ŁKS Łódź - CCC Polkowice 58-77
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- pietroc
- Kadet
- Posty: 1222
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
- Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
- Kontaktowanie:
Słaby mecz, słaby styl, słaby wynik
Koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego przegrały dziś przed własną publicznością po słabym spotkaniu z drużyną CCC Polkowice 58-77. Tym samym odniosły 3. z rzędu porażkę. Za to ciężko mieć pretensje, gdyż w tych pojedynkach rywalkami Łodzianek były zespoły należące do krajowej czołówki. Martwi jednak styl, zwłaszcza w 2 ostatnich meczach.
ŁKS Łódź - CCC Polkowice 58 - 77 (14-19, 13-26, 17-16, 14-16)
ŁKS: Owczarek 21 (3*3), Szymańska 9, Golemska 8 (2*3), Kasprzak 6, Makowska 6, Włodarska 3, Dominauskaite 2, Arażny 2, Rajkowska 1
CCC: Nowacka 15 (1*3), Pałka 15 (1*3), Marczewska 14 (1*3), Kłosińska 12, Stempniewicz 8 (1*3), Żytomirska 6, Waligórska 6, Jasnowska 1, Tomska 0
Milena Owczarek była jedyną koszykarką Łódzkiego Klubu Sportowego, która nawiązała dziś walkę z podopiecznymi trenera Andrzeja Nowakowskiego. Mecz od samego początku przebigał nie po myśli gospodyń, które co prawda radziły sobie nieźle w obronie, jednak ich gra w ataku wołała o pomstę do nieba. W drugiej odsłonie zabrakło również obrony, gdyż Polkowiczanki raz po raz podawały piłkę pod kosz za plecy ŁKS-ianek i prawie każda ich akcja kończyła się sukcesem. Jeśli do tego dodamy fatalną skuteczność gospodyń, to o nawiązaniu walki zawodniczki Witolda Baka myśleć nie mogły. Uzyskanej w pierwszych 20 minutach przewagi, koszykarkio gości broniły po przerwie, choć momentami dostosowywały się poziomem do ŁKS-u. Wygrały więc w Łodzi wyraźnie, aczkolwiek po spotkaniu stojącym z obydwu stron na słabym poziomie.
Wśród Łodzianek na słowa pochwały zasłużyła tylko Milena Owczarek i momentami Asia Szymańska. Ich koleżanki rozegrały fatalny mecz. Bardzo źle grała Agata Kasprzak, która nie dość, że nie radziła sobie pod koszem, to jeszcze większość czasu spędzała na obwodzie i tam również sporo piłek straciła. Nie szło również rozegranie piłki naszym zawodniczkom, Magdzie Włodarskiej i Magdzie Arażny. Zbyt dużo miały prostych strat, podając wręcz piłki w ręce rywalek. "Szopen" zamiast grać w koszykówkę, rzucała z każdej, zupełnie nieprzygotowanej pozycji. Skończyło się to skutecznością 1/7 (14%) za 2 punkty i 0/2 zza linii 6,25. Cieniem zawodniczki z początku sezonu jest "Birbe" Dominauskaite i nie wystarczy tu tłumaczenie, że jest mocniej kryta i rywalki nie dopuszczają, aby wyszła na dogoną pozycję do rzutu za 3. Dziś próbowała to uczynić 5-krotnie, ale bez rezultatu.
W drużynie gości pozytywnie zaprezentowały się głównie Agata Nowacka i Justyna Kłosińska. Obie grały bardzo walecznie i ich gra mogła się podobać. Ogólnie zawodniczki z Polkowic, delikatnie mówiąc, nie zachwyciły, ale na pokonanie ŁKS-u dziś to w zupełności wystarczyło.
pietroc - lkslodz.pl
Koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego przegrały dziś przed własną publicznością po słabym spotkaniu z drużyną CCC Polkowice 58-77. Tym samym odniosły 3. z rzędu porażkę. Za to ciężko mieć pretensje, gdyż w tych pojedynkach rywalkami Łodzianek były zespoły należące do krajowej czołówki. Martwi jednak styl, zwłaszcza w 2 ostatnich meczach.
