"POD KOSZEM" - felietony Henryka Langierowicza.
Moderator: Moderatorzy
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
03.01.2006
PABIANICE W GÓRĘ, ŁÓDŹ W DÓŁ
Mówi sie że Derby rządzą się swoimi prawami i nie zawsze wygrywa zespół wyżej notowany w tabeli. Mecze koszykarek Włókniarza i ŁKS od dawna nie przynoszą emocji ani zaskakujących wyników.
Nasze zespoły są po prostu na dwóch biegunach ligowych rozgrywek i dzieli je prawdziwa przepaść umiejętności i aspiracji sportowych. ŁKS walczy o utrzymanie się w ekstraklasie, a MTK ma ambicje grać w finale o mistrzostwo Polski i zdobyć puchar. Nic dziwnego, że w ostatnich 7 latach Polfa odniosła 15 zwycięstw a ŁKS zaledwie 2!
Bilans zwycięstw i porażek naszych zespołów jest w miarę wyrównany, bo w początkach ligowych zmagań w latach 1973-1987 lepszy był ŁKS (23-8). Tylko raz, w 1991 roku, wynik Derbów decydował o mistrzostwie Polski. Faworytem był wówczas ŁKS, ale przegrał decydujący mecz we własnej hali, prowadząc jeszcze trzy minuty przed końcem spotkania różnicą 10 punktów. We Włókniarzu grały wówczas: M. Urbankowska (Storożyńska), J. Sidoruk, M.Laskowska (Grabowska), M. Błoch (Knop) oraz młodzież: E. Nowak (Trześniewska), M. Jarzyna (Głaszcz), B. Wróbel (Binkowska-Predehl), R. Szczygieł (Piestrzyńska), B. Ulcyfer, M. Kamińska i siostry Włodarskie. To był najmłodszy zespół na mistrzowskim tronie w historii polskiej koszykówki i najbardziej wytrwały. Połowa z nich do dzisiaj gra w lidze, ale juz nie w barwach Pabianic, chociaż nie byłyby wcale najstarsze.....
Ostatnie 97 Derby zakończyły się 50 zwycięstwem Włókniarza, ale były żenującym widowiskiem. Można je skomentować jednym dosadnym zdaniem: do przerwy na kompromitującym poziomie grał ŁKS (21-53), a po przerwie polfa (20-34)
Obie nasze drużyny zmierzyły się w ćwierćfinale Pucharu Polski. Przebieg tych spotkań także był nudny i dość dziwny. W Pabianicach ŁKS grał jak zespół II ligi i przegrał 43-81. Na drugi dzień odbył się rewanż w Łodzi i łodzianki nawiązały wyrównaną walke, osiągając przyzwoity wynik 59-65 głównie dlatego że polfa tylko w pierwszej kwarcie (23-14) grała na swoim dobrym poziomie. Mecz ten oglądało zaledwie 50 widzów, mimo że wstep był bezpłatny.
Rozgrywki o Puchar Polski wymagają reform, bo obecnie nie spełniają celów szkoleniowych ani nie popularyzują koszykówki kobiet. Już na starcie wiadomo, że w finale grać będą czołowe kluby: Wisła, Lotos, MTK i Polkowice. Słabsze traktują te rozgrywki jak odrabianie pańszczyzny i szybko kończą rywalizację, żeby zaoszczędzić wydatków i ... wstydu. Meblotap zgodził się grać mecz i rewanż w Pabianicach i to jeden mecz o 11 godzinie(!!!) - praktycznie bez publiczności. W pierwszym spotkaniu po paru minutach Polfa prowadziła 29-2 (!!!), by ostatecznie wygrać 89-38. W drugim meczu Meblotap dobrze zaczął i nawet prowadził w 8 minucie 18-16, ale przegrał z kretesem 52-98. Komu potrzebne są takie widowiska?!
Puchar Polski, podobnie jak rozgrywki ligowe, powinien być rozgrywany w dwóch grupach - silniejszej i słabszej. Po fazie grupowej - najsłabsza drużyna grupy A grałaby baraż z najlepszą grupy B i potem zespoły rywalizowałyby systemem pucharowym o miejsca 1-4 i 5-10 (lub 5-12). Można też grać o Puchar PZKosz po ekstraklasie w młodzieżowym składzie (do 21 lub 23 lat) Mamy utalentowaną młodzież (vicemistrzynie Europy do 20 lat w 2005r.), która rozgrywa wyjątkowo mało spotkań w sezonie i to trzeba koniecznie zmienić. Kluby uczestniczące w rozgrywkach powinny otrzymywać znaczące nagrody finansowe. Mecze Gwiazd ekstraklasy z Gdynią też straciły sens. Wymagają dużych nakładów finansowych i nie wzbudzają wiekszego zainteresowania, bo gwiazd coraz mniej, a nasze zespoły nie walczą o wysokie lokaty w Eurolidze, więc czy nie lepiej środki przeznaczyć na koszykówkę młodzieżową?
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
PABIANICE W GÓRĘ, ŁÓDŹ W DÓŁ
Mówi sie że Derby rządzą się swoimi prawami i nie zawsze wygrywa zespół wyżej notowany w tabeli. Mecze koszykarek Włókniarza i ŁKS od dawna nie przynoszą emocji ani zaskakujących wyników.
Nasze zespoły są po prostu na dwóch biegunach ligowych rozgrywek i dzieli je prawdziwa przepaść umiejętności i aspiracji sportowych. ŁKS walczy o utrzymanie się w ekstraklasie, a MTK ma ambicje grać w finale o mistrzostwo Polski i zdobyć puchar. Nic dziwnego, że w ostatnich 7 latach Polfa odniosła 15 zwycięstw a ŁKS zaledwie 2!
Bilans zwycięstw i porażek naszych zespołów jest w miarę wyrównany, bo w początkach ligowych zmagań w latach 1973-1987 lepszy był ŁKS (23-8). Tylko raz, w 1991 roku, wynik Derbów decydował o mistrzostwie Polski. Faworytem był wówczas ŁKS, ale przegrał decydujący mecz we własnej hali, prowadząc jeszcze trzy minuty przed końcem spotkania różnicą 10 punktów. We Włókniarzu grały wówczas: M. Urbankowska (Storożyńska), J. Sidoruk, M.Laskowska (Grabowska), M. Błoch (Knop) oraz młodzież: E. Nowak (Trześniewska), M. Jarzyna (Głaszcz), B. Wróbel (Binkowska-Predehl), R. Szczygieł (Piestrzyńska), B. Ulcyfer, M. Kamińska i siostry Włodarskie. To był najmłodszy zespół na mistrzowskim tronie w historii polskiej koszykówki i najbardziej wytrwały. Połowa z nich do dzisiaj gra w lidze, ale juz nie w barwach Pabianic, chociaż nie byłyby wcale najstarsze.....
Ostatnie 97 Derby zakończyły się 50 zwycięstwem Włókniarza, ale były żenującym widowiskiem. Można je skomentować jednym dosadnym zdaniem: do przerwy na kompromitującym poziomie grał ŁKS (21-53), a po przerwie polfa (20-34)
Obie nasze drużyny zmierzyły się w ćwierćfinale Pucharu Polski. Przebieg tych spotkań także był nudny i dość dziwny. W Pabianicach ŁKS grał jak zespół II ligi i przegrał 43-81. Na drugi dzień odbył się rewanż w Łodzi i łodzianki nawiązały wyrównaną walke, osiągając przyzwoity wynik 59-65 głównie dlatego że polfa tylko w pierwszej kwarcie (23-14) grała na swoim dobrym poziomie. Mecz ten oglądało zaledwie 50 widzów, mimo że wstep był bezpłatny.
Rozgrywki o Puchar Polski wymagają reform, bo obecnie nie spełniają celów szkoleniowych ani nie popularyzują koszykówki kobiet. Już na starcie wiadomo, że w finale grać będą czołowe kluby: Wisła, Lotos, MTK i Polkowice. Słabsze traktują te rozgrywki jak odrabianie pańszczyzny i szybko kończą rywalizację, żeby zaoszczędzić wydatków i ... wstydu. Meblotap zgodził się grać mecz i rewanż w Pabianicach i to jeden mecz o 11 godzinie(!!!) - praktycznie bez publiczności. W pierwszym spotkaniu po paru minutach Polfa prowadziła 29-2 (!!!), by ostatecznie wygrać 89-38. W drugim meczu Meblotap dobrze zaczął i nawet prowadził w 8 minucie 18-16, ale przegrał z kretesem 52-98. Komu potrzebne są takie widowiska?!
Puchar Polski, podobnie jak rozgrywki ligowe, powinien być rozgrywany w dwóch grupach - silniejszej i słabszej. Po fazie grupowej - najsłabsza drużyna grupy A grałaby baraż z najlepszą grupy B i potem zespoły rywalizowałyby systemem pucharowym o miejsca 1-4 i 5-10 (lub 5-12). Można też grać o Puchar PZKosz po ekstraklasie w młodzieżowym składzie (do 21 lub 23 lat) Mamy utalentowaną młodzież (vicemistrzynie Europy do 20 lat w 2005r.), która rozgrywa wyjątkowo mało spotkań w sezonie i to trzeba koniecznie zmienić. Kluby uczestniczące w rozgrywkach powinny otrzymywać znaczące nagrody finansowe. Mecze Gwiazd ekstraklasy z Gdynią też straciły sens. Wymagają dużych nakładów finansowych i nie wzbudzają wiekszego zainteresowania, bo gwiazd coraz mniej, a nasze zespoły nie walczą o wysokie lokaty w Eurolidze, więc czy nie lepiej środki przeznaczyć na koszykówkę młodzieżową?
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
gostekk nzlg
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Ja pamiętam Pan Langierowicza jak pisał ze jedni mogą mieć zawodniczki zagraniczne (ci co grają w pucharach) a drudzy nie.I wtedy się zastanowiałem co za id..... mógł to wymyśleć.
Ten pan L. próbuje podzielić ligie na 2 grupy :słabszą i silniejszą.
W RZECZYWISTOŚCI JEST TO ŚMIERĆ DRUŻYN WYSTĘPUJĄCYCH W SŁABSZEJ GRUPIE.To równie dobrze można zmniejszyc ekstraklase.Oczywiście ona oficjalnie bedzie się nazywać np.Ekstraklasa grB ale w rzeczywistosci przez 90 % sezonu bedzie to niższa klasa rozgrywkowa.Czyli taki sprytny sposób degradacji połowy ligi.
Ten pan L. próbuje podzielić ligie na 2 grupy :słabszą i silniejszą.
W RZECZYWISTOŚCI JEST TO ŚMIERĆ DRUŻYN WYSTĘPUJĄCYCH W SŁABSZEJ GRUPIE.To równie dobrze można zmniejszyc ekstraklase.Oczywiście ona oficjalnie bedzie się nazywać np.Ekstraklasa grB ale w rzeczywistosci przez 90 % sezonu bedzie to niższa klasa rozgrywkowa.Czyli taki sprytny sposób degradacji połowy ligi.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Taaaa...... to według Ciebie lepiej siedzieć z założonymi rękoma, pierdzieć w stołek i zachwycać się jak to jest teraz super
. Ja już mam dość meczy kończonych wynikiem 110-60
Sorry bardzo, ale czemu takie mecze mają służyć
Również sam kształt obecnych rozgrywek ligowych jest do bani
Start w pażdzierniku, koniec na początku maja, a na dodatek w międzyczasie miesięczne przerwy w rozgrywkach
Według mnie, w lidze powinno grać 12 drużyn. Pierwszy etap każdy z każdym, mecz i rewanż. Drugi etap - czołowe 6 drużyn gra mecz i rewanż miedzy sobą, podobnie jak słabsza szóstka. Ze słabszej grupy dwie najlepsze drużyny wchodzą do play-off. Trzeci etap - play-off na obecnych zasadach a najsłabsze 4 drużyny walczą o utrzymanie (spadają 2 zespoły).
Taki system rozgrywek obowiązywał już przed laty (dopóki liga nie grała pod dyktando śledzi) i moim zdaniem się sprawdził. Było więcej meczy, ciekawych meczy i z hal koszykarskich nie wiało nudą
Pomysł Pana Langierowicza z rozegraniem po sezonie Pucharu (Polski, Ligi czy PZKosz - nazwa obojetna) w składach młodzieżowych (U23) też wydaje mi się dobry, a już na pewno takie rozgrywki byłyby ciekawsze niż obecny, pożal się Boże Puchar Polski

Według mnie, w lidze powinno grać 12 drużyn. Pierwszy etap każdy z każdym, mecz i rewanż. Drugi etap - czołowe 6 drużyn gra mecz i rewanż miedzy sobą, podobnie jak słabsza szóstka. Ze słabszej grupy dwie najlepsze drużyny wchodzą do play-off. Trzeci etap - play-off na obecnych zasadach a najsłabsze 4 drużyny walczą o utrzymanie (spadają 2 zespoły).
