AGNIESZKA SZOTT NIE ZAGRA DO KOŃCA 2006 ROKU....
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
AGNIESZKA SZOTT NIE ZAGRA DO KOŃCA 2006 ROKU....
CZOŁOWA ZAWODNICZKA LIGI NIE ZAGRA JUZ ANI W TYM SEZONIE ANI PRAWDOPODOBNIE W DO KONA TEGO ROKU. CZY JESZCZE KIEDYKOLWIEK UJRZYMY TE NEISAMOWITĄ DZIEWCZYNE NA PARKIETACH???
rumunia jest cool
-
Nie koniecznie z Gorzowa
Bez tematu
Jeśli to pewna informacja to bardzo smutna wiadomość .
Mimo wszystko wierzę że będzie dobrze
Mimo wszystko wierzę że będzie dobrze
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
Agnieszkę Szott czeka roczna przerwa. W tym okresie czasu koszykarka z Gorzowa Wlkp. będzie leczyła kontuzję. Jeszcze w tym tygodniu czeka ją poważna operacja, która będzie przeprowadzona w Gorzowie.
- Jest to uraz mechaniczny. Niestety muszę poddać się temu zabiegowi. Jestem jednak w rękach dobrych lekarzy i po roku na pewno wrócę z jeszcze większym zapałem do gry! Mam nadzieję, że już wtedy na dwóch nogach (śmiech) - mówi Agnieszka Szott.
www.e-basket.pl
zuch dziewczyna
szybkiego powrotu do zdrowia Agnieszko!!!
- Jest to uraz mechaniczny. Niestety muszę poddać się temu zabiegowi. Jestem jednak w rękach dobrych lekarzy i po roku na pewno wrócę z jeszcze większym zapałem do gry! Mam nadzieję, że już wtedy na dwóch nogach (śmiech) - mówi Agnieszka Szott.
www.e-basket.pl
zuch dziewczyna
-
gosc
Agnieszka zostala poprostu zajechana , Kto to widzial aby po tak powaznym urazie kolana zawodniczke eskpluatowac. Grajac prawie cale 40 min. w kazdym meczu kolejki to zdrowa dziewczyna siadzie . Ale tak to jest dla trenerow liczy sie wynik i miejsce w tabeli. Jak nie uzyteczna to na jej miejsce bedzie inna . Jaka to tragedia dla tej dziewczyny , bedac na fali takie nieszczescie . POwodzenia Agnieszko
Manic pisze:Ulala wielka strata dla Gorzowskiego zespolu.
Życze szybkiego powrotu do zdrowia.
wg mnie to nie jest wielka strata dla tylko gorzowskiego zespołu tylko dla całej ligi a w szczególnosci dla reprezentacji, polska koszykówka przynajmniej na rok traci jedną ze swych największych gwiazd mam nadzieję że tylko na rok i że Agnieszka powróci w takiej formie w jakiej grała w tym sezonie a nawet lepszej
Agnieszki Szott nie zagra w koszykówkę przez rok
Liderka AZS PWSZ Sowood, jedna z najlepszych zawodniczek w Polsce, będzie operowana. Czeka ją długi rozbrat z koszykówką. - Mam nadzieję, że to już ostatnia przymusowa przerwa - powiedziała Szott. - A potem nie zejdę z parkietu przez lata.
"Pysia" - tak pieszczotliwie nazywają niespełna 24-letnią gorzowiankę kibice basketu - nienawidzi przegrywać. Po każdym nieudanym meczu wylewa morze łez. Tak samo było w pierwszy weekend stycznia w Polkowicach. Agnieszka Szott walczyła na parkiecie przez 39 min. Zdobyła 19 pkt. Niestety jej drużyna przegrała po dogrywce. AZS PWSZ Sowood w tym momencie praktycznie stracił miejsce w czołowej czwórce ekstraklasy. Wynik stał się jednak mniej ważny, gdy okazało się, że może stracić także swoją liderkę. Najlepszą gorzowiankę zaczęło boleć prawe kolano. Niestety nie była to dla niej nowość. Pierwszą operację tej nogi Szott przeszła już w 1998 r. W jednym z wywiadów pytana o najbardziej wyczekiwany prezent gwiazdkowy, odpowiedziała bez wahania: nowe kolana.
Po spotkaniu z Polkowicami gorzowianka zaczęła odwiedzać kolejnych lekarzy. Musiała cierpliwie czekać na najbardziej trafną diagnozę, od której zależał jej dalszy sportowy los. Najbardziej pesymistyczny wariant był od początku taki, że koszykarkę czekają kolejne operacje i roczna przerwa w treningach. Zawodniczka nie dopuszczała jednak do siebie takich myśli. I wydawało się, że jednak jeszcze w tym sezonie, po odpoczynku, wróci na parkiet. Kolano już nie bolało, zeszła opuchlizna. Ostatnie badania w Warszawie zabrały cały optymizm. - Wiem na pewno, że podczas operacji, które kilka lat temu miałam robione w Austrii zostały popełnione błędy - stwierdziła Szott. - Mogę grać, ale kolano byłoby w coraz gorszym stanie. Jeśli chcę zostać w koszykówce, muszę poddać się leczeniu. Wytrzymam każdą przerwę, jeśli będę wiedziała, że mam szansę być zupełnie zdrowa.
Zawodniczka nie ma żadnego urazu mechanicznego i ciągle może grać. Pewnie wygrałaby jeszcze w tym sezonie kilka mniej lub bardziej ważnych spotkań dla gorzowskiej drużyny. Trener AZS PWSZ Sowood Dariusz Maciejewski nie wahał się jednak z decyzją ani chwili. Gdy tylko pojawił się ból, Szott natychmiast przerwała treningi. - Inaczej nie miałem prawa postąpić. Znam Agnieszkę od dziecka i od zawsze nasza współpraca była oparta na dużym zaufaniu, godzinach rozmów - powiedział nasz szkoleniowiec. - Tylko ona i ja wiemy jak bardzo po powrocie do Gorzowa dbaliśmy o jej zdrowie. W tym momencie wynik nie może być najważniejszy. Jasne, że mi żal, przecież musimy zweryfikować nasze cele. Aga była w świetnej dyspozycji, mogła poprowadzić nas do czwórki. Nie miałem jednak żadnego dylematu. Liczy się tylko to, aby Agnieszka całkowicie wyzdrowiała.
Maciejewski nie ma też wątpliwości co do przyszłości zespołu. Życzyłby sobie, aby jedną z gwiazd AZS PWSZ, drużyny, która wkrótce chce podbijać nie tylko krajowe, ale i europejskie boiska, była ciągle Agnieszka Szott. Klub chciałby w niedługim czasie podpisać z zawodniczką nowy kontrakt. Szott wiosną skończy się umowa z Lotosem Gdynia, z którego przez ostatnie dwa sezony była wypożyczana do Gorzowa. - Wierzę, że Agnieszka do nas wróci, a ten rok przerwy, jeśli całkowicie się wyleczy, wcale jej nie zaszkodzi - zakończył Maciejewski. - Przecież ta dziewczyna ma dopiero 24 lata. Może wykorzystywać swój wielki talent i pograć w koszykówkę na najwyższym poziomie jeszcze przez wiele sezonów. Do tego musi być jednak zdrowa.
Liderka AZS PWSZ Sowood, jedna z najlepszych zawodniczek w Polsce, będzie operowana. Czeka ją długi rozbrat z koszykówką. - Mam nadzieję, że to już ostatnia przymusowa przerwa - powiedziała Szott. - A potem nie zejdę z parkietu przez lata.
"Pysia" - tak pieszczotliwie nazywają niespełna 24-letnią gorzowiankę kibice basketu - nienawidzi przegrywać. Po każdym nieudanym meczu wylewa morze łez. Tak samo było w pierwszy weekend stycznia w Polkowicach. Agnieszka Szott walczyła na parkiecie przez 39 min. Zdobyła 19 pkt. Niestety jej drużyna przegrała po dogrywce. AZS PWSZ Sowood w tym momencie praktycznie stracił miejsce w czołowej czwórce ekstraklasy. Wynik stał się jednak mniej ważny, gdy okazało się, że może stracić także swoją liderkę. Najlepszą gorzowiankę zaczęło boleć prawe kolano. Niestety nie była to dla niej nowość. Pierwszą operację tej nogi Szott przeszła już w 1998 r. W jednym z wywiadów pytana o najbardziej wyczekiwany prezent gwiazdkowy, odpowiedziała bez wahania: nowe kolana.
Po spotkaniu z Polkowicami gorzowianka zaczęła odwiedzać kolejnych lekarzy. Musiała cierpliwie czekać na najbardziej trafną diagnozę, od której zależał jej dalszy sportowy los. Najbardziej pesymistyczny wariant był od początku taki, że koszykarkę czekają kolejne operacje i roczna przerwa w treningach. Zawodniczka nie dopuszczała jednak do siebie takich myśli. I wydawało się, że jednak jeszcze w tym sezonie, po odpoczynku, wróci na parkiet. Kolano już nie bolało, zeszła opuchlizna. Ostatnie badania w Warszawie zabrały cały optymizm. - Wiem na pewno, że podczas operacji, które kilka lat temu miałam robione w Austrii zostały popełnione błędy - stwierdziła Szott. - Mogę grać, ale kolano byłoby w coraz gorszym stanie. Jeśli chcę zostać w koszykówce, muszę poddać się leczeniu. Wytrzymam każdą przerwę, jeśli będę wiedziała, że mam szansę być zupełnie zdrowa.
Zawodniczka nie ma żadnego urazu mechanicznego i ciągle może grać. Pewnie wygrałaby jeszcze w tym sezonie kilka mniej lub bardziej ważnych spotkań dla gorzowskiej drużyny. Trener AZS PWSZ Sowood Dariusz Maciejewski nie wahał się jednak z decyzją ani chwili. Gdy tylko pojawił się ból, Szott natychmiast przerwała treningi. - Inaczej nie miałem prawa postąpić. Znam Agnieszkę od dziecka i od zawsze nasza współpraca była oparta na dużym zaufaniu, godzinach rozmów - powiedział nasz szkoleniowiec. - Tylko ona i ja wiemy jak bardzo po powrocie do Gorzowa dbaliśmy o jej zdrowie. W tym momencie wynik nie może być najważniejszy. Jasne, że mi żal, przecież musimy zweryfikować nasze cele. Aga była w świetnej dyspozycji, mogła poprowadzić nas do czwórki. Nie miałem jednak żadnego dylematu. Liczy się tylko to, aby Agnieszka całkowicie wyzdrowiała.
Maciejewski nie ma też wątpliwości co do przyszłości zespołu. Życzyłby sobie, aby jedną z gwiazd AZS PWSZ, drużyny, która wkrótce chce podbijać nie tylko krajowe, ale i europejskie boiska, była ciągle Agnieszka Szott. Klub chciałby w niedługim czasie podpisać z zawodniczką nowy kontrakt. Szott wiosną skończy się umowa z Lotosem Gdynia, z którego przez ostatnie dwa sezony była wypożyczana do Gorzowa. - Wierzę, że Agnieszka do nas wróci, a ten rok przerwy, jeśli całkowicie się wyleczy, wcale jej nie zaszkodzi - zakończył Maciejewski. - Przecież ta dziewczyna ma dopiero 24 lata. Może wykorzystywać swój wielki talent i pograć w koszykówkę na najwyższym poziomie jeszcze przez wiele sezonów. Do tego musi być jednak zdrowa.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 133 gości




