Nadal trzy zwycięstwa potrzebują koszykarki ŁKS Siemens, żeby utrzymać się w ekstraklasie bez baraży. Łodzianki straciły ogromną szansę, by myśleć o wcześniejszym zapewnienia sobie ligowego bytu.
Pierwsze minuty meczu w Poznaniu z AZS były obiecujące dla drużyny trenera Mirosława Trześniewskiego. Po rzutach Eleny Czernij łodzianki wygrywały 2:0. Później jednak gospodynie zaskoczyły agresywną obroną, dzięki czemu tuż przez końcem pierwszej kwarty prowadziły 17:15. W 13 min po trafieniu Birute Dominauskaite był jeszcze remis (22:22), ale w kolejnych minutach łodzianki chciałyby jak najszybciej zapomnieć. Akademiczki błyskawicznie powiększały przewagę - w 18 min było już 33:26.
Po zmianie stron, kiedy ŁKS Siemens próbował odrabiać straty, AZS momentalnie wzmacniał obronę. W 26 min w hali zagasło światło, ale po dwóch minutach organizatorom udało się włączyć awaryjne oświetlenie. Nieprzewidziana przerwa nie zmieniła jednak nic w postawie łodzianek, które nie potrafiły niwelować straty punktowej.
W 33 min przewaga gospodyń wynosiła już 10 punktów (50:60) i w tym momencie było już wiadomo, że awans do play off wyraźnie się oddalił. W ostatnich pięciu minutach gospodynie kontrolowały przebieg rywalizacji.
Łodzianki zagrały mało skutecznie, miały fatalny procent rzutów za 3 punkty - na 11 prób jedynie 3 znalazły drogę do kosza oraz wyraźnie przegrały walką pod tablicami (24:34).
Po tym meczu ŁKS Siemens nadal zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Ostatni jest AZS, który ma punkt mniej, ale ma do rozegrania dwa zaległe spotkania.
AZS POZNAŃ - ŁKS SIEMENS 70:61 (17:15, 21:15, 15:18, 17:13)
ŁKS Siemens: Kenig 24, Hrickova 17, Dominauskaite 10, Czernij 4, Stańczak-Białogór, Włodarska po 3 oraz Głaszcz, Owczarek.
(Źródło: Gazeta Wyborcza)
AZS Poznań vs ŁKS Łódź (70:61)
Koszykarki AZS Poznań uczyniły pierwszy krok do utrzymania się w ekstraklasie. Podopieczne Grzegorza Szajka pokonały ŁKS Łódź.
Trzy zwycięstwa do końca rundy zasadniczej powinny nam wystarczyć do zajęcia miejsca w czołowej ósemce - mówił przed spotkaniem z ŁKS Łódź szkoleniowiec poznanianek, Grzegorz Szajek. Jego podopieczne wzięły sobie słowa szkoleniowca do serca i zaczęły trudną drogę do pozostania w lidze od wygranej.
Tylko w pierwszej kwarcie przyjezdne potrafiły narzucić swój styl gry. - Potem coś się zacięło. Moje koszykarki ogarnęła jakaś dziwna niemoc w obronie i ataku - żalił się trener ŁKS, Mirosław Trześniewski. Akademiczki potrafiły wykorzystać słabość rywalek, odskoczyły na kilka punktów i pilnowały bezpiecznej przewagi już do końcowej syreny.
- To bardzo ważne zwycięstwo, które pozwala realnie myśleć o pozostaniu w lidze. Tym bardziej cieszę się z wygranej, że moje podopieczne nie były w pełnej dyspozycji. Trzy chore koszykarki, Redę Aleliunaite-Jankowską, Monikę Siborę i Natalię Mrozińską trzeba było wyciągać z łóżek, żeby pomogły koleżankom - przyznał Szajek.
W poznańskiej drużynie zadebiutowała pozyskana niedawno z Lotosu Gdynia Barbora Gatialova. Środkowa przebywała na boisku ledwie 2 min., więc o jej przydatności do zespołu zadecydują kolejne spotkania. A terminarz dla akademiczek jest teraz bardzo napięty. W ciągu dwóch tygodni zagrają aż pięć spotkań. Najbliższe już w sobotę z CCC Polkowice, a cztery dni później AZS zmierzy się z Lotosem, który po wczorajszej porażce z MiZo Pecs 47:71 odpadł z rozgrywek Euroligi.
(Źródło: Gazeta Poznańska)
Trzy zwycięstwa do końca rundy zasadniczej powinny nam wystarczyć do zajęcia miejsca w czołowej ósemce - mówił przed spotkaniem z ŁKS Łódź szkoleniowiec poznanianek, Grzegorz Szajek. Jego podopieczne wzięły sobie słowa szkoleniowca do serca i zaczęły trudną drogę do pozostania w lidze od wygranej.
Tylko w pierwszej kwarcie przyjezdne potrafiły narzucić swój styl gry. - Potem coś się zacięło. Moje koszykarki ogarnęła jakaś dziwna niemoc w obronie i ataku - żalił się trener ŁKS, Mirosław Trześniewski. Akademiczki potrafiły wykorzystać słabość rywalek, odskoczyły na kilka punktów i pilnowały bezpiecznej przewagi już do końcowej syreny.
- To bardzo ważne zwycięstwo, które pozwala realnie myśleć o pozostaniu w lidze. Tym bardziej cieszę się z wygranej, że moje podopieczne nie były w pełnej dyspozycji. Trzy chore koszykarki, Redę Aleliunaite-Jankowską, Monikę Siborę i Natalię Mrozińską trzeba było wyciągać z łóżek, żeby pomogły koleżankom - przyznał Szajek.
W poznańskiej drużynie zadebiutowała pozyskana niedawno z Lotosu Gdynia Barbora Gatialova. Środkowa przebywała na boisku ledwie 2 min., więc o jej przydatności do zespołu zadecydują kolejne spotkania. A terminarz dla akademiczek jest teraz bardzo napięty. W ciągu dwóch tygodni zagrają aż pięć spotkań. Najbliższe już w sobotę z CCC Polkowice, a cztery dni później AZS zmierzy się z Lotosem, który po wczorajszej porażce z MiZo Pecs 47:71 odpadł z rozgrywek Euroligi.
(Źródło: Gazeta Poznańska)
- Mytek
- Junior
- Posty: 2580
- Rejestracja: 24 października 2004, 15:42
- Lokalizacja: Poznań!
- Kontaktowanie:
jelo pisze:
Mimo że ŁKS ani razu już nie odzyskał prowadzenia, to zwycięstwo AZS wcale nie było pewne. Tym bardziej, że w 28. min po cztery faule miały już Natalia Waligórska, Monika Ciecierska i Natalia Mrozińska. Obu drużynom raczej nie pomogła też kilkuminutowa przerwa, gdy w trzeciej kwarcie nagle zgasła część lamp oświetlających halę. Poznańscy kibice skwitowali to krótko: - "Nie dla basketu, Arena, nie dla basketu".
heh
reloaded :]
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości
