Wojteg - w sumie sama chciałam edytować, co prawda inny fragment (który bardziej wykropkowałam).
Szymon - nie używam wulgaryzmów, by kogokolwiek obrażać. Stosuję je, kiedy jestem konkretnie wkurzona, a tak było po przeczytaniu waszych tekstów.
Co pokazujecie? Ale wpisami, bo na meczu (jednak) byłeś. A to, w moim odczuciu, że słowa co innego i czyny co innego. Tak jak napisał Viallos w temacie w 'aktualnościach'.
Jeśli chodzi stricte o twój wpis. Być może jest tak, jak napisał simon. Być może interesuje cię moja opinia na temat kibica, kibicowania. Ja w każdym bądź razie uznałam ten wpis za tanią prowokację. Pytanie zupełnie nie na miejscu z twojej strony. Bo co innego gdyby to napisał np. Ziomek (sor, że posłużyłam się Twoim przykładem). Ale ty? Tak jak napisałam - wielki miszcz młodych kibiców? To mnie wręcz oburzyło i zirytowało.
Belfer - a powiedz mi, kto się utożsamia z naszych z Włókniarzem? Anita? Gosia? Marta? One jak już to raczej z MTK Pabianice.
Widzisz, jest taka różnica, że dla mnie ważna jest KAŻDA zawodniczka, która grała w tym klubie, wspierała go swoim doświadczeniem i walczyła o najlepsze miejsce drużyny. KAŻDĄ za to szanuję i KAŻDEJ jestem za to wdzięczna. Z KAŻDĄ chcę utrzymywać kontakt pozaboiskowy, by kiedyś powspominać dobre czasy, by wiedzieć, co obecnie się u Niej dzieje itepe. A ty swą przygodę z koszem kończysz na wyjściu z hali i napisaniu kilku słów na forum.
I nie, nie jestem najmądrzejsza, nie wiem wszystkiego najlepiej (zresztą zawsze się przyznaję, jak przez jakiś okres wydaje mi się, że wiem lepiej, a faktycznie jest inaczej). Ale ja napisałam, że nie wiem, czemu przegrały. Że nie wiem, czemu dzieje (działo) się tak a nie inaczej w drużynie w tym pięciomeczu. Napisałam, że nie wiem, skąd ta metamorfoza, ale WIERZĘ, że będzie dobrze. Że damy radę i wygramy. Nie oceniałam Ich nastawienia na podstawie jakiś dziennikarskich zarzutów (choć być może w pewnym miejscu prawdziwych), bo w sobotę na własne oczy widziałam zaangażowanie dziewczyn, a mimo to porażkę i smutek. Ale ty nie fatygując się do Poznania ocenki wystawiłeś i nie "kolegując" się z zawodniczkami napisałeś, co je najbardziej motywuje.
Piszesz, że wzorce biorę znad morza... Jakie wzorce? Ukochania klubu? Wiary w niego zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji? To tak, masz rację. Ale takie wzorce daje chyba każdy klub.
Co do "jechania" na nasz klub przez gdyńskich kibiców.. Widzisz, kiedyś kibice ełksy na mnie jechali... Ale czy to znaczy, że już zawsze i do końca świata mam być obrażona na każdego, kto ma w klapie napis ŁKS? A tak w ogóle, to ja nie wiem, o czym ty mówisz? O głupiej rymowance "cztery domy, dwie ulice'? To cię rusza. Heh, dziecinne.
A o tyle ja mogę być prawdziwym kibicem, o ile ty nim możesz nie być. Czyli ja zawsze jestem z drużyną, nigdy w zespół nie wątpię i liczy się dla mnie przede wszystkim dobro drużyny (czyli zawodniczek grających obecnie - nawet gdyby były z kosmosu; oraz szkoleniowców; a także drużyny rozumianej jako całość "niematerialna" i "materialna"). To ostatnie zdanie (przed nawiasem) nieco nie pasuje do mej innej pasji, ale tak mam. A uprzedzając pytanie, dlaczego ty nim możesz nie być. Bo pisząc text'y w stylu: po co Im nasz doping?, same sobie powinny poradzić, albo to gwiazdy (z wyraźną ironią) czy tesh... czuję, że przegramy... itepe, no sorry bardzo. Ci, co kochają swój klub, nigdy nie tracą nadziei !! I pisząc "prawdziwi kibice" miałam na myśli właśnie to, że jak na kibica przystało na hali się zjawi, będzie zdzierał gardło i wierzył do końca i zawsze w zespół. Nie miało to jakieś większej (akurat w tym poście) wymowy i głębokiej ideologi.
I szkoda że nie wychowali cię, że ŻADNEGO człowieka nie można obrażać i 'gnoić' (obojętnie z jakiego powodu). Także uprzedzając ewentualną ripostę. Wiem, sama obraziłam ciebie. Mimo że mnie uczono, by do innych podchodzić z szacunkiem. Ale zdarza się, że czasem jest to trudne. By choć zachować pozory całkowitej kultury i szacunku, wykropkowałam epitety.
simon - przepraszam za użycie potocznie błędnego pojęcia

.
Być może, że największymi "fanami" segregacji rasowej są czarnoskórzy ludzie. Nie zmienia to jednak faktu, że z ust białego człowieka nie brzmi to pięknie i tolerancyjnie. Zresztą, gdybym usłyszała/przeczytała podobny text pochodzący od człowieka innej rasy, koloru, wyznania itepe, to zareagowałabym podobnie. Nie jest tak, że walczę np tylko z białymi rasistami. Walczę z każdym rasistą, każdym ekstremistą, każdym złym człowiekiem, który zamiast tworzyć - burzy.
O moim zrozumieniu wpisu Szymona już napisałam. I jedynie dodam, że nie był to wpis stereotypowy, a impulsywny. Nie "skądś dość znajomy", a mój własny.
Hmm..., prawdziwy kibic to kibic elitarny? Hmm... tak tego nie rozpatrywałam. Zresztą, już napisałam, że używając tego zwrotu nie miałam na myśli żadnej wielkiej filozofii. Nawet nie spodziewałam się, że ktoś (a tym bardziej Szymon) zada takie pytanie

.
Na przeciętnych meczach ma w d...? Hmm..., czy to bezpośredni przytyk do mnie? Hmm..., ja za prawdziwego kibica się tak do końca nie uważam. Chociażby dlatego, że mam wciąż luki w historii (:oops:); choćby dlatego, że zbyt krótko kocham (choć namiętnie) koszykówkę; a może dlatego tesh, że nie drę japy zawsze a same pozytywne fluidy to nie ten level

? W sumie nigdy nie zależało mi na takim określeniu. I chyba nigdy siebie tak nie nazwę. Bo zawsze będzie mi czegoś (w moim wygórowanym mniemaniu) brakowało. Z drugiej właśnie strony, kusi mnie określić się prawdziwym kibicem, gdyż (jak pisałam już wyżej) nigdy nie przestaję wierzyć w zespół. Ale czy sama wiara, nadzieja, dopingowanie, mobilizowanie zawodniczek i jakby tego dalej - inaczej nie nazywać jest wystarczająca? No właśnie, chyba nie... Dlatego, kurdę, nie chciałam (i nie chcę) - i nie to miałam na myśli - się wtapiać w filozofię pojęcia "prawdziwy kibic". Bo.... hmm...., to jest chyba subiektywne określenie? Można jakieś ramy nadać, ale generalnie to dość osobiste określenie. Tak mnie się przynajmniej wydaje.