13 listopada, GOŁOTA - Ruiz

Pisz o czym chcesz

Moderator: Moderatorzy

Gołota vs. Ruiz

Zwyciestwo Gołoty przed czasem
7
54%
Zwycięstwo Gołoty na punkty
4
31%
Remis
2
15%
Zwyciestwo Ruiza na punkty
0
Brak głosów
Zwycięstwo Ruiza przed czasem
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 13

Adam
Żak
Posty: 312
Rejestracja: 11 czerwca 2004, 08:52

Postautor: Adam » 14 listopada 2004, 07:12

Tyle przygotowań, tyle ćwiczenia taktyki. Andrzej w świetnej formie - w takiej jeszcze nigdy podobno nie był... a kondycyjnie padł moim zdaniem :?

Poza tym na boksie sie nie znam, ale dla mnie powinien wygrać ten, który dwa razy prawie znokautował przeciwnika i nie chował się ciągle pod jego pachą. No cóz - stało się inaczej. Polak kontra naturalizowany na amerykanina zawodnik, amerykańscy sędziowie w najbardziej amerykańskiej hali w najbardziej amrykańskim mieście :) - to chyba nie mogło się skończyć inaczej.

Ale za to podobno na trybunach jesteśmy jak zwykle do przodu z 2000 nokautów 8) 8) 8)

Awatar użytkownika
mati
Kadet
Posty: 1704
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 17:22
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
Kontaktowanie:

Postautor: mati » 14 listopada 2004, 09:34

No Andrew napewno powinien wygrać ten pojedynek. Przecież wyraźnie prowadził...optycznie mi się tak wydawało...zresztą nie tylko mi. Mimo wszystko należą się gratulacje. Aha...Andrzej nie załamuj się bo naprawdę w swietnej formie jesteś. :wink:

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 14 listopada 2004, 13:30

Jestem wkurw.... konkretnie :twisted: :twisted: :twisted: ! Andrzej według mnie już po raz drugi został oszukany. Jednak taka jest prawda że jeśli walczy się w stanach z tamtejszym mistrzem to trzeba go znokautować. Bo nawet jeśli w każdej rundzie mistrz padałby na deski ale dotrwałby do końca pojedynku to ostateteczny głos i tak mają sędziowie. A oni jak widać robią co chcą :twisted: :twisted: :twisted: .
Sama walka brzydka. Ruiz według mnie to antybokser. Szkoda że Gołota nie wyprowadzał wiecej lewych prostych. Trzeba przyznać że doping miał zajebisty. I nasi kibole pokazali że na trybunach są najlepsi!!!
Szkoda że nie mamy tego pasa. Mam jednak nadzieję że będzie jeszcze szansa.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Obrazek

Awatar użytkownika
pietroc
Kadet
Posty: 1222
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
Kontaktowanie:

Postautor: pietroc » 14 listopada 2004, 14:16

punktacja wedlug sedziow byla 9:3 w rundach dla Ruiza... przeciez Golota nie przegral zadnej z rund miedzy 2 a 8...

boks sie zrobil naprawde benadziejnym sportem, bo jak zawsze zwycieza ten co ma wygrac i sama walka nie ma wiekszego znaczenia... poza tym za taki cios jaki Ruiz zadal po 8. rundzie (tak ze 3 sekundy po gongu) to powinien dostac przynajmniej upomnienie. przeciez on trafil Andrzeja wtedy w szczeke i prawie sedziego by znokautowal

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 14 listopada 2004, 14:40

Pozwolę się nie zgodzić z opinią większości. O tym, że Andrzej przegrał tę walkę wiedziałem już w chwilę po zakończeniu ostatniej rundy. I byłem wściekły... ehhh... Może o moim przekonaniu zadecydowało to, że ogladałem walkę z wyłączonym komentarzem naszych zachrypniętych dziennikarzy (dopiero teraz słucham co mówili). Niestety zupełnie zapomnieli, jak punktowane są rundy "na skraju" remisu z leciutkim wskazaniem na mistrza - niestety w boksie jest tak, że te starcia ZAWSZE idą dla mistrza :( Żeby wygrać więc trzeba zaznaczać swoją przewagę wyraznie - nie tylko w tych rundach, które się wygrało. Ważniejsze niestety, zwłaszcza w Stanach, przeciw ichniejszemu mistrzowi, jest, by prowadząc utrzymywać remisy będąc w następnych rundach aktywniejszym (i według naszych, polskich, małoobiektywnych opini w związku z tym lepszym). Niestety Andrzej w momencie, gdy w okolicach 5 rundy prowadził 2-3 punktami zupełnie zatracił aktywność. Zgodzę się z Adamem, że chyba trochę zawiodła kondycja. Myślę jednak, że bardziej kalkulacje - Gołocie wydawało się, że parując marne akcji Ruiza i od czasu do czasu mało spektakularnie zadając dość lekkie ciosy nie ryzykująć przy tym żadnego odkrycia "dowiezie" tę przewagę do końca. Ehhh... po 10 rundzie moim zdaniem był już remis (tak wyszło z moich ocen poszczegoólnych starć). Niestety dwie ostatnie rundy Andrzej przegrał :( Tym jest to smutniejsze, że rywal kompletnie NIC nie pokazał - niestety mistrzowi wystarczy do wygrania rundy dobre wrażenie wywołane kilkoma odrzucającymi głowę przeciwnika ciosami. Takie zaś zadawał w obu ostatnich rundach przy niestety dość biernej momentami postawie Andrzeja. Najbardziej wqrza mnie to, że jestem przekonany, że gdyby Andrzej włożył więcej zdrowia w rundy 4-8 i starał się przechylić odważnymi atakami każdą z tych rund, to myślę, że pojedynek by wygrał. Taktyka Ruiza przez większość cześć pojedynku z boksem nie miała nic wspólnego. Znając opinie krążące o Polaku początkowo myślał, że by wygrać wystarczy go tylko sprowokować. Starał się więc to czynić na wszystkie znane mu sposoby - zapominajac trochę o boksowaniu. Te ataki głową były wręcz kompromitujące jego mistrzostwo. Tym bardziej szkoda, że w tym czasie Andrzej nie poszedł za ciosem i nie zdobył większej przewagi zanim Ruiz zaczął choć trochę boksować. Na koniec coś, za co Gołocie należą się zdecydowanie największe brawa! To był wczoraj chyba najczyściej walczący bokser całej gali... szkoda tylko, że momentami myśląc o tym, by chocby raz nie sfaulować, trochę zatracił agresję i zadziorność.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

Awatar użytkownika
pietroc
Kadet
Posty: 1222
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
Kontaktowanie:

Postautor: pietroc » 14 listopada 2004, 14:50

Seba, pokaz mi wiec te 9 rund ktore wygral Ruiz.

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 14 listopada 2004, 15:02

pietroc pisze:Seba, pokaz mi wiec te 9 rund ktore wygral Ruiz.


Jak już pisałem niestety w przypadku mistrza na swoim terenie wystarczy, że według naszej (też mało obiektywnej opinii) były to rundy remisowe. Przecież to nie pierwsza walka, którą oglądasz - nie można mieć złudzeń, że te rundy w takiej sytuacji będą oceniane na korzyść pretendenta :( Zwłaszcza, gdy ich remisowość polega na paraliżowaniu ataków (pojedynczych, faulujących często.. ale jednak ataków) mistrza. Hmmm... a czemu aż 9 swoją drogą :shock: Jak już pisałem moim zdaniem po 5 rundzie Gołota prowadził trzema punktami. Pięć następnych starć oceniłbym na trzypunktowe zwycięstwo Ruiza. Rundy te były wyrównane, co niestety zawsze zle grozi pretendentowi i nie dziwi mnie wcale (NIESTETY.. bo zawsze jest podobnie) przyznanie w tym okresie kilku rund mistrzowi. Tak więc według moich ocen w czasie walki (powtarzam - z wyłączonym komentarzem, żeby sie nie sugerować!) po 10 rundach był remis. Niestety dwie decydujące wygrał Ruiz. Ja typowałbym więc Ruiza dwoma punktami - oczywiście biorąc pod uwagę zasady, które panują w wiekszości walk mistrzowskich (faworyzowanie broniącego tytułu w przypadku wyrównanej walki).
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 14 listopada 2004, 15:05

Jużpo raz drugi oszukali Andrzeja! Sędziowie chyba nie zwrócili uwagę jaką przewagę miał Andrzej! Szkoda ale widać że coś uwzięli się ci sędziowie na naszych pięściarzy ( Gołota, Michalczewski, Zegan)
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Awatar użytkownika
MirU <poznań>
Kadet
Posty: 1235
Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MirU <poznań> » 14 listopada 2004, 15:26

Oj Andrzej coś masz pecha do tych sędziów :evil:

Ciekawszy był dzisiejszy mecz: WAH PKB Poznań - Hetman Białystok. Niestety "nasi" przegrali 8 - 12, szkoda że nie odbyła się walka w najcięższej wadze :cry:

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 14 listopada 2004, 16:18

Gołota: rezygnacja? Muszę to przemyśleć


Notował Radosław Leniarski 14-11-2004 , ostatnia aktualizacja 14-11-2004 12:52

Co było ciekawostką w tej walce - Ruiz nie atakował, nie parł do przodu tak, jak powinien to robić. To mnie troszkę zaskoczyło. Byłem bardziej przygotowany na kontraatak, a nie na atakowanie ze swojej strony - mówi Andrzej Gołota po przegranej walce z Johnem Ruizem.

Po ostatnim gongu podniósł Pan ręce w górę. Był Pan przekonany o wygranej?

Andrzej Gołota: Nie mam szczęścia do Nowego Jorku. To co się tutaj dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Przegrałem tu trzy razy, choć powinieniem trzy razy wygrać. Myślałem, że wygrałem a sędziowie myśleli inaczej

Uważa Pan, że sędzia ringowy był sprawiedliwy?

- Tak, w miarę.

Czy nie za mało Pan próbował boksować, chcąc skończyć walkę przed czasem, jak na przykład ocenia Jerzy Kulej?

- Jurek Kulej..... (długa przerwa) A w której rundzie? Bo wiecie, Jurek Kulej miał w każej walce trzy rundy, mógł każdą spamiętać. A ja mam 12 do zapamiętania. Muszę obejrzeć na taśmie.

Co było ciekawostką w tej walce - Ruiz nie atakował, nie parł do przodu tak, jak powinien to robić. To mnie troszkę zaskoczyło. Byłem bardziej przygotowany na kontraatak, a nie na atakowanie ze swojej strony. Praktycznie to tylko tym mnie zaskoczył.

Faulował bardzo...

- Ja bym nie mówił o nim tak źle. To nie są szachy, trzeba się trochę napracować.

Był taki moment w drugiej rundzie, że miał go Pan dwukrotnie na deskach. Miał Pan go w garści...

- Cóż, runda się skończyła.

Ale później Pan miał też ciężkie chwile...

- Nie miałem. Najbardziej się zdenerwowałem w dziewiątej rundzie, kiedy pękł mi łuk brwiowy po lewym sierpowym.

Jaka była najtrudniejsza runda? Czy w ogóle czuł Pan, że którąś z tych rund pan przegrywa?

- Nie pamiętam. Nie mam pojęcia, którą mogłem przegrać. Sądziłem, że kontroluję tą walkę.

Przed pojedynkiem z Ruizem powiedział Pan, że jeśli przegra, rzuci Pan boks. Czy podtrzymnuje Pan zdanie?

- Muszę to przemyśleć. Na pewno nie mogę boksować w Nowym Jorku.

Czy rewanż z Ruizem jest możliwy?

- Wątpię, aby on domagał się rewanżu.

On na pewno, a Pan?

- Zobaczymy.

Co teraz?

- Na narty.


źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS





Obrazek

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 14 listopada 2004, 16:24

Obóz Gołoty po porażce: zostaliśmy oszukani!

Korespondencja, Radosław Leniarski, Nowy Jork 14-11-2004 , ostatnia aktualizacja 14-11-2004 13:51

Koszmarna walka o tytuł mistrz świata Gołoty i Ruiza. I to przegrana! Pełna fauli, ciosów po komendzie stop, uderzeń w tył głowy. - Sędzia do więzienia! - oburza się "Gazecie" Lamon Brewster, mistrz świata wagi ciężkiej wersji WBO. - Łobuzy, znowu nas oszukali - twierdzi menedżer Polaka Ziggy Rozalski. Czy zwycięstwo należało się mistrzowi świata?

Mistrz świata wersji WBA John Ruiz w sumie był cztery razy na deskach, w tym dwa razy był liczony, sędziowie odebrali mu punkt za uderzenie po gongu, a jego trener został wyrzucony przez sędziego.

Mimo to wygrał

- Ten Nowy Jork jest pechowy. Trzy razy powinienem tu wygrać i trzy razy przegrałem - powiedział Gołota po walce.

Właśnie. Gołota mógł wygrać tą walkę już w drugiej rundzie.

Potężny prawy "krzyżowy" lekko wyprostowaną ręką trafił idealnie w szczękę Ruiza, który padł na deski. Górne, najtańsze, w dużej części ostro podchmielone polskie rzędy w wykupionej w 70 procentach hali Madison Square Garden, oszalały ze szczęścia. Rzucili się do lin sekundanci Gołoty, sekundanci Ruiza. Ale Ruiz się podniósł. Szybko doszedł do siebie.

Za chwilę Amerykanin znalazł się na kolanach po raz drugi, choć tym razem właściwie ze zmęczenia, pociągnięty w dół przez Gołotę.

Jednak - tak, jak podpowiadały statystyki przed walką - było to spotkanie pięściarza, który nie umie przegrywać ważnych pojedynków, czyli Ruiza, z pięściarzem, który nie umie ich wygrywać, czyli Gołotą. Po 12. rundach przepychania, fauli, ciosów po komendzie stop sędziowie - przy ogłuszających gwizdach głównie polskiej publiczności na sali - orzekli: - Jednogłośną decyzją zwyciężył mistrz świata.

Gołota, który po ostatnim gongu triumfował, śmiał się jak nigdy, bo myślał, że wreszcie zdobył upragniony tytuł, złapał się za głowę. Ale nie teatralnym gestem, znanym z piłkarkich boisk po zmarnowanej okazji, kiedy wiadomo, że zaraz będzie druga. To był nieświadomy akt autentycznego niedowierzania i czarnej rozpaczy.

Na początku deja vu

Po gongu dochodzi do akcji, sprowokowanej przez Gołotę. Trener przeciwnika Norman Stone rzuca się w kierunku Polaka, zupełnie jak osiem lat temu Rock Newman w walce Gołoty z Riddickiem Bowe, tu w Madison Square Garden. Ludzie wstają z miejsc, włosy na głowie też, bo zaraz się zacznie. Ludzie rzucają kubkami, policja i ochrona uspokaja najgroźniejszych.

Stone - Niagara emocji - jeszcze kilka razy wkraczał na środek ringu, wskazując palcem w sędziego Randy Neumanna i mówiąc, co o nim myśli, jaka była geneza jego poczęcia. Wreszcie w ósmej rundzie sędzia nie wytrzymał i wyrzucił Stone'a z narożnika Ruiza - rywal Gołoty został bez trenera, który odtąd wściekał się w samotności w szatni.

I druga migawka, też jak stary film, bo już wielokrotnie widziany. Gołota z rękami na głowie w szatni, w czapce zakrywającej opuchnięte oczy, posiniaczoną twarz, trzycentymetrową ranę na łuku brwiowym, plastrami na skroni i brwiach.

- Byłem pewien, że wygrałem tą walkę - powiedział.

Zła kalkulacja

U obydwu przeciwników determinacja wręcz parowała z głów. Przed walką i przed każdą rundą Ruiz chodził po ringu jak tygrys w klatce, szykujący się do ataku.

Obaj mieli plan na walkę, z tym, że to Gołota był bardziej zaskoczony. Według niego Ruiz miał kontratakować, tymczasem atakował pierwszy.

Zła kalkulacja okazała się największym błędem Polaka. Bo to dlatego:

- nie wyprzedzał ataków Ruiza

- oddał mu inicjatywę

- zbyt rzadko uderzał prostymi ciosami (w sumie zadał ich 153, a Ruiz 155)

- nie potrafił utrzymać Ruiza daleko od siebie.

W konsekwencji sędziowie Tom Shreck (114:111), Frank Lombardi (113:112) i Oscar Perez (114:111), widząc przed sobą fizyczną wojnę totalną na wyniszczenie, wyrównaną od naskórka do szpiku kości i od pierwszego do ostatniego oddechu pięściarzy, dawali w niemal każdej rundzie zwycięstwo Ruizowi.

Bo to on częściej atakował, on bardziej chciał wygrać, przetrwać, obronić tytuł. To on zadał więcej ciosów (406:387, dla porównania w walce Chrisa Byrda z Jameelem McClinem, pięściarze zadali 634 i 561 uderzeń), co wygląda lepiej, nawet jeśli Gołota więcej razy trafił (152:121). Co z tego, że Polak miał większą skuteczność, kiedy sędziowie widzieli, że przeciwnik jest bardziej aktywny.

Wszystko na odwrót

Wiele w tym pojedynku wskazywało, że nie potoczy się tak jak każdy normalny pojedynek pięściarski.

- Gołota zawsze idzie na walkę na piechotę i niesie swoją torbę sam - mówił Rozalski kilka godzin przed pierwszym gongiem.

Tym razem Gołota nie poszedł. Czekał na limuzynę. W hallu hotelu Southgate Tower - zaledwie 150 metrów od Madison Square Garden - przyjaciel Gołoty policjant Dave Escalet po prostu szalał. Schodami ruchomymi jeździł w górę i w dół. - Ale nie mamy tej cholernej limuzyny! - krzyczał zdenerwowany do telefonu. Zamówione "limo" stało tymczasem za rogiem.

Wreszcie, z półgodzinnym opóźnieniem, wychodząc bocznym wyjściem z hotelu, Gołota wsiadł do czarnego lincolna. 10 minut wcześniej spotkałby się z tłumem Portorykańczyków żegnających idącego w kierunku swojej limuzyny zakapturzonego niczym mnich Johna Ruiza. A 20 minut wcześniej spotkałby wracającego z zakupów w Macy'm Riddicka Bowe, który później - ubrany z pasiate futro chyba z szynszyli - ostentacyjnie wyszedł w połowie pojedynku Gołoty.

Tylko kibice w przypadku Goloty są ci sami. Fanatyczni, w większości pijani, wszczynający bijatyki. W sobotę było tych burd kilka, w tym z żołnierzami z pocztu z flagami narodowymi.

Byrd chce się bić

Przed pojedynkiem z Ruizem, Gołota (36 lata, teraz 38 zwycięstw, 5 porażek, 1 remis, 31 k.o.) powiedział, że skończy karierę jeśli przegra. Chyba stwierdził jednak, że nie przegrał, bo nie potwierdził, że kończy z boksem. Ten boks siedzi po prostu głęboko w jego naturze, tylko Gołota nie umie się do tego przyznać. Jedyną odpowiedzią na pytanie o to czy będzo kontynuował karierę było: - Nie wiem.

Czy Don King będzie chciał jeszcze raz umówić obydwu pięściarzy?

Chciałby. Mówi, że bardzo chętnie. Bić się z Gołotą chciałby również Byrd.

Ruiza (32 lata, teraz 41 zwycięstw, 5 porażek, 1 remis, 28 k.o.) zaś interesuje tylko unifikacja tytułu wagi ciężkiej, walka z Chrisem Byrdem, Witalijem Kliczko lub Lamonem Brewsterem.

Zdaje się, że uwierzył, że naprawdę jest wielkim bokserem.

A on tylko umie wygrywać

źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS





Obrazek

Awatar użytkownika
pietroc
Kadet
Posty: 1222
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
Kontaktowanie:

Postautor: pietroc » 14 listopada 2004, 16:58

Seba pisze:Hmmm... a czemu aż 9 swoją drogą :shock: Jak już pisałem moim zdaniem po 5 rundzie Gołota prowadził trzema punktami. Pięć następnych starć oceniłbym na trzypunktowe zwycięstwo Ruiza.


dwoch sedziow dalo wynik 114:111, co po uwzglednieniu 3 punktow odebranych Ruizowi (2 liczenia i 1 ostrzezenie) daje wygrane rundy na 9:3 dla Ruiza.

Adam
Żak
Posty: 312
Rejestracja: 11 czerwca 2004, 08:52

Postautor: Adam » 14 listopada 2004, 17:13

Chciałby. Mówi, że bardzo chętnie. Bić się z Gołotą chciałby również Byrd.


Oglądałem walkę Byrda i porównując ją do występu Andrew.. hmm... Byrd by go chyba zabił. Przecież on waclcząc z bokserem wyższym i o wiele cięższym, w 12 rundzie wyglądał jakby zaczynała się pierwsza! A nasz Andrew? Żeby nie mówić, że jego ciosy były wolne powiem, że były... wyważone 8)

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 14 listopada 2004, 17:18

Adam, według mnie to nie można tak tego porównywać. Przecież gdy Byrd walczył z Andrzejem to nie oszukujmy się, ale zwycięstwo podarowali mu sedziowie :twisted: :twisted: :twisted:
A tak nawiasem mówiąc ciekaw jestem jak Byrd walczyłby z "zapaśnikiem" Ruizem???
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS





Obrazek

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 14 listopada 2004, 17:29

pietroc pisze:
Seba pisze:Hmmm... a czemu aż 9 swoją drogą :shock: Jak już pisałem moim zdaniem po 5 rundzie Gołota prowadził trzema punktami. Pięć następnych starć oceniłbym na trzypunktowe zwycięstwo Ruiza.


dwoch sedziow dalo wynik 114:111, co po uwzglednieniu 3 punktow odebranych Ruizowi (2 liczenia i 1 ostrzezenie) daje wygrane rundy na 9:3 dla Ruiza.


Muszę przyznać, że się nie znam - liczyłem dotąd trochę inaczej: po 5 rundzie trzy punkty przewagi Gołoty, więc z pozostałych siedmiu rund wychodziło mi, że pięć wygrywał Ruiz. Czyli podsumowując - dwie rundy wygrane przez Gołotę (w tym jedna 10:8 ), pięć remisowych i pięć wygranych przez Ruiza - w tym te remisowe, które sędziowie mogli typować "ze wskazaniem" na mistrza. Ale masz rację - wychodzi z tego inna punktacja niż ta oficjalna. Na swoje usprawiedliwienie muszę dodać, że dopiero teraz poznałem dokładną punktację, jak już wcześniej mówiłem walkę oglądałem bez dzwięku. Wychodziło mi więc 117:115 dla Ruiza... czy remisowe rundy mogą być punktowane 9:9 (bez żadnych ostrzeżeń oczywiście)? Ja laik - może ktos mnie objaśni ;)

A swoją drogą widziałem już kilka walk, w których przewaga pretendenta była o wiele większa niż wczoraj Gołoty (jeśli wogóle w jego przypadku można mówić o pzrewadze), a mimo to sedziowie typowali jego porażkę. Niestety kluczem jest, oprócz zdecydowanego wygrania dwóch, trzech rund - utrzymywanie aktywności i minimalnej przewagi w tych, które się chce remisować. Przy takich rundach jak wczoraj Andrzeja niestety sędziowie się nie wachają i zapisują je po stronie mistrza. I szczerze mówiąc trochę się dziwię Gołocie, który nie siedzi w tym dziwnym i wypaczonym częściowo sporcie od wczoraj. Powinien zdawać sobie sprawę, że musi mieć inicjatywę nie tylko przez 5 rund. Ehh.. nadal jestem wkurzony, bo w sumie miał rywala już na widelcu :(
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości