Katarzyna Kenig po powrocie do Łodzi: Bardzo chcę pomóc ŁKS i... sobie samej
Czwartek, 5 stycznia 2006r.
W wieczornym treningu koszykarek ŁKS Siemens AGD wzięła udział Katarzyna Kenig, która ponownie będzie reprezentowała barwy naszego zespołu. Wczoraj Kenig finalizowała swoją przeprowadzkę z Krakowa do Łodzi.
Kenig spędziła w Krakowie dwa ostatnie sezony, ale nie udało jej się wywalczyć miejsca w podstawowym składzie Wisły Can-Pack.
Wcześniej grała dwukrotnie w ŁKS i w Polfie Pabianice. Pochodzi z Górnego Śląska, zaczynała karierę w tamtejszej Stali Bobrek Bytom pod panieńskim nazwiskiem Szołtysek. Wiele zawdzięcza obecnemu trenerowi ŁKS Mirosławowi Trześniewskiemu, który sprowadził ją przed laty do Łodzi.
Czuje pani niedosyt po krakowskiej przygodzie?
Katarzyna Kenig: - Nie zamierzam robić dobrej miny do złej gry. Po prostu nie wyszło. W pierwszych miesiącach mogłam mieć jeszcze nadzieję, ale później było już coraz gorzej. Nie ukrywam, że liczyłam, iż z biegiem czasu zdołam przekonać do siebie krakowskich trenerów, jednak nie dałam rady. Z pewnością pewien wpływ na to miała rehabilitacja po kontuzji, ale nie chcę już tego rozpamiętywać. Było, minęło. Koncentruję się na przyszłości.
No właśnie. Wraca pani do zespołu, który nie będzie walczył o ligowe laury...
- Może to nawet lepiej. W tym sezonie drużynie ŁKS wyraźnie nie idzie. Wiem, że w kilku meczach dziewczyny przegrywały po pechowych końcówkach, ale fakty są bezlitosne. Wszystko wskazuje na to, iż na razie naszym głównym celem jest utrzymanie się w ekstraklasie. Zdaję sobie sprawę, co oznaczałby spadek ŁKS w dzisiejszych realiach. Obiecuję, że zrobię wszystko, by do tego nie doszło. Bardzo chcę pomóc ŁKS, ale i sobie samej. Na szczęście oba te cele są ze sobą zbieżne.
Myśli pani o powrocie do reprezentacji Polski?
- Moje jakiekolwiek deklaracje w tej kwestii są dzisiaj pozbawione sensu. Wiem, że jestem teraz bardzo daleko od kadry. Nadzieją napawa mnie to, że nie jestem jeszcze u schyłku kariery, więc mam do czego dążyć. To bardzo ważne dla sportowca.
Mąż również jest koszykarzem...
- Zgadza się. Kibice ŁKS pamiętają go z gry w tym klubie. Zresztą wszystko wskazuje na to, że Filip wkrótce powróci na al. Unii i będzie walczył w rozgrywkach drugoligowych. Grał w kilku polskich klubach, później wyjechał do Hiszpanii. Nigdzie nie udało mu się zagrzać na dłużej miejsca.
Czy możemy się wkrótce spodziewać przyszłych kontynuatorów sportowych tradycji rodzinnych?
- Na razie się nie pojawiły, zobaczymy jak się życie potoczy.
Czy o powrocie do Łodzi przesądziły kwestie finansowe?
-Mam tu rodzinę i w znacznej mierze to właśnie zadecydowało o moim powrocie. Mam nadzieję, że kibice ŁKS pamiętają, na jakim poziomie grałam tuż przed wyjazdem do Krakowa. Jeśli będę podobnie dysponowana, nikt nie będzie żałował tego transferu.
(bart) - Express Ilustrowany
Kasia ponownie spotka się z doświadczoną Marzeną Głaszcz
- Znów popracujemy razem - zdaje się mówić Mirosław Trześniewski
Tak dynamicznie grąjącą Kasię zapamiętali kibice ŁKS
Katarzyna Kenig musi się znów przyzwyczaić do parkietu w hali przy al. Unii