Taki system rozgrywek obowiązywał już przed laty (dopóki liga nie grała pod dyktando śledzi) i moim zdaniem się sprawdził. Było więcej meczy, ciekawych meczy i z hal koszykarskich nie wiało nudą
Pomysł Pana Langierowicza z rozegraniem po sezonie Pucharu (Polski, Ligi czy PZKosz - nazwa obojetna) w składach młodzieżowych (U23) też wydaje mi się dobry, a już na pewno takie rozgrywki byłyby ciekawsze niż obecny, pożal się Boże Puchar Polski
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
10.01.2006
Z NADZIEJAMI W NOWY ROK
Rok 2005 nie był udany dla koszykarek reprezentacji Polski i najlepszych klubów ekstraklasy. Na Mistrzostwach Europy, Polska zajęła dopiero siódme miejsce i nie zakwalifikowała się na przyszloroczne Mistrzostwa Świata. Stało się to wskutek ewidentnych błędów PZKosz i trenera kadry oraz nieobecności M.Dydek, która w tym czasie grała w finale amerykańskiej ligi zawodowej. Kibiców spotkało duże rozczarowanie, bo reprezentacje koszykarek stać na medal ME i grę w MŚ oraz w igrzyskach olimpijskich. Także nasze eksportowe zespoły nic nie zwojowały w rozgrywkach Euroligi, a przecież Lotos i Wisła miały silne drużyny z gwiazdami zagranicznymi, którym nie zawsze jednak chciało sie solidnie grać i trenować.
Pabianickie koszykarki też zawiodły w ubiegłym roku, zajmując dopiero czwarte miejsce w ekstraklasie, a w Pucharze Polski doznały prawdziwej klęski, przegrywając półfinał z Lotosem 52-75. Trzeba obiektywnie przyznać, że Włókniarz grał zupełnie bez szczęścia w sezonie 2004/5. Zawodniczki prześladowały kontuzje i choroby (Wlaźlak, Perlińska, Piestrzyńska), a decydujacy mecz z Wisłą o wejście do finału play off przegrały w dziwnych okolicznościach. Były zdecydowanie lepsze i właściwie podarowały krakowiankom srebrny medal. Ten medal miały w zasięgu ręki i gdyby go zdobyły, ocena sezonu i losy trenera byłyby zupełnie inne. Tak to jest, że sukces od klęski dzieli czasem bardzo niewiele.
Może taki bieg wydarzeń był potrzebny, bo działalność MTK wkroczyła w nowym sezonie na lepsze tory. Honoru koszykówki żeńskiej w 2005 roku dzielnie broniła młodzież. Młodzieżowa reprezentacja Polski po raz pierwszy grała w finale Mistrzostw Europy i zdobyła srebrny medal. Szkoda że bez udziału pabianiczanek. Wychowanka MTK, Anita Szemraj, wystąpiła natomiast w reprezentacji Polski kadetek, która zdobyła brązowy medal ME 2005. Aktualnie w reprezentacji Polski juniorek występują dwie zawodniczki MTK Polfy: Małgorzata Kudłak i Anita Szemraj, które zaliczyły już kilka spotkań w ekstraklasie.
W koszykówce kobiet od kilku lat powtarza sie ten sam niepokojący scenariusz: przed sezonem następują zbyt liczne zmiany kadrowe, głównie z udziałem zawodniczek zagranicznych. Trenerzy słusznie narzekają, że mają mało czasu na przygotowanie drużyn do rozgrywek ligowych. Kiedy poszczególne zespoły zaczynają grać coraz lepiej, następuje przerwa świąteczna, przeważnie zbyt długa. Przez 3-4 tygodnie na boiskach nic się nie dzieje. Trudno zrozumieć, dlaczego nie spotykają się reprezentantki Polski seniorek na obozach i nie ma spotkań międzypaństwowych. Zaginęła gdzieś tradycja rozgrywania turniejów klubowych. Brakuje pieniędzy w klubowych kasach i zagranicznych zawodniczek, które korzystając z przerwy świątecznej, wyjeżdżają w rodzinne strony. Mają prawo, często zagwarantowane w kontraktach, ale przecież kibice też mają prawo oglądać ciekawe widowiska w przerwie rozgrywek ligowych, a nie puste i milczące hale sportowe. Ciekawe, jaką formą pokażą nasze ligowe zespoły po tak długim świętowaniu. 7 stycznia nastąpiło wznowienie rozgrywek.
Oby koszykarki w 2006 roku dostarczyły więcej radości swoim fanom i żeby ich występy częściej można było oglądać w telewizji ogólnopolskiej.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Z NADZIEJAMI W NOWY ROK
Rok 2005 nie był udany dla koszykarek reprezentacji Polski i najlepszych klubów ekstraklasy. Na Mistrzostwach Europy, Polska zajęła dopiero siódme miejsce i nie zakwalifikowała się na przyszloroczne Mistrzostwa Świata. Stało się to wskutek ewidentnych błędów PZKosz i trenera kadry oraz nieobecności M.Dydek, która w tym czasie grała w finale amerykańskiej ligi zawodowej. Kibiców spotkało duże rozczarowanie, bo reprezentacje koszykarek stać na medal ME i grę w MŚ oraz w igrzyskach olimpijskich. Także nasze eksportowe zespoły nic nie zwojowały w rozgrywkach Euroligi, a przecież Lotos i Wisła miały silne drużyny z gwiazdami zagranicznymi, którym nie zawsze jednak chciało sie solidnie grać i trenować.
Pabianickie koszykarki też zawiodły w ubiegłym roku, zajmując dopiero czwarte miejsce w ekstraklasie, a w Pucharze Polski doznały prawdziwej klęski, przegrywając półfinał z Lotosem 52-75. Trzeba obiektywnie przyznać, że Włókniarz grał zupełnie bez szczęścia w sezonie 2004/5. Zawodniczki prześladowały kontuzje i choroby (Wlaźlak, Perlińska, Piestrzyńska), a decydujacy mecz z Wisłą o wejście do finału play off przegrały w dziwnych okolicznościach. Były zdecydowanie lepsze i właściwie podarowały krakowiankom srebrny medal. Ten medal miały w zasięgu ręki i gdyby go zdobyły, ocena sezonu i losy trenera byłyby zupełnie inne. Tak to jest, że sukces od klęski dzieli czasem bardzo niewiele.
Może taki bieg wydarzeń był potrzebny, bo działalność MTK wkroczyła w nowym sezonie na lepsze tory. Honoru koszykówki żeńskiej w 2005 roku dzielnie broniła młodzież. Młodzieżowa reprezentacja Polski po raz pierwszy grała w finale Mistrzostw Europy i zdobyła srebrny medal. Szkoda że bez udziału pabianiczanek. Wychowanka MTK, Anita Szemraj, wystąpiła natomiast w reprezentacji Polski kadetek, która zdobyła brązowy medal ME 2005. Aktualnie w reprezentacji Polski juniorek występują dwie zawodniczki MTK Polfy: Małgorzata Kudłak i Anita Szemraj, które zaliczyły już kilka spotkań w ekstraklasie.
W koszykówce kobiet od kilku lat powtarza sie ten sam niepokojący scenariusz: przed sezonem następują zbyt liczne zmiany kadrowe, głównie z udziałem zawodniczek zagranicznych. Trenerzy słusznie narzekają, że mają mało czasu na przygotowanie drużyn do rozgrywek ligowych. Kiedy poszczególne zespoły zaczynają grać coraz lepiej, następuje przerwa świąteczna, przeważnie zbyt długa. Przez 3-4 tygodnie na boiskach nic się nie dzieje. Trudno zrozumieć, dlaczego nie spotykają się reprezentantki Polski seniorek na obozach i nie ma spotkań międzypaństwowych. Zaginęła gdzieś tradycja rozgrywania turniejów klubowych. Brakuje pieniędzy w klubowych kasach i zagranicznych zawodniczek, które korzystając z przerwy świątecznej, wyjeżdżają w rodzinne strony. Mają prawo, często zagwarantowane w kontraktach, ale przecież kibice też mają prawo oglądać ciekawe widowiska w przerwie rozgrywek ligowych, a nie puste i milczące hale sportowe. Ciekawe, jaką formą pokażą nasze ligowe zespoły po tak długim świętowaniu. 7 stycznia nastąpiło wznowienie rozgrywek.
Oby koszykarki w 2006 roku dostarczyły więcej radości swoim fanom i żeby ich występy częściej można było oglądać w telewizji ogólnopolskiej.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
07.02.2006
CZEKANIE NA GWIAZDY, EMOCJE I KIBICÓW
Sport wyczynowy bez licznej widowni traci sens. Przecież zawodowi sportowcy mają dostarczać emocjonujących i estetycznych przeżyć mieszkańcom swoich miast, a ci najwięksi - kibicom całego kraju i nawet świata. Walka sportowa musi być wyrównana, a umiejętności zawodników powinny imponować kibicom. W 13 kolejce spotkań ekstraklasy koszykarek nie bylo emocji ani niespodzianek. Nic dziwnego, bo najsilniejsze zespoły grały z klubami z Brzegu, Chełma, Łodzi, Jeleniej Góry i Poznania, które nie mają wybitnych zawodniczek polskich i zagranicznych a ich jedynym marzeniem jest utrzymanie się w ekstraklasie. Najwyższe zwycięstwo odniosły niepokonane dotąd koszykarki Wisly, pokonując Cukierki z Brzegu różnicą 42 punktów. Najniższej porażki doznał ŁKS w Polkowicach - 52-69. Jako ciekawostkę warto podać, że w tym meczu wystąpiło aż 8 koszykarek, które mają za sobą wystepy w barwach Włókniarza (Trześniewska - 16pkt, Nowacka - 12pkt, Koryzna - 12pkt, Jaroszewicz - 7pkt, Kenig - 17pkt, Włodarska - 2pkt, Głaszcz - 2pkt, i Owczarek - 0pkt) a na ławce trenerskiej siedzieli pracujący niedawno w Pabianicach i Łodzi - M.Trześniewski i A.Nowakowski.
Pięć spotkań tej kolejki obejrzało zaledwie 2100 widzów. Najmniej kibiców zasiadło na trybunach w Gdyni i Pabianicach (po 250!!!), co musi dziwić i martwić. Na pewno rywalki były mało atrakcyjne, ale wierni kibice powinni zawsze zapełniać niewielkie sale, tym bardziej że Polfa i Lotos grają z powodzeniem o wysoką stawkę. Koszykówka jest grą zespołową i która drużyna ma więcej klasowych zawodniczek ta wygrywa, co najbardziej zachęca kibiców do przychodzenia na mecze i wspierania dopingiem swoje ulubione koszykarki. Tak naprawdę największym magnesem dla widzów są popisy prawdziwych gwiazd. Kiedy w AZS Poznań grała Elżbieta Grześczyk i zdobywała po 30-40 punktów, sala przy ulicy Młyńskiej nie mogła pomieścić wszystkich kibiców tej drużyny. Teraz na meczach AZS w Poznaniu jest najniższa frekwencja w lidze i przychodzi zaledwie około 100 fanów koszykówki kobiet. Polska ekstraklasa koszykarek jest mało wyrównana i tylko 3-4 mecze w sezonie gromadzą komplety widzów. Do niedawna, brak transmisji w telewizji ogólnopolskiej z atrakcyjnych spotkań czołowych drużyn nie sprzyjał popularyzacji koszykówki żeńskiej. Brakuje sukcesów polskich drużyn w Eurolidze i coraz mniej jest wybitnych koszykarek w naszej ekstraklasie. Bardzo rzadko można oglądać też naszą reprezentację koszykarek, a spotkań międzynarodowych wcale nie gramy. Trener kadry polskich koszykarek podjął pracę w Spartaku Moskwa i nie widać, żeby był specjalnie zainteresowany prowadzeniem naszej reprezentacji. Trudno bedzie odbudować prestiż polskiej koszykówki kobiet, jaki miała w Europie i kraju, kiedy prezesem PZKosz był Kajetan Hądzelek, a wcześniej red. Marian Kozłowski. Gwiazdy są potrzebne, nie tylko na boiskach koszykówki, ale także we władzach federacji, związków, klubów i sekcjach basketu. Kibice zapełnią trybuny w halach sportowych, kiedy odbywać się będą wielkie widowiska. Wydarzeniem stycznia był niebywały popis strzelecki Kobe Bryanta, który zdobył w jednym meczu 81 punktów. Wiecej punktów w NBA zdobył w 1962 roku tylko Wilt Chamberlain - 100!!! Bryant zdobywał prawie dwa punkty na minutę(!), a jego drużyna Lakers wygrała z Toronto Raptors 122-104 - w obecności 19tys. widzów. W Polsce rekord strzelecki należy do Mieczysława Młynarskiego, który w 1982 roku w meczu Górnik Wałbrzych - Pogoń Szczecin zdobył aż 90 pkt. Pobił on rekord najlepszego strzelca w historii ligi ( w 1977 średnio na mecz 38 pkt.) - Edwarda Jurkiewicza, który w 1970 r. zdobył w jednym meczu 84pkt. Na ich popisy przychodziły tłumy ludzi, które zapełniały sale koszykówki do ostatniego miejsca. Kiedy te rekordy zostaną pobite???
Czekamy na wielkie indywidualności w polskim baskecie.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
CZEKANIE NA GWIAZDY, EMOCJE I KIBICÓW
Sport wyczynowy bez licznej widowni traci sens. Przecież zawodowi sportowcy mają dostarczać emocjonujących i estetycznych przeżyć mieszkańcom swoich miast, a ci najwięksi - kibicom całego kraju i nawet świata. Walka sportowa musi być wyrównana, a umiejętności zawodników powinny imponować kibicom. W 13 kolejce spotkań ekstraklasy koszykarek nie bylo emocji ani niespodzianek. Nic dziwnego, bo najsilniejsze zespoły grały z klubami z Brzegu, Chełma, Łodzi, Jeleniej Góry i Poznania, które nie mają wybitnych zawodniczek polskich i zagranicznych a ich jedynym marzeniem jest utrzymanie się w ekstraklasie. Najwyższe zwycięstwo odniosły niepokonane dotąd koszykarki Wisly, pokonując Cukierki z Brzegu różnicą 42 punktów. Najniższej porażki doznał ŁKS w Polkowicach - 52-69. Jako ciekawostkę warto podać, że w tym meczu wystąpiło aż 8 koszykarek, które mają za sobą wystepy w barwach Włókniarza (Trześniewska - 16pkt, Nowacka - 12pkt, Koryzna - 12pkt, Jaroszewicz - 7pkt, Kenig - 17pkt, Włodarska - 2pkt, Głaszcz - 2pkt, i Owczarek - 0pkt) a na ławce trenerskiej siedzieli pracujący niedawno w Pabianicach i Łodzi - M.Trześniewski i A.Nowakowski.
Pięć spotkań tej kolejki obejrzało zaledwie 2100 widzów. Najmniej kibiców zasiadło na trybunach w Gdyni i Pabianicach (po 250!!!), co musi dziwić i martwić. Na pewno rywalki były mało atrakcyjne, ale wierni kibice powinni zawsze zapełniać niewielkie sale, tym bardziej że Polfa i Lotos grają z powodzeniem o wysoką stawkę. Koszykówka jest grą zespołową i która drużyna ma więcej klasowych zawodniczek ta wygrywa, co najbardziej zachęca kibiców do przychodzenia na mecze i wspierania dopingiem swoje ulubione koszykarki. Tak naprawdę największym magnesem dla widzów są popisy prawdziwych gwiazd. Kiedy w AZS Poznań grała Elżbieta Grześczyk i zdobywała po 30-40 punktów, sala przy ulicy Młyńskiej nie mogła pomieścić wszystkich kibiców tej drużyny. Teraz na meczach AZS w Poznaniu jest najniższa frekwencja w lidze i przychodzi zaledwie około 100 fanów koszykówki kobiet. Polska ekstraklasa koszykarek jest mało wyrównana i tylko 3-4 mecze w sezonie gromadzą komplety widzów. Do niedawna, brak transmisji w telewizji ogólnopolskiej z atrakcyjnych spotkań czołowych drużyn nie sprzyjał popularyzacji koszykówki żeńskiej. Brakuje sukcesów polskich drużyn w Eurolidze i coraz mniej jest wybitnych koszykarek w naszej ekstraklasie. Bardzo rzadko można oglądać też naszą reprezentację koszykarek, a spotkań międzynarodowych wcale nie gramy. Trener kadry polskich koszykarek podjął pracę w Spartaku Moskwa i nie widać, żeby był specjalnie zainteresowany prowadzeniem naszej reprezentacji. Trudno bedzie odbudować prestiż polskiej koszykówki kobiet, jaki miała w Europie i kraju, kiedy prezesem PZKosz był Kajetan Hądzelek, a wcześniej red. Marian Kozłowski. Gwiazdy są potrzebne, nie tylko na boiskach koszykówki, ale także we władzach federacji, związków, klubów i sekcjach basketu. Kibice zapełnią trybuny w halach sportowych, kiedy odbywać się będą wielkie widowiska. Wydarzeniem stycznia był niebywały popis strzelecki Kobe Bryanta, który zdobył w jednym meczu 81 punktów. Wiecej punktów w NBA zdobył w 1962 roku tylko Wilt Chamberlain - 100!!! Bryant zdobywał prawie dwa punkty na minutę(!), a jego drużyna Lakers wygrała z Toronto Raptors 122-104 - w obecności 19tys. widzów. W Polsce rekord strzelecki należy do Mieczysława Młynarskiego, który w 1982 roku w meczu Górnik Wałbrzych - Pogoń Szczecin zdobył aż 90 pkt. Pobił on rekord najlepszego strzelca w historii ligi ( w 1977 średnio na mecz 38 pkt.) - Edwarda Jurkiewicza, który w 1970 r. zdobył w jednym meczu 84pkt. Na ich popisy przychodziły tłumy ludzi, które zapełniały sale koszykówki do ostatniego miejsca. Kiedy te rekordy zostaną pobite???
Czekamy na wielkie indywidualności w polskim baskecie.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
07.03.2006
NIC NIE TRWA WIECZNIE
Wszystko musi się kiedyś skończyć. No może poza telewizyjnym serialem "Moda na Sukces". W tym sezonie rozwiało się kilka mitów.
Najpierw CCC Polkowice przerwał serię 80 zwycięstw Lotosu na własnym parkiecie, wygrywając w Gdyni na inaugurację ligi koszykarek 85-81. Wtedy nieśmiało odezwały się głosy, że chyba skończy się monopol koszykarek z Wybrzeża na mistrzowskie tytuły. Drużyna z Gdynii 8 razy pod rząd zdobywała złote medale, co jest rekordem rozgrywek o Mistrzostwo Polski w koszykówce pań. Przedtem tylko cztery kolejne tytuły udało się wywalczyć koszykarkom Wisły Kraków (1963-66), Włókniarza Pabianice (1989-92) i AZs Warszawa (1953-56). Szansę na zdetronizowanie 9-krotnych mistrzyń Polski z Gdyni mają przede wszystkim zespoły Wisły Kraków oraz CCC Polkowice i MTK Pabianice. Przebieg rozgrywek potwierdzał te prognozy.
Przez 14 kolejek ekstraklasy niepokonanymi liderkami były koszykarki Wisły Kraków. Gdynia natomiast, oprócz porażki z Polkowicami, doznał prawdziwego upokorzenia, przegrywając w Pabianicach różnicą aż 22 punktów (82-60) oraz na koniec 1 rundy z Wisłą w Krakowie, ale po równej walce 82-86. Zwycięską serię 14 kolejnych zwycięstw krakowianek przerwał Włókniarz w Pabianicach 4 lutego br., wygrywając pewnie 78-72. Pabianiczanki zachowały miano drużyny niepokonanej na własnym boisku i udowodniły, że pasmo zwycięstw czy porażek zależy nie tylko od formy zespołu, ale także od kalendarza rozgrywek i od zmian kadrowych. Przecież, gdyby Polfa miała taki układ spotkań jak Wisła, to też od początku rozgrywek prowadziłaby w tabeli ligowej. Oczywiście przy założeniu, że czołowe 4 drużyny utrzymają swój potencjał kadrowy i organizacyjno - finansowy.
Styczniowe "okienko transferowe" nie wszystkie kluby mogły należycie wykorzystać i nie wszystkim dopisywało szczęście. Na Wybrzeżu moda na sukces nie przeminęła. Czwarta lokata drużyny po pierwszej rundzie rozgrywek wyraźnie podrażniła ambicje szefów tej drużyny i postanowili podjąć walkę o 10 tytuł MP - dla uczczenia zbliżającej się 80 rocznicy powstania Gdyni. Dlatego znalazły się dodatkowe fundusze na transfery zagranicznych zawodniczek. Wymieniono połowę koszykarek pierwszej drużyny. Serenać, Kovacewić, Ryukhina, a zwłaszcza Johnson i Newton okazały się dużym wzmocnieniem.
mniej szczęścia miała Wisła, bo jej najwyższa i skuteczna zawodniczka Kara Braxton zrezygnowała z gry w polskiej lidze, a nowe nabytki: Johnson i Gunewa nie są w stanie jej zastąpić. A jednak w ostatniej kolejce przed play off Wisłą potrafiła wygrać w Gdyni z Lotosem różnicą aż 17 pkt. - dzięki świetnej obronie i koncertowej grze Skerović i De Forge. W Lotosie wyjątkowo słabo spisały się reprezentantki Polski: Bibrzycka i Kobryn, które razem zdobyły zaledwie 10 punktów. W ogóle w tym meczu Polki były tylko tłem dla popisów zagranicznych koszykarek. W krakowskiej drużynie jedyne 2 pkt z polskich zawodniczek zdobyła rezerwowa M.Skorek.
W Gdyni dalej panuje przekonanie, że w finale Pucharu Polski i w finale play off Lotos spotka się z Wisłą i jest w stanie zwyciężyć lidera. Uważają, że Wisła nie zagra już tak dobrze, a Gdynia tak słabo, jak w ostatnim meczu tych drużyn. Zupełnie zapominają, że liczą się jeszcze koszykarki z Pabianic i Polkowic! Czyżby arogancja klubów z dużych miast? Wprawdzie zespół CCC nikim się nie wzmocnił w trakcie rozgrywek, ale Trześniewską, Koryznę, Marczewską, Nowacką, Jaroszewicz, Jasnowską, Żytomirską czy Pazur, stać na zwycięstwa z najlepszymi. W ostatnim meczu w Krakowie przegrały 66-76, ale długo prowadziły.
PZU Polfa na finiszu rundy zasadniczej musiała grać bez Pantelejevej, która leczy kontuzjowane kolano. Przedłuża się powrót do zespołu, po ciężkiej kontuzji Alicji Perlińskiej. Cennym nabytkiem jest natomiast bardzo sprawna zawodniczka z Brazylii - M. Jacintho, tym bardziej, że w MTK nie ma obecnie zbyt wielu dynamicznych i szybkich koszykarek. W 98 spotkaniu Derbowym (76-53) z ŁKS, Brazylijka zdobyła najwięcej punktów (20) dla naszego zespołu. Jest to pierwsza czarnoskóra zawodniczka w Pabianicach.
W play off Włókniarz najpierw grać będzie z AZS Poznań, a prawdopodobnie w półfinale z Gdynią. Miejmy nadzieję, że w pełnym składzie i że dalej pabianicka hala do końca sezonu pozostanie twierdzą nie do zdobycia, a to gwarantuje finał z Wisłą, która dotąd przegrała tylko raz w Pabianicach. Jest ciekawie, są gwiazdy, jest szansa na duży sukces w tym sezonie.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
NIC NIE TRWA WIECZNIE
Wszystko musi się kiedyś skończyć. No może poza telewizyjnym serialem "Moda na Sukces". W tym sezonie rozwiało się kilka mitów.
Najpierw CCC Polkowice przerwał serię 80 zwycięstw Lotosu na własnym parkiecie, wygrywając w Gdyni na inaugurację ligi koszykarek 85-81. Wtedy nieśmiało odezwały się głosy, że chyba skończy się monopol koszykarek z Wybrzeża na mistrzowskie tytuły. Drużyna z Gdynii 8 razy pod rząd zdobywała złote medale, co jest rekordem rozgrywek o Mistrzostwo Polski w koszykówce pań. Przedtem tylko cztery kolejne tytuły udało się wywalczyć koszykarkom Wisły Kraków (1963-66), Włókniarza Pabianice (1989-92) i AZs Warszawa (1953-56). Szansę na zdetronizowanie 9-krotnych mistrzyń Polski z Gdyni mają przede wszystkim zespoły Wisły Kraków oraz CCC Polkowice i MTK Pabianice. Przebieg rozgrywek potwierdzał te prognozy.
Przez 14 kolejek ekstraklasy niepokonanymi liderkami były koszykarki Wisły Kraków. Gdynia natomiast, oprócz porażki z Polkowicami, doznał prawdziwego upokorzenia, przegrywając w Pabianicach różnicą aż 22 punktów (82-60) oraz na koniec 1 rundy z Wisłą w Krakowie, ale po równej walce 82-86. Zwycięską serię 14 kolejnych zwycięstw krakowianek przerwał Włókniarz w Pabianicach 4 lutego br., wygrywając pewnie 78-72. Pabianiczanki zachowały miano drużyny niepokonanej na własnym boisku i udowodniły, że pasmo zwycięstw czy porażek zależy nie tylko od formy zespołu, ale także od kalendarza rozgrywek i od zmian kadrowych. Przecież, gdyby Polfa miała taki układ spotkań jak Wisła, to też od początku rozgrywek prowadziłaby w tabeli ligowej. Oczywiście przy założeniu, że czołowe 4 drużyny utrzymają swój potencjał kadrowy i organizacyjno - finansowy.
Styczniowe "okienko transferowe" nie wszystkie kluby mogły należycie wykorzystać i nie wszystkim dopisywało szczęście. Na Wybrzeżu moda na sukces nie przeminęła. Czwarta lokata drużyny po pierwszej rundzie rozgrywek wyraźnie podrażniła ambicje szefów tej drużyny i postanowili podjąć walkę o 10 tytuł MP - dla uczczenia zbliżającej się 80 rocznicy powstania Gdyni. Dlatego znalazły się dodatkowe fundusze na transfery zagranicznych zawodniczek. Wymieniono połowę koszykarek pierwszej drużyny. Serenać, Kovacewić, Ryukhina, a zwłaszcza Johnson i Newton okazały się dużym wzmocnieniem.
mniej szczęścia miała Wisła, bo jej najwyższa i skuteczna zawodniczka Kara Braxton zrezygnowała z gry w polskiej lidze, a nowe nabytki: Johnson i Gunewa nie są w stanie jej zastąpić. A jednak w ostatniej kolejce przed play off Wisłą potrafiła wygrać w Gdyni z Lotosem różnicą aż 17 pkt. - dzięki świetnej obronie i koncertowej grze Skerović i De Forge. W Lotosie wyjątkowo słabo spisały się reprezentantki Polski: Bibrzycka i Kobryn, które razem zdobyły zaledwie 10 punktów. W ogóle w tym meczu Polki były tylko tłem dla popisów zagranicznych koszykarek. W krakowskiej drużynie jedyne 2 pkt z polskich zawodniczek zdobyła rezerwowa M.Skorek.
W Gdyni dalej panuje przekonanie, że w finale Pucharu Polski i w finale play off Lotos spotka się z Wisłą i jest w stanie zwyciężyć lidera. Uważają, że Wisła nie zagra już tak dobrze, a Gdynia tak słabo, jak w ostatnim meczu tych drużyn. Zupełnie zapominają, że liczą się jeszcze koszykarki z Pabianic i Polkowic! Czyżby arogancja klubów z dużych miast? Wprawdzie zespół CCC nikim się nie wzmocnił w trakcie rozgrywek, ale Trześniewską, Koryznę, Marczewską, Nowacką, Jaroszewicz, Jasnowską, Żytomirską czy Pazur, stać na zwycięstwa z najlepszymi. W ostatnim meczu w Krakowie przegrały 66-76, ale długo prowadziły.
PZU Polfa na finiszu rundy zasadniczej musiała grać bez Pantelejevej, która leczy kontuzjowane kolano. Przedłuża się powrót do zespołu, po ciężkiej kontuzji Alicji Perlińskiej. Cennym nabytkiem jest natomiast bardzo sprawna zawodniczka z Brazylii - M. Jacintho, tym bardziej, że w MTK nie ma obecnie zbyt wielu dynamicznych i szybkich koszykarek. W 98 spotkaniu Derbowym (76-53) z ŁKS, Brazylijka zdobyła najwięcej punktów (20) dla naszego zespołu. Jest to pierwsza czarnoskóra zawodniczka w Pabianicach.
W play off Włókniarz najpierw grać będzie z AZS Poznań, a prawdopodobnie w półfinale z Gdynią. Miejmy nadzieję, że w pełnym składzie i że dalej pabianicka hala do końca sezonu pozostanie twierdzą nie do zdobycia, a to gwarantuje finał z Wisłą, która dotąd przegrała tylko raz w Pabianicach. Jest ciekawie, są gwiazdy, jest szansa na duży sukces w tym sezonie.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
-
Detektyw na R !!!!
-
zawodniczka
- Żak
- Posty: 323
- Rejestracja: 26 lutego 2006, 15:27
- Lokalizacja: Z Nowej Wsi:P
24.10.2006 r
Pod koszem - Kłopoty finansowe
XV zawody o Memoriał Małgorzaty Kozery Gliszczyńskiej nie należały do udanych. Dobrze, że się w ogóle odbyły. Z zaproszonych drużyn zgłosił się tylko ŁKS.
Nie od dzisiaj wiadomo, że kluby polskiej ekstraklasy, z małymi wyjątkami (Wisła, Lotos, CCC), borykają się z dużymi kłopotami finansowymi i nie zawsze stać je na udział w towarzyskich turniejach, nawet w ramach przygotowań do rozgrywek ligowych. Zamiast 15-16 spotkań kontrolnych nasze zespoły rozegrały przed sezonem 5-6 meczów. Z tego, co wiem, w licznej obsadzie zdołano przeprowadzić jednak turnieje w Gorzowie, Wrocławiu, Brzegu, Gdyni, a znane europejskie zespoły grały w Krakowie. A jednak można zapewnić sobie atrakcyjnych rywali. Trzeba o to zabiegać dużo wcześniej i uczestniczyć w turniejach czołowych drużyn. Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że okręg łódzki traci wysoką pozycję w kraju. Przed dwoma laty zrezygnowano z organizacji turnieju w Łodzi i Pabianicach "Zawsze z Mistrzem" im. Braci Wójcików", który miał piękną 20-letnią tradycję i rekordową, często międzynarodową obsadę. Powód ten sam, co w tym roku: kłopoty finansowe i brak zgłoszeń.
Żeby ten sam los nie spotkał zawodów rozgrywanych w Pabianicach dla uczczenia pamięci tragicznie zmarłej w 1992r Gosi Kozery Gliszczyńskiej - jednej z najlepszych koszykarek polskich i pierwszej z reprezentantek kraju z naszego miasta w tej dyscyplinie sportu. O jej zasługach mówił przed jedynym meczem memoriałowym Polfa - ŁKS dyrektor MTK Polfa. Zresztą w tym meczu wystąpiło kilka koszykarek (Włodarska, Owczarek, Krupska), które trenowały i grały z nieodżałowaną wybitną pabianiczanką.
Ze wzruszeniem kwiaty na grobie Gosi złożyła jej serdeczna koleżanka z reprezentacji Polski, Mariola Pawlak Kudłak Marzec, której córka gra obecnie w Polfie, a mąż jest drugim trenerem naszych koszykarek. Wiązanki kwiatów były też od poseł Anity Błochowiak, prezesa Łódzkiego Związku Koszykówki, Włodzimierza Marczyńskiego, delegatów startujących klubów, pabianickich kibiców i Marzeny Głaszcz. Z przykrością muszę stwierdzić, że zabrakło przedstawicieli PZKosz oraz działaczy i koleżanek Gosi ze "złotej" drużyny Włókniarza Pabianice. Dopisali natomiast kibice na jednym meczu memoriałowym Polfa - ŁKS, który dostarczył dużo emocji. Wygrały, dość szczęśliwie, pabianiczanki 62:60, mimo że pięć minut przed końcem ŁKS prowadził różnicą pięciu punktów. Było to jedenaste zwycięstwo pabianiczanek w memoriale im. M. Gliszczyńskiej. Po jednym razie triumfowały koszykarki z Kiszyniowa (Mołdawia), ŁKS, Lotosu i Polkowic.
Zespoły ŁKS i Polfy wystąpiły w mocno zmienionych składach. W ŁKS ponownie zobaczyliśmy Sylwię Wlaźlak, M. Skorek i pabianiczankę Dorotę Piątkowską, a w Polfie nie ma już zagranicznych gwiazd, ale jest dużo młodych obiecujących koszykarek. Sytuacja w drużynie taka jak 15-16 lat temu. Wówczas z pierwszej drużyny odeszło nagle sześć podstawowych starszych koszykarek i obok Storożyńskiej, Sidoruk, Grabowskiej, grały same juniorki: Głaszcz, Predehl, Trześniewska, Szczygieł, siostry Włodarskie. Włókniarz spisywał się w ekstraklasie znakomicie i zdobył mistrzostwo Polski, chociaż zdecydowanymi faworytkami były koszykarki Wisły Kraków. Teraz też Wisła będzie walczyć o złoty medal, ale nikt nie może oczekiwać, że historia może się powtórzyć. Liczymy na postępy młodzieży i miejsce w czołówce polskiej ekstraklasy.
Z oceną możliwości poszczególnych zespołów trzeba zaczekać kilka kolejek. Kluby rozegrały niewielką liczbę zawodów kontrolnych, a składy wciąż są uzupełniane. Na pewno znów na finał liczą kibice z Krakowa i Gdyni, a koszykarki Leszna, Jeleniej Góry, SMS Łomianki będą walczyć o utrzymanie się w ekstraklasie. Szczytem marzeń koszykarek ŁKS i Polfy jest zdobycie brązowego medalu, ale takie same plany mają zespoły AZS Gorzów, Poznań, CCC Polkowice a może Odry Brzeg i beniaminka z Torunia. Powinno być ciekawie w ekstraklasie, chociaż trudno spodziewać się wysokiego poziomu, bo wiele wybitnych koszykarek odeszło z polskich klubów, szukając wyższych zarobków i silniejszych klubów grających w Eurolidze oraz w Pucharze Europy.
Henryk Langierowicz
Źródło: Nowe Życie Pabianic
Pod koszem - Kłopoty finansowe
XV zawody o Memoriał Małgorzaty Kozery Gliszczyńskiej nie należały do udanych. Dobrze, że się w ogóle odbyły. Z zaproszonych drużyn zgłosił się tylko ŁKS.
Nie od dzisiaj wiadomo, że kluby polskiej ekstraklasy, z małymi wyjątkami (Wisła, Lotos, CCC), borykają się z dużymi kłopotami finansowymi i nie zawsze stać je na udział w towarzyskich turniejach, nawet w ramach przygotowań do rozgrywek ligowych. Zamiast 15-16 spotkań kontrolnych nasze zespoły rozegrały przed sezonem 5-6 meczów. Z tego, co wiem, w licznej obsadzie zdołano przeprowadzić jednak turnieje w Gorzowie, Wrocławiu, Brzegu, Gdyni, a znane europejskie zespoły grały w Krakowie. A jednak można zapewnić sobie atrakcyjnych rywali. Trzeba o to zabiegać dużo wcześniej i uczestniczyć w turniejach czołowych drużyn. Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że okręg łódzki traci wysoką pozycję w kraju. Przed dwoma laty zrezygnowano z organizacji turnieju w Łodzi i Pabianicach "Zawsze z Mistrzem" im. Braci Wójcików", który miał piękną 20-letnią tradycję i rekordową, często międzynarodową obsadę. Powód ten sam, co w tym roku: kłopoty finansowe i brak zgłoszeń.
Żeby ten sam los nie spotkał zawodów rozgrywanych w Pabianicach dla uczczenia pamięci tragicznie zmarłej w 1992r Gosi Kozery Gliszczyńskiej - jednej z najlepszych koszykarek polskich i pierwszej z reprezentantek kraju z naszego miasta w tej dyscyplinie sportu. O jej zasługach mówił przed jedynym meczem memoriałowym Polfa - ŁKS dyrektor MTK Polfa. Zresztą w tym meczu wystąpiło kilka koszykarek (Włodarska, Owczarek, Krupska), które trenowały i grały z nieodżałowaną wybitną pabianiczanką.
Ze wzruszeniem kwiaty na grobie Gosi złożyła jej serdeczna koleżanka z reprezentacji Polski, Mariola Pawlak Kudłak Marzec, której córka gra obecnie w Polfie, a mąż jest drugim trenerem naszych koszykarek. Wiązanki kwiatów były też od poseł Anity Błochowiak, prezesa Łódzkiego Związku Koszykówki, Włodzimierza Marczyńskiego, delegatów startujących klubów, pabianickich kibiców i Marzeny Głaszcz. Z przykrością muszę stwierdzić, że zabrakło przedstawicieli PZKosz oraz działaczy i koleżanek Gosi ze "złotej" drużyny Włókniarza Pabianice. Dopisali natomiast kibice na jednym meczu memoriałowym Polfa - ŁKS, który dostarczył dużo emocji. Wygrały, dość szczęśliwie, pabianiczanki 62:60, mimo że pięć minut przed końcem ŁKS prowadził różnicą pięciu punktów. Było to jedenaste zwycięstwo pabianiczanek w memoriale im. M. Gliszczyńskiej. Po jednym razie triumfowały koszykarki z Kiszyniowa (Mołdawia), ŁKS, Lotosu i Polkowic.
Zespoły ŁKS i Polfy wystąpiły w mocno zmienionych składach. W ŁKS ponownie zobaczyliśmy Sylwię Wlaźlak, M. Skorek i pabianiczankę Dorotę Piątkowską, a w Polfie nie ma już zagranicznych gwiazd, ale jest dużo młodych obiecujących koszykarek. Sytuacja w drużynie taka jak 15-16 lat temu. Wówczas z pierwszej drużyny odeszło nagle sześć podstawowych starszych koszykarek i obok Storożyńskiej, Sidoruk, Grabowskiej, grały same juniorki: Głaszcz, Predehl, Trześniewska, Szczygieł, siostry Włodarskie. Włókniarz spisywał się w ekstraklasie znakomicie i zdobył mistrzostwo Polski, chociaż zdecydowanymi faworytkami były koszykarki Wisły Kraków. Teraz też Wisła będzie walczyć o złoty medal, ale nikt nie może oczekiwać, że historia może się powtórzyć. Liczymy na postępy młodzieży i miejsce w czołówce polskiej ekstraklasy.
Z oceną możliwości poszczególnych zespołów trzeba zaczekać kilka kolejek. Kluby rozegrały niewielką liczbę zawodów kontrolnych, a składy wciąż są uzupełniane. Na pewno znów na finał liczą kibice z Krakowa i Gdyni, a koszykarki Leszna, Jeleniej Góry, SMS Łomianki będą walczyć o utrzymanie się w ekstraklasie. Szczytem marzeń koszykarek ŁKS i Polfy jest zdobycie brązowego medalu, ale takie same plany mają zespoły AZS Gorzów, Poznań, CCC Polkowice a może Odry Brzeg i beniaminka z Torunia. Powinno być ciekawie w ekstraklasie, chociaż trudno spodziewać się wysokiego poziomu, bo wiele wybitnych koszykarek odeszło z polskich klubów, szukając wyższych zarobków i silniejszych klubów grających w Eurolidze oraz w Pucharze Europy.
Henryk Langierowicz
Źródło: Nowe Życie Pabianic
- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Wojteg pisze:24.10.2006
Ze wzruszeniem kwiaty na grobie Gosi złożyła jej serdeczna koleżanka z reprezentacji Polski, Mariola Pawlak Kudłak Marzec, której córka gra obecnie w Polfie, a mąż jest drugim trenerem naszych koszykarek. Wiązanki kwiatów były też od poseł Anity Błochowiak, prezesa Łódzkiego Związku Koszykówki, Włodzimierza Marczyńskiego, delegatów startujących klubów, pabianickich kibiców i Marzeny Głaszcz. Z przykrością muszę stwierdzić, że zabrakło przedstawicieli PZKosz oraz działaczy i koleżanek Gosi ze "złotej" drużyny Włókniarza Pabianice.
Henryk Langierowicz
Źródło: Nowe Życie Pabianic
Smutne to
Zwłaszcza brak koleżanek z drużyny
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości



