Wisła Can Pack Kraków x PZU Polfa Pabianice 73:56
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wisła Can-Pack Kraków - PZU Polfa Pabianice 73:56
Klasą dla siebie była Białorusinka Maryna Kress, która zebrała 18 (!) piłek na obu tablicach, zdobyła 12 punktów, a na dokładkę dołożyła pięć przechwytów. A Wisła wygrała twardą obroną i lepszym przygotowaniem fizycznym.
Najpierw prowadziła Polfa (12:5 i 16:7), a wiślaczki słabo spisywały się w ataku. Niewiele dały dwie zmiany: w 7. min na parkiecie pojawiły się Iva Perovanović i Liliana Latinović. W drugiej kwarcie Wisła uparcie odrabiająca straty doprowadziła do remisu po 22, po pięciu punktach (w tym jednej "trójce") z rzędu Anny DeForge.
Po raz kolejny trener Wisły Elmedin Omanić pokazał, że nikt drużynie nie może liczyć na względy i ulgi. Gdy po kilku marnych akcjach Kara Braxton próbowała w trakcie przerwy dyskutować ze szkoleniowcem, usłyszała bezpardonowe "Shut up" i obrażona usiadła na końcu ławki rezerwowych. To ostre zachowanie przyniosło jednak spodziewany skutek: w późniejszych fragmentach gry Braxton grała z zadziornością pod koszem, a Omanić z zadowoleniem podkreślał, że "udało mu się obudzić koszykarkę".
Tymczasem Kress (fantastyczna gra na deskach!) rzutem zza łuku wyprowadziła Wisłę na prowadzenie 30:29, którego gospodynie nie oddały do końca spotkania, choć już po 20 minutach gry po trzy faule na koncie miały Kress, DeForge i pracowita jak mrówka Monika Krawiec. - Maryna zagrała na tablicach jak Denis Rodman [słynny specjalista od zbiórek w Chicago Bulls - red.] i była najlepszym zawodnikiem w mojej drużynie - bez wahania stwierdził trener Omanić.
W trzeciej kwarcie wiślaczki powiększały przewagę po akcji Braxton "2+1" i "trójce" Magdaleny Radwan. Jeszcze w tej części za pięć przewinień boisko opuściła Gabriela Toma. Osamotniona na tablicy Agnieszka Pałka próbowała jeszcze gonić wynik, trafiając pięć punktów z rzędu (51:47), ale w odpowiedzi znów za trzy trafiła Kress, a nieustępliwa Braxton zdobywała pod koszem punkty po dwóch niecelnych rzutach i dwóch własnych zbiórkach. Po jedynych punktach Jeleny Skerović (doskonałe asysty) krakowianki prowadziły 63:47 i mecz był rozstrzygnięty.
- Nie trafiliśmy aż dziewięciu rzutów wolnych. Może gdybyśmy trafili, mecz potoczyłby się inaczej? - zastanawiał się II trener Polfy Leszek Marzec. - W trzeciej kwarcie dziewczyny słabły pod koszem, a Wisła miała w tym elemencie straszną przewagę - dodała Marzec.
- Skoro Polfa rzuciła nam tylko 56 punktów, to wykonaliśmy dobrą robotę w obronie - podsumował Omanić.
Wisła Can-Pack Kraków 73
PZU Polfa Pabianice 56
Kwarty: 11:16, 21:14, 16:10, 25:16.
Wisła: Braxton 16 (7 zb.), Kress 12 (3), DeForge 11 (1), Krawiec 10 (1), Skerović 3 (1, 10 as.) oraz Perovanović 10, Radwan 5 (1), Gburczyk 4, Kenig 2, Trafimava 0.
Polfa: Pałka 15 (1, 9 zb.), Pantelejewa 13 (1), Lamparska 10 (2, 4 prz.), Krupska-Tyszkiewicz 9 (1), Toma 9 oraz da Costa, Krystofova i Wlaźlak po 0.
Sędziowali Dariusz Szczerba i Marek Mojka (obaj z Wrocławia). Widzów 1000.
Maryna Kress: Nie jestem wariatką
Waldemar Kordyl: Wisła wygrała z bardzo solidną polską drużyną.
Maryna Kress: Udało nam się zrehabilitować za porażkę z Valenciennes w Eurolidze. Polfa jest chyba naszym najważniejszym rywalem w tym sezonie.
W czwartej kwarcie rywalki zupełnie opadły z sił.
- Chyba bardziej niż one chciałyśmy ten mecz wygrać.
Czy 18 zbiórek to rekord w karierze?
- Pamiętam 16 zbiórek z czasów gry w Łączności Olsztyn.
A jak się podobało porównanie do Denisa Rodmana?
- Już jestem do tego przyzwyczajona [śmiech]. Nie lubię takich porównań, po prostu mam grać dobrze.
Rodman to charakterystyczna postać, przez niektórych jest nazywany wariatem.
- Nie jestem wariatką! Nazywam się Maryna Kress.
To prawda, bo Rodman nie trafiał za trzy punkty.
- Dziś się udało nawet trzy razy.
Jesteście mocniejszym zespołem niż przed rokiem?
- Zobaczymy na końcu sezonu.
Trener Omanić bywa bardzo ostry i nieprzyjemny...
- Słucham trenera, ale nie bardzo się tym przejmuję, w jaki sposób do nas przemawia. Nie biorę sobie tego do serca.
Wygracie w środę z Lietuvosem?
- Chciałybyśmy bardzo, ale to mocny zespół, skoro wygrał z Napoli aż 88:44.
Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
Klasą dla siebie była Białorusinka Maryna Kress, która zebrała 18 (!) piłek na obu tablicach, zdobyła 12 punktów, a na dokładkę dołożyła pięć przechwytów. A Wisła wygrała twardą obroną i lepszym przygotowaniem fizycznym.
Najpierw prowadziła Polfa (12:5 i 16:7), a wiślaczki słabo spisywały się w ataku. Niewiele dały dwie zmiany: w 7. min na parkiecie pojawiły się Iva Perovanović i Liliana Latinović. W drugiej kwarcie Wisła uparcie odrabiająca straty doprowadziła do remisu po 22, po pięciu punktach (w tym jednej "trójce") z rzędu Anny DeForge.
Po raz kolejny trener Wisły Elmedin Omanić pokazał, że nikt drużynie nie może liczyć na względy i ulgi. Gdy po kilku marnych akcjach Kara Braxton próbowała w trakcie przerwy dyskutować ze szkoleniowcem, usłyszała bezpardonowe "Shut up" i obrażona usiadła na końcu ławki rezerwowych. To ostre zachowanie przyniosło jednak spodziewany skutek: w późniejszych fragmentach gry Braxton grała z zadziornością pod koszem, a Omanić z zadowoleniem podkreślał, że "udało mu się obudzić koszykarkę".
Tymczasem Kress (fantastyczna gra na deskach!) rzutem zza łuku wyprowadziła Wisłę na prowadzenie 30:29, którego gospodynie nie oddały do końca spotkania, choć już po 20 minutach gry po trzy faule na koncie miały Kress, DeForge i pracowita jak mrówka Monika Krawiec. - Maryna zagrała na tablicach jak Denis Rodman [słynny specjalista od zbiórek w Chicago Bulls - red.] i była najlepszym zawodnikiem w mojej drużynie - bez wahania stwierdził trener Omanić.
W trzeciej kwarcie wiślaczki powiększały przewagę po akcji Braxton "2+1" i "trójce" Magdaleny Radwan. Jeszcze w tej części za pięć przewinień boisko opuściła Gabriela Toma. Osamotniona na tablicy Agnieszka Pałka próbowała jeszcze gonić wynik, trafiając pięć punktów z rzędu (51:47), ale w odpowiedzi znów za trzy trafiła Kress, a nieustępliwa Braxton zdobywała pod koszem punkty po dwóch niecelnych rzutach i dwóch własnych zbiórkach. Po jedynych punktach Jeleny Skerović (doskonałe asysty) krakowianki prowadziły 63:47 i mecz był rozstrzygnięty.
- Nie trafiliśmy aż dziewięciu rzutów wolnych. Może gdybyśmy trafili, mecz potoczyłby się inaczej? - zastanawiał się II trener Polfy Leszek Marzec. - W trzeciej kwarcie dziewczyny słabły pod koszem, a Wisła miała w tym elemencie straszną przewagę - dodała Marzec.
- Skoro Polfa rzuciła nam tylko 56 punktów, to wykonaliśmy dobrą robotę w obronie - podsumował Omanić.
Wisła Can-Pack Kraków 73
PZU Polfa Pabianice 56
Kwarty: 11:16, 21:14, 16:10, 25:16.
Wisła: Braxton 16 (7 zb.), Kress 12 (3), DeForge 11 (1), Krawiec 10 (1), Skerović 3 (1, 10 as.) oraz Perovanović 10, Radwan 5 (1), Gburczyk 4, Kenig 2, Trafimava 0.
Polfa: Pałka 15 (1, 9 zb.), Pantelejewa 13 (1), Lamparska 10 (2, 4 prz.), Krupska-Tyszkiewicz 9 (1), Toma 9 oraz da Costa, Krystofova i Wlaźlak po 0.
Sędziowali Dariusz Szczerba i Marek Mojka (obaj z Wrocławia). Widzów 1000.
Maryna Kress: Nie jestem wariatką
Waldemar Kordyl: Wisła wygrała z bardzo solidną polską drużyną.
Maryna Kress: Udało nam się zrehabilitować za porażkę z Valenciennes w Eurolidze. Polfa jest chyba naszym najważniejszym rywalem w tym sezonie.
W czwartej kwarcie rywalki zupełnie opadły z sił.
- Chyba bardziej niż one chciałyśmy ten mecz wygrać.
Czy 18 zbiórek to rekord w karierze?
- Pamiętam 16 zbiórek z czasów gry w Łączności Olsztyn.
A jak się podobało porównanie do Denisa Rodmana?
- Już jestem do tego przyzwyczajona [śmiech]. Nie lubię takich porównań, po prostu mam grać dobrze.
Rodman to charakterystyczna postać, przez niektórych jest nazywany wariatem.
- Nie jestem wariatką! Nazywam się Maryna Kress.
To prawda, bo Rodman nie trafiał za trzy punkty.
- Dziś się udało nawet trzy razy.
Jesteście mocniejszym zespołem niż przed rokiem?
- Zobaczymy na końcu sezonu.
Trener Omanić bywa bardzo ostry i nieprzyjemny...
- Słucham trenera, ale nie bardzo się tym przejmuję, w jaki sposób do nas przemawia. Nie biorę sobie tego do serca.
Wygracie w środę z Lietuvosem?
- Chciałybyśmy bardzo, ale to mocny zespół, skoro wygrał z Napoli aż 88:44.
Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
Wisła Can Pack - PZU Polfa 73:56
Poniedziałek, 14 listopada 2005r.
Wysoka przegrana pabianiczanek nie odzwierciedla przebiegu pojedynku z Wisłą Can Pack Kraków, który miał charakter bardziej wyrównany, aniżeli wskazuje na to jego rezultat. W początkowej fazie zanosiło się nawet na sensacyjne zwycięstwo zespołu gości, który imponował szybkim i skutecznym prowadzeniem akcji ofensywnych, a i w obronie walczył bez zarzutu.
Od 13 min zaczęła zarysowywać się jednak coraz bardziej wyraźniejsza przewaga krakowianek. Odnosiło się wrażenie, jakby pabianiczanki nie wytrzymały narzuconego przez siebie bardzo ostrego tempa.
Tomasz Herkt, trener PZU Polfa Pabianice: - Nie uważam, abym moim podopiecznym zabrakło kondycji czy ambicji. Po prostu Wisła dysponuje silniejszą od nas kadrą i jest w tej chwili, nie tylko moim zdaniem, głównym faworytem do zdobycia tytułu mistrza Polski. Nasza słabsza postawa wynikała również i z tego, że zabrakło nam skuteczności strzeleckiej i rzetelnego wsparcia ze strony rozgrywających.
Wisła Can Pack - PZU Polfa 73:56 (11:16, 21:14, 16:19, 25:16)
Wisła: Braxtan 16, Kress 12, De Forge 11, Krawiec 10, Peravanovic 10, Radwam 5, Gburczyk 4, Skerovic 3, Kenbig 2.
PZU Polfa: Pałka 15, Pantalejewa 13, Lamparska 10, Krupska-Tyszkiewicz 9, Toma 9. Ponadto grały: Wlaźlak, Da Costa i Krystofova.
(m. st.) - Express Ilustrowany
Poniedziałek, 14 listopada 2005r.
Wysoka przegrana pabianiczanek nie odzwierciedla przebiegu pojedynku z Wisłą Can Pack Kraków, który miał charakter bardziej wyrównany, aniżeli wskazuje na to jego rezultat. W początkowej fazie zanosiło się nawet na sensacyjne zwycięstwo zespołu gości, który imponował szybkim i skutecznym prowadzeniem akcji ofensywnych, a i w obronie walczył bez zarzutu.
Od 13 min zaczęła zarysowywać się jednak coraz bardziej wyraźniejsza przewaga krakowianek. Odnosiło się wrażenie, jakby pabianiczanki nie wytrzymały narzuconego przez siebie bardzo ostrego tempa.
Tomasz Herkt, trener PZU Polfa Pabianice: - Nie uważam, abym moim podopiecznym zabrakło kondycji czy ambicji. Po prostu Wisła dysponuje silniejszą od nas kadrą i jest w tej chwili, nie tylko moim zdaniem, głównym faworytem do zdobycia tytułu mistrza Polski. Nasza słabsza postawa wynikała również i z tego, że zabrakło nam skuteczności strzeleckiej i rzetelnego wsparcia ze strony rozgrywających.
Wisła Can Pack - PZU Polfa 73:56 (11:16, 21:14, 16:19, 25:16)
Wisła: Braxtan 16, Kress 12, De Forge 11, Krawiec 10, Peravanovic 10, Radwam 5, Gburczyk 4, Skerovic 3, Kenbig 2.
PZU Polfa: Pałka 15, Pantalejewa 13, Lamparska 10, Krupska-Tyszkiewicz 9, Toma 9. Ponadto grały: Wlaźlak, Da Costa i Krystofova.
(m. st.) - Express Ilustrowany
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Liquidor pisze:A ja się dowiedziałem jakiego typu motywacje stosuje sie we Włokniarzu, otóż po niezbyt dobrej akcji jednej z zawodniczek, jedna z pań z pabianic krzykneła w jej kierunku coś w stylu : " jeszcze jedna taka akcja i obiadu nie dostaniesz ! "Zawodniczka musiala to uslyszec bo po chwili tarfila do naszego kosza
aaaaa!!!!!!!!!!! już wiem! przypomniałam sobie tę akcję! Dokłądnie to krzyknęła to mama Tyszkiewicz i w kierunku Maryny Kress. A to dlatego, że Kress (jak wiadomo) zagrała rewelacyjnie, a na obiadku była właśnie u tej pani. No i stąd hasło. Potem się śmiała, że jakby wiedziała że takiego poweru dostanie, to by nie robiła nic jeść
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- Gwynbleidd
- Kadet
- Posty: 1046
- Rejestracja: 02 lipca 2005, 22:42
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Szymon pisze:
1. Jak już niektórzy pisali, drugi mecz z wymagającym rywalem i druga wtopaWychodzi jednak na to, że jesteśmy jedynie postrachem dla drużyn pokroju Chełma czy Jeleniej Góry. Z wymagającym przeciwnikiem zawodniczki zakontraktowane w Pabianicach zupełnie zawodzą
2.zastanawia mnie co w Krakowie robiła zawodniczka RuzićMoże zwiedzać pojechała
ekkhhh.... transfer stulecia
.
3.zastanawia mnie również, co stało się z KarląZapomniała nagle jak się trafia do kosza?
4.interesujący jest również bilans dokonań koszykarki Krystofovej. Hmm... 27 minut - ZERO punktówNieźle..
5.zastanawiam się, kiedy przełamie się Sylwia i zacznie trafiać do kosza jak dawniejAle loozz, w przypadku Sylwii jeszcze poczekam, jest po ciężkiej kontuzji więc ma jeszcze u mnie kredyt zaufania.
6. reszta zawodniczek też bez większego błysku ...ehhh... nie ma w drużynie liderki, która wziełaby na swoje barki odpowiedzialność. Co niektórzy kreują na liderkę Pantelejewą, ale według mnie, ta zawodniczka zupełnie się do takiej roli nie nadaje.
7. Szacunek dla osób obecnych w Krakowie za to że byli słyszalni.
Muszę przyznać Szymon, że po raz pierwszy się z Tobą zgadzam w 100%. Chciałbym Ci odpowiedzieć na pytania opisując ten mecz, ktory obejrzałem już 10 razy z kasety - dodatkowo w przygotowaniu jest "rozebranie" tego meczu akcja po akcji, żeby wszyscy mogli zobaczyć błędy jakie robimy i jak wyglada nasza gra w porownaniu do wiodących zespołów.
Po kolei:
1. Moim zdaniem, to już drugi raz w tym sezonie, jadąc do Jeleniej czy Chełma Pabianiczanki są rozluźnione, pewne wygranej i to im pomaga. W konfrontacji z silniejszym zespołem (potencjalnie) wszystkie stają się blade ze strachu! Brak jest wiary we własne umiejętności - myslalem ze w Polkowicach to przypadek, natomiast teraz już wiem, że instynkt zabójcy, o ktorym mówiłem w naszej drużynie nie istnieje.
Chciałbym bardzo widzieć nasze walczące i gryzące parkiet, ale się tego nie doczekałem. Nikt tez nie chce wziąć odpowiedzialności za wynik, ale tym pozniej...
2. Tamara rzeczywiscie nie zagrala, no ale to nie jej wina, że Trener jej nie wpuscil na boisko - nie rozumiem...
3. Karla nie trafiła czterech trójek... Hmmm, no w sumie kazdemu sie moze zdarzyć, szczergólnie jak 3 z 4 pozycji jakie miała były wymuszone - ma więcej nie pozwoliło nasze rozegranie piłki...
4. Koszykarka Krystofova niestety przeszła obok tego meczu - fakt, że grając na pozycji 4/5 trzeba dostawać dobre piłki. Ok, nie trafiła paru rzutów, natomiast nie tu widze problem. Miała skuteczność 0/4 - no i co z tego!!! Taka koszykarka powinna oddać z 15 rzutów a nie 4!!!!
Nasze zagrywki sa tak skonstruoowane, że ona nie ma możliwości spróbować zagrać z kimś "jeden-najeden" a tego brakowało w jej wykonaniu...
5. Sylwia również (jak prawie żadna w ataku w naszym zespole) nie szuka pojedynków indywidualnych, a jak pewnie zauważyliście Skerovic i De Forge od tego zaczynają80% akcji swojego zespołu. Prosta koszykówka, jaką róznież grają zespoły NBA - rozgrywający nie oddaje piłki w bok w większości akcji tylko szuka pojedynku 1-1 lub zagrywa do ustawionego centra.
Center gra 1-1 lub oddaje z powrotem na obwód, a ewentualna penetracja rozgrywającej, czy też gracza nr 2 robi automatycznie przewagę, ktoś schodzi do pomocy i pozycje do rzutu same się kreują........................................
Nasza gra jest wielce monotonna - po obwodzie, po obwodzie, po obwodzie - do usr...ej smierci....
6. Wychwalane Pałka, Gabi czy Krupa również nie zaprezentowały najwyższych lotów koszykarskich. Pałka rzucała Braxton punkty, bo ta w ogole nie broniła,ale razem z Gabi (ktorajako jedna z nielicznych grała sporo jeden-na-jeden) popełniały mnóstwo błedów w obronie, ktore Wam pokaże. Krupa z resztą też...
Wspomniałem już, że gra po obwodzie w momencie kiedy trzeba dobić leżącego, bo był taki moment w tym meczu, kojarzy mi się ze strachem i brakiem wiary w siebie naszych dziewczyn... Brak liderki, ktora poderwie zespoł... Niestety...
7. Co do naszego dopingu - w 9 osób robiliśmy co mogliśmy, fajnie, że choć trochę mogliśmy pomóc - choć szczerze mówiąc nikt nam za to nie podziękował.................
Trenejro pisze:(...)Nasza gra jest wielce monotonna - po obwodzie, po obwodzie, po obwodzie - do usr...ej smierci....![]()
![]()
(...)
Pozdrowionka!
Ps. Cieszę się, że wspólnymi siłami WSZYSTKICH kibiców dobrze życzących zespołowi z Pabianic powoli odbudowuje się potęga kibicowania Włókniarzowi w Waszym mieście!!! Nudno trochę było bez tego w ostatnich czasach
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
A propos trenera Herkta - bo mi przypomniałeś Seba... Otóż!!
Nie chcę Pan Hertowi nic zarzucać, zespół gra coraz gorzej - cienko za Aleksandrowicza i ciągle w dół za Herkta...
Pokażę Wam również na "wycinkach" filmu z meczu, kiedy to przed rozpoczęciem 4tej kwaryt Trener Herkt mówi do zawodniczek coś w tym stylu:
"[...] nie chcę widzieć już pass-pass-pass po obwodzie, masz zawodniczkę to zwód do rzutu i próba zagrania jeden-na-jeden, penetracji... Gdy nie zareaguje, to dopiero rozrzucenie podaniem..."
Niestety, nie zauważyłem przeniesienia jego słów na boisko w czwartej kwarcie...

Nie chcę Pan Hertowi nic zarzucać, zespół gra coraz gorzej - cienko za Aleksandrowicza i ciągle w dół za Herkta...
Pokażę Wam również na "wycinkach" filmu z meczu, kiedy to przed rozpoczęciem 4tej kwaryt Trener Herkt mówi do zawodniczek coś w tym stylu:
"[...] nie chcę widzieć już pass-pass-pass po obwodzie, masz zawodniczkę to zwód do rzutu i próba zagrania jeden-na-jeden, penetracji... Gdy nie zareaguje, to dopiero rozrzucenie podaniem..."
Niestety, nie zauważyłem przeniesienia jego słów na boisko w czwartej kwarcie...
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Bardzo ciekawa analiza.
Ja odniosę się do kilku punktów:
Myślę że każdy chciałby widzieć drużynę walczącą i gryzącą parkiet. A jeśli tak nie jest z powodów o których napisałeś to widzę dwa rozwiązania.
1. Zatrudnić do drużyny psychologa, który popracowałby nad mentalnością druzyny.
2. Zrobić czystke w drużynie i pozbyć się zawodniczek które z silniejszymi (potencjalnie) rywalami nie podejmują walki a zatrudnić koszykarki które będą walczyć o każdy centymetr parkietu.
Masz rację, to nie jest wina Ruzić. To nie jest jej wina że jest słaba.
W sumie, w tym punkcie rozumiem trenera że jej nie wpuścił, bo mogło być jeszcze gorzej.
Ale do cholery jasnej. Ktoś ją do Pabianic ściągnął
Zawodniczka ta miała być istotnym (tak mi się wydaje) wzmocnieniem. No, chyba że polityka transferowa klubu polega na ściąganiu zawodniczek które będą walczyć z Brzegiem, Chełmem czy Jelenią Górą a w meczach z czołową trójką ligi będzie siedzieć na ławie
A to dla mnie żadna nowość
Między innymi dlatego nie jeżdżę już na wyjazdy.
Jeśli zaś chodzi o resztę punktów o których pisałeś to...... hmm.... czyżby wynikało że to trener źle ustawia zawodniczki i taktykę
Ja odniosę się do kilku punktów:
Trenejro pisze:.
1. Moim zdaniem, to już drugi raz w tym sezonie, jadąc do Jeleniej czy Chełma Pabianiczanki są rozluźnione, pewne wygranej i to im pomaga. W konfrontacji z silniejszym zespołem (potencjalnie) wszystkie stają się blade ze strachu! Brak jest wiary we własne umiejętności - myslalem ze w Polkowicach to przypadek, natomiast teraz już wiem, że instynkt zabójcy, o ktorym mówiłem w naszej drużynie nie istnieje.
Chciałbym bardzo widzieć nasze walczące i gryzące parkiet, ale się tego nie doczekałem. Nikt tez nie chce wziąć odpowiedzialności za wynik, ale tym pozniej...
Myślę że każdy chciałby widzieć drużynę walczącą i gryzącą parkiet. A jeśli tak nie jest z powodów o których napisałeś to widzę dwa rozwiązania.
1. Zatrudnić do drużyny psychologa, który popracowałby nad mentalnością druzyny.
2. Zrobić czystke w drużynie i pozbyć się zawodniczek które z silniejszymi (potencjalnie) rywalami nie podejmują walki a zatrudnić koszykarki które będą walczyć o każdy centymetr parkietu.
Trenejro pisze:2. Tamara rzeczywiscie nie zagrala, no ale to nie jej wina, że Trener jej nie wpuscil na boisko - nie rozumiem...
Masz rację, to nie jest wina Ruzić. To nie jest jej wina że jest słaba.
W sumie, w tym punkcie rozumiem trenera że jej nie wpuścił, bo mogło być jeszcze gorzej.
Ale do cholery jasnej. Ktoś ją do Pabianic ściągnął
Trenejro pisze:7. Co do naszego dopingu - w 9 osób robiliśmy co mogliśmy, fajnie, że choć trochę mogliśmy pomóc - choć szczerze mówiąc nikt nam za to nie podziękował.................
A to dla mnie żadna nowość
Między innymi dlatego nie jeżdżę już na wyjazdy.
Jeśli zaś chodzi o resztę punktów o których pisałeś to...... hmm.... czyżby wynikało że to trener źle ustawia zawodniczki i taktykę
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
Gość
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Hmm.... z Twojego następnego wpisu wnioskuję że zawodniczki nie realizowały zaleceń trenera.
Tylko że pisząc o "pozostałych punktach" miałem na myśli Twoje wyjaśnienia dotyczące słabej gry Karli i Krystofovej. Pisałeś wyraźnie, że jest to m.in. winna "skonstruowanych zagrywek".
Tylko że pisząc o "pozostałych punktach" miałem na myśli Twoje wyjaśnienia dotyczące słabej gry Karli i Krystofovej. Pisałeś wyraźnie, że jest to m.in. winna "skonstruowanych zagrywek".
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości



