AZS PWSZ - AZS Poznań 64:69
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Pod kontrolą
Poniedziałek, 6 grudnia 2004r.
Cenne, wyjazdowe zwycięstwo zanotowały na swoim koncie poznańskie akademiczki, które wygrały z gorzowskimi imienniczkami 69:64. Zespół trenera Romana Habera kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie praktycznie przez 40 minut pojedynku. Poznanianki już w pierwszej kwarcie wypracowały sobie 12-punktową przewagę. Druga odsłona była bardziej wyrównana, ale ekipa gości utrzymywała bezpieczną różnicę punktową. Kiedy po trzeciej kwarcie akademiczki z Poznania wygrywały 57:42, stało się jasne, że zdobędą komplet punktów. Co prawda zespół gospodarzy w ostatniej odsłonie odrobił nieco stracony dystans, ale nie był w stanie pokonać dobrze dysponowanych tego dnia podopiecznych trenera Habera. W Gorzowie bardzo dobrze wypadła Aleksandra Karpińska, która zdobyła 19 punktów. Na dobrym poziomie zaprezentowały się również pozostałe zawodniczki - Ciecierska, Krupska-Tyszkiewicz i Mrozińska. Najbardziej cieszy wysoka skuteczność, jaką poznanianki miały w Gorzowie, bo blisko 60-procentową. Za tydzień do stolicy Wielkopolski przyjedzie krakowska Wisła.
Poznańskie akademiczki pewnie wygrały w Gorzowie. Fot. S. Siewior
AZS PWSZ Gorzów - AZS Poznań 64:69
(14:26, 20:21, 8:12, 22:10)
Gorzów: Czubak 3, Szott 16, Semerda, Żyłczyńska 5, Żurowska 26 oraz Kaszewska, Kozdroń 7, Pawłowska 2, Suwary 5, Kramer.
Poznań: Krupska-Tyszkiewicz 13, Ciecierska 17, Karpińska 19, Mrozińska 10, Aleliunaite-Jankowska 2 oraz Jarkowska 6, Sibora 2, Lorek.
JAC - Gazeta Poznańska
Poniedziałek, 6 grudnia 2004r.
Cenne, wyjazdowe zwycięstwo zanotowały na swoim koncie poznańskie akademiczki, które wygrały z gorzowskimi imienniczkami 69:64. Zespół trenera Romana Habera kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie praktycznie przez 40 minut pojedynku. Poznanianki już w pierwszej kwarcie wypracowały sobie 12-punktową przewagę. Druga odsłona była bardziej wyrównana, ale ekipa gości utrzymywała bezpieczną różnicę punktową. Kiedy po trzeciej kwarcie akademiczki z Poznania wygrywały 57:42, stało się jasne, że zdobędą komplet punktów. Co prawda zespół gospodarzy w ostatniej odsłonie odrobił nieco stracony dystans, ale nie był w stanie pokonać dobrze dysponowanych tego dnia podopiecznych trenera Habera. W Gorzowie bardzo dobrze wypadła Aleksandra Karpińska, która zdobyła 19 punktów. Na dobrym poziomie zaprezentowały się również pozostałe zawodniczki - Ciecierska, Krupska-Tyszkiewicz i Mrozińska. Najbardziej cieszy wysoka skuteczność, jaką poznanianki miały w Gorzowie, bo blisko 60-procentową. Za tydzień do stolicy Wielkopolski przyjedzie krakowska Wisła.
Poznańskie akademiczki pewnie wygrały w Gorzowie. Fot. S. Siewior
AZS PWSZ Gorzów - AZS Poznań 64:69
(14:26, 20:21, 8:12, 22:10)
Gorzów: Czubak 3, Szott 16, Semerda, Żyłczyńska 5, Żurowska 26 oraz Kaszewska, Kozdroń 7, Pawłowska 2, Suwary 5, Kramer.
Poznań: Krupska-Tyszkiewicz 13, Ciecierska 17, Karpińska 19, Mrozińska 10, Aleliunaite-Jankowska 2 oraz Jarkowska 6, Sibora 2, Lorek.
