OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA
WŁÓKNIARZ BIAŁYSTOK
Moderatorzy: sawa_JGora, Platini, ludzik76, Moderatorzy
OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2006, 14:44 przez Platini, łącznie zmieniany 1 raz.
Koszykarki Gimbasketu Białystok zagrają w niedzielę (godz.14) z zespołem Pułaski Bemowo. Jeżeli białostoczanki myślą jeszcze o walce o awans, muszą ten mecz koniecznie wygrać
Niestety, zwycięstwo nie zapewni im jeszcze czwartego miejsca, gwarantującego grę o awans. Muszą oczekiwać korzystnych wieści z Chełmna, gdzie miejscowy Biomlek powinien przegrać z Huraganem Wołomin.
- Nie składamy broni, będziemy walczyć - deklaruje Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Liczy się przede wszystkim zwycięstwo i mam nadzieję, że ten cel zrealizujemy.
Białostoczanki tym razem nie zagrają w hali Włókniarza, która jest zajęta w czasie meczu, a w małej salce przy ulicy Porzeczkowej. Gospodynie wystąpią w silniejszym składzie w porównaniu do ostatnich pojedynków. W pełni dyspozycji jest już Sylwia Zawadzka, która pauzowała z powodu kontuzji. W jutrzejszym meczu wystąpić powinna również Katarzyna Krajewska.
- Ma w sobotę wrócić z nart - informuje szkoleniowiec Gimbasketu. - Niestety, nie wiem, czy będzie mogła zagrać Anna Konończuk. Już chora grała w ostatnim meczu, a w tym tygodniu nie uczestniczyła w treningach.
Niestety, zwycięstwo nie zapewni im jeszcze czwartego miejsca, gwarantującego grę o awans. Muszą oczekiwać korzystnych wieści z Chełmna, gdzie miejscowy Biomlek powinien przegrać z Huraganem Wołomin.
- Nie składamy broni, będziemy walczyć - deklaruje Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Liczy się przede wszystkim zwycięstwo i mam nadzieję, że ten cel zrealizujemy.
Białostoczanki tym razem nie zagrają w hali Włókniarza, która jest zajęta w czasie meczu, a w małej salce przy ulicy Porzeczkowej. Gospodynie wystąpią w silniejszym składzie w porównaniu do ostatnich pojedynków. W pełni dyspozycji jest już Sylwia Zawadzka, która pauzowała z powodu kontuzji. W jutrzejszym meczu wystąpić powinna również Katarzyna Krajewska.
- Ma w sobotę wrócić z nart - informuje szkoleniowiec Gimbasketu. - Niestety, nie wiem, czy będzie mogła zagrać Anna Konończuk. Już chora grała w ostatnim meczu, a w tym tygodniu nie uczestniczyła w treningach.
Koszykarki Gimbasketu Białystok najprawdopodobniej zakwalifikują się do grupy ośmiu zespołów walczących o awans do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Pod warunkiem że jako walkower zostanie zweryfikowane spotkanie, które miało się odbyć w niedzielę
Warunek jest taki, że otrzymają walkowera za zaległe spotkanie z 12. kolejki, które nie odbyło się wczoraj. Do Białegostoku miały przyjechać zawodniczki ostatniej w lidze drużyny Pułaskiego Bemowo. Wojciech Mizikowski, trener Pułaskiego, nie chciał powiedzieć, dlaczego jego podopieczne nie stawiły się na spotkanie. Motywy nasuwają się jednak same:
- Pułaski przegrał sobotni mecz [z KS Piaseczno - red.] i stracił szansę na awans. Dlatego nie przyjechał do Białegostoku - wyjaśnia Eugeniusz Hałaburda, szkoleniowiec Gimbasketu. - W związku z tym zostanie przyznany nam walkower i z czwartej pozycji awansujemy dalej.
Co prawda, po weryfikacji białostoczanki zajmą po rundzie zasadniczej dopiero piąte miejsce w tabeli, ale z dalszych rozgrywek wycofuje się drugi zespół Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Łomianek.
- Nasz pierwszy zespół gra w innej grupie II ligi, a awansować może tylko jedna drużyna. Dlatego zdecydowaliśmy się na takie posunięcie - poinformował Remigiusz Koć, trener SMS-u.
Kolejna runda rozgrywek, w której cztery zespoły z grupy A oraz cztery z grupy B powalczą o awans, powinna rozpocząć się za tydzień.
- Dla nas będzie to przede wszystkim zbieranie doświadczenia - mówi trener Hałaburda. -Trudno po tylu porażkach, które ponieśliśmy już w tym sezonie, myśleć o czymś innym. Być może w następnym powalczymy o wyższe cele.
Warunek jest taki, że otrzymają walkowera za zaległe spotkanie z 12. kolejki, które nie odbyło się wczoraj. Do Białegostoku miały przyjechać zawodniczki ostatniej w lidze drużyny Pułaskiego Bemowo. Wojciech Mizikowski, trener Pułaskiego, nie chciał powiedzieć, dlaczego jego podopieczne nie stawiły się na spotkanie. Motywy nasuwają się jednak same:
- Pułaski przegrał sobotni mecz [z KS Piaseczno - red.] i stracił szansę na awans. Dlatego nie przyjechał do Białegostoku - wyjaśnia Eugeniusz Hałaburda, szkoleniowiec Gimbasketu. - W związku z tym zostanie przyznany nam walkower i z czwartej pozycji awansujemy dalej.
Co prawda, po weryfikacji białostoczanki zajmą po rundzie zasadniczej dopiero piąte miejsce w tabeli, ale z dalszych rozgrywek wycofuje się drugi zespół Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Łomianek.
- Nasz pierwszy zespół gra w innej grupie II ligi, a awansować może tylko jedna drużyna. Dlatego zdecydowaliśmy się na takie posunięcie - poinformował Remigiusz Koć, trener SMS-u.
Kolejna runda rozgrywek, w której cztery zespoły z grupy A oraz cztery z grupy B powalczą o awans, powinna rozpocząć się za tydzień.
- Dla nas będzie to przede wszystkim zbieranie doświadczenia - mówi trener Hałaburda. -Trudno po tylu porażkach, które ponieśliśmy już w tym sezonie, myśleć o czymś innym. Być może w następnym powalczymy o wyższe cele.
Autor artykulu nie uwzglednil nawazniejszego :
<b>
Włókniarki juz za tydzien graja swoj pierwszy mecz grupy mistrzowskiej
A oto czołowa ósemka rozgrywek : (dzieki opracowaniu SMS_fan-a)
A:
1. Pogoń Siedlce
2. Huragan Wołomin
3. Biomlek Chełm
4. Włókniarz Białystok
B:
1. SMS Łomianki
2. AZS UW Warszawa
3. MUKS Widzew Łódź
4. AZS PW Warszawa
Pierwsza kolejka grupy Mistrzowskiej:
Pogoń - AZS PW
SMS - Włókniarz
Huragan - Widzew
AZS UW - Biomlek
<b>
A oto czołowa ósemka rozgrywek : (dzieki opracowaniu SMS_fan-a)
A:
1. Pogoń Siedlce
2. Huragan Wołomin
3. Biomlek Chełm
4. Włókniarz Białystok
B:
1. SMS Łomianki
2. AZS UW Warszawa
3. MUKS Widzew Łódź
4. AZS PW Warszawa
Pierwsza kolejka grupy Mistrzowskiej:
Pogoń - AZS PW
SMS - Włókniarz
Huragan - Widzew
AZS UW - Biomlek
Ostatnio zmieniony 09 lutego 2006, 10:16 przez Platini, łącznie zmieniany 2 razy.
Kompletny terminarz:
28.01.2006 – I kolejka
SMS Łomianki – Włókniarz Białystok
04.02.2006 – II kolejka
Włókniarz Białystok – AZS Uniwersytet Warszawski
11.02.2006 – III kolejka
Widzew – Włókniarz Białystok
18.02.2006 – IV kolejka
Włókniarz Białystok – AZS Politechnika Warszawa
Runda rewanżowa :
25.02.2006 – V kolejka
Włókniarz Białystok – SMS Łomianki
04.03.2006 – VI kolejka
AZS Uniwersytet Warszawski – Włókniarz Białystok
11.03.2006 – VII kolejka
Włókniarz Białystok – Widzew
18.03.2006 – VIII kolejka
AZS Politechnika Warszawa – Włókniarz Białystok
28.01.2006 – I kolejka
SMS Łomianki – Włókniarz Białystok
04.02.2006 – II kolejka
Włókniarz Białystok – AZS Uniwersytet Warszawski
11.02.2006 – III kolejka
Widzew – Włókniarz Białystok
18.02.2006 – IV kolejka
Włókniarz Białystok – AZS Politechnika Warszawa
Runda rewanżowa :
25.02.2006 – V kolejka
Włókniarz Białystok – SMS Łomianki
04.03.2006 – VI kolejka
AZS Uniwersytet Warszawski – Włókniarz Białystok
11.03.2006 – VII kolejka
Włókniarz Białystok – Widzew
18.03.2006 – VIII kolejka
AZS Politechnika Warszawa – Włókniarz Białystok
Koszykarki Włókniarza Białystok sprawiły olbrzymią niespodziankę, pokonując 71:67 w sobotę we własnej hali silną ekipą Uniwersytetu Warszawskiego. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, po której nastąpił szał radości w białostockim zespole
- Faworytem tego meczu były rywalki, dlatego tym bardziej cieszymy się z wygranej - mówi Dariusz Sawicki, który wraz z Eugeniuszem Hałaburdą prowadzi Włókniarz. - Dziewczyny zagrały bardzo zmobilizowane i ambitnie. Popracowaliśmy trochę nad taktyką i to zaowocowało.
Zaczęło się jednak źle, bo już po 30 sekundach gry z powodu kontuzji boisko musiała opuścić Katarzyna Bruczko. Na szczęście pozostałe zawodniczki spisywały się bardzo dobrze, przede wszystkim w obronie. Rywalki zaś pudłowały z rzutów osobistych. Bruczko powróciła do gry w drugiej kwarcie, która była najsłabsza w wykonaniu Włókniarza. Zawodniczki z Warszawy trafiały w niej praktycznie z każdej pozycji, a ich dominację na boisku potwierdziła celnym rzutem w ostatniej sekundzie prawie z połowy boiska Ewelina Parobczy.
W całym spotkaniu warszawianki sześć razy trafiały zza linii 6,25 m. Natomiast gospodynie próbowały dogrywać często piłkę pod kosz do dobrze dysponowanej Katarzyny Krajewskiej. Dzięki temu w trzeciej kwarcie doprowadziły do wyrównania. W czwartej partii żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i potrzebna była dogrywka. W niej o zwycięstwie Włókniarza decydowały celne rzuty osobiste Bruczko, która z linii rzutów wolnych w tej części gry zdobyła siedem punktów.
- Mimo zwycięstwa, wiem, że mamy jeszcze braki kondycyjne i techniczne, ale tego nie da się nadrobić w trakcie sezonu - twierdzi Sawicki. - Jednak mam nadzieję, że dziewczyny uwierzą teraz w siebie i w kolejnych meczach będzie równie dobrze.
- Faworytem tego meczu były rywalki, dlatego tym bardziej cieszymy się z wygranej - mówi Dariusz Sawicki, który wraz z Eugeniuszem Hałaburdą prowadzi Włókniarz. - Dziewczyny zagrały bardzo zmobilizowane i ambitnie. Popracowaliśmy trochę nad taktyką i to zaowocowało.
Zaczęło się jednak źle, bo już po 30 sekundach gry z powodu kontuzji boisko musiała opuścić Katarzyna Bruczko. Na szczęście pozostałe zawodniczki spisywały się bardzo dobrze, przede wszystkim w obronie. Rywalki zaś pudłowały z rzutów osobistych. Bruczko powróciła do gry w drugiej kwarcie, która była najsłabsza w wykonaniu Włókniarza. Zawodniczki z Warszawy trafiały w niej praktycznie z każdej pozycji, a ich dominację na boisku potwierdziła celnym rzutem w ostatniej sekundzie prawie z połowy boiska Ewelina Parobczy.
W całym spotkaniu warszawianki sześć razy trafiały zza linii 6,25 m. Natomiast gospodynie próbowały dogrywać często piłkę pod kosz do dobrze dysponowanej Katarzyny Krajewskiej. Dzięki temu w trzeciej kwarcie doprowadziły do wyrównania. W czwartej partii żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i potrzebna była dogrywka. W niej o zwycięstwie Włókniarza decydowały celne rzuty osobiste Bruczko, która z linii rzutów wolnych w tej części gry zdobyła siedem punktów.
- Mimo zwycięstwa, wiem, że mamy jeszcze braki kondycyjne i techniczne, ale tego nie da się nadrobić w trakcie sezonu - twierdzi Sawicki. - Jednak mam nadzieję, że dziewczyny uwierzą teraz w siebie i w kolejnych meczach będzie równie dobrze.
Koszykarki Włókniarza Białystok staną w środę (godz. 17) przed bardzo trudnym zadaniem. Podejmą w hali Włókniarza najlepszy zespół pierwszoligowych rozgrywek: Szkołę Mistrzostwa Sportowego z Łomianek. Ich rywal jeszcze nie doznał goryczy porażki w tym sezonie
W SMS-ie grają utalentowane koszykarsko, najlepsze z całego kraju młode zawodniczki, skupione w gimnazjum oraz liceum w Łomiankach. Przygotowują się tam do robienia kariery wśród seniorek.
- To dziewczyny z najróżniejszych miejsc w Polsce, które chcą poświęcić się koszykówce - mówi trener Roman Skrzecz. - Wykonują naprawdę bardzo ciężką pracę. Trenujemy dwa razy dziennie, praktycznie przez dziesięć miesięcy w roku.
Na tym tle zespół z Białegostoku, w którym również przeważa młodzież, wypada bardzo blado. Zawodniczki Gimbasketu nie uczestniczą bowiem we wszystkich treningach swojej drużyny, a to z powodu pracy czy też szkoły.
Ekipa z Łomianek jest bardzo szeroka i wyrównana. W pierwszej fazie I-ligowych rozgrywek (do których mógł się zgłosić każdy chętny) wystawiła zresztą do gry dwie drużyny i obie wywalczyły w swoich grupach prawo gry wśród najlepszych. O awans SMS rywalizuje już jednym zespołem. W jego składzie znajduje się m.in. Marta Jujka, która już jest w najlepszej drużynie z kraju, Lotosie Gdynia. Oprócz niej gospodynie muszą zwrócić szczególną uwagę na mierzącą 193 cm Katarzynę Ćwiklińską.
- Mój zespół jest nieobliczalny. W jedynym meczu lepiej wypadnie ta dziewczyna, w drugim zupełnie inna - twierdzi Skrzecz. - Do meczu w Białymstoku podchodzimy ze spokojem i pewnym dystansem. Muszę przyznać, że duże wrażenie wywarła na nas wygrana Włókniarza w ostatniej kolejce z Uniwersytetem Warszawskim. Nie spodziewałem się tego, my w każdym pojedynku z warszawiankami mieliśmy spore problemy z odniesieniem zwycięstwa. Chociaż myślałem również, że zespół z Białegostoku będzie wyżej w rozgrywkach. Sądziłem tak po tym, jak ekipa ta prezentowała się w meczach z naszą drugą drużyną.
Trener Skrzecz jest pod wrażeniem jednego, co prawda zaskakującego, zwycięstwa białostoczanek, ale tak naprawdę to wyniki jego podopiecznych są imponujące. Nie przegrały one jeszcze ani razu. W ostatniej kolejce pokonały Biomlek Chełm aż 110:49.
- Teraz oczywiście też powalczymy o zwycięstwo, ale nie możemy być niczego pewni - mówi szkoleniowiec SMS-u. - Do każdego spotkania podchodzimy skoncentrowani, bo mamy świadomość, że czeka nas być może ciężkie spotkanie.
W SMS-ie grają utalentowane koszykarsko, najlepsze z całego kraju młode zawodniczki, skupione w gimnazjum oraz liceum w Łomiankach. Przygotowują się tam do robienia kariery wśród seniorek.
- To dziewczyny z najróżniejszych miejsc w Polsce, które chcą poświęcić się koszykówce - mówi trener Roman Skrzecz. - Wykonują naprawdę bardzo ciężką pracę. Trenujemy dwa razy dziennie, praktycznie przez dziesięć miesięcy w roku.
Na tym tle zespół z Białegostoku, w którym również przeważa młodzież, wypada bardzo blado. Zawodniczki Gimbasketu nie uczestniczą bowiem we wszystkich treningach swojej drużyny, a to z powodu pracy czy też szkoły.
Ekipa z Łomianek jest bardzo szeroka i wyrównana. W pierwszej fazie I-ligowych rozgrywek (do których mógł się zgłosić każdy chętny) wystawiła zresztą do gry dwie drużyny i obie wywalczyły w swoich grupach prawo gry wśród najlepszych. O awans SMS rywalizuje już jednym zespołem. W jego składzie znajduje się m.in. Marta Jujka, która już jest w najlepszej drużynie z kraju, Lotosie Gdynia. Oprócz niej gospodynie muszą zwrócić szczególną uwagę na mierzącą 193 cm Katarzynę Ćwiklińską.
- Mój zespół jest nieobliczalny. W jedynym meczu lepiej wypadnie ta dziewczyna, w drugim zupełnie inna - twierdzi Skrzecz. - Do meczu w Białymstoku podchodzimy ze spokojem i pewnym dystansem. Muszę przyznać, że duże wrażenie wywarła na nas wygrana Włókniarza w ostatniej kolejce z Uniwersytetem Warszawskim. Nie spodziewałem się tego, my w każdym pojedynku z warszawiankami mieliśmy spore problemy z odniesieniem zwycięstwa. Chociaż myślałem również, że zespół z Białegostoku będzie wyżej w rozgrywkach. Sądziłem tak po tym, jak ekipa ta prezentowała się w meczach z naszą drugą drużyną.
Trener Skrzecz jest pod wrażeniem jednego, co prawda zaskakującego, zwycięstwa białostoczanek, ale tak naprawdę to wyniki jego podopiecznych są imponujące. Nie przegrały one jeszcze ani razu. W ostatniej kolejce pokonały Biomlek Chełm aż 110:49.
- Teraz oczywiście też powalczymy o zwycięstwo, ale nie możemy być niczego pewni - mówi szkoleniowiec SMS-u. - Do każdego spotkania podchodzimy skoncentrowani, bo mamy świadomość, że czeka nas być może ciężkie spotkanie.
To była sroga lekcja koszykówki. Faworyt pierwszoligowych rozgrywek SMS I PZKosz. Łomianki rozbił w Białymstoku ekipę Włókniarza aż 107:40, a to i tak najmniejszy wymiar kary, jaką mogły ponieść gospodynie.
Kiedy zespół, złożony z nadziei polskiej koszykówki, grających w młodzieżowych reprezentacjach kraju przyjeżdża do amatorek, zebranych tuż przed sezonem, cudu spodziewać się nie należy.
Bały się rywalek
Łomianki gromią wszystkich, nie zostawiły też złudzeń zespołowi z Białegostoku, który mógł przeciwstawić rywalkom tylko ambicję. Przyjezdne robiły wszystko lepiej: rzucały, podawały, były szybsze i dokładniejsze lepiej się rozumiały.
Włókniarki były bezradne i bały się przeciwniczek. Po prawie czterech minutach miały na koncie osiem strat i cztery fale, a żadnego punktu. Trudno mówić o braku skuteczności, bo przeciwniczki nie dopuszczały ich nawet do rzutu.
'Uspokójcie się, rozegrajcie akcję' pokrzykiwał trener Eugeniusz Hałaburda, ale jego podopieczne, agresywnie atakowane na całym parkiecie, nie radziły sobie.
Różnica klas
Pierwszy punkt udało się zdobyć włókniarkom dopiero w siódmej minucie. Przy rezultacie 0:18 rzut wolny wykorzystała Dorota Pogorzelska. Pierwsze punkty z gry rzuciła dopiero kilkanaście sekund przed końcem premierowej kwarty Klaudia Zajkowska. Było 3:30 i zanosiło się już nie na pogrom, a na rzeź Włókniarza.
Poźniej było trochę lepiej. Kolejne dziesięć minut rozpoczęło się obiecująco, od punktów Pogorzelskiej, Sylwii Zawadzkiej i Moniki Drozdowskiej. Po 13 minutach było 11:32 i trenerzy gości wzięli nawet czas, by wybić zawodniczkom Łomianek lekceważenie z głowy. Poskutkowało. Różnica nie była co prawda już tak miażdżąca, ale ani przez moment nikt nie mógł mieć wątpliwości, kto jest o kilka klas lepszy.
WYNIKI
Włókniarz Białystok : SMS Łomianki 40:107 (3:30, 11:32, 15:22, 11:23).
Sędziowali: Marta Kołodziej (Białystok) i Piotr Stepaniuk (Białystok).
Włókniarz Białystok:
Zawadzka 8, Bruczko 7, Pogorzelska 6, Zajkowska 6, Praczuk 5, Krajewska 3, Wolska 3, Drozdowska 2, Konończuk 0, Misiuk 0.
SMS Łomianki :
Suknarowska 22, Jujka 16, Bednarczyk 13, Kotnis 13, Gajewska 11, Bibrzycka 8, Kopczyk 8, Pietrzak 8, Pułtorak 6, Modelska 2.
Kiedy zespół, złożony z nadziei polskiej koszykówki, grających w młodzieżowych reprezentacjach kraju przyjeżdża do amatorek, zebranych tuż przed sezonem, cudu spodziewać się nie należy.
Bały się rywalek
Łomianki gromią wszystkich, nie zostawiły też złudzeń zespołowi z Białegostoku, który mógł przeciwstawić rywalkom tylko ambicję. Przyjezdne robiły wszystko lepiej: rzucały, podawały, były szybsze i dokładniejsze lepiej się rozumiały.
Włókniarki były bezradne i bały się przeciwniczek. Po prawie czterech minutach miały na koncie osiem strat i cztery fale, a żadnego punktu. Trudno mówić o braku skuteczności, bo przeciwniczki nie dopuszczały ich nawet do rzutu.
'Uspokójcie się, rozegrajcie akcję' pokrzykiwał trener Eugeniusz Hałaburda, ale jego podopieczne, agresywnie atakowane na całym parkiecie, nie radziły sobie.
Różnica klas
Pierwszy punkt udało się zdobyć włókniarkom dopiero w siódmej minucie. Przy rezultacie 0:18 rzut wolny wykorzystała Dorota Pogorzelska. Pierwsze punkty z gry rzuciła dopiero kilkanaście sekund przed końcem premierowej kwarty Klaudia Zajkowska. Było 3:30 i zanosiło się już nie na pogrom, a na rzeź Włókniarza.
Poźniej było trochę lepiej. Kolejne dziesięć minut rozpoczęło się obiecująco, od punktów Pogorzelskiej, Sylwii Zawadzkiej i Moniki Drozdowskiej. Po 13 minutach było 11:32 i trenerzy gości wzięli nawet czas, by wybić zawodniczkom Łomianek lekceważenie z głowy. Poskutkowało. Różnica nie była co prawda już tak miażdżąca, ale ani przez moment nikt nie mógł mieć wątpliwości, kto jest o kilka klas lepszy.
WYNIKI
Włókniarz Białystok : SMS Łomianki 40:107 (3:30, 11:32, 15:22, 11:23).
Sędziowali: Marta Kołodziej (Białystok) i Piotr Stepaniuk (Białystok).
Włókniarz Białystok:
Zawadzka 8, Bruczko 7, Pogorzelska 6, Zajkowska 6, Praczuk 5, Krajewska 3, Wolska 3, Drozdowska 2, Konończuk 0, Misiuk 0.
SMS Łomianki :
Suknarowska 22, Jujka 16, Bednarczyk 13, Kotnis 13, Gajewska 11, Bibrzycka 8, Kopczyk 8, Pietrzak 8, Pułtorak 6, Modelska 2.
Pierwszoligowe koszykarki Gimbasketu Białystok postarają się zatrzeć złe wrażenie po ostatnim pojedynku ligowym. W środę doznały druzgocącej porażki z najsilniejszą drużyną w lidze. W własnej hali przegrały różnicą aż 67 punktów. W sobotę pojadą do Łodzi na mecz z Widzewem
Jednak najgorszy jest nawet nie rozmiar porażki z ekipą Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Łomianek, ale to, że białostoczanki nawet nie zdołały nawiązać walki. To spotkanie pokazało, jak dużo pracy jeszcze przed zespołem skleconym przed rozpoczęciem rozgrywek, do których zresztą mógł zgłosić się każdy.
- W drugiej połowie tamtego meczu nie było już tak źle - twierdzi Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Zagraliśmy dość dobrze strefą i tak samo postaramy się zagrać w Łodzi. Chociaż nawet nie wiem, kogo będę miał do dyspozycji. Kasia Bruczko ma jakieś egzaminy, więc nie wiem, czy z nami pojedzie. Na domiar złego w piątek nie przeprowadziliśmy treningu. Nie mieliśmy gdzie, na hali Włókniarza jest koncert, a nic innego nie znaleźliśmy.
M.in. z tego też powodu w dzisiejszej potyczce za faworytów będą uchodzić gospodynie. W ostatniej kolejce pokonały one bez problemów drużynę Pogoni Siedlce, z którą koszykarki Gimbasketu dwukrotnie przegrywały.
- Ale kolejkę wcześniej przegrały z Huraganem Wołomin, który nie jest zbyt silny - mówi szkoleniowiec. - Zobaczymy, jak będzie, postaramy się zaprezentować najlepiej, jak potrafimy.
11.02.2006
Widzew – Włókniarz Białystok
Jednak najgorszy jest nawet nie rozmiar porażki z ekipą Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Łomianek, ale to, że białostoczanki nawet nie zdołały nawiązać walki. To spotkanie pokazało, jak dużo pracy jeszcze przed zespołem skleconym przed rozpoczęciem rozgrywek, do których zresztą mógł zgłosić się każdy.
- W drugiej połowie tamtego meczu nie było już tak źle - twierdzi Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Zagraliśmy dość dobrze strefą i tak samo postaramy się zagrać w Łodzi. Chociaż nawet nie wiem, kogo będę miał do dyspozycji. Kasia Bruczko ma jakieś egzaminy, więc nie wiem, czy z nami pojedzie. Na domiar złego w piątek nie przeprowadziliśmy treningu. Nie mieliśmy gdzie, na hali Włókniarza jest koncert, a nic innego nie znaleźliśmy.
M.in. z tego też powodu w dzisiejszej potyczce za faworytów będą uchodzić gospodynie. W ostatniej kolejce pokonały one bez problemów drużynę Pogoni Siedlce, z którą koszykarki Gimbasketu dwukrotnie przegrywały.
- Ale kolejkę wcześniej przegrały z Huraganem Wołomin, który nie jest zbyt silny - mówi szkoleniowiec. - Zobaczymy, jak będzie, postaramy się zaprezentować najlepiej, jak potrafimy.
11.02.2006
Widzew – Włókniarz Białystok
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości