Postautor: Wojteg » 19 maja 2006, 21:45
Plan juniorek AZS PWSZ: awans do finału
Gorzowskie młode koszykarki mają w półfinale mistrzostw Polski bardzo trudne rywalki. Absolutnie to nie oznacza utraty szans na przebicie się do najlepszej ósemki w kraju.
Rozmowa z trenerem zespołu juniorek AZS PWSZ Gorzów Robertem Pieczyrakiem.
Po pewnych trzech wygranych w ćwierćfinale, od dzisiaj juniorki AZS PWSZ Gorzów (dziewczęta z rocznika 1988 i młodsze) walczą w swojej hali przy ul. Chopina o awans do najlepszej ósemki w Polsce. W piątek o godz. 18 gorzowianki zagrają SKS 12 Warszawa, w sobotę o godz. 16 z GTK VBW Gdynia, a w niedzielę o godz. 12 z Osą Zgorzelec. Pierwsze mecze w każdy dzień zaczynają się dwie godziny wcześniej. Jakie nasze mają szanse?
Ireneusz Klimczak: Większość naszych zawodniczek ma już doświadczenie jak zdobywa się medal mistrzostw Polski.
Robert Pieczyrak: Zgadza się. W marcu dziewięć juniorek, wraz z koleżankami z roczników 1986 i 1987, wywalczyło drugie miejsce w mistrzostwach kraju juniorek starszych. Kilka z nich było ważnymi postaciami tamtej drużyny. Joanna Zalesiak została królem strzelców finałowego turnieju. Z medalistek nie mogę w tej chwili skorzystać z Patrycji Mazurczak. Wielka szkoda, bo miała znakomity sezon i nawet zainteresował się nią trener kadry. Niestety Patrycja doznała poważnej kontuzji.
Z takim bagażem doświadczeń juniorkom w swojej kategorii wiekowej powinno się grać zdecydowanie łatwiej.
- Mecze w starszej kategorii, czy ogrywanie się przez cały sezon w I lidze procentują bardzo mocno. Nie da się porównać zespołu w dzisiejszej dyspozycji do tego z jesieni. Z meczu na mecz gramy coraz lepszą koszykówkę. Mistrzowskie turnieje rządzą się jednak swoimi prawami. Będzie decydowała dyspozycja dnia i mentalne podejście do każdego pojedynku. Gry zostało już tak mało, że trzeba dać z siebie wszystko. Tutaj już nikt nikomu nie odpuści, bo finały ma na wyciągnięcie ręki.
W półfinale, który od piątku będzie rozgrywany w Gorzowie, walczycie z Warszawą, Gdynią i Zgorzelcem. Czy to jest "grupa śmierci"?
- Według mnie trafiliśmy do najsilniejszej grupy półfinałowej. Zagrają w niej cztery drużyny z pierwszej piątki mistrzostw Polski z ubiegłego roku, a składy poszczególnych ekip aż tak nie zmieniły się. Gdynia broni mistrzostwa, my byliśmy na piątym miejscu. Mimo mocnej stawki w żadnym wypadku nie poddajemy się. W planie mamy awans i na tym się teraz skupmy. Nie wybiegajmy w przyszłość, tylko przez trzy najbliższe dni udowodnijmy, że potrafimy grać w koszykówkę. Miejsca są dwa. Mam nadzieję, że na jednej z premiowanych pozycji znajdzie się mój zespół.
Trochę niespodziewaną, ale zasłużoną wygraną nad gdyniankami otworzyliście sobie drogę do medalu w juniorkach starszych. Gracie z nimi ponownie. Czy to oznacza, że Gorzów musi pokonać Gdynię, klub tak utytułowany w żeńskiej koszykówce, aby być w czołówce kategorii młodzieżowych?
- Pojedynki z Gdynią zawsze są wyjątkowe. W tym roku ta drużyna także jest bardzo mocna, z kilkoma kadrowiczkami. Broni tytułu, znów celuje w medal, najlepiej ten najcenniejszy. W gorzowskim półfinale będziemy jednak mieli do rozegrania trzy spotkania i najważniejsze, abyśmy odnieśli akurat tyle zwycięstw, ile wystarczy do awansu. A z Gdynią być może po raz kolejny spotkamy się w finałach.
Rozmawiał Ireneusz Klimczak (Gazeta Wyborcza)