ŁKS Łódź - CCC Polkowice 58 - 77 (14-19, 13-26, 17-16, 14-16)
ŁKS: Owczarek 21 (3*3), Szymańska 9, Golemska 8 (2*3), Kasprzak 6, Makowska 6, Włodarska 3, Dominauskaite 2, Arażny 2, Rajkowska 1
CCC: Nowacka 15 (1*3), Pałka 15 (1*3), Marczewska 14 (1*3), Kłosińska 12, Stempniewicz 8 (1*3), Żytomirska 6, Waligórska 6, Jasnowska 1, Tomska 0
Milena Owczarek była jedyną koszykarką Łódzkiego Klubu Sportowego, która nawiązała dziś walkę z podopiecznymi trenera Andrzeja Nowakowskiego. Mecz od samego początku przebigał nie po myśli gospodyń, które co prawda radziły sobie nieźle w obronie, jednak ich gra w ataku wołała o pomstę do nieba. W drugiej odsłonie zabrakło również obrony, gdyż Polkowiczanki raz po raz podawały piłkę pod kosz za plecy ŁKS-ianek i prawie każda ich akcja kończyła się sukcesem. Jeśli do tego dodamy fatalną skuteczność gospodyń, to o nawiązaniu walki zawodniczki Witolda Baka myśleć nie mogły. Uzyskanej w pierwszych 20 minutach przewagi, koszykarkio gości broniły po przerwie, choć momentami dostosowywały się poziomem do ŁKS-u. Wygrały więc w Łodzi wyraźnie, aczkolwiek po spotkaniu stojącym z obydwu stron na słabym poziomie.
Wśród Łodzianek na słowa pochwały zasłużyła tylko Milena Owczarek i momentami Asia Szymańska. Ich koleżanki rozegrały fatalny mecz. Bardzo źle grała Agata Kasprzak, która nie dość, że nie radziła sobie pod koszem, to jeszcze większość czasu spędzała na obwodzie i tam również sporo piłek straciła. Nie szło również rozegranie piłki naszym zawodniczkom, Magdzie Włodarskiej i Magdzie Arażny. Zbyt dużo miały prostych strat, podając wręcz piłki w ręce rywalek. "Szopen" zamiast grać w koszykówkę, rzucała z każdej, zupełnie nieprzygotowanej pozycji. Skończyło się to skutecznością 1/7 (14%) za 2 punkty i 0/2 zza linii 6,25. Cieniem zawodniczki z początku sezonu jest "Birbe" Dominauskaite i nie wystarczy tu tłumaczenie, że jest mocniej kryta i rywalki nie dopuszczają, aby wyszła na dogoną pozycję do rzutu za 3. Dziś próbowała to uczynić 5-krotnie, ale bez rezultatu.
W drużynie gości pozytywnie zaprezentowały się głównie Agata Nowacka i Justyna Kłosińska. Obie grały bardzo walecznie i ich gra mogła się podobać. Ogólnie zawodniczki z Polkowic, delikatnie mówiąc, nie zachwyciły, ale na pokonanie ŁKS-u dziś to w zupełności wystarczyło.
pietroc - lkslodz.pl
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Ch... z wynikami ŁKS jesteśmy z Wami!
Co innego mozna było dzis śpiewać? Niestety mecz bardzo słaby i stojący na niskim poziomie z obydwu stron. Tyle że niski poziom CCC jest i tak wyższy od niskiego naszego poziomu.
A tak z innej beczki zawiódł mnie dzis bardzo trener Nowakowski. W czasie meczu otrzymał oklaski, kibice skandowali jego imię i nazwisko. Tymczasem na konferencji zachował sie jak rozkapryszona gwiazda rzucając fochami na lewo i prawo. Nie wiem czy w ten sposób chciał kibicom pokazać, ze ich równiez wini za długi finansowe jakie klub ma wobec niego. Niestety zachowywał sie jakby konferencja prasowa trwająca zazwyczaj 5 minut była dla niego potworną karą. Chyba zapomnial jak sam będąc trenerem ŁKS spóźniał sie na pomeczowe konferencje. Szkoda
A tak z innej beczki zawiódł mnie dzis bardzo trener Nowakowski. W czasie meczu otrzymał oklaski, kibice skandowali jego imię i nazwisko. Tymczasem na konferencji zachował sie jak rozkapryszona gwiazda rzucając fochami na lewo i prawo. Nie wiem czy w ten sposób chciał kibicom pokazać, ze ich równiez wini za długi finansowe jakie klub ma wobec niego. Niestety zachowywał sie jakby konferencja prasowa trwająca zazwyczaj 5 minut była dla niego potworną karą. Chyba zapomnial jak sam będąc trenerem ŁKS spóźniał sie na pomeczowe konferencje. Szkoda

- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Słaby mecz - słabe drużyny. Polkowiczanki popełniały mniej błędów i przede wszystkim trafiały w czystych sytuacjach, czego nie można powiedzieć o ŁKS.
Tego meczu z takim podejściem do gry ŁKS nie mógł wygrać. Coś uszło z dziewczyn powietrze i nie prezentują się już tak dobrze jak na początku sezonu.
Polkowice natomiast starały się grać swoje (nie zawsze wychodziło) ale kontrolowały przebieg gry.
Zadecydowała olbrzymia przewaga pod koszem (Kasprak po raz kolejny zagrała fatalnie) oraz fakt iż w Polkowicach jest zdecydowanie bardziej wyrównany skład. Nowakowski spokojnie robił zmiany i nie odbijało się to na grze zespołu, natomiast w ŁKSie bywało bardzo różnie.
W sumie zasłużona wygrana CCC.
Tego meczu z takim podejściem do gry ŁKS nie mógł wygrać. Coś uszło z dziewczyn powietrze i nie prezentują się już tak dobrze jak na początku sezonu.
Polkowice natomiast starały się grać swoje (nie zawsze wychodziło) ale kontrolowały przebieg gry.
Zadecydowała olbrzymia przewaga pod koszem (Kasprak po raz kolejny zagrała fatalnie) oraz fakt iż w Polkowicach jest zdecydowanie bardziej wyrównany skład. Nowakowski spokojnie robił zmiany i nie odbijało się to na grze zespołu, natomiast w ŁKSie bywało bardzo różnie.
W sumie zasłużona wygrana CCC.
-
Gość
Viallos pisze:Słaby mecz - słabe drużyny. Polkowiczanki popełniały mniej błędów i przede wszystkim trafiały w czystych sytuacjach, czego nie można powiedzieć o ŁKS.
Tego meczu z takim podejściem do gry ŁKS nie mógł wygrać. Coś uszło z dziewczyn powietrze i nie prezentują się już tak dobrze jak na początku sezonu.
Polkowice natomiast starały się grać swoje (nie zawsze wychodziło) ale kontrolowały przebieg gry.
Zadecydowała olbrzymia przewaga pod koszem (Kasprak po raz kolejny zagrała fatalnie) oraz fakt iż w Polkowicach jest zdecydowanie bardziej wyrównany skład. Nowakowski spokojnie robił zmiany i nie odbijało się to na grze zespołu, natomiast w ŁKSie bywało bardzo różnie.
W sumie zasłużona wygrana CCC.
O czym wy piszecie.Polkowice grały rzeczywiście słabo ale samo to że wyszły na parkiet wystarczyło na amatorską drużynę ŁKS.W Polkowicach szpital ale trzy zdrowe w Łodzi wystarczą.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Ale o co ci chodzi? Własnie o tym wszyscy piszą, czytaj dokładnie, bo nic nowego nie wymyśliłeś. A i ten szpital troche "rozdmuchany", oprócz Koryzny wszystkie podstawowe zawodniczki zagrały po 20, 30 minut.Anonymous pisze:Viallos pisze:Słaby mecz - słabe drużyny. Polkowiczanki popełniały mniej błędów i przede wszystkim trafiały w czystych sytuacjach, czego nie można powiedzieć o ŁKS.
Tego meczu z takim podejściem do gry ŁKS nie mógł wygrać. Coś uszło z dziewczyn powietrze i nie prezentują się już tak dobrze jak na początku sezonu.
Polkowice natomiast starały się grać swoje (nie zawsze wychodziło) ale kontrolowały przebieg gry.
Zadecydowała olbrzymia przewaga pod koszem (Kasprak po raz kolejny zagrała fatalnie) oraz fakt iż w Polkowicach jest zdecydowanie bardziej wyrównany skład. Nowakowski spokojnie robił zmiany i nie odbijało się to na grze zespołu, natomiast w ŁKSie bywało bardzo różnie.
W sumie zasłużona wygrana CCC.
O czym wy piszecie.Polkowice grały rzeczywiście słabo ale samo to że wyszły na parkiet wystarczyło na amatorską drużynę ŁKS.W Polkowicach szpital ale trzy zdrowe w Łodzi wystarczą.


- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Anonymous pisze:O czym wy piszecie.Polkowice grały rzeczywiście słabo ale samo to że wyszły na parkiet wystarczyło na amatorską drużynę ŁKS.W Polkowicach szpital ale trzy zdrowe w Łodzi wystarczą.
No właśnie dokładnie to napisałem. Proszę czytać ze zrozumieniem drogi gościu. Po prostu Polkowice są lepszym zespołem i mimo tego że grają słabo nie miały problemów z odniesieniem zwycięstwa z ŁKSem.
Co do dopingu to nie było źle. Przez cały mecz dziewczyny przegrywały jednak kibice cały czas im pomagali. Szczególnie mocno na końcu gdy na sektorze pojawiła się specjalna flaga z napisem - "jesteśmy z wami" i cała hala na stojąco dziękowała za grę. Oczywiście bardzo fajna okolicznościowa piosenka "Chu.. z wynikami ŁKS jesteśmy z wami" o czym pisał już Mikey oraz akcja w postaci zbiórki pieniędzy - nieskromnie powiem że również dałem troszkę grosza i mogę się nazywać sponsorem ŁKSu.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
jak odwrotnym a niby ja to gdzie idę? Chyba nie myślisz ża ja kibicuje Pabianicom? jak się wyjada rodzynki z ciasta to jeszcez nie znaczy ze lubię ciasto, nie?Szymon pisze:Viallos pisze: - nieskromnie powiem że również dałem troszkę grosza i mogę się nazywać sponsorem ŁKSu.![]()
Ty zdrajco!![]()
![]()
. Jak mogłeś ! Widzę że idziesz w odwrotnym kierunku niż Mikey?
![]()
![]()


Moje zdanie takie:
Moje zdanie takie:
Kibice - jeśli chodzi o doping – nieźle, choć oczywiście bywało o wiele lepiej – zważywszy jednak na to co działo się na parkiecie to nawet można powiedzieć, że super... Jeśli chodzi o zbiórkę kaski – to pełen szok!! Prawie nie miało co ”brzęczeć” w puszkach! – a były naprawdę napakowane – ludzie sami szukali chłopaków ze skarbonami... – extra, dzięki
Mecz – lipny
Viallos – bardzo gustowny sweterek
;)
ŁKS –
Kasprzak i Szopen tragedia
reszta nieomal tragedia, choć 2 powyższe były jeszcze słabsze
Magdeczka Arażny – coś wyszło / coś niewyszło – ale za walkę brawa
Asia Szymańska – jaśniejszy element zespołu
Golemska – nie jest w stanie „wziąć na siebie” gry, ale naprawdę niezła zmiana i pozytywna ocena w meczu
CCC:
-w aspekcie ŁKS to „majster” przy „czeladniku”
-w aspekcie niezłej kasy, nazwisk które znaczyły i znaczą wiele w kk, koncepcji medalowych, taaaaakiego trenera/organizatora gry, umiejscowienia zespołu wg „papierów” na 4 pozycji w kraju – to dopiero dno...
Zwróciłem uwagę na:
Kłosińską – za porażającą bezmyślność
Kasprzak – za porażającą bezradność
Birute – za nowatorską „stateczność” w grze
Nowacką – za zdecydowaną stabilizację na poziomie o wiele niższym niż możliwości
Spisackiego – za efektowne piruety w drodze do autokaru...
Moje zdanie takie:
Kibice - jeśli chodzi o doping – nieźle, choć oczywiście bywało o wiele lepiej – zważywszy jednak na to co działo się na parkiecie to nawet można powiedzieć, że super... Jeśli chodzi o zbiórkę kaski – to pełen szok!! Prawie nie miało co ”brzęczeć” w puszkach! – a były naprawdę napakowane – ludzie sami szukali chłopaków ze skarbonami... – extra, dzięki
Mecz – lipny
Viallos – bardzo gustowny sweterek
ŁKS –
Kasprzak i Szopen tragedia
reszta nieomal tragedia, choć 2 powyższe były jeszcze słabsze
Magdeczka Arażny – coś wyszło / coś niewyszło – ale za walkę brawa
Asia Szymańska – jaśniejszy element zespołu
Golemska – nie jest w stanie „wziąć na siebie” gry, ale naprawdę niezła zmiana i pozytywna ocena w meczu
CCC:
-w aspekcie ŁKS to „majster” przy „czeladniku”
-w aspekcie niezłej kasy, nazwisk które znaczyły i znaczą wiele w kk, koncepcji medalowych, taaaaakiego trenera/organizatora gry, umiejscowienia zespołu wg „papierów” na 4 pozycji w kraju – to dopiero dno...
Zwróciłem uwagę na:
Kłosińską – za porażającą bezmyślność
Kasprzak – za porażającą bezradność
Birute – za nowatorską „stateczność” w grze
Nowacką – za zdecydowaną stabilizację na poziomie o wiele niższym niż możliwości
Spisackiego – za efektowne piruety w drodze do autokaru...
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Jaki zdrajco jaki zdrajco !!!!! Zastanów się co lepsze! Pokonać największego wroga po raz kolejny (np 50 pkt jak to było ostatnioTy zdrajco! Jak mogłeś ! Widzę że idziesz w odwrotnym kierunku niż Mikey?
Bez takich mi tutaj proszę. Niedługo się okaże że wysuniesz moją kandydaturę na Miss Basket. Nie dziękuje - nie zamierzam zmieniać orientacjiViallos – bardzo gustowny sweterek
Nowacką – za zdecydowaną stabilizację na poziomie o wiele niższym niż możliwości
Tutaj bym polemizował - ładna trójka ponad metr sprzed lini, sporo punktów, ogólnie poprawnie - choć może możliwości są o wiele większe.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Zwycięstwo PZU Polfy Pabianice, porażka ŁKS
Jerzy Walczyk 21-11-2004 , ostatnia aktualizacja 21-11-2004 17:42
Wszystko wraca do normy - przeżywający ogromne kłopoty organizacyjne ŁKS przegrał z CCC Polkowice. PZU Polfa Pabianice mimo kłopotów z dojazdem, pokonała wicemistrza Polski
Koszykarki ŁKS przegrały trzecie spotkanie z rzędu. Po bardzo udanym początku rozgrywek, kiedy niespodziewanie wygrały cztery spotkania, uległy Lotosowi Gdynia i PZU Polfie Pabianice. W klubie liczono, że uda się sprawić kolejną sensację i pokonać silniejsze kadrowo CCC. Niespodzianki jednak nie było - wszystko wróciło do normy
Tym razem po stojącym na bardzo słabym poziomie meczu uległy zespołowi z Polkowic. - Moje dziewczyny po prostu za bardzo chciały wygrać, dlatego nic im nie wychodziło - usprawiedliwiał ełkaesianki trener Witold Bak.
Po dwóch minutach wyrównanej gry gospodynie niespodziewanie przestały trafiać do kosza. Wprawdzie w 4 min był jeszcze remis 9:9, ale później - mimo przewagi wzrostu - wyraźnie przegrywały rywalizację na tablicach (do przerwy 9-15) i często traciły piłkę. W całym meczu łodzianki miały aż 22 straty. Nic dziwnego, że w 8 min po trafieniu Agaty Nowackiej przegrywały 9:18.
W drugiej kwarcie było jeszcze gorzej. Pierwsze punkty w tej części meczu zdobyła Joanna Szymańska, ale potem do kosza trafiały wyłącznie polkowiczanki. Grający poprawnie w obronie koszykarki CCC między 12 a 16 minutą pozwoliły łodziankom zdobyć zaledwie cztery punkty. Pod koniec tej części meczu drużyna z Polkowic prowadziła 39:20 i losy meczu zostały rozstrzygnięte.
Na nic zdały się przerwy w grze, o które często prosił trener Bak.
Dopiero słabsza postawa polkowiczanek odmieniła oblicze spotkania. Punkty Mileny Owczarek, Agnieszki Golemskiej i Szymańskiej sprawiły, że do przerwy rywalkom nie udało się powiększyć przewagi (45:27).
Po zmianie stron można się było spodziewać, że gospodynie będą chciały odrobić straty. Poprawiły bowiem grę w obronie oraz ataku, dzięki czemu przewaga polkowiczanek zaczęła maleć. W 24 min ŁKS przegrywał tylko 36:49. Ale po chwili niespodziewanie stracił impet. Grające mądrzej rywalki dość łatwo wybiły z uderzenia łodzianki i tuż przed końcem trzeciej kwarty CCC ponownie powiększyło przewagę (61:41).
Ostatnia kwarta nie miała już praktycznie żadnego znaczenia. Na nic zadały się indywidualne popisy Owczarek oraz Kasprzak, bo polkowiczanki bez większego wysiłku kontrolowały przebieg wydarzeń.
Na tle koleżanek dobrze wypadła Owczarek, która zdobyła aż 21 punktów i oddała trzy celne rzutu z dystansu. Najsłabszy mecz w sezonie rozegrała Kasprzak, która pierwsze punkty zdobyła dopiero na początku trzeciej kwarty. Bez formy jest Birute Dominauskaite, która miała aż pięć nieudanych prób za trzy punkty. Magdalena Włodarska była liderką zespołu w liczbie strat. Największym zaskoczeniem była jednak postawa Agnieszki Makowskiej, do tej pory jednej z najskuteczniejszych ełkaesianek. Tym razem na siedem oddanych rzutów tylko raz trafiła do kosza. Do tego grała bardzo chaotycznie i bezmyślnie faulowała.
n ŁKS - CCC POLKOWICE 58:77 (14:19, 13:26, 17:16, 14:16)
ŁKS: Owczarek 21, Szymańska 9, Golemska 8, Kasprzak, Makowska po 6, Włodarska 3, Dominauskaite, Arażny po 2, Rajkowska 1.
CCC: Nowacka 15, Pałka po 15, Marczewska 14, Kłosińska 12, Stempniewicz 8. Żytomirska, Waligórska 6, Jasnowska 1 oraz Tomska.
Koszykarki PZU Polfy Pabianice wygrały z kolei siódme z rzędu i nadal prowadzą w tabeli.
Mecz AZS Poznań z PZU Polfą miał się rozpocząć o godz. 17, ale trudne warunki atmosferyczne spowodowały, że w tym czasie autokar z pabianiczankami był dopiero w okolicach Kalisza. - Uznaliśmy, że jeżeli dojadą do godziny 19, to spotkanie się odbędzie - zdecydował komisarz PLKK Zbigniew Sołtysiak.
Udało się, ale początek meczu nie był dobry dla pabianiczanek, bo w piątej minucie przegrywały 6:10. - Po ośmiu godzinach jazdy w autokarze mogliśmy sobie pozwolić tylko na 10 min rozgrzewki. Dziewczyny miały powiązane nogi - stwierdził trener Tadeusz Aleksandrowicz.
Pabianiczanki szybko jednak zaczęły odrabiać straty, a w pierwszej kwarcie szkoleniowiec skorzystał aż z dziewięciu zawodniczek. Dobre zmiany dały Alicja Perlińska i Leona Krystofova.
W 15 min PZU Polfa prowadziła 27:20, ale po chwili przegrywała 27:28. Wyrównana była trzecia kwarta. Pabianiczanki jedyny celny rzut z akcji oddały w ostatniej minucie (trafiła Olga Pantelejewa), ale i tak wygrały tę część spotkania.
Gdy na początku czwartej kwarty Pantelejewa powiększyła przewagę PZU Polfy do sześciu punktów (46:40), AZS znów zerwał się do ataku. Za trzy punkty trafiła Joanna Lorek, dwa wolne wykorzystała Monika Ciecierska, a po rzucie Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz gospodynie objęły prowadzenie 47:46.
Na więcej pabianiczanki nie pozwoliły rywalkom. Podopieczne trenera Aleksandrowicza zdobyły siedem punktów z rzędu, a w odstępie kilkunastu sekund piąte faule popełniły środkowe AZS: Reda Aleliunaite-Jankowska i Natalia Mrozińska. Bez nich akademiczki nie były już w stanie zagrozić liderowi ekstraklasy.
Po meczu Aleksandrowicz cieszył się, że udało się rozegrać spotkanie. - Dziewczyny były tak zdenerwowane, że omal nie przegraliśmy. Zresztą 33 proc. skuteczności w rzutach za dwa punkty mówi chyba o wszystkim - dodaje szkoleniowiec.
n AZS POZNAŃ - PZU POLFA PABIANICE 54:61 (18:16, 15:18, 7:10, 14:17)
AZS: Krupska-Tyszkiewicz 13, Mrozińska 12, Ciecierska 10, Karpińska, Aleliunaite-Jankowska po 6, Jarkowska 4, Lorek 3.
Polfa: Trześniewska 20, Pantelejewa 10, Iwliejewa, Perlińska po 7, Lamparska, Jaroszewicz po 5, Krystofowa 4, Korzeniewska 3 oraz Głaszcz.
Pozostałe wyniki i tabela: Meblotap Chełm - Lotos Gdynia 47:78, Odra Brzeg - AZS Gorzów 66:50, Ostrovia - Wisła Kraków.
1.PZU Polfa 7 14 572:428
2.Lotos 7 14 597:454
3.ŁKS 7 11 440:522
4.Wisła 6 10 507:399
5.CCC 7 10 521:496
6.AZS P. 7 10 484:503
7.AZS G. 7 10 430:489
8.Meblotap 7 8 421:530
9.Odra 7 8 425:473
10.Ostrovia 6 7 369:472
źródło: Gazeta Wyborcza
Jerzy Walczyk 21-11-2004 , ostatnia aktualizacja 21-11-2004 17:42
Wszystko wraca do normy - przeżywający ogromne kłopoty organizacyjne ŁKS przegrał z CCC Polkowice. PZU Polfa Pabianice mimo kłopotów z dojazdem, pokonała wicemistrza Polski
Koszykarki ŁKS przegrały trzecie spotkanie z rzędu. Po bardzo udanym początku rozgrywek, kiedy niespodziewanie wygrały cztery spotkania, uległy Lotosowi Gdynia i PZU Polfie Pabianice. W klubie liczono, że uda się sprawić kolejną sensację i pokonać silniejsze kadrowo CCC. Niespodzianki jednak nie było - wszystko wróciło do normy
Tym razem po stojącym na bardzo słabym poziomie meczu uległy zespołowi z Polkowic. - Moje dziewczyny po prostu za bardzo chciały wygrać, dlatego nic im nie wychodziło - usprawiedliwiał ełkaesianki trener Witold Bak.
Po dwóch minutach wyrównanej gry gospodynie niespodziewanie przestały trafiać do kosza. Wprawdzie w 4 min był jeszcze remis 9:9, ale później - mimo przewagi wzrostu - wyraźnie przegrywały rywalizację na tablicach (do przerwy 9-15) i często traciły piłkę. W całym meczu łodzianki miały aż 22 straty. Nic dziwnego, że w 8 min po trafieniu Agaty Nowackiej przegrywały 9:18.
W drugiej kwarcie było jeszcze gorzej. Pierwsze punkty w tej części meczu zdobyła Joanna Szymańska, ale potem do kosza trafiały wyłącznie polkowiczanki. Grający poprawnie w obronie koszykarki CCC między 12 a 16 minutą pozwoliły łodziankom zdobyć zaledwie cztery punkty. Pod koniec tej części meczu drużyna z Polkowic prowadziła 39:20 i losy meczu zostały rozstrzygnięte.
Na nic zdały się przerwy w grze, o które często prosił trener Bak.
Dopiero słabsza postawa polkowiczanek odmieniła oblicze spotkania. Punkty Mileny Owczarek, Agnieszki Golemskiej i Szymańskiej sprawiły, że do przerwy rywalkom nie udało się powiększyć przewagi (45:27).
Po zmianie stron można się było spodziewać, że gospodynie będą chciały odrobić straty. Poprawiły bowiem grę w obronie oraz ataku, dzięki czemu przewaga polkowiczanek zaczęła maleć. W 24 min ŁKS przegrywał tylko 36:49. Ale po chwili niespodziewanie stracił impet. Grające mądrzej rywalki dość łatwo wybiły z uderzenia łodzianki i tuż przed końcem trzeciej kwarty CCC ponownie powiększyło przewagę (61:41).
Ostatnia kwarta nie miała już praktycznie żadnego znaczenia. Na nic zadały się indywidualne popisy Owczarek oraz Kasprzak, bo polkowiczanki bez większego wysiłku kontrolowały przebieg wydarzeń.
Na tle koleżanek dobrze wypadła Owczarek, która zdobyła aż 21 punktów i oddała trzy celne rzutu z dystansu. Najsłabszy mecz w sezonie rozegrała Kasprzak, która pierwsze punkty zdobyła dopiero na początku trzeciej kwarty. Bez formy jest Birute Dominauskaite, która miała aż pięć nieudanych prób za trzy punkty. Magdalena Włodarska była liderką zespołu w liczbie strat. Największym zaskoczeniem była jednak postawa Agnieszki Makowskiej, do tej pory jednej z najskuteczniejszych ełkaesianek. Tym razem na siedem oddanych rzutów tylko raz trafiła do kosza. Do tego grała bardzo chaotycznie i bezmyślnie faulowała.
n ŁKS - CCC POLKOWICE 58:77 (14:19, 13:26, 17:16, 14:16)
ŁKS: Owczarek 21, Szymańska 9, Golemska 8, Kasprzak, Makowska po 6, Włodarska 3, Dominauskaite, Arażny po 2, Rajkowska 1.
CCC: Nowacka 15, Pałka po 15, Marczewska 14, Kłosińska 12, Stempniewicz 8. Żytomirska, Waligórska 6, Jasnowska 1 oraz Tomska.
Koszykarki PZU Polfy Pabianice wygrały z kolei siódme z rzędu i nadal prowadzą w tabeli.
Mecz AZS Poznań z PZU Polfą miał się rozpocząć o godz. 17, ale trudne warunki atmosferyczne spowodowały, że w tym czasie autokar z pabianiczankami był dopiero w okolicach Kalisza. - Uznaliśmy, że jeżeli dojadą do godziny 19, to spotkanie się odbędzie - zdecydował komisarz PLKK Zbigniew Sołtysiak.
Udało się, ale początek meczu nie był dobry dla pabianiczanek, bo w piątej minucie przegrywały 6:10. - Po ośmiu godzinach jazdy w autokarze mogliśmy sobie pozwolić tylko na 10 min rozgrzewki. Dziewczyny miały powiązane nogi - stwierdził trener Tadeusz Aleksandrowicz.
Pabianiczanki szybko jednak zaczęły odrabiać straty, a w pierwszej kwarcie szkoleniowiec skorzystał aż z dziewięciu zawodniczek. Dobre zmiany dały Alicja Perlińska i Leona Krystofova.
W 15 min PZU Polfa prowadziła 27:20, ale po chwili przegrywała 27:28. Wyrównana była trzecia kwarta. Pabianiczanki jedyny celny rzut z akcji oddały w ostatniej minucie (trafiła Olga Pantelejewa), ale i tak wygrały tę część spotkania.
Gdy na początku czwartej kwarty Pantelejewa powiększyła przewagę PZU Polfy do sześciu punktów (46:40), AZS znów zerwał się do ataku. Za trzy punkty trafiła Joanna Lorek, dwa wolne wykorzystała Monika Ciecierska, a po rzucie Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz gospodynie objęły prowadzenie 47:46.
Na więcej pabianiczanki nie pozwoliły rywalkom. Podopieczne trenera Aleksandrowicza zdobyły siedem punktów z rzędu, a w odstępie kilkunastu sekund piąte faule popełniły środkowe AZS: Reda Aleliunaite-Jankowska i Natalia Mrozińska. Bez nich akademiczki nie były już w stanie zagrozić liderowi ekstraklasy.
Po meczu Aleksandrowicz cieszył się, że udało się rozegrać spotkanie. - Dziewczyny były tak zdenerwowane, że omal nie przegraliśmy. Zresztą 33 proc. skuteczności w rzutach za dwa punkty mówi chyba o wszystkim - dodaje szkoleniowiec.
n AZS POZNAŃ - PZU POLFA PABIANICE 54:61 (18:16, 15:18, 7:10, 14:17)
AZS: Krupska-Tyszkiewicz 13, Mrozińska 12, Ciecierska 10, Karpińska, Aleliunaite-Jankowska po 6, Jarkowska 4, Lorek 3.
Polfa: Trześniewska 20, Pantelejewa 10, Iwliejewa, Perlińska po 7, Lamparska, Jaroszewicz po 5, Krystofowa 4, Korzeniewska 3 oraz Głaszcz.
Pozostałe wyniki i tabela: Meblotap Chełm - Lotos Gdynia 47:78, Odra Brzeg - AZS Gorzów 66:50, Ostrovia - Wisła Kraków.
1.PZU Polfa 7 14 572:428
2.Lotos 7 14 597:454
3.ŁKS 7 11 440:522
4.Wisła 6 10 507:399
5.CCC 7 10 521:496
6.AZS P. 7 10 484:503
7.AZS G. 7 10 430:489
8.Meblotap 7 8 421:530
9.Odra 7 8 425:473
10.Ostrovia 6 7 369:472
źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- pietroc
- Kadet
- Posty: 1222
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
- Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
- Kontaktowanie:
Szymon pisze:Po dwóch minutach wyrównanej gry gospodynie niespodziewanie przestały trafiać do kosza. Wprawdzie w 4 min był jeszcze remis 9:9, ale później - mimo przewagi wzrostu - wyraźnie przegrywały rywalizację na tablicach (do przerwy 9-15) i często traciły piłkę.
źródło: Gazeta Wyborcza
przepraszam, ale czyjej przewagi wzrostu ???
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości




