Mikey pisze:Ja zabiore glos raz jeszcze. Nie wiemco prawda czy Trenejro siedzial u Was w mlynie czy nie siedzial, czy chodzil w szaliku czy nie. Znam pewną osobę, męża pewnej koszykarki o łodzkich korzeniach grającej szereg lat w ŁKS, potem grajacej w Pabianicach i od nowego sezonu grajacej w ŁKS ponownie. Nigdy na ŁKSie nie zdarzylo sie abysmy wypominali mu że po przejściu żony zaczal kibicowac Włókniarzowi, no takie życie, dla nas bylo to logiczne ze jeździ na mecze do Pabianic, przez te kilka lat zawsze moglismy porozmawiać, pożartować,zapytac sie kiedy chce wrócic na swoje dawne miejsce w naszej hali. Ja oczywiście nie znam casusu Trenejro, nie wiem jak zachowywał sie w Pabianicach. Natomiast w dalszym ciągu uważam ze osoby związane więzami osobistymi z koszykarkami nalezy traktowac inaczej. My jesteśmy fanami barw klubowych, druzyn-w naszym przypadku zdrada barw to hańba, wstyd i zgadzam się z Wami w calej rozciąglości że gdybym to ja , simon, Lisu czy Szymon przeszli kibicowac przeciwnej drużynie to byłby to nasz kibicowski koniec-zero szacunku (choc dwa sezony temu niektórzy mi to sugerowali). Jednak rodziny czy narzeczeni jak kto woli to inna bajka-konflikt "interesow" jest zbyt duzy. I naprawde rozumiem ideę fanatyzmu kibicowskiego, sam sie dalem w niego wciągnąc natomiast nie nalezy wszytskich mierzyc jedna miarą. Trenejro np jest dla mnie osoba od Leo i traktuje go jak chłopaka Leo a nie kibica LKS jako takiego bo Ełkaesiakiem nigdy nie bedzie (co zreszta ie jest zarzutem z mjej strony tylko faktem). Jesli Leo odejdzie to równiez zrozumiem że T. bedzie sympatyzował z nowym klubem narzeczonej i tyle.Pozdro dla fanatykow
Dzięki Mikey. I właśnie takiego podejścia brakuje m.in. Tobie Neofik!!!
Mam nadzieję, że kibice ŁKSu zrozumieją sytuację Leo i moją.
Że wielką ambicją z naszej strony jest to, aby Leo dobrze odnalazła się w nowym środowisku, drużynie, aby jej pomogła i tym samym zadowoliła nowych kibiców! A ja ją w tym będę wspierał, czy się to podoba Tobie Neofik i Szymon, czy nie. Jak tego nie rozumiecie, to co Wam na to poradze?
A case o którym pisze Mikey jest identyczny do mojego. Identyczny! Z tym, że ten kibic o którym mowa nie podejmuje z Wami dyskusji, bo uznał, że szkoda czasu, a również jest "busiakiem", nosił szalik, kiedy trzeba, wspomagał głosem we młynie - i za to powinniście być jemu i mnie wdzięczni. A Wy żałośnie to wypominacie




