w Sankt Petersburgu. Jest to drugi z rzędu triumf Samary w rozgrywkach Ligi Światowej.
Lotos i Samara spotkały się w fazie grupowej. Wówczas Rosjanki wygrały 96:50.
PAP
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Można powiedzieć że w porównaniu z pierwszym meczem jest wyraźny postęp.
A tak ogólnie to mi sie wydaje że ten cały Puchar Świata jest poronionym pomysłem, przynajmniej w takiej postaci. Jeśli już to trzeba by nadać jakąś rangę temu turniejowi, zaprosić lepsze zespoły (może nawet z WNBA). Wtedy to miałoby jakiś sens.
A tak ogólnie to mi sie wydaje że ten cały Puchar Świata jest poronionym pomysłem, przynajmniej w takiej postaci. Jeśli już to trzeba by nadać jakąś rangę temu turniejowi, zaprosić lepsze zespoły (może nawet z WNBA). Wtedy to miałoby jakiś sens.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Tak,również gratuluję Gdyni ,jednakże dziwi mnie inny fakt -znakomita postawa Samary .Ma wprawdzie silny i wyrównany skład ,który będzie odgrywał znaczącą rolę w rozgrywkach Euroligi - no ale bez przesady.Nie wiem jak poszczególne zespoły mogły się tak rozkleić...... Zgoda Samara ma bardzo dobry skład ale porażek 30-40 pkt usprawiedliwić w żaden sposób nie można .
-
dred
Saletra pisze:Tak,również gratuluję Gdyni ,jednakże dziwi mnie inny fakt -znakomita postawa Samary .Ma wprawdzie silny i wyrównany skład ,który będzie odgrywał znaczącą rolę w rozgrywkach Euroligi - no ale bez przesady.Nie wiem jak poszczególne zespoły mogły się tak rozkleić...... Zgoda Samara ma bardzo dobry skład ale porażek 30-40 pkt usprawiedliwić w żaden sposób nie można .
Tu chodzi nie o cały skład ale o siłe zawodniczek podkoszowych w porównaniu z innymi zespołami.Co to za filozowia jezeli mozna grać wszystko pod kosz i wszystko dobijać.
Koszykarki Lotosu Gdynia po Lidze Światowej
Drugie miejsce to sukces, który cieszy, tym bardziej że nie był oczekiwany. Ważniejsze jest to, że zespół Krzysztofa Koziorowicza maksymalnie wykorzystał szansę gry z czołowymi zespołami świata
Rozgrywki Ligi Światowej reklamowane były jako rywalizacja ośmiu najlepszych zespołów świata. Prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk mówił nawet, że drugie miejsce jego drużyny to największy sukces polskiej koszykówki klubowej w historii. Tak jednak nie jest. Wyróżnieniem na pewno było zaproszenie zespołu mistrza Polski do udziału w Lidze Światowej, miłą niespodzianką było zajęcie wysokiego miejsca, ale czy odniesiony sukces można porównywać do wicemistrzostwa Euroligi? Większość zespołów startujących w Samarze i Sankt Petersburgu, choć jest aktualnym mistrzem swojego kraju (część także kontynentów), wcale nie prezentuje wybitnego poziomu. W zespole z Brazylii nie było ani jednej zawodniczki, która w sierpniu reprezentowała swój kraj na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Podobnie było z półfinałowym rywalem Lotosu, Dandedong Warriors, w którego kadrze nie ma ani jednej wicemistrzyni olimpijskiej z reprezentacji Australii. Rok temu, w pierwszej edycji Ligi Światowej, stolicę koszykówki - USA, reprezentował Zespół Gwiazd WNBA. W tym roku zza oceanu nie przyjechał nikt.
Jakby nie patrzeć na Ligę Światową, polskiemu zespołowi przyniosła ona wiele dobrego. Dla Lotosu był to przede wszystkim tydzień wytężonej pracy, dla trenera Krzysztofa Koziorowicza potwierdzenie poczynionych zakupów, dla samych zawodniczek - sprawdzian umiejętności.
W Lidze Światowej jedna rzecz kłuła w oczy: większość zespołów tam startująca oparta była na krajowych zawodniczkach. Tak było w ADCF Unimed Americana (grały tylko Brazylijki), Dandedong Warriors (tylko Australijki), BC Habana (tylko Kubanki), WKBL All-Stars (tylko Koreanki) i tajwańskim Cathay Life Insurance. Na swoje stawiają nawet rosyjskie Baltiyskaya Zvezda Sankt Petersburg, gdzie jedynym obcokrajowcem jest Litwinka Ilona Nikonovaite, oraz zwycięzca imprezy VBM SGAU Samara, w którym grała Francuzka Edwige Lawson (Belgijka Ann Wauters była kontuzjowana).
Jak pod tym względem wypada Lotos? Przyzwoicie. W tym roku skład jest nieco inny niż w poprzednim sezonie - bardziej polski. Nie ma skrzydłowych Chasity Melvin i Natalii Wodopianowej, które odgrywały znaczącą rolę w drużynie, nie ma też rozgrywającej Limor Mizrachi, która dopiero pod koniec sezonu miała przebłyski talentu. Kto pojawił się w zamian? Amerykanka Deanna Nolan, po której już teraz widać, że będzie gwiazdą europejskich parkietów. Sprowadzono też młode Ewelinę Kobryń, Aleksandrę Chomać i Katarzynę Motyl. Ale co najważniejsze, trener Koziorowicz tym młodym (także Paulinie Pawlak i Tatianie Troinie, które w poprzednim sezonie tak wiele nie grały) dał w Rosji szansę, którą dziewczyny maksymalnie wykorzystały.
Waldemar Gabis (Gazeta Wyborcza)
Drugie miejsce to sukces, który cieszy, tym bardziej że nie był oczekiwany. Ważniejsze jest to, że zespół Krzysztofa Koziorowicza maksymalnie wykorzystał szansę gry z czołowymi zespołami świata
Rozgrywki Ligi Światowej reklamowane były jako rywalizacja ośmiu najlepszych zespołów świata. Prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk mówił nawet, że drugie miejsce jego drużyny to największy sukces polskiej koszykówki klubowej w historii. Tak jednak nie jest. Wyróżnieniem na pewno było zaproszenie zespołu mistrza Polski do udziału w Lidze Światowej, miłą niespodzianką było zajęcie wysokiego miejsca, ale czy odniesiony sukces można porównywać do wicemistrzostwa Euroligi? Większość zespołów startujących w Samarze i Sankt Petersburgu, choć jest aktualnym mistrzem swojego kraju (część także kontynentów), wcale nie prezentuje wybitnego poziomu. W zespole z Brazylii nie było ani jednej zawodniczki, która w sierpniu reprezentowała swój kraj na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Podobnie było z półfinałowym rywalem Lotosu, Dandedong Warriors, w którego kadrze nie ma ani jednej wicemistrzyni olimpijskiej z reprezentacji Australii. Rok temu, w pierwszej edycji Ligi Światowej, stolicę koszykówki - USA, reprezentował Zespół Gwiazd WNBA. W tym roku zza oceanu nie przyjechał nikt.
Jakby nie patrzeć na Ligę Światową, polskiemu zespołowi przyniosła ona wiele dobrego. Dla Lotosu był to przede wszystkim tydzień wytężonej pracy, dla trenera Krzysztofa Koziorowicza potwierdzenie poczynionych zakupów, dla samych zawodniczek - sprawdzian umiejętności.
W Lidze Światowej jedna rzecz kłuła w oczy: większość zespołów tam startująca oparta była na krajowych zawodniczkach. Tak było w ADCF Unimed Americana (grały tylko Brazylijki), Dandedong Warriors (tylko Australijki), BC Habana (tylko Kubanki), WKBL All-Stars (tylko Koreanki) i tajwańskim Cathay Life Insurance. Na swoje stawiają nawet rosyjskie Baltiyskaya Zvezda Sankt Petersburg, gdzie jedynym obcokrajowcem jest Litwinka Ilona Nikonovaite, oraz zwycięzca imprezy VBM SGAU Samara, w którym grała Francuzka Edwige Lawson (Belgijka Ann Wauters była kontuzjowana).
Jak pod tym względem wypada Lotos? Przyzwoicie. W tym roku skład jest nieco inny niż w poprzednim sezonie - bardziej polski. Nie ma skrzydłowych Chasity Melvin i Natalii Wodopianowej, które odgrywały znaczącą rolę w drużynie, nie ma też rozgrywającej Limor Mizrachi, która dopiero pod koniec sezonu miała przebłyski talentu. Kto pojawił się w zamian? Amerykanka Deanna Nolan, po której już teraz widać, że będzie gwiazdą europejskich parkietów. Sprowadzono też młode Ewelinę Kobryń, Aleksandrę Chomać i Katarzynę Motyl. Ale co najważniejsze, trener Koziorowicz tym młodym (także Paulinie Pawlak i Tatianie Troinie, które w poprzednim sezonie tak wiele nie grały) dał w Rosji szansę, którą dziewczyny maksymalnie wykorzystały.
Waldemar Gabis (Gazeta Wyborcza)
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


