Fragment artykułu z gazety Lubelski Sport Expres na temat koszykówki chełmskiej, dotyczący MKSu BIOMLEK CHEŁM
Tymczasem Biomlek miał przerwę nie tylko w rozgrywkach,ale też w treningach.
- Wciąż mamy problem z salą. Są tu prowadzone różne rozgrywki, a dla nas miejsca nie ma. Nie przyjeżdżają zawodniczki z Lublina i chyba muszę przyzwyczaić się do tego, że przyjdzie nam grać tylko chełmskim składem. W sobotę gramy z Pułaskim Bemowo. Ten zespół jest do pokonania. W następną środę mecz pucharowy. Jeszcze nie wiemy, z kim. Zawodniczki są zdrowe i kadrowych problemów,poza tymi z lubliniankami, nie mamy- mówi trener Krzysztof Strus.
Lubelski Sportowy Expres
Mieczysław Suski
MKS BIOMLEK CHEŁM w ligowej przerwie
Moderator: Moderatorzy
-
taktyk
Po takiej wypowiedzi trenera widać jakie ma zdanie na temat obecności zawodniczek z Lublina w drużynie.
Bardzo łatwo przyszło znalezienie kozła ofiarnego. Gdyby ktoś miał jakieś pretensje to wiadomo czyja to wina-zawodniczek z Lublina, które nie przyjeżdżają na treningi. Tylko trenera na meczu najwyraźniej nie ma bo nie widzi tego kto najwięcej pracuje i najbardziej walczy. Nie widzi także tego, że nie ma zupełnie obrony i żadnej zagrywki ale to według niego także przez to, że na treningach brakuje zawodniczek z Lublina.
Najłatwiej jest oceniać innych a jednak trzeba zacząć od siebie.
Dziewczyny z Lublina grają po kilka minut w meczu a jednak robią swoje, wnoszą dużo do gry, rzucają ważne punkty i są wyróżniającymi się postaciami na boisku. Owszem czasem za dużo ryzykują popełniają głupie błędy ale taka jest koszykówka żeńska. A nie uważam, żeby one robiły więcej tych błędów. Proponuję prowadzenie statystyk na meczach i będzie wtedy widać, kto ile wnosi do gry.
Dziewczyna, która jest najwyższa w drużynie według trenera nie gra dlatego, bo nie przykłada się na treningu. Według innych osób nie gra bo boli ją bark. A moim zdaniem ona nie gra dlatego bo jest z Lublina i zabiera miejsce w składzie chełmiankom.
A jeżeli kogoś się nie chce w drużynie to trzeba o tym porozmawiać z samymi zainteresowanymi a nie dawać wywiad do gazety.
pozdrawiam
Bardzo łatwo przyszło znalezienie kozła ofiarnego. Gdyby ktoś miał jakieś pretensje to wiadomo czyja to wina-zawodniczek z Lublina, które nie przyjeżdżają na treningi. Tylko trenera na meczu najwyraźniej nie ma bo nie widzi tego kto najwięcej pracuje i najbardziej walczy. Nie widzi także tego, że nie ma zupełnie obrony i żadnej zagrywki ale to według niego także przez to, że na treningach brakuje zawodniczek z Lublina.
Najłatwiej jest oceniać innych a jednak trzeba zacząć od siebie.
Dziewczyny z Lublina grają po kilka minut w meczu a jednak robią swoje, wnoszą dużo do gry, rzucają ważne punkty i są wyróżniającymi się postaciami na boisku. Owszem czasem za dużo ryzykują popełniają głupie błędy ale taka jest koszykówka żeńska. A nie uważam, żeby one robiły więcej tych błędów. Proponuję prowadzenie statystyk na meczach i będzie wtedy widać, kto ile wnosi do gry.
Dziewczyna, która jest najwyższa w drużynie według trenera nie gra dlatego, bo nie przykłada się na treningu. Według innych osób nie gra bo boli ją bark. A moim zdaniem ona nie gra dlatego bo jest z Lublina i zabiera miejsce w składzie chełmiankom.
A jeżeli kogoś się nie chce w drużynie to trzeba o tym porozmawiać z samymi zainteresowanymi a nie dawać wywiad do gazety.
pozdrawiam
- ludzik76
- Amator
- Posty: 120
- Rejestracja: 25 października 2005, 10:10
- Lokalizacja: lublin
- Kontaktowanie:
duża pomyłka kolego
Po pierwsze zastanawiam się na jakiej postawie kolega wyaraża tak daleko idące sądy? Czyżby to kolega posiadał przygotowanie trenerskie i szkoleniowe, czyżby uczestniczył kolega w zajęciach zespołu, czy kolega poprostu delikatnie oślepł, albo inaczej - został zaślepiony czarem i urokiem koleżanek - zawodniczek z Lublina???
Odpowiadam: na zarzut kolegi:"Po takiej wypowiedzi trenera widać jakie ma zdanie na temat obecności zawodniczek z Lublina w drużynie." Jakie może mieć zdanie, skoro fakt jest taki, że zawodniczki z Lublina o których kolega mówi, niestety z różnych powodów nie uczestniczą w zajęciach treningowych zespołu. powody te są znane zarówno trenerowi jak i kierownikowi drużyny i na razie nikt jeszcze nie postawił ich ponad treningami.
Dalej kolega pisze:"Bardzo łatwo przyszło znalezienie kozła ofiarnego. Gdyby ktoś miał jakieś pretensje to wiadomo czyja to wina-zawodniczek z Lublina, które nie przyjeżdżają na treningi." Odpowiadam - do dnia dzisiejszego jeszcze nikt nie szukał kozła ofiarnego a przede wszystkim nikt nikogo nie wini za wyniki zespołu.
Kolejny zarzut kolegi:"Tylko trenera na meczu najwyraźniej nie ma bo nie widzi tego kto najwięcej pracuje i najbardziej walczy". Odpowiedź - trener na każdym meczu jest, mogę to koledze zagwarantować, to taki postawny człowiek, który stoi przy ławce gospodarzy jakby kolega nie zauważał. A co do pracy i walki, to pragnę zauważyć, że z małymi wyjątkami cała drużyna pracuje i walczy podczas meczu. Polecam baczniejsze obserwowanie całej drużyny, a nie tylko koleżanek:).
Kolejne pretensje kolega zgłasza:"Nie widzi także tego, że nie ma zupełnie obrony i żadnej zagrywki ale to według niego także przez to, że na treningach brakuje zawodniczek z Lublina.". Odpowiadam: Proszę kolegę o zaufanie, że widzi. I nie tylko trener. A co do zaistniałego faktu, to pragnę kolegę uwiadomić, że zespół z Chełma ma wypracowane kilka zagrywek (koleżanki z Lublina też je znają) ale wg mnie właśnie to, że poprostu nie zawsze mogą uczestniczyć w treningach powoduje, że jeszcze nie do końca zgrały to z chełmiankami i tu słowa trenera mają zastosowanie.
"Najłatwiej jest oceniać innych a jednak trzeba zacząć od siebie." - tu kolega sam na siebie ukręcił bacik, bo to właśnie kolega podjął się swoją wypowiedzią oceny trenera i drużyny w najłatwiejszy sposób, nie będąc ani zaznajomionym ze sposobem treningu, nie uczestnicząc podczas tych zajęć a tylko formułując swoje opinie na zasłyszanych bądź wyssanych opiniach.
Kolejne kolegi pretensje:"Dziewczyny z Lublina grają po kilka minut w meczu a jednak robią swoje, wnoszą dużo do gry, rzucają ważne punkty i są wyróżniającymi się postaciami na boisku. Owszem czasem za dużo ryzykują popełniają głupie błędy ale taka jest koszykówka żeńska. A nie uważam, żeby one robiły więcej tych błędów. Proponuję prowadzenie statystyk na meczach i będzie wtedy widać, kto ile wnosi do gry. ". Odpowiadam: Po pierwsze odnosząc się do "dziewczyn z Lublina" zapewne koelga myśli o dwóch koleżankach, z których to jak na razie tylko jedna jest uwzględniana w stałym składzie zespołu. Po drugie graja po kilka minut, bo założenia trenerów właśnie takie są, ale skąd kolega może o tym wiedzieć, skoro nie bywa na treningach? Po trzecie nikt nie zarzucił im, jej, że nie wnoszą nic do gry, wręcz przeciwnie, wszyscy to doceniają. Chełmianki też popełniają błedy i są tak samo oceniane, więc zarzut kolegi po raz kolejny wydaje się bezpodstawny. A jeśli chodzi io statystyki, to poinformuję kolegę, że kilka zawodniczek na tej samej pozycji (dletego następuje szybka rotacja) ma podobne osiągnięcia jak koleżanka z Lublina o którą tak kolega zabiega.
I ostatni kolegi zarzut:"Dziewczyna, która jest najwyższa w drużynie według trenera nie gra dlatego, bo nie przykłada się na treningu. Według innych osób nie gra bo boli ją bark. A moim zdaniem ona nie gra dlatego bo jest z Lublina i zabiera miejsce w składzie chełmiankom.
A jeżeli kogoś się nie chce w drużynie to trzeba o tym porozmawiać z samymi zainteresowanymi a nie dawać wywiad do gazety" Odpowiedź: - Dziewczyna o której kolega pisze wcale nie jest najwyższa, - to po pierwsze. Po drugie, trener nie mając jej do dyspozycji na treningu nie może ocenić, czy będzie przydatna podczas zawodów. A po trzecie - niech kolega uwierzy, że trenerowi bardzo zależy na jej występach, tylko żeby grać i jak kolega wcześniej wspomniał o zagrywkach, to właśnie trzeba bywać na treningach, inaczej jest to wolna amerykanka i wtedy tacy laicy jak kolega, będąc tylko na meczu mają pożywkę do tego by właśnie o braku zagrywek polemizować na forum. A co do wywiadu do gazety, to przede wszystkim trener ma prawo i wg niektórych obowiązek wypowiadać się na ich łamach, a jeśli chodzi o zarzut "niechcenia" to nie przypominam sobie, żeby takie sformułowanie było użyte w artykule Pana Suskiego.
Mam nadzieję, że zacznie kolega ważyć swoje słowa i opinie, a przede wszystkim, nie będzie kolega zabierał głosu w sprawach o których niestety ale kolega nie ma zielonego pojęcia. Pozdrawiam - W. Lembrych
Odpowiadam: na zarzut kolegi:"Po takiej wypowiedzi trenera widać jakie ma zdanie na temat obecności zawodniczek z Lublina w drużynie." Jakie może mieć zdanie, skoro fakt jest taki, że zawodniczki z Lublina o których kolega mówi, niestety z różnych powodów nie uczestniczą w zajęciach treningowych zespołu. powody te są znane zarówno trenerowi jak i kierownikowi drużyny i na razie nikt jeszcze nie postawił ich ponad treningami.
Dalej kolega pisze:"Bardzo łatwo przyszło znalezienie kozła ofiarnego. Gdyby ktoś miał jakieś pretensje to wiadomo czyja to wina-zawodniczek z Lublina, które nie przyjeżdżają na treningi." Odpowiadam - do dnia dzisiejszego jeszcze nikt nie szukał kozła ofiarnego a przede wszystkim nikt nikogo nie wini za wyniki zespołu.
Kolejny zarzut kolegi:"Tylko trenera na meczu najwyraźniej nie ma bo nie widzi tego kto najwięcej pracuje i najbardziej walczy". Odpowiedź - trener na każdym meczu jest, mogę to koledze zagwarantować, to taki postawny człowiek, który stoi przy ławce gospodarzy jakby kolega nie zauważał. A co do pracy i walki, to pragnę zauważyć, że z małymi wyjątkami cała drużyna pracuje i walczy podczas meczu. Polecam baczniejsze obserwowanie całej drużyny, a nie tylko koleżanek:).
Kolejne pretensje kolega zgłasza:"Nie widzi także tego, że nie ma zupełnie obrony i żadnej zagrywki ale to według niego także przez to, że na treningach brakuje zawodniczek z Lublina.". Odpowiadam: Proszę kolegę o zaufanie, że widzi. I nie tylko trener. A co do zaistniałego faktu, to pragnę kolegę uwiadomić, że zespół z Chełma ma wypracowane kilka zagrywek (koleżanki z Lublina też je znają) ale wg mnie właśnie to, że poprostu nie zawsze mogą uczestniczyć w treningach powoduje, że jeszcze nie do końca zgrały to z chełmiankami i tu słowa trenera mają zastosowanie.
"Najłatwiej jest oceniać innych a jednak trzeba zacząć od siebie." - tu kolega sam na siebie ukręcił bacik, bo to właśnie kolega podjął się swoją wypowiedzią oceny trenera i drużyny w najłatwiejszy sposób, nie będąc ani zaznajomionym ze sposobem treningu, nie uczestnicząc podczas tych zajęć a tylko formułując swoje opinie na zasłyszanych bądź wyssanych opiniach.
Kolejne kolegi pretensje:"Dziewczyny z Lublina grają po kilka minut w meczu a jednak robią swoje, wnoszą dużo do gry, rzucają ważne punkty i są wyróżniającymi się postaciami na boisku. Owszem czasem za dużo ryzykują popełniają głupie błędy ale taka jest koszykówka żeńska. A nie uważam, żeby one robiły więcej tych błędów. Proponuję prowadzenie statystyk na meczach i będzie wtedy widać, kto ile wnosi do gry. ". Odpowiadam: Po pierwsze odnosząc się do "dziewczyn z Lublina" zapewne koelga myśli o dwóch koleżankach, z których to jak na razie tylko jedna jest uwzględniana w stałym składzie zespołu. Po drugie graja po kilka minut, bo założenia trenerów właśnie takie są, ale skąd kolega może o tym wiedzieć, skoro nie bywa na treningach? Po trzecie nikt nie zarzucił im, jej, że nie wnoszą nic do gry, wręcz przeciwnie, wszyscy to doceniają. Chełmianki też popełniają błedy i są tak samo oceniane, więc zarzut kolegi po raz kolejny wydaje się bezpodstawny. A jeśli chodzi io statystyki, to poinformuję kolegę, że kilka zawodniczek na tej samej pozycji (dletego następuje szybka rotacja) ma podobne osiągnięcia jak koleżanka z Lublina o którą tak kolega zabiega.
I ostatni kolegi zarzut:"Dziewczyna, która jest najwyższa w drużynie według trenera nie gra dlatego, bo nie przykłada się na treningu. Według innych osób nie gra bo boli ją bark. A moim zdaniem ona nie gra dlatego bo jest z Lublina i zabiera miejsce w składzie chełmiankom.
A jeżeli kogoś się nie chce w drużynie to trzeba o tym porozmawiać z samymi zainteresowanymi a nie dawać wywiad do gazety" Odpowiedź: - Dziewczyna o której kolega pisze wcale nie jest najwyższa, - to po pierwsze. Po drugie, trener nie mając jej do dyspozycji na treningu nie może ocenić, czy będzie przydatna podczas zawodów. A po trzecie - niech kolega uwierzy, że trenerowi bardzo zależy na jej występach, tylko żeby grać i jak kolega wcześniej wspomniał o zagrywkach, to właśnie trzeba bywać na treningach, inaczej jest to wolna amerykanka i wtedy tacy laicy jak kolega, będąc tylko na meczu mają pożywkę do tego by właśnie o braku zagrywek polemizować na forum. A co do wywiadu do gazety, to przede wszystkim trener ma prawo i wg niektórych obowiązek wypowiadać się na ich łamach, a jeśli chodzi o zarzut "niechcenia" to nie przypominam sobie, żeby takie sformułowanie było użyte w artykule Pana Suskiego.
Mam nadzieję, że zacznie kolega ważyć swoje słowa i opinie, a przede wszystkim, nie będzie kolega zabierał głosu w sprawach o których niestety ale kolega nie ma zielonego pojęcia. Pozdrawiam - W. Lembrych
-
CHełm
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości