Mam nadzieję, że wyjaśnilem. I nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem... większość mojej uwagi przyciągała, mimo kilku błędów i gorszych od Ptysia statystyk, Krysia... nic na to nie poradzę
LOTOS GDYNIA - DEXIA NAMUR
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Hmmm.. nie pisałem, że wolę tę czy tamtą, że ta czy tamta była lepsza od Gosi Dydek - napisałem tylko, że dla mnie GWIAZDĄ tego meczu była ciągle Krysia. Zgadzam się co do oceny występu Ptysia, zresztą sam o tym już napisałem. Bycie "gwiazdą" meczu oznacza jednak trochę coś innego, przynajmniej moim zdaniem. Na tej osobie koncentruje się uwagę, podświadomie jej grę śledzi się z większym zainteresowaniem, przykuwa uwagę "oglądaczy". Statystyki nie mają tu nic do wiatraka - można być najlepszym graczem danego meczu, a zostać przyćmionym przez kogoś innego - takie życie
Moim zdaniem ciągle taką charyzmatyczną osobą na boisku pozostała Krysia Szymańska-Lara. Porównam to na przykład do sytuacji kiedyś w reprezentacji Brazylii - podczas ostatnich swoich występów "Magic" Paula nie dominowała już tak bardzo na boisku, lepsze statystyki miała pewnie Janeth Arcain, ale z całym szacunkiem to ciągle Maria Paula Silva skupiała na sobie uwagę kibiców, to ona była GWIAZDĄ.
Mam nadzieję, że wyjaśnilem. I nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem... większość mojej uwagi przyciągała, mimo kilku błędów i gorszych od Ptysia statystyk, Krysia... nic na to nie poradzę
Mam nadzieję, że wyjaśnilem. I nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem... większość mojej uwagi przyciągała, mimo kilku błędów i gorszych od Ptysia statystyk, Krysia... nic na to nie poradzę
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Lotos po pierwszym meczu Euroligi
Co wiemy po pierwszym spotkaniu Lotosu? Mistrz Polski to zespół, który nie powinien mieć żadnych problemów z awansem do play off, a gdy w gazie jest Małgorzata Dydek, to drżyjcie rywale
Przed sezonem w Lotosie mówiono o dwóch celach. Pierwszy to wyjście z grupy, drugi - ogrywanie młodych zawodniczek. Po inauguracyjnym meczu z belgijskim Dexia Namur jasne jest, że awans do play off nie będzie problemem (z grupy wychodzi pięć drużyn), gorzej natomiast z ogrywaniem młodzieży. Paulina Pawlak, typowana w niedalekiej przyszłości na pierwszą rozgrywającą reprezentacji Polski, w czwartek na parkiecie przebywała tylko 13 minut, dobrze spisująca się w dotychczasowych meczach ligowych Aleksandra Chomać jedynie dwie. To mało, zważywszy na przedsezonowe zapowiedzi i siłę rywala.
Czego jeszcze nie ma Lotos? Trener Krzysztof Koziorowicz i same zawodniczki zapewniali niedawno, że gra Lotosu będzie inna niż choćby rok temu, kiedy większość zwycięstw była wymęczona. Teraz ma być dynamicznie, szybko i agresywnie. W czwartkowy wieczór zbyt wiele było jeszcze niedokładności, niezdecydowania w przeprowadzaniu ataków, nie zachwycała skuteczność w rzutach za trzy (tylko 22 procent - 4 celne/18 oddanych). W następnych meczach powinno być lepiej. Może już za tydzień z francuskim Tarbes Gespe Bigorre, aktualnym liderem grupy C.
Jak grały?
Małgorzata Dydek (grała 34 minuty, 27 punktów) - zdecydowanie najlepsza zawodniczka meczu (poza pierwszą kwartą, która należała do Krystyny Szymańskiej-Lary z Dexii Namur), perfekcyjna pod koszem (17 zbiórek, 6 bloków). Gdy będzie tak skuteczna przeciw najgroźniejszym rywalom, Lotos znowu zagra w Final Four
Deanna Nolan (35 minut, 15 punktów) - nadal odczuwa bóle ręki, co z pewnością ma wpływ na jej skuteczność pod koszem (za dwa - 4 celne/8 oddanych, za trzy - 1/5, zbiórki - 0). Dobra w inicjowaniu akcji ofensywnych (4 asysty, 3 przechwyty), nie poradziła sobie jednak z Szymańską-Larą
Elaine Powell (27 minut, 13 punktów) - rozgrywająca dużego formatu, bardzo dużo widzi, ale w pierwszej kwarcie zupełnie zignorowała Szymańską-Larę. Efektywność podobna do Nolan (za dwa - 6/11, obie nie myliły się w rzutach wolnych), więcej dała z siebie pod tablicami (5 zbiórek)
Agnieszka Bibrzycka (31 minut, 11 punktów) - na razie jej największym atutem jest pewność siebie, co nie ma niestety odzwierciedlenia w zdobyczach punktowych. W decydujących momentach, czyli przy oddawaniu rzutów ręka lekko drży (za dwa - 2/8, za trzy - 2/7)
Ewelina Kobryń (27 minut, 8 punktów) - dostała szansę i chyba ją wykorzystała. Prezentowała się zdecydowanie lepiej niż bezbarwna Tatiana Troina
Monika Veselovsky (16 minut, 5 punktów) - jeszcze w pierwszej kwarcie zmieniła Nolan, ale bez większych sukcesów
Tatiana Troina (15 minut, 4 punkty) - wyszła w pierwszej piątce. Grała bezbarwnie, na co na szczęście szybko zareagował trener Koziorowicz
Paulina Pawlak (13 minut, 4 punkty) - jej największym atutem jest szybkość i wytrzymałość, hasa po boisku niczym chart. Momentami jednak zbyt "gorąca głowa"
Ligowe przetarcie
W sobotę gdynianki grają o punkty w Torell Basket Lidze. W hali GOSiR przy ul. Olimpijskiej w Gdyni (początek o godz. 15) podejmować będą AZS Poznań. Lotos jest liderem, zespół ze stolicy Wielkopolski zajmuje piąte miejsce (trzy zwycięstwa, dwie porażki). Kadrowo to inna drużyna niż ta sprzed roku, która niespodziewanie zdobywała tytuł wicemistrza kraju. Pozostały co prawda Monika Ciecierska i Krystyna Krupska-Tyszkiewicz, ale odeszły największe strzelby - Olga Pantelejewa, Gabriela Toma i Natalia Trafimowa. Faworyt jest tylko jeden.
- Euroliga ma swoje prawa, najważniejsze są zwycięstwa. W lidze młodzież będzie miała więcej możliwości do pogrania. Tak będzie i tym razem - zapewnia Koziorowicz.
Dla Gazety
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
Nie wiedzieliśmy o rywalu zbyt wiele, zwycięstwo wcale nie przyszło nam łatwo. Mam młody zespół, który się zgrywa, co zresztą widać gołym okiem. Momentami gramy koncertowo, momentami mamy przestoje. By to zmienić trzeba pograć jeszcze kilka meczów. W grupie naszymi rywalami są i inni debiutanci w Eurolidze, ale to nie oznacza, że te mecze już mamy wygrane. Przecież, jak ktoś gra w Eurolidze, to nie po to, by przegrywać. Każdy ma jakiś cel, jakieś nadzieje.
Młodzież grała mało? No, nie wiem. Paulina Pawlak była na parkiecie prawie 15 minut, to więcej niż rok temu, gdy grała po osiem minut. Na pewno będą mecze, gdy będziemy grać całym składem, ale też takie, gdy zagramy ośmioma zawodniczkami. Matematycznie nie można sobie tego zaplanować.
wag Gazeta Wyborcza
Co wiemy po pierwszym spotkaniu Lotosu? Mistrz Polski to zespół, który nie powinien mieć żadnych problemów z awansem do play off, a gdy w gazie jest Małgorzata Dydek, to drżyjcie rywale
Przed sezonem w Lotosie mówiono o dwóch celach. Pierwszy to wyjście z grupy, drugi - ogrywanie młodych zawodniczek. Po inauguracyjnym meczu z belgijskim Dexia Namur jasne jest, że awans do play off nie będzie problemem (z grupy wychodzi pięć drużyn), gorzej natomiast z ogrywaniem młodzieży. Paulina Pawlak, typowana w niedalekiej przyszłości na pierwszą rozgrywającą reprezentacji Polski, w czwartek na parkiecie przebywała tylko 13 minut, dobrze spisująca się w dotychczasowych meczach ligowych Aleksandra Chomać jedynie dwie. To mało, zważywszy na przedsezonowe zapowiedzi i siłę rywala.
Czego jeszcze nie ma Lotos? Trener Krzysztof Koziorowicz i same zawodniczki zapewniali niedawno, że gra Lotosu będzie inna niż choćby rok temu, kiedy większość zwycięstw była wymęczona. Teraz ma być dynamicznie, szybko i agresywnie. W czwartkowy wieczór zbyt wiele było jeszcze niedokładności, niezdecydowania w przeprowadzaniu ataków, nie zachwycała skuteczność w rzutach za trzy (tylko 22 procent - 4 celne/18 oddanych). W następnych meczach powinno być lepiej. Może już za tydzień z francuskim Tarbes Gespe Bigorre, aktualnym liderem grupy C.
Jak grały?
Małgorzata Dydek (grała 34 minuty, 27 punktów) - zdecydowanie najlepsza zawodniczka meczu (poza pierwszą kwartą, która należała do Krystyny Szymańskiej-Lary z Dexii Namur), perfekcyjna pod koszem (17 zbiórek, 6 bloków). Gdy będzie tak skuteczna przeciw najgroźniejszym rywalom, Lotos znowu zagra w Final Four
Deanna Nolan (35 minut, 15 punktów) - nadal odczuwa bóle ręki, co z pewnością ma wpływ na jej skuteczność pod koszem (za dwa - 4 celne/8 oddanych, za trzy - 1/5, zbiórki - 0). Dobra w inicjowaniu akcji ofensywnych (4 asysty, 3 przechwyty), nie poradziła sobie jednak z Szymańską-Larą
Elaine Powell (27 minut, 13 punktów) - rozgrywająca dużego formatu, bardzo dużo widzi, ale w pierwszej kwarcie zupełnie zignorowała Szymańską-Larę. Efektywność podobna do Nolan (za dwa - 6/11, obie nie myliły się w rzutach wolnych), więcej dała z siebie pod tablicami (5 zbiórek)
Agnieszka Bibrzycka (31 minut, 11 punktów) - na razie jej największym atutem jest pewność siebie, co nie ma niestety odzwierciedlenia w zdobyczach punktowych. W decydujących momentach, czyli przy oddawaniu rzutów ręka lekko drży (za dwa - 2/8, za trzy - 2/7)
Ewelina Kobryń (27 minut, 8 punktów) - dostała szansę i chyba ją wykorzystała. Prezentowała się zdecydowanie lepiej niż bezbarwna Tatiana Troina
Monika Veselovsky (16 minut, 5 punktów) - jeszcze w pierwszej kwarcie zmieniła Nolan, ale bez większych sukcesów
Tatiana Troina (15 minut, 4 punkty) - wyszła w pierwszej piątce. Grała bezbarwnie, na co na szczęście szybko zareagował trener Koziorowicz
Paulina Pawlak (13 minut, 4 punkty) - jej największym atutem jest szybkość i wytrzymałość, hasa po boisku niczym chart. Momentami jednak zbyt "gorąca głowa"
Ligowe przetarcie
W sobotę gdynianki grają o punkty w Torell Basket Lidze. W hali GOSiR przy ul. Olimpijskiej w Gdyni (początek o godz. 15) podejmować będą AZS Poznań. Lotos jest liderem, zespół ze stolicy Wielkopolski zajmuje piąte miejsce (trzy zwycięstwa, dwie porażki). Kadrowo to inna drużyna niż ta sprzed roku, która niespodziewanie zdobywała tytuł wicemistrza kraju. Pozostały co prawda Monika Ciecierska i Krystyna Krupska-Tyszkiewicz, ale odeszły największe strzelby - Olga Pantelejewa, Gabriela Toma i Natalia Trafimowa. Faworyt jest tylko jeden.
- Euroliga ma swoje prawa, najważniejsze są zwycięstwa. W lidze młodzież będzie miała więcej możliwości do pogrania. Tak będzie i tym razem - zapewnia Koziorowicz.
Dla Gazety
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
Nie wiedzieliśmy o rywalu zbyt wiele, zwycięstwo wcale nie przyszło nam łatwo. Mam młody zespół, który się zgrywa, co zresztą widać gołym okiem. Momentami gramy koncertowo, momentami mamy przestoje. By to zmienić trzeba pograć jeszcze kilka meczów. W grupie naszymi rywalami są i inni debiutanci w Eurolidze, ale to nie oznacza, że te mecze już mamy wygrane. Przecież, jak ktoś gra w Eurolidze, to nie po to, by przegrywać. Każdy ma jakiś cel, jakieś nadzieje.
Młodzież grała mało? No, nie wiem. Paulina Pawlak była na parkiecie prawie 15 minut, to więcej niż rok temu, gdy grała po osiem minut. Na pewno będą mecze, gdy będziemy grać całym składem, ale też takie, gdy zagramy ośmioma zawodniczkami. Matematycznie nie można sobie tego zaplanować.
wag Gazeta Wyborcza
-
kibic
kibic pisze:Wyjątkowo zgadzam się z opiniami Seby (...)
A tak serio - jeszcze nawiązując do tematu występu Krysi, to chyba wszyscy oglądający we wielu momentach przypominali sobie spotkania finałowe z Katowic. Pokonanie Chorwacji, Rosji, Francji... ehhh... to pokolenie nieuchronnie odchodzi.. dobrze, że tak dobrym spotkaniem Krysia pożegnała się z polskimi kibicami. Niestety to pewnie jeden z ostatnich występów w Polsce 35-letniej bohaterki - chyba, że zdecyduje się po zakończeniu przygody w Namur, pobiegać jeszcze trochę i nacieszyć oczy widzów jednego z naszych klubów.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
to pokolenie nieuchronnie odchodzi..
a w szczególności...
[img]http://www.lkslodz.pl/images/smiles/minzdr[1].gif[/img]
tam...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości
