Lotos Gdynia - PZU Polfa Pabianice (mecz 3 i 4)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Maryjan
- Nowy na forum
- Posty: 76
- Rejestracja: 26 marca 2006, 23:29
- Lokalizacja: Łódź - Pabianice
- Kontaktowanie:
Re: Bylem, widzialem, przezylem, no i ....wkurwiony jestem..
Szymon pisze:Maryjan pisze: (...) Dla mnie wine za porazke ponosi trener, nie zawodniczki (...)
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Tekst który powalił mnie na kolana
![]()
![]()
![]()
![]()
Nie wiem czy jest sens tlumaczenia ci tego
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Szkoda tylko że nie zauważacie jednej kwestii, o której wspomniał już wcześniej Viallos.
Od kilku lat, po względnie udanym sezonie zasadniczym w play off następuje totalna klapa
A co z koszykarkami
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Hmmmm sobie tak czaszkuję (mi tez wolno
) ze prawda lezy po środku. Byc moze Herkt gdzies zawiódł, nie zdołał zmobilizowac zespołu przed wyjazdem do Gdyni, byc moze popełnił błedy taktyczne (choć jak sądzę nikt na tym forum na ten temat nie powinien zabierać głosu, bo ekspertów tu nie mamy a gdy pierwsza osoba z brzegu zaczyna się mądrzyć tylko się kompromituje). Nie zmienia to jednak faktu że na parkiecie nie gra trener tylko zawodniczki i kiedy widać gołym okiem ze nie chce im się walczyć, ze pudłują spod kosza, bezmyślnie podaja to nawet najlepszy kołcz nic by tu nie zdziałał 

- Maryjan
- Nowy na forum
- Posty: 76
- Rejestracja: 26 marca 2006, 23:29
- Lokalizacja: Łódź - Pabianice
- Kontaktowanie:
1.Co ma Trzesniewski i Aleksandrowicz do ostatnich dwoch meczy z Lotosem
2.Skoro idziesz tym tropem to powinines zauwazyc ze za kadencji tamtych panow Lotos nie byl jeszcze tak "slaby" jak w tym roku.
Nie bede wdawal sie z Toba w dyskusje na ten temat bo jak juz wspomnialem wczesniej zyjesz przeszloscia i marzysz ze we Wlokniarzu beda znowu graly prawdziwe 'Pabianiczanki' i zawsze wine bedziesz upatrywal w zawodniczkach
Taki maly przyklad na koniec.Jakas tam akcja Lotosu, Palka broni Kobryn i daje sie ograc jak dziecko, wtedy trener zamiast za przeproszeniem zje... zawodniczke patrzy na sedziego i pokazuje ze byl faul.I nie wiem czy one maja jego przyzwolenie na opierdalanie sie czy to przypadkiem trener nie ma charakteru.
2.Skoro idziesz tym tropem to powinines zauwazyc ze za kadencji tamtych panow Lotos nie byl jeszcze tak "slaby" jak w tym roku.
Nie bede wdawal sie z Toba w dyskusje na ten temat bo jak juz wspomnialem wczesniej zyjesz przeszloscia i marzysz ze we Wlokniarzu beda znowu graly prawdziwe 'Pabianiczanki' i zawsze wine bedziesz upatrywal w zawodniczkach
Taki maly przyklad na koniec.Jakas tam akcja Lotosu, Palka broni Kobryn i daje sie ograc jak dziecko, wtedy trener zamiast za przeproszeniem zje... zawodniczke patrzy na sedziego i pokazuje ze byl faul.I nie wiem czy one maja jego przyzwolenie na opierdalanie sie czy to przypadkiem trener nie ma charakteru.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Maryjan pisze:1.Co ma Trzesniewski i Aleksandrowicz do ostatnich dwoch meczy z Lotosem![]()
![]()
Ma to że koszykarki pod wodzą tych panów przegrywały tak jak pod wodzą trenera Herkta. Więc powtórzę pytanie: "MOŻE TO JEDNAK KOSZYKARKI SĄ WINNE A NIE TRENER"
Maryjan pisze:2.Skoro idziesz tym tropem to powinines zauwazyc ze za kadencji tamtych panow Lotos nie byl jeszcze tak "slaby" jak w tym roku.
No i co z tego?? Przecież przegrywaliśmy w półfinałach ze słabszymi drużynami od Gdynii (Stary Browar, Wisła) a mecze z Gdynią..... sorry bardzo, ale do dziś pamiętam te spuszczone głowy koszykarek, brak wiary w sukces i finały "oddane" do zera
Maryjan pisze:Nie bede wdawal sie z Toba w dyskusje na ten temat bo jak juz wspomnialem wczesniej zyjesz przeszloscia i marzysz ze we Wlokniarzu beda znowu graly prawdziwe 'Pabianiczanki' i zawsze wine bedziesz upatrywal w zawodniczkach
Tak, żyję przeszłością i wcale się tego nie wstydzę. Co mam może żyć obecnymi czasami i zbieranymi non stop łomotami od coraz większej ilości drużyn
A jeśli chodzi o PABIANICZANKI.. hmm... we Włókniarzu nie grały same wychowanki, ale grały WŁÓKNIARKI które walczyły. Wystarczy tylko przypomnieć że 3 z 4 tytułów mistrzowskich zdobyliśmy na obcych parkietach
Dawniej gdy drużyna jechała na najcięższy wyjazd to zawsze wierzyłem że wygrają a przynajmniej byłem pewny że będą WALCZYĆ
I to nie jest tak że wine zawsze upatruję w zawodniczkach. Dla mnie one mogą przegrać mecz nawet 50 punktami, ale niech WALCZĄ do upadłego, niech się nie poddają
A swoją drogą, to jestem ciekaw ile obecnych zawodniczek może powiedzieć z czystym sumieniem, że w miniony weekend w Gdynii dało z siebie wszystko
Maryjan pisze:Taki maly przyklad na koniec.Jakas tam akcja Lotosu, Palka broni Kobryn i daje sie ograc jak dziecko, wtedy trener zamiast za przeproszeniem zje... zawodniczke patrzy na sedziego i pokazuje ze byl faul.I nie wiem czy one maja jego przyzwolenie na opierdalanie sie czy to przypadkiem trener nie ma charakteru.
A skąd wiesz że nie było faulu
A co do stwierdzenia, że trener Herkt nie ma charakteru. Człowieku, kim Ty kur... jesteś by wyjeżdzać z takim tekstem pod adresem, bądź co bądź, jednego z najbardziej utytułowanych polskich trenerów
Jeeezzzuuuu ..............
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Maryjan
- Nowy na forum
- Posty: 76
- Rejestracja: 26 marca 2006, 23:29
- Lokalizacja: Łódź - Pabianice
- Kontaktowanie:
Rany
Po pierwsze.Napisalem : I nie wiem czy one maja jego przyzwolenie na opierdalanie sie czy to przypadkiem trener nie ma charakteru.
Wiec nie pisz czegos czego nie napisalem.Ok
Zadalem ci pytanie : Co ma Trzesniewski i Aleksandrowicz do ostatnich dwoch meczy z Lotosem ?
Nie potrafisz odpowiedziec na tak proste pytanie
Zgodzilbym sie z toba ze zawodniczki sa winne, nie maja charakteru, nie walcza, ale jak to jest ze cala druzyna jest taka
Dalej.Ty jako historyk zwroc uwage ze jakikolwiek trener nie przyczlapie to sciaga sobie swoje zawodniczki, a Trzesniewski to juz byl w tym najlepszy.I nie pisz ze kazdy trener ma swoje ulubione zawodniczki bo taki trener to nie ma nic wspolnego z profesjonalizmem.
Przeczytaj wywiad z Tomaszem Herktem ktory wypowiada sie na temat ostatnich dwoch meczy wlasnie.Po przeczytaniu myslisz sobie, hm, no tak gdybysmy tylko wygrali dwa mecze u nas to by bylo inaczej.
Poza tym tak sie przejal ta przegrana ze juz zapowiedzial zmiane kadry i inne zmiany
Co do tego przykladu z Palka to sorry,byl faul,do tego bardzo brutalny ja tego nie widzialem, w ogole tam nie bylem, przepraszam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Reszty nie komentuje.Dla mnie to Utopia Tomasza Morusa a nie obecne realia sportu w Polsce.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Maryjan pisze:Zadalem ci pytanie : Co ma Trzesniewski i Aleksandrowicz do ostatnich dwoch meczy z Lotosem ?
Nie potrafisz odpowiedziec na tak proste pytanie![]()
![]()
Pomoge Ci.Odpowiedz brzmi:NIC
![]()
Się uparłeś.... heh.... albo nie potrafisz czytać, albo wyciągasz i komentujesz tylko wygodne dla siebie kawałki. Więc powtórze moje pytanie:
JAK TO SIĘ DZIEJE, ŻE W TYM I W POPRZEDNICH DWÓCH SEZONACH DRUŻYNA W SEZONIE ZASADNICZYM GRA WZGLĘDNIE DOBRZE A W PLAY OFF KOMPLETNIE SIĘ ROZSYPUJE???
CZY TO WINNA TRENERA (a konkretnie trzech którzy prowadzili przez ten okres zespół: Trześniewski, Aleksandrowicz, Herkt) CZY MOŻE KOSZYKAREK ??
Czy jest możliwe, aby co roku każdy z tych szkoleniowców popełniał w półfinałach błędy i był winny porażki na tym etapie rozgrywek a o postawie koszykarek nie można było powiedzieć złego słowa
I przestań już przerzucac winnę na działączy i na wszystkich innych bo już mi się nie chce odpisywać i wałkować ciągle tego samego.
A w kwestii utopii.... hmm.... wolę taką utopię niż Twoje "obecne realia sportu" polegające na tym że zawodniczka X walnie focha bo nie wychodzi w pierwszej piątce, że zawodniczka Y walnie focha bo kasy nie dostała.....
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Wydaje mi się, że gdy dwa pociągi wiedzy jadą po dwóch różnych torach, to choćby przyszło tysiąc atletów to i tak nie zderzą się wybuchając konsensusem....
Ja uważam niestety, że wina leży w całym tym zespole. W takim samym stopniu zawodniczek, jak i właśnie trenera.
No bo, zganiać tylko na zawodniczki, a trenera wychwalać, jaki to jest super to skrajność. I że wina tylko po stronie trenera to też skrajność.
Sam zawodniczkom miałem za złe, że nie walczyły bardziej i w sobote i w niedziele. Ale to o czym pisze Maryjan to też prawda!
Choć nie jestem trenerem i nie mam papierów na prowadzenie nawet zespołu amatorskiego, to wiem, że gdy nie idzie, należy coś zmienić.
A tu masz - ciągle do zajechania ta sama pierwsza piątka, stanie na linii bez nerwów bez żadnej werwy, czy zdenerwowania, któe przecież też motywuje zawodniczki.
Powracając do przykłądu Pałki, też uważam, że skoro trener nic nie powie zawodniczce po złej akcji, to ta uświadomi się sama, że wszystko zrobiła dobrze i nie będzie starała się poprawić, a tak działo się z każdą.
Sadzani zawodniczek bez tłumaczenia za co, bez zmotywowania sadzając kogoś na ławkę - jedynie SYwlia i Krupa d pierwszej rundy PO zaczęły prowadzić zdrową rywalizację na pozycji, reszta zawodniczek nie miała takiej szansy. Szansy, bo ani te z pierwszej 5 nie czuły zagrożenia, ani te z ławki nie czuły, że coś znaczą...
Nie zgodzisz się patrząc na to obektywnie?
Sam pisałem Ci swój typ na pierwszą piątkę na Gdynię, po czym zrobiłeś tak:
...
A skąd wiesz, że nie byłoby to lepsze rozwiązanie, niż dawać Szpili, czy Pałce do wiadomości, że mają coś bez walki...
Potem nie dziwmy sie, że ani te z ławy ani te z pierwszej piątki nie walczą...
Ja uważam niestety, że wina leży w całym tym zespole. W takim samym stopniu zawodniczek, jak i właśnie trenera.
No bo, zganiać tylko na zawodniczki, a trenera wychwalać, jaki to jest super to skrajność. I że wina tylko po stronie trenera to też skrajność.
Sam zawodniczkom miałem za złe, że nie walczyły bardziej i w sobote i w niedziele. Ale to o czym pisze Maryjan to też prawda!
Choć nie jestem trenerem i nie mam papierów na prowadzenie nawet zespołu amatorskiego, to wiem, że gdy nie idzie, należy coś zmienić.
A tu masz - ciągle do zajechania ta sama pierwsza piątka, stanie na linii bez nerwów bez żadnej werwy, czy zdenerwowania, któe przecież też motywuje zawodniczki.
Powracając do przykłądu Pałki, też uważam, że skoro trener nic nie powie zawodniczce po złej akcji, to ta uświadomi się sama, że wszystko zrobiła dobrze i nie będzie starała się poprawić, a tak działo się z każdą.
Sadzani zawodniczek bez tłumaczenia za co, bez zmotywowania sadzając kogoś na ławkę - jedynie SYwlia i Krupa d pierwszej rundy PO zaczęły prowadzić zdrową rywalizację na pozycji, reszta zawodniczek nie miała takiej szansy. Szansy, bo ani te z pierwszej 5 nie czuły zagrożenia, ani te z ławki nie czuły, że coś znaczą...
Nie zgodzisz się patrząc na to obektywnie?
Sam pisałem Ci swój typ na pierwszą piątkę na Gdynię, po czym zrobiłeś tak:
A skąd wiesz, że nie byłoby to lepsze rozwiązanie, niż dawać Szpili, czy Pałce do wiadomości, że mają coś bez walki...
Potem nie dziwmy sie, że ani te z ławy ani te z pierwszej piątki nie walczą...
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Trenejro pisze:1. Ja uważam niestety, że wina leży w całym tym zespole. W takim samym stopniu zawodniczek, jak i właśnie trenera.
No bo, zganiać tylko na zawodniczki, a trenera wychwalać, jaki to jest super to skrajność. I że wina tylko po stronie trenera to też skrajność.
2. Sam zawodniczkom miałem za złe, że nie walczyły bardziej i w sobote i w niedziele. Ale to o czym pisze Maryjan to też prawda!
Choć nie jestem trenerem i nie mam papierów na prowadzenie nawet zespołu amatorskiego, to wiem, że gdy nie idzie, należy coś zmienić.
A tu masz - ciągle do zajechania ta sama pierwsza piątka, stanie na linii bez nerwów bez żadnej werwy, czy zdenerwowania, któe przecież też motywuje zawodniczki.
3. Sadzani zawodniczek bez tłumaczenia za co, bez zmotywowania sadzając kogoś na ławkę - jedynie SYwlia i Krupa d pierwszej rundy PO zaczęły prowadzić zdrową rywalizację na pozycji, reszta zawodniczek nie miała takiej szansy. Szansy, bo ani te z pierwszej 5 nie czuły zagrożenia, ani te z ławki nie czuły, że coś znaczą...
Nie zgodzisz się patrząc na to obektywnie?
4. Sam pisałem Ci swój typ na pierwszą piątkę na Gdynię, po czym zrobiłeś tak:![]()
![]()
![]()
![]()
...
A skąd wiesz, że nie byłoby to lepsze rozwiązanie, niż dawać Szpili, czy Pałce do wiadomości, że mają coś bez walki...
Ad.1) Z takim zdaniem jestem w stanie prędzej się zgodzić, ale nie z tym co napisał Maryjan - cytuje " Dla mnie winę za porażke ponosi trener, nie zawodniczki".
Dlaczego w tym wypadku staję jednak w obronie trenera Herkta? Ano dlatego, że zarówno za czasów Trześniewskiego, Aleksandrowicza i Herkta najważniejsze mecze przegrywamy według mnie przede wszystkim na płaszczyźnie psychologicznej. Zawodniczki wychodzą na parkiet i same nie wierzą w zwycięstwo, nie wierzą w swoje możliwości
Myślisz, że dlaczego od dawna twierdziłem że w Gdyni nie wygramy żadnego meczu? Myślisz że nie chciałem żeby tam wygrały?? Chciałem i to bardzo, jednak po tylu latach oglądania takich samych porażek, bez walki, bez woli zwycięstwa nie było żadnych przesłanek ku temu aby tym razem stało się inaczej
Ad.2) Ano widzisz, sam zaobserwowałeś że nie walczyły, to samo mówił mi Kowalik podczas rozmowy telefonicznej i myślisz że zmiana taktyki przez trenera coś by dała
Ad.3) hmm.... oglądając mecze z Gdynią w Pabianicach na kasecie mi np. podobało się zachowanie trenera Herkta podczas czasów. Odniosłem wrażenie że przekazuje swoje uwagi spokojnie i sensownie.
A jeśli chodzi o pierwszą piątkę.... hmm.... szczerze mówiąc, przy wyrównanym składzie (jaki uważałem że mamy) nie miało dla mnie większego znaczenia znaczenia kto wychodzi w pierwszej piątce. Nie wiem też czy zawodniczki z ławki czuły że nic nie znaczą
Ad.4) No słuchaj, podałeś typ swojej piątki na Gdynię po drugim (wspaniałym) meczu w Pabiancach i zamieściłeś w niej Karle i Krystofovą. No sorry bardzo, ale Karla...... gra beznadziejnie, przecież podczas meczy w Pabainicach gdy Brazylijka wchodziła na parkiet Kowalik mówił do mnie przerażonym głosem " zobacz kto wchodzi". No a Krystofova.... w tamtej chwili z trzech wysokich była w najsłabszej dyspozcji, więc nie dziw sięże byłem mocno zdziwiony Twoją propozycją.
A w kwestii Szpili.... powiem szczerze że zawiodłem się na niej. Od momentu przyjścia Jacintho zaobserwowałem ( nie tylko ja zresztą) u Emilii ...... ehh...... narazie nie powiem o tym na forum publicznym
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Skoro juz mnie wywołaliście to ja tez się wypowiem
w tej kwestii.
Uważam, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że wina leży tylko po jednej ze stron. Według mnie winą Herkta jest to, że nie potrafił odpowiednio zmotywować zawodniczek (tu się wszyscy zgadzamy, że grały bez ambicji i woli walki). Ale z drugiej strony chyba każda z nich zadawała sobie sprawe o co grają. Mnie na ich miejscu nikt nie musiałby motywować przed takimi meczami jak z Gdynią. Jeżeli jest tak jak mówi cały czas Szymon, że sa tu tylko dla kasy i nic więcej je nie obchodzi to moim zdaniem nawet w meczu przegranym można sie pokazać i być może po skończonym sezonie trafi się do zespołu lepszego gdzie płacą więcej
. Więc nie potrafie zrozumiec braku zaangażowania w tych spotkaniach w Gdyni
.
Wina trenera jest to, że jest za bardzo przywiązany do pewnej jednej zawodniczki. Uważam, że Sylwia gdyby grała więcej to wynik tej konfrontacji mógłby byc zupełnie inny.
Wina zawodniczek jest to, że nie rywalizowały między soba o miejsce w pierwszej piątce
. Nawet jeśli ta piątka była z góry ustalona to niektóre panie powinny zrobić wszystko na treningu czy nawet podczas tych paru minut w czasie meczu żeby przekonać trenera A tak wlniemy focha i wszystko zgonimy na trenera
. Tak tez nie można
A teraz na koniec może przestańmy sie spierac i obrażać (co niektórzy) i skupmy sie na meczach o brązowy medal. Celem na ten sezon było odzyskanie medalu i to jest jeszcze możliwe
. Więc moze pokażmy dziewczynom że cały czas jesteśmy z nimi

Uważam, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że wina leży tylko po jednej ze stron. Według mnie winą Herkta jest to, że nie potrafił odpowiednio zmotywować zawodniczek (tu się wszyscy zgadzamy, że grały bez ambicji i woli walki). Ale z drugiej strony chyba każda z nich zadawała sobie sprawe o co grają. Mnie na ich miejscu nikt nie musiałby motywować przed takimi meczami jak z Gdynią. Jeżeli jest tak jak mówi cały czas Szymon, że sa tu tylko dla kasy i nic więcej je nie obchodzi to moim zdaniem nawet w meczu przegranym można sie pokazać i być może po skończonym sezonie trafi się do zespołu lepszego gdzie płacą więcej
Wina trenera jest to, że jest za bardzo przywiązany do pewnej jednej zawodniczki. Uważam, że Sylwia gdyby grała więcej to wynik tej konfrontacji mógłby byc zupełnie inny.
Wina zawodniczek jest to, że nie rywalizowały między soba o miejsce w pierwszej piątce
A teraz na koniec może przestańmy sie spierac i obrażać (co niektórzy) i skupmy sie na meczach o brązowy medal. Celem na ten sezon było odzyskanie medalu i to jest jeszcze możliwe
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!
Kowalik pisze:Skoro juz mnie wywołaliście to ja tez się wypowiemw tej kwestii.
Uważam, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że wina leży tylko po jednej ze stron. Według mnie winą Herkta jest to, że nie potrafił odpowiednio zmotywować zawodniczek (tu się wszyscy zgadzamy, że grały bez ambicji i woli walki). Ale z drugiej strony chyba każda z nich zadawała sobie sprawe o co grają. Mnie na ich miejscu nikt nie musiałby motywować przed takimi meczami jak z Gdynią. Jeżeli jest tak jak mówi cały czas Szymon, że sa tu tylko dla kasy i nic więcej je nie obchodzi to moim zdaniem nawet w meczu przegranym można sie pokazać i być może po skończonym sezonie trafi się do zespołu lepszego gdzie płacą więcej. Więc nie potrafie zrozumiec braku zaangażowania w tych spotkaniach w Gdyni
![]()
![]()
.
Wina trenera jest to, że jest za bardzo przywiązany do pewnej jednej zawodniczki. Uważam, że Sylwia gdyby grała więcej to wynik tej konfrontacji mógłby byc zupełnie inny.
Wina zawodniczek jest to, że nie rywalizowały między soba o miejsce w pierwszej piątce. Nawet jeśli ta piątka była z góry ustalona to niektóre panie powinny zrobić wszystko na treningu czy nawet podczas tych paru minut w czasie meczu żeby przekonać trenera A tak wlniemy focha i wszystko zgonimy na trenera
. Tak tez nie można
![]()
A teraz na koniec może przestańmy sie spierac i obrażać (co niektórzy) i skupmy sie na meczach o brązowy medal. Celem na ten sezon było odzyskanie medalu i to jest jeszcze możliwe. Więc moze pokażmy dziewczynom że cały czas jesteśmy z nimi
![]()
![]()
Zgadzam się z tym. Mam tylko jedno ale. Trener musi widzieć rywalizację na treningu i wyciągać odpowiedznie wnioski. Jeśli jakaś zawodniczka stara się przez cały czas i dokładnie wie, że i tak nie wyjdzie w pierwszym składzie to przestaje być to zdrowa rywalizacja.
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
A mnie naszło takie coś: Szymon, powiadasz, że zawodniczki nie walczyły, nie zaangażowały się (co jest prawdą, zwłaszcza odnośnie ndz meczu), ale także, że już z szatni wyszły z przegraną miną. I to mnie właśnie zastanawia. Bo taka np Krupa czy Gabi grały u Herkta w Poznaniu. Wtedy Stary Browar pokonał gdynianki. I co? Wtedy i trener umiał je zmobilizować (Maryjan?), i same umiały się odpowiednio zmotywować (Szymon?).
Kurdę, to mnie właśnie zastanawia. Obecnie grające u nas koszykary, pracując gdzieś indziej potrafiły walczyć zawsze i wszędzie, gryźć parkiet. Czy po prostu mentalność pabianicka (kibiców, klubu, działaczy, szeregowych pracowników, dłużej grających w Pabianicach...) już tak ma, że mecz w Gdyni, to trza portkami trząść już w szatni?
Kurdę, to mnie właśnie zastanawia. Obecnie grające u nas koszykary, pracując gdzieś indziej potrafiły walczyć zawsze i wszędzie, gryźć parkiet. Czy po prostu mentalność pabianicka (kibiców, klubu, działaczy, szeregowych pracowników, dłużej grających w Pabianicach...) już tak ma, że mecz w Gdyni, to trza portkami trząść już w szatni?
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
- Maryjan
- Nowy na forum
- Posty: 76
- Rejestracja: 26 marca 2006, 23:29
- Lokalizacja: Łódź - Pabianice
- Kontaktowanie:
Brawo Kowalik
Dokladnie, trener musi byc tez psychologiem, ktory motywuje i spaja zespol.
Przyznaje ze troche sie uparlem na trenera, a to dlatego ze Szymon uparl sie na zawodniczki
I sorry ze walkuje to jeszcze raz, ale to stwierdzenie ze wine za porazke ponosi trener a nie zawodniczki to chodzilo mi wylacznie o dwa ostatnie, przegrane w takim samym stylu mecze.Po prostu bylem taki wsciekly jak obserwowalem ze graja sobie jakby graly o marchewke.
Zgadzam sie z toba gostekk, nie ma rotacji w skladzie to nie ma rywalizacji.
Dokladnie, trener musi byc tez psychologiem, ktory motywuje i spaja zespol.
Przyznaje ze troche sie uparlem na trenera, a to dlatego ze Szymon uparl sie na zawodniczki
I sorry ze walkuje to jeszcze raz, ale to stwierdzenie ze wine za porazke ponosi trener a nie zawodniczki to chodzilo mi wylacznie o dwa ostatnie, przegrane w takim samym stylu mecze.Po prostu bylem taki wsciekly jak obserwowalem ze graja sobie jakby graly o marchewke.
Zgadzam sie z toba gostekk, nie ma rotacji w skladzie to nie ma rywalizacji.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 147 gości


