Lisu pisze:Na koszykarkach byłem w tym sezonie na jednym wyjeździe w Pabianicach na Derbach.


Czyli ocenia "wyjeżdzających" ktoś, kto sam nie jeżdzi ...
Lisu pisze:Kiedyś jeszcze pamiętam Olimpie (finał '95) (...)
To nie do końca prawda, bo był to rok 1996 (sezon 95/96) i był to trzeci mecz półfinałowy - Olimpia prowadziła 2:0. Trzeba też wspomnieć o tym, że nie był to jedyny raz, kiedy to zoorganizowaną, dopingującą grupą bylismy w Łodzi. Pierwszy wyjazd miał miejsce bodajże w 1993 roku (7 osób). W następnym roku było to 8 osób z flagami (po meczu doszło do małego starcia... zgasło światło

. W 1995 roku, na każdym meczu finałowym ktoś był, jednak jeśli się nie mylę doping był tylko na osiatnim, siódmym meczu - pojechało chyba 6 czy 7 osób. W 1996 roku najliczniej zagościlismy w Łodzi. Na wyjazd wybrali się praktycznie wszyscy, razem 50 osób w szalikach. Jak dotąd jest to nasz najliczniejszy wyjazd. Doping trzeba przyznać był niesamowity, przez 90% meczu powiem nieskromnie, dawalismy sobie radę z Ełkaesiakami... pomógł nam w tym trochę na pewno ich bezsensowny wybryk - rzucanie bananami w naszą koszykarkę - Carvie Upshaw, czego konsekwencją było wyrzucenie ich z miejsc za koszem. Fajny mecz, niestety przegrany... czasem wracam do niego oglądając na video. W 1997 roku ostatni raz póki co zoorganizowaną grupą odwiedziliśmy salę przy Al. Unii 2. Tym razem wybrało się 20 osób. Niezły mecz, dobry doping i niestety znów pechowa porażka. W Łodzi dopingowaliśmy również Olimpię w sali Widzewa (2002 rok), kiedy to nasze koszykarki po wspaniałym meczu (prowadziły na początku 21:0!!!) wywalczyły awans do ekstraklasy. Ja jeszcze pokrzyczałem sobie trochę, jednoosobowo.. hihi.. rok temu na półfinałach juniorek

.