JAC - Gazeta Poznańska
AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów - AZS Poznań 64:69
Piątej porażki na ekstraklasowych boiskach doznały gorzowskie koszykarki.
Kolejny mecz beniaminka o ligowe punkty rozpoczął się od życzeń imieninowych i kwiatów dla kapitan gorzowskiego Barbary Kaszewskiej. Niestety Basia w raz z koleżankami nie sprawiła sobie imieninowego prezentu. O pierwszej kwarcie gospodynie powinny jak najszybciej zapomnieć. Praktycznie w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego zdecydowanie odstawały od poziomu do jakiego przyzwyczaiły kibiców. Gorzowianki niecelnie rzucały do kosza. Mimo kilku szans nie udało się też skutecznie rozpocząć żadnego kontrataku. Zdarzało się że piłka po podaniach lądowała na reklamach otaczających boisko. Pierwsza odsłona została przegrana różnicą 12 punktów. To był i tak mały wymiar kary.
Druga i trzecia kwarta to przede wszystkim skuteczniejsza gra AZS PWSZ TelecomMedia. Pojedynek wyrównał się, poważniejsze błędy zaczęły popełniać przyjezdne. Zacięta walka o każdą piłkę, gorąca atmosfera na trybunach udzieliła się również sędziom, którzy też chwilami się gubili. Jednak ich decyzje nie miały wpływu na wynik końcowy. - Gorzowianki po pierwsze bezbarwnej kwarcie zaskoczyły nas - powiedziała najskuteczniejsza zawodniczka AZS Poznań Aleksandra Karpińska. - Na szczęście po bardzo łatwym początku nie spoczęliśmy na laurach tylko dalej walczyłyśmy o korzystny wynik.
Przed ostatnią kwartą gospodynie przegrywały różnicą 17 punktów. Mało kto wtedy wierzył, że koszykarki AZS PWSZ TelecomMedia będą o krok od zwycięstwa. Ostatnia odsłona to popis jednej zawodniczki - Justyny Żurowskiej. Młodzieżowej reprezentantce Polski wychodziło praktycznie wszystko. Jednak 14 punktów zdobytych przez nią w tej części pojedynku nie wystarczyło niestety do pokonania poznanianek. - Szkoda, że w całym meczu nie byłam tak skuteczna - mówiła Żurowska. - Gdybyśmy nie zawaliły pierwszej kwarty to była szansa na kolejne ekstraklasowe zwycięstwo.
AZS PWSZ TELECOMMEDIA GORZÓW - AZS POZNAŃ 64:69 (14:26, 20:21, 8:12, 22:10)
AZS PWSZ: Żurowska 26 (2), Szott 16, Żyłczyńska 5 (1), Czubak 3, Semerda oraz Kozdroń 7 (1), Suwary 5, Pawłowska 2, Kaszewska, Kramer.
AZS P.: Karpińska 19 (1), Ciecierska 17 (2), Krupska-Tyszkiewicz 13 (1), Mrozińska 10, Aleliunaite-Jankovska 2 oraz Jarkowska 6, Sibora 2, Lorek.
Marcin Sowiński (Gazeta Wyborcza)
Piątej porażki na ekstraklasowych boiskach doznały gorzowskie koszykarki.
Kolejny mecz beniaminka o ligowe punkty rozpoczął się od życzeń imieninowych i kwiatów dla kapitan gorzowskiego Barbary Kaszewskiej. Niestety Basia w raz z koleżankami nie sprawiła sobie imieninowego prezentu. O pierwszej kwarcie gospodynie powinny jak najszybciej zapomnieć. Praktycznie w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego zdecydowanie odstawały od poziomu do jakiego przyzwyczaiły kibiców. Gorzowianki niecelnie rzucały do kosza. Mimo kilku szans nie udało się też skutecznie rozpocząć żadnego kontrataku. Zdarzało się że piłka po podaniach lądowała na reklamach otaczających boisko. Pierwsza odsłona została przegrana różnicą 12 punktów. To był i tak mały wymiar kary.
Druga i trzecia kwarta to przede wszystkim skuteczniejsza gra AZS PWSZ TelecomMedia. Pojedynek wyrównał się, poważniejsze błędy zaczęły popełniać przyjezdne. Zacięta walka o każdą piłkę, gorąca atmosfera na trybunach udzieliła się również sędziom, którzy też chwilami się gubili. Jednak ich decyzje nie miały wpływu na wynik końcowy. - Gorzowianki po pierwsze bezbarwnej kwarcie zaskoczyły nas - powiedziała najskuteczniejsza zawodniczka AZS Poznań Aleksandra Karpińska. - Na szczęście po bardzo łatwym początku nie spoczęliśmy na laurach tylko dalej walczyłyśmy o korzystny wynik.
Przed ostatnią kwartą gospodynie przegrywały różnicą 17 punktów. Mało kto wtedy wierzył, że koszykarki AZS PWSZ TelecomMedia będą o krok od zwycięstwa. Ostatnia odsłona to popis jednej zawodniczki - Justyny Żurowskiej. Młodzieżowej reprezentantce Polski wychodziło praktycznie wszystko. Jednak 14 punktów zdobytych przez nią w tej części pojedynku nie wystarczyło niestety do pokonania poznanianek. - Szkoda, że w całym meczu nie byłam tak skuteczna - mówiła Żurowska. - Gdybyśmy nie zawaliły pierwszej kwarty to była szansa na kolejne ekstraklasowe zwycięstwo.
AZS PWSZ TELECOMMEDIA GORZÓW - AZS POZNAŃ 64:69 (14:26, 20:21, 8:12, 22:10)
AZS PWSZ: Żurowska 26 (2), Szott 16, Żyłczyńska 5 (1), Czubak 3, Semerda oraz Kozdroń 7 (1), Suwary 5, Pawłowska 2, Kaszewska, Kramer.
AZS P.: Karpińska 19 (1), Ciecierska 17 (2), Krupska-Tyszkiewicz 13 (1), Mrozińska 10, Aleliunaite-Jankovska 2 oraz Jarkowska 6, Sibora 2, Lorek.
Marcin Sowiński (Gazeta Wyborcza)
AZS Gorzów - AZS Poznań 64:69
17 punktów przewagi miały koszykarki AZS Poznań przed ostatnią kwartą. I niewiele brakowało, aby ją roztrwoniły. Ekipa AZS Gorzów ścigała je niemiłosiernie do końca.
AZS Poznań wygrał pierwszą kwarte bardzo łatwo - różnicą 12 punktów. Gorzowianki grały wtedy fatalnie. Zdarzało się że piłka po ich podaniach lądowała na reklamach otaczających boisko. Potem pojedynek się wyrównał, poważniejsze błędy zaczęły popełniać poznanianki. Zacięta walka o każdą piłkę, gorąca atmosfera na trybunach udzieliła się również sędziom, którzy też chwilami się gubili. - Gorzowianki po pierwszej, bezbarwnej kwarcie zaskoczyły nas - powiedziała najskuteczniejsza zawodniczka AZS Poznań Aleksandra Karpińska. - Po bardzo łatwym początku trzeba było powalczyć.
Przed ostatnią kwartą przewaga AZS Poznań wciąż była spora i wynosiła 17 punktów. Mało kto wtedy wierzył, że koszykarki AZS Gorzów będą jeszcze w tym meczu o krok od zwycięstwa. Ostatnia odsłona była popisem jednej zawodniczki - Justyny Żurowskiej. Młodzieżowej reprezentantce Polski udawało się wszystko. 14 punktów zdobytych przez nią w tej części pojedynku nie wystarczyło jednak do pokonania poznanianek. - Szkoda, że w całym meczu nie byłam tak skuteczna - mówiła Żurowska. - Gdybyśmy nie zawaliły pierwszej kwarty to była szansa na kolejne ekstraklasowe zwycięstwo.
AZS GORZÓW - AZS POZNAŃ 64:69 (14:26, 20:21, 8:12, 22:10)
AZS PWSZ: Żurowska 26 (2), Szott 16, Żyłczyńska 5 (1), Czubak 3, Semerda oraz Kozdroń 7 (1), Suwary 5, Pawłowska 2, Kaszewska, Kramer.
AZS P.: Karpińska 19 (1), Ciecierska 17 (2), Krupska-Tyszkiewicz 13 (1), Mrozińska 10, Aleliunaite-Jankovska 2 oraz Jarkowska 6, Sibora 2, Lorek.
TRENERZY O MECZU
Dariusz Maciejewski
trener AZS Gorzów
Za pierwszą beznadziejną kwartę chciałbym przeprosić kibiców. Powiedziałem dziewczynom w szatni, że jeżeli tak mamy siebie i naszych fanów traktować, to beze mnie. Później zagraliśmy już lepiej, a końcówka była naprawdę dobra. Dziewczyny udowodniły, że drzemie w nich wielka wola walki i potrafią toczyć wyrównaną grę z najlepszymi.
Roman Haber
trener AZS Poznań
Spodziewaliśmy się twardej walki o każdy centymetr boiska i pod tym względem nie zawiedliśmy się. Gorzowianki to młoda i perspektywiczna drużyna. Już nie raz w tym sezonie pokazała, że nawet najlepsi muszą się mocno koncentrować na pojedynek z beniaminkiem. Nam na szczęście udało się wywieźć z tego ciężkiego terenu komplet punktów. Mam wiele zastrzeżeń do swoich zawodniczek, ale najważniejsze jest zwycięstwo.
Marcin Sowiński (Gazeta Wyborcza)
17 punktów przewagi miały koszykarki AZS Poznań przed ostatnią kwartą. I niewiele brakowało, aby ją roztrwoniły. Ekipa AZS Gorzów ścigała je niemiłosiernie do końca.
AZS Poznań wygrał pierwszą kwarte bardzo łatwo - różnicą 12 punktów. Gorzowianki grały wtedy fatalnie. Zdarzało się że piłka po ich podaniach lądowała na reklamach otaczających boisko. Potem pojedynek się wyrównał, poważniejsze błędy zaczęły popełniać poznanianki. Zacięta walka o każdą piłkę, gorąca atmosfera na trybunach udzieliła się również sędziom, którzy też chwilami się gubili. - Gorzowianki po pierwszej, bezbarwnej kwarcie zaskoczyły nas - powiedziała najskuteczniejsza zawodniczka AZS Poznań Aleksandra Karpińska. - Po bardzo łatwym początku trzeba było powalczyć.
Przed ostatnią kwartą przewaga AZS Poznań wciąż była spora i wynosiła 17 punktów. Mało kto wtedy wierzył, że koszykarki AZS Gorzów będą jeszcze w tym meczu o krok od zwycięstwa. Ostatnia odsłona była popisem jednej zawodniczki - Justyny Żurowskiej. Młodzieżowej reprezentantce Polski udawało się wszystko. 14 punktów zdobytych przez nią w tej części pojedynku nie wystarczyło jednak do pokonania poznanianek. - Szkoda, że w całym meczu nie byłam tak skuteczna - mówiła Żurowska. - Gdybyśmy nie zawaliły pierwszej kwarty to była szansa na kolejne ekstraklasowe zwycięstwo.
AZS GORZÓW - AZS POZNAŃ 64:69 (14:26, 20:21, 8:12, 22:10)
AZS PWSZ: Żurowska 26 (2), Szott 16, Żyłczyńska 5 (1), Czubak 3, Semerda oraz Kozdroń 7 (1), Suwary 5, Pawłowska 2, Kaszewska, Kramer.
AZS P.: Karpińska 19 (1), Ciecierska 17 (2), Krupska-Tyszkiewicz 13 (1), Mrozińska 10, Aleliunaite-Jankovska 2 oraz Jarkowska 6, Sibora 2, Lorek.
TRENERZY O MECZU
Dariusz Maciejewski
trener AZS Gorzów
Za pierwszą beznadziejną kwartę chciałbym przeprosić kibiców. Powiedziałem dziewczynom w szatni, że jeżeli tak mamy siebie i naszych fanów traktować, to beze mnie. Później zagraliśmy już lepiej, a końcówka była naprawdę dobra. Dziewczyny udowodniły, że drzemie w nich wielka wola walki i potrafią toczyć wyrównaną grę z najlepszymi.
Roman Haber
trener AZS Poznań
Spodziewaliśmy się twardej walki o każdy centymetr boiska i pod tym względem nie zawiedliśmy się. Gorzowianki to młoda i perspektywiczna drużyna. Już nie raz w tym sezonie pokazała, że nawet najlepsi muszą się mocno koncentrować na pojedynek z beniaminkiem. Nam na szczęście udało się wywieźć z tego ciężkiego terenu komplet punktów. Mam wiele zastrzeżeń do swoich zawodniczek, ale najważniejsze jest zwycięstwo.
Marcin Sowiński (Gazeta Wyborcza)
Nie wiem jak to traktowac http://www.azspwsz.e-basket.pl/comment. ... f62fccc7bd (ale link
) ale kibice gtpsu (stilonu) czuja sie bardzo zalamani, ze ktos przyjechal z Poznani i na dodatek dopingowla swoja druzyne. Chca pomoc podczas wyjazdu do Poznia
moze ktos sie do tego odniesc (czy tylko ja zrozumialem ten wpis w komentarzach dosc negatywnie)
CokolwiekPomiedzyLudzmiKonczySie
ZnaczyNigdySieNieZaczelo
GdybyPrawdziwieSieZaczeloNieSkonczylobySie
SkonczyloSieBoSieNieZaczelo
CokolwiekPrawdziwieSieZaczynaNigdySieNieKonczy
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Kibice Stilonu powiadasz?? A może to ten kozak w "Italii" przyjedzie? A w czym wam będą pomagać bo mam nadzieje że w dopingu a nie burdach, w końcu nie wszyscy kibice w gorzowie są tacy "ostrzy"?Kibice w hali zrobili na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie, oby tak dalej.
Ale nie jest tam bezpiecznie szczerze mówią bo dzisiaj czytałem w gazecie że na meczu żużlowym też była zadyma przed stadionem.
Ale nie jest tam bezpiecznie szczerze mówią bo dzisiaj czytałem w gazecie że na meczu żużlowym też była zadyma przed stadionem.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
z tego co wiem zuzlowi kibice z Gorzowa zawsze mieli kose tylko z zieloną górą i lesznem, pamiętam bo sam w gorzowie na żużel chodziłem
Ostatnio zmieniony 06 grudnia 2004, 19:16 przez Mikey, łącznie zmieniany 1 raz.

na meczach zuzlowych to jest zupelnie inna atmosfera. to mniej wiecej tak jak u was na pilce noznej, przeciez na hali nikt nie krzyknie wypier.alaj. zadymy byly kiedys jak stilonowcy chodzili na zuzel tylko po to, zeby sie nawlac z kibicami stali. Od jakichs trzech lat juz im sie znudzilo i nie chodza. W zeszlym sezonie przyjechli ultras z gdanska i zrobili taka zadyme, ze HoHo. Sterroryzowali kierowce taksowki wbiegli na plyte, spalili flage itp. (po tym meczu podwoili liczbe ochroniarzy) Ogolnie rzecz biorac kibicow z Czestochowy i Gdanska mocno nie zapraszamy do Gorzowa

CokolwiekPomiedzyLudzmiKonczySie
ZnaczyNigdySieNieZaczelo
GdybyPrawdziwieSieZaczeloNieSkonczylobySie
SkonczyloSieBoSieNieZaczelo
CokolwiekPrawdziwieSieZaczynaNigdySieNieKonczy
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
kyS pisze:na meczach zuzlowych to jest zupelnie inna atmosfera. to mniej wiecej tak jak u was na pilce noznej, przeciez na hali nikt nie krzyknie wypier.alaj.
Z tym się zgadzam w 100%, ale na meczach kosza nie brakuje emocji. Porządnej zadymy jeszcze nie widziałem na meczu Ekstraklasy Kobiet i może dobrze bo to w końcu płeć piękna.
co do zadym, to moim zdanie, jakis debil zawsze sie znajdzie który coś zaaranżuje a wiadomo ze jak jeden zacznie to jeszcze kilku dołaczy a po co ochrona ma działac niech sobie stoja i tylko groźnie wygladaja. nie wiem czy po takiej zadymie klub nie miałby problemów z fiba. ale miejmy nadzieje ze do tego nigdy nie dojdzie i bedziemysobie spokojnie obladali rozgrywki i wydzierać sie na sedziów i na siebie, hihi. ale wiadomo ze takie rozgrywki dla kogos kto polubił ten spotr to jest normalne. ja np na meczu z poznaniem wydzierałem sie do szotowej i wyznawałem jej miłość przy zonie która siedziała z mna, hihi ale jak dostałem miazdżące spojrzenie to mi sie odechciało.
nie bieżcie ze soba swoich drugich połuwek, zartowałem
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Dokładnie debil się zawsze znajdzie. A przeważnie jest jeszcze tak że ten debil nie chodzi na mecze np. powiedzmy koszykówki czy piłki nożnej ale zobaczył szaliki albo flagi zespołu z innego miasta i musi pokazać jaki to on jest kozaka przeważnie przed kimś a do tego jest jeszcze nawalony i nie wie o bożym świecie
Ale niestety takie są realia, pewnie nie tylko w Polsce bo i na całym świecie. Jedno jest pocieszające a mianowicie to żę taki anty kibiców jest mniej niż prawdziwych "fanatykó" danej dyscypliny sportowej czy klubu.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Hmm to załuj Miru... żałuj...MirU <poznań> pisze:Porządnej zadymy jeszcze nie widziałem na meczu Ekstraklasy Kobiet i może dobrze bo to w końcu płeć piękna.
Wspomniany wielokrotnie rok 1999 hala ŁKS derby z Włókniarzem-latajace krzesła, piłki do kosza
Rok 2002 Derby w hali Włókniarza-150 kibiców z Łodzi, na parkiecie: ochroniarze, policja z psami, hoolsi na glebie zakuwani w kajdanki
OK żeby nie było, bo gotów jeszcze mnie Admin zbanować, a Szymon nie wpuści mnie więcej do swojej hali:).Tak na poważnie, te wydarzenia były godne potępienia i miejmy nadzieje ze sie nie powtórzą. Tez wole wypic piwko z Szymionem na hali niz się z nim napierniczać -PEACE!


Mikey pisze:Hmm to załuj Miru... żałuj...![]()
Wspomniany wielokrotnie rok 1999 hala ŁKS derby z Włókniarzem-latajace krzesła, piłki do koszaławki - Szymon i Viallos coś wiedza na ten temat
![]()
![]()
Rok 2002 Derby w hali Włókniarza-150 kibiców z Łodzi, na parkiecie: ochroniarze, policja z psami, hoolsi na glebie zakuwani w kajdanki![]()
OK żeby nie było, bo gotów jeszcze mnie Admin zbanować, a Szymon nie wpuści mnie więcej do swojej hali:).Tak na poważnie, te wydarzenia były godne potępienia i miejmy nadzieje ze sie nie powtórzą. Tez wole wypic piwko z Szymionem na hali niz się z nim napierniczać -PEACE!
Ci z ŁKSu to samo nożownicy, bandyci itp więc nic dziwnego
rok 2002 zdaje się i "Zadyma w Polkowicach" po meczu z Polfą Pabianice
prasa cała trąbiła na ten temat, a w rzeczywistosci nic groznego praktycznie sie nei stało, prócz lekkiej przepychanki miedzy kibicami. te wszystkie artykuly piszace o tym jak to "spanikowany tłum mało co nie staranował tych pseudokibiców" i ze niby mamy tylko jedno wyjście z hali (są trzy) - do dnia dzisiejszego pamietam
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość





