Kiedy nasza najwyższa koszykarka Małgorzata Dydek wyjeżdżała na wschód, by grać w lidze rosyjskiej, wszyscy straszyli ją, że zima za Uralem przypomina kurację w niskich temperaturach, tymczasem nic z krioterapii. Dzwonimy do Jekatierinburga.
„PRZEGLĄD SPORTOWY”: Zacznijmy jak Anglicy, którzy najpierw rozmawiają o pogodzie.
DYDEK: Rozczaruję na pewno wszystkich oczekujących opowieści, jak to przekopuję się przez zaspy na ulicach, przy lodowatym wichrze i trzydziestu stopniach mrozu. Śnieg jest, ale wszyscy narzekają, że brak prawdziwej zimy. Jest cieplej niż w Moskwie, na plusie.
- Jak pani mieszka?
Klub wynajął nowy apartament. Mam dwie sypialnie, salon, świetnie wyposażoną łazienkę. Na zachodzie nie mogłabym oczekiwać lepszego standardu.
- Podobno ma pani do dyspozycji samochód z kierowcą.
Wszystkie dziewczyny z zagranicy korzystają z takiego transportu. Podobnie zresztą jest w Dynamie Moskwa czy Samarze. Ludzie jeżdżą tu przeróżnie, więc gospodarze postanowili nam zapewnić komfort.
- Co to za auto?
Nawet nie wiem... Duże.
- Mieszkasz daleko od hali?
Z Puszmy do centrum miasta można dojechać w dwadzieścia minut, ale korki – nie należące do rzadkości – wydłużają ten czas aż do dwóch godzin. Przy dwóch treningach dziennie podróż byłaby dość męcząca, zapewniono nam więc hotelik z obiadami.
- Jak cię powitano kilka tysięcy kilometrów od domu?
Ludzie są bardzo sympatyczni. Gospodarze dbają, by niczego nam nie brakowało. W międzynarodowym składzie są przedstawicielki pięciu nacji, tylu zatem zatrudniono tłumaczy. Mówię po rosyjsku i nie potrzebuję pomocy, lecz klub na wszelki wypadek zapewnił asystę.
PRZEGLĄD SPORTOWY
Dydek: Mam samochód z szoferem
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Małgorzata Dydek w przededniu świąt błysnęła wysoką formą i poprowadziła UMMC Ekaterinburg do wyjazdowego zwycięstwa w meczu z Baltijską Zwiezdą St. Petersburg. "Margo" zaczęła spotkanie na ławce rezerwowych ale nie przeszkodziło jej to w zdobyciu 22 pkt., 13 zbiórek i 2 bloków.
polskikosz.pl
polskikosz.pl


WislaLive.pl
Dydek w krainie mrozu
Nie przestraszyła się ostrego klimatu
- Potwornie boję się rosyjskiej zimy! - śmiała się Małgorzata Dydek (31 l.), wyjeżdżając do Jekaterynburga. Minął miesiąc i "Margo" wie już, że nie taki Ural straszny. Wręcz przeciwnie. Koszykarka żyje w Rosji jak królowa.
- Przed wyjazdem nasłuchałam się o strasznych mrozach i kilkumetrowych zaspach. Ale nic z tych rzeczy - opowiada Dydek. - Na razie najzimniej było minus 6 stopni. Jednak miejscowi zapewniają mnie, że wszystko dopiero przede mną. Straszne mrozy nadejdą.
"Margo" jednak nie boi się zimna.
Rosjanie nie lubią oszczędzać
- Bo Rosjanie grzeją bez opamiętania! - mówi. - W halach i mieszkaniach jest tak gorąco, że ciągle muszę otwierać okna. Na dworze też nie mam kiedy zmarznąć. Kierowcy wożą nas wszędzie od drzwi do drzwi.
Polska koszykarka UMMC Jekaterynburg ma własnego szofera.
- To tutaj standard - opowiada. - Każda zawodniczka ma wynajęty samochód razem z kierowcą. Bo o jeździe samemu w ogóle nie ma mowy. Nie dość, że na ulicach nie ma pasów i przepisy drogowe są dość niejasne, to jeszcze wszędzie leży pełno śniegu. Trzeba tam być, żeby to zrozumieć - śmieje się "Margo".
Mieszka w luksusowym apartamencie
Przed wyjazdem Dydek obawiała się nie tylko mrozów, ale też jedzenia.
- I na to też nie mogę narzekać - mówi. - Nawet nie miałam okazji spróbować tutejszych specjałów. Są tu świetne restauracje z całego świata, wszystkie prowadzone przez kucharzy z danych krajów.
"Margo" mieszka w wynajmowanym mieszkaniu.
- Apartament jest luksusowy. Dwie sypialnie, salon, piękna łazienka - opisuje. - Wszyscy dbają tutaj, żeby zagranicznym gwiazdom niczego nie brakowało. Każda z nas ma też własną tłumaczkę. Ludzie tutaj są wspaniali, niesamowicie ciepli, życzliwi. Ja tutaj odpoczywam psychicznie.
O miejsce w składzie trzeba ostro walczyć
Zespół z Jekaterynburga ma w swoim składzie wiele gwiazd z całego świata. O miejsce pod koszem Polka rywalizuje ze starą dobrą znajomą - Yolandą Griffith, z którą Dydek kilka miesięcy temu toczyła zażarte boje w finale WNBA. Ich owocem było m.in. podbite oko u Amerykanki po zderzeniu z łokciem Polki. Griffith też nie przebierała w środkach.
- Ale o żadnych porachunkach nie ma mowy - zapewnia "Margo". - Yolanda to bardzo sympatyczna dziewczyna. Szkoda, że dopiero teraz ją poznałam.
autor: Michał Chojecki
Super Express
Nie przestraszyła się ostrego klimatu
- Potwornie boję się rosyjskiej zimy! - śmiała się Małgorzata Dydek (31 l.), wyjeżdżając do Jekaterynburga. Minął miesiąc i "Margo" wie już, że nie taki Ural straszny. Wręcz przeciwnie. Koszykarka żyje w Rosji jak królowa.
- Przed wyjazdem nasłuchałam się o strasznych mrozach i kilkumetrowych zaspach. Ale nic z tych rzeczy - opowiada Dydek. - Na razie najzimniej było minus 6 stopni. Jednak miejscowi zapewniają mnie, że wszystko dopiero przede mną. Straszne mrozy nadejdą.
"Margo" jednak nie boi się zimna.
Rosjanie nie lubią oszczędzać
- Bo Rosjanie grzeją bez opamiętania! - mówi. - W halach i mieszkaniach jest tak gorąco, że ciągle muszę otwierać okna. Na dworze też nie mam kiedy zmarznąć. Kierowcy wożą nas wszędzie od drzwi do drzwi.
Polska koszykarka UMMC Jekaterynburg ma własnego szofera.
- To tutaj standard - opowiada. - Każda zawodniczka ma wynajęty samochód razem z kierowcą. Bo o jeździe samemu w ogóle nie ma mowy. Nie dość, że na ulicach nie ma pasów i przepisy drogowe są dość niejasne, to jeszcze wszędzie leży pełno śniegu. Trzeba tam być, żeby to zrozumieć - śmieje się "Margo".
Mieszka w luksusowym apartamencie
Przed wyjazdem Dydek obawiała się nie tylko mrozów, ale też jedzenia.
- I na to też nie mogę narzekać - mówi. - Nawet nie miałam okazji spróbować tutejszych specjałów. Są tu świetne restauracje z całego świata, wszystkie prowadzone przez kucharzy z danych krajów.
"Margo" mieszka w wynajmowanym mieszkaniu.
- Apartament jest luksusowy. Dwie sypialnie, salon, piękna łazienka - opisuje. - Wszyscy dbają tutaj, żeby zagranicznym gwiazdom niczego nie brakowało. Każda z nas ma też własną tłumaczkę. Ludzie tutaj są wspaniali, niesamowicie ciepli, życzliwi. Ja tutaj odpoczywam psychicznie.
O miejsce w składzie trzeba ostro walczyć
Zespół z Jekaterynburga ma w swoim składzie wiele gwiazd z całego świata. O miejsce pod koszem Polka rywalizuje ze starą dobrą znajomą - Yolandą Griffith, z którą Dydek kilka miesięcy temu toczyła zażarte boje w finale WNBA. Ich owocem było m.in. podbite oko u Amerykanki po zderzeniu z łokciem Polki. Griffith też nie przebierała w środkach.
- Ale o żadnych porachunkach nie ma mowy - zapewnia "Margo". - Yolanda to bardzo sympatyczna dziewczyna. Szkoda, że dopiero teraz ją poznałam.
autor: Michał Chojecki
Super Express
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 169 gości





