Postautor: ChrisLbn » 04 listopada 2016, 13:09
Fragment artykułu ze środowego wydania internetowego Katowickiego Sportu:
"W Sosnowcu wściekłość po meczu w Siedlcach".
- Zbliża się mecz eliminacji EuroBasket 2017 z Belgią i reprezentantki musiały sobie poprawić morale. Padło na nas. Wiem, że należy pomagać polskiej koszykówce, ale nie w ten sposób. Każdy gwizdek sędziego to zdziwienie moich zawodniczek. Dawno nie przeżyłem czegoś takiego. Nie można wygrać meczu grając pięciu na ośmiu. Wiedzieliśmy, że na parkiecie będzie wojna i na to się nastawialiśmy, ale nie spodziewałem się, że przyjmie ona formy groteskowe. To było kuriozum - grzmiał Mirosław Orczyk, komentując sędziowanie.
- Przed sezonem byłem na wykładzie naszego najlepszego arbitra Marka Ćmikiewicza. Twierdził, że koszykówka ma być widowiskowa, że ma kreować gwiazdy, które mają być chronione i w taki sposób mają prowadzić zawody sędziowie. Tymczasem w Siedlcach wróciliśmy do zapasów, do tego, co było z 10 lat temu. Byłem bardzo zdziwiony i zdegustowany. Do tego arbitrzy widzieli tylko nasze przewinienia, a łapanie w pół naszych zawodniczek, powalanie ich na parkiet już nie - mówił sosnowiecki szkoleniowiec.
„Jaski” ciągle odgwizdywanymi faulami były wybijane z uderzenia i nie potrafiły złapać właściwego rytmu. Szybko trzy przewinienia miały na koncie liderki JAS-FBG Zagłębia Swanier oraz Michael i większość meczu spędziły na ławce rezerwowych. Ale mimo tych problemów przyjezdne w drugiej połowie potrafiły odrobić część strat, zbliżyły się do rywalek na osiem „oczek” (61:69) i wydawało się, że stać je będzie na odwrócenie losów rywalizacji. - Nie mieliśmy na to żadnych szans. Żeby wygrać w Siedlcach musiałbym mieć w zespole „robocopy” lub zapaśniczki. Nie poradziliśmy sobie w zapasach. Jak tak ma wyglądać przyszłość polskiej koszykówki, to tylko pogratulować. Życzę powodzenia w Europie. Są ludzi, którzy wykładają pieniądze, koszykarki zostawiają zdrowie na parkiecie, a tu takie rzeczy. Dojdzie do tego, że w innych halach będzie podobnie jak w Siedlcach, gdzie mecz oglądało 30 widzów, rodzina i znajomi zawodniczek. Do tego zmierzamy? - pytał retorycznie Orczyk".