Terminarz I ligi - Grupa C (Warszawa)
Moderator: Moderatorzy
SKS 12 Warszawa - Nord Partner Ivax Kutno 75:43. Imponującym zwycięstwem SKS-u 12 zakończył się mecz Warszawianek z zawodniczkami z Kutna. Mecz w zasadzie bez historii. Kutnowianki przyjechały zespołem juniorek i zdecydowanie ustępowały SKS 12 W-wa. W każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła Warszawianki przewyższały zespół Nord Partnera Kutno i co najważniejsze odrobiły stratę małych punktów z pierwszego meczu ( Kutno wygrało różnicą 16 - punktów )
Koszykarki Gimbasketu Białystok nieudanie rozpoczęły rundę rewanżową pierwszoligowych rozgrywek. Przegrały 69:87 na własnym parkiecie z drużyną Pogoni Siedlce
Tym samym z buńczucznych zapowiedzi wyszły nici. Białostoczanki nie zrehabilitowały się w żaden sposób za porażkę poniesioną na inaugurację rozgrywek, kiedy w Siedlcach przegrały 72:84. Wczorajsze spotkanie było podobne do tego pierwszego. Po pierwszej kwarcie gospodynie miały o połowę mniej punktów 13:26. Zespół Gimbasketu bardzo słabo grał w obronie, koszykarki Pogoni zdobywały punkty bez większych problemów. Na domiar złego białostoczanki niemiłosiernie pudłowały z linii rzutów wolnych. W całym meczu na 23 próby aż 13 było niecelnych. W ekipie gości pierwsze skrzypce grała była zawodniczka PJG Białystok Justyna Kołos.
- Ona praktycznie sama nas rozmontowała - stwierdza Eugeniusz Hałaburda, trener gospodyń. - A grając w Białymstoku, przecież to nie był żaden wielki gracz. Niestety, pokazała doświadczenie wyniesione z wcześniejszych występów w I lidze.
Największym grzechem koszykarek Gimbasketu nie było nieupilnowanie Kołos czy też słabe wykonywanie rzutów osobistych. Białostoczanki pudłowały spod samego kosza oraz nie kończyły skutecznie kontrataków.
- Rozumiem błędy przy ataku pozycyjnym, dziewczyny są młode, brak im doświadczenia. Ale nie trafić tylu kontrataków i to w przewadze, to boli najbardziej. Takich rzeczy uczy się przecież od pierwszych treningów - mówi Hałaburda.
W drugiej połowie pojedynku gra wyglądała zupełnie inaczej. Gospodynie zbliżyły się do przeciwniczek na 11 punktów. Było to możliwe zwłaszcza dzięki w końcu skutecznej grze w obronie. Koszykarki Gimbasketu coraz lepiej wykańczały też ataki. Ciężar gry na siebie wzięła Sylwia Zawadzka, skutecznie wspomagała ją też Katarzyna Krajewska. Białostoczanki na trzy minuty przed końcem spotkania przegrywały 66:76. Niestety, od tego momentu zdobyły tylko trzy punkty, przy 11 przeciwniczek.
- Tylko i wyłącznie dzięki naszej niemocy przegraliśmy to spotkanie - wyjaśnia szkoleniowiec Gimbasketu. - Nie mam nic na nasze usprawiedliwienie.
GIMBASKET BIAŁYSTOK - POGOŃ SIEDLCE 69:87
Kwarty: 13:26, 23:25, 17:13, 16:23
GIMBASKET: Konończuk 4, Zawadzka 21, Drozdowska 6 (1), Krajewska 15, Bruczko 12 oraz Wolska 1, Zajkowska 2, Pogorzelska 4, Praczuk 4.
Tomasz Piekarski Gazeta Wyborcza
Tym samym z buńczucznych zapowiedzi wyszły nici. Białostoczanki nie zrehabilitowały się w żaden sposób za porażkę poniesioną na inaugurację rozgrywek, kiedy w Siedlcach przegrały 72:84. Wczorajsze spotkanie było podobne do tego pierwszego. Po pierwszej kwarcie gospodynie miały o połowę mniej punktów 13:26. Zespół Gimbasketu bardzo słabo grał w obronie, koszykarki Pogoni zdobywały punkty bez większych problemów. Na domiar złego białostoczanki niemiłosiernie pudłowały z linii rzutów wolnych. W całym meczu na 23 próby aż 13 było niecelnych. W ekipie gości pierwsze skrzypce grała była zawodniczka PJG Białystok Justyna Kołos.
- Ona praktycznie sama nas rozmontowała - stwierdza Eugeniusz Hałaburda, trener gospodyń. - A grając w Białymstoku, przecież to nie był żaden wielki gracz. Niestety, pokazała doświadczenie wyniesione z wcześniejszych występów w I lidze.
Największym grzechem koszykarek Gimbasketu nie było nieupilnowanie Kołos czy też słabe wykonywanie rzutów osobistych. Białostoczanki pudłowały spod samego kosza oraz nie kończyły skutecznie kontrataków.
- Rozumiem błędy przy ataku pozycyjnym, dziewczyny są młode, brak im doświadczenia. Ale nie trafić tylu kontrataków i to w przewadze, to boli najbardziej. Takich rzeczy uczy się przecież od pierwszych treningów - mówi Hałaburda.
W drugiej połowie pojedynku gra wyglądała zupełnie inaczej. Gospodynie zbliżyły się do przeciwniczek na 11 punktów. Było to możliwe zwłaszcza dzięki w końcu skutecznej grze w obronie. Koszykarki Gimbasketu coraz lepiej wykańczały też ataki. Ciężar gry na siebie wzięła Sylwia Zawadzka, skutecznie wspomagała ją też Katarzyna Krajewska. Białostoczanki na trzy minuty przed końcem spotkania przegrywały 66:76. Niestety, od tego momentu zdobyły tylko trzy punkty, przy 11 przeciwniczek.
- Tylko i wyłącznie dzięki naszej niemocy przegraliśmy to spotkanie - wyjaśnia szkoleniowiec Gimbasketu. - Nie mam nic na nasze usprawiedliwienie.
GIMBASKET BIAŁYSTOK - POGOŃ SIEDLCE 69:87
Kwarty: 13:26, 23:25, 17:13, 16:23
GIMBASKET: Konończuk 4, Zawadzka 21, Drozdowska 6 (1), Krajewska 15, Bruczko 12 oraz Wolska 1, Zajkowska 2, Pogorzelska 4, Praczuk 4.
Tomasz Piekarski Gazeta Wyborcza
Stare grzechy
Czwartek, 1 grudnia 2005r.
– Nie spodziewałam się, że pójdzie mi tak dobrze. Miałyśmy w pewnym momencie drobny przestój, ale wszystko skończyło się dobrze – mówiła Kołos.
Gra zawodniczek Gimbasketu poprawiła się, ale nadal popełniają one stare grzechy. Przede wszystkim seryjnie marnują rzuty wolne (wczoraj 15 z 23), nie potrafią wykorzystywać najprostszych sytuacji podkoszowych i są zbyt nerwowe.
Pogoń od początku przejęła inicjatywę i rozbijała gospodynie przede wszystkim skutecznymi kontratakami.
– Nasze akcje trwają po pięć sekund, poczekajcie trochę. Przecież tłumaczyłem, rysowałem, jak przesuwać się w obronie – denerwował się Hałaburda.
Na niewiele to się zdało. W 15 minucie, po rzucie Anny Kadrońskiej było już 42:21 dla przyjezdnych. Trener miejscowych zdecydował się na zmianę taktyki w obronie i zastosował strefę. To był dobry ruch, bo przewaga siedleckiego zespołu zaczęła powoli maleć. W trzeciej kwarcie po cztery faule miały na koncie wysokie koszykarki Pogoni i włókniarki w końcu zaczęły wykorzystywać przytłaczającą przewagę wzrostu. Punkty spod kosza zdobywały Sylwia Zawadzka, Katarzyna Krajewska i Katarzyna Bruczko. W 21 minucie było już tylko 51:60. Niestety, miejscowe marnowały okazje w nieprawdopodobnych sytuacjach, nawet będąc we trzy przed koszem rywalek.
– Zmarnować to było mistrzostwem świata. Okazuje się, że dla nas najtrudniej jest zdobywać punkty w najłatwiejszych pozycjach – dziwi się Hałaburda.
Pogoń opanowała kryzys i dowodzona przez Kołos spokojnie dowiozła zwycięstwo do końca.
WYNIK 8 KOLEJKI
Gimbasket Włókniarz Białystok – Pogoń Siedlce 69:87 (13:26, 23:25, 17:13, 16:23).
Sędziowali: Michał Fedorowicz (Białystok) i Tomasz Tomaszewski (Białystok). Widzów: 60.
Gimbasket: Zawadzka – 19, Krajewska – 15, Bruczko – 14, Drozdowska – 6, Konończuk – 4, Pogorzelska – 4, Praczuk – 4, Zajkowska – 2, Wolska – 1.
Pogoń: Kołos – 28, Ogrodowicz – 19, Cepek – 18, Kadrońska – 14, Błaszczyk – 4, Rucińska – 2, Sadło – 2, Mosiej – 0.
TABELA
1. Pogoń 7 13 576:491
2. SMS II 6 12 477:326
3. Huragan 7 12 515:460
4. Biomlek 7 10 498:562
5. Piaseczno 7 9 400:499
6. GIMBASKET 7 8 475:510
7. Pułaski 7 8 401:494
- Kurier Poranny
Czwartek, 1 grudnia 2005r.
– Nie spodziewałam się, że pójdzie mi tak dobrze. Miałyśmy w pewnym momencie drobny przestój, ale wszystko skończyło się dobrze – mówiła Kołos.
Gra zawodniczek Gimbasketu poprawiła się, ale nadal popełniają one stare grzechy. Przede wszystkim seryjnie marnują rzuty wolne (wczoraj 15 z 23), nie potrafią wykorzystywać najprostszych sytuacji podkoszowych i są zbyt nerwowe.
Pogoń od początku przejęła inicjatywę i rozbijała gospodynie przede wszystkim skutecznymi kontratakami.
– Nasze akcje trwają po pięć sekund, poczekajcie trochę. Przecież tłumaczyłem, rysowałem, jak przesuwać się w obronie – denerwował się Hałaburda.
Na niewiele to się zdało. W 15 minucie, po rzucie Anny Kadrońskiej było już 42:21 dla przyjezdnych. Trener miejscowych zdecydował się na zmianę taktyki w obronie i zastosował strefę. To był dobry ruch, bo przewaga siedleckiego zespołu zaczęła powoli maleć. W trzeciej kwarcie po cztery faule miały na koncie wysokie koszykarki Pogoni i włókniarki w końcu zaczęły wykorzystywać przytłaczającą przewagę wzrostu. Punkty spod kosza zdobywały Sylwia Zawadzka, Katarzyna Krajewska i Katarzyna Bruczko. W 21 minucie było już tylko 51:60. Niestety, miejscowe marnowały okazje w nieprawdopodobnych sytuacjach, nawet będąc we trzy przed koszem rywalek.
– Zmarnować to było mistrzostwem świata. Okazuje się, że dla nas najtrudniej jest zdobywać punkty w najłatwiejszych pozycjach – dziwi się Hałaburda.
Pogoń opanowała kryzys i dowodzona przez Kołos spokojnie dowiozła zwycięstwo do końca.
WYNIK 8 KOLEJKI
Gimbasket Włókniarz Białystok – Pogoń Siedlce 69:87 (13:26, 23:25, 17:13, 16:23).
Sędziowali: Michał Fedorowicz (Białystok) i Tomasz Tomaszewski (Białystok). Widzów: 60.
Gimbasket: Zawadzka – 19, Krajewska – 15, Bruczko – 14, Drozdowska – 6, Konończuk – 4, Pogorzelska – 4, Praczuk – 4, Zajkowska – 2, Wolska – 1.
Pogoń: Kołos – 28, Ogrodowicz – 19, Cepek – 18, Kadrońska – 14, Błaszczyk – 4, Rucińska – 2, Sadło – 2, Mosiej – 0.
TABELA
1. Pogoń 7 13 576:491
2. SMS II 6 12 477:326
3. Huragan 7 12 515:460
4. Biomlek 7 10 498:562
5. Piaseczno 7 9 400:499
6. GIMBASKET 7 8 475:510
7. Pułaski 7 8 401:494
- Kurier Poranny
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
