Horror zamiast spacerku
Z piłką Monika Krawiec
Fot. Michał Klag
WISŁA Can-Pack KRAKÓW - MEBLOTAP AZS PWSZ CHEŁM 86-84 (16-22, 24-17, 20-24, 26-21). Punkty: Smith 34, Johnson 14, Perovanović 13, Gburczyk 5 (1x3), Czepiec 0 oraz Krawiec 11, Kenig 3, Kress 2, Skerović 2, Trafimava 2, Czarnecka 0 - Bull 27 (2x3), Pazur 18 (2x3), Marchanka 16 (2x3), Cybulak 11 (1x3), Zdzesinska 10 (1x3) oraz Sazonenko 2, Szyćko 0.
Występujące w roli zdecydowanych faworytek wiślaczki wygrały z wielkim trudem. Przez większą część meczu grały nieporadnie, ospale, beztrosko w obronie, popełniając masę błędów technicznych. Nawet Smith, która zdobyła 34 punkty, miała wiele nieudanych akcji pod koszem. Zamiast spacerku doszło do horroru. Krakowianki obudziły się dopiero pod koniec meczu.
Chełmianki, które u siebie przegrały z Wisłą 41-102(!), występując w zaledwie 7-osobowym składzie walczyły z ogromną determinacją i ambicją. Oddały one 8 celnych rzutów za 3 punkty (krakowianki tylko 1!), ale w końcu uznały wyższość rywalek. To już ich szósta minimalna porażka w tym sezonie (1 mecz przegrały 4 punktami, 4 mecze 2 punktami i 1 mecz 1 punktem).
Krakowianki zaczęły grę od kilku niecelnych rzutów. Przegrywały 1-6, 3-9, 6-12, a w 9 min - po rzucie Bull - nawet 14-22. Wiślaczki pudłowały w dogodnych sytuacjach, ich rywalki były bardziej precyzyjne pod koszem. Gdyby tuż przed końcem kwarty Cybulak wykorzystała 2 osobiste, Meblotap znowu odskoczyłby na 8 punktów.
W drugiej kwarcie - w której przyjezdne nie punktowały za 3 - krakowianki odrobiły straty (w 13 min 25-24 po trafieniu Perovanović), potem to przegrywały 2 punktami, to wygrywały 1, i dopiero pod koniec tej części gry po serii udanych rzutów Smith "odskoczyły" od rywalek na 39-33. Przyjezdne nie dały jednak za wygraną i zmniejszyły straty do 3 punktów.
Trzecia odsłona meczu zaczęła się od prowadzenia wiślaczek (w 22 min 44-41), ale po rzutach za 3 punkty Pazur ich rywalki odzyskały prowadzenie, które rosło w miarę upływu czasu (w 26 min było 50-55, a w 29 min 56-61).
Gdy na początku ostatniej odsłony meczu zrobiło się już 60-67 i 62-69, zapachniało sensacją. Przewaga chełmianek na przemian rosła i malała. Wiślaczki do końca walczyły o odrobienie strat. W 38 min Johnson doprowadziła do remisu 79-79, potem 81-81. Na 90 s przed końcem meczu uzyskała ona prowadzenie dla Wisły 83-81. Potem na trafienie Zdzesinskiej z osobistego odpowiedziała 2 osobistymi Krawiec. Po chwili znowu celnie rzuciła Zdzesinska, ale 15 s przed końcem, gry trafiła Johnson. Niemal równo z końcową syreną niecelny rzut oddała Marchanka.
Pozostałe wyniki: CCC Polkowice - PZU Polfa Pabianice 60-57, Cukierki Odra Brzeg - AZS Poznań 75-57, ŁKS Łódź - Ostrovia Ostrów Wlkp. 62-70, PWSZ Gorzów Wlkp. - Lotos Gdynia 57-85.
1. Lotos 11 22 943-698
2. Wisła 11 20 920-691
3. Polfa 11 20 872-706
4. Polkowice 11 17 780-754
5. Gorzów 11 16 682-739
6. Cukierki 11 15 716-739
7. AZS Poznań 11 15 739-794
8. ŁKS 11 15 674-795
9. Ostrovia 11 13 631-898
10. Meblotap 11 12 697-840
JERZY FILIPIUK
Pomeczowe opinie
Arkadiusz Koniecki (trener Wisły): - Gratuluję trenerowi Meblotapu, że ma bardzo uzdolnioną, z charakterem drużynę, która pokazała, że ma serce do gry. To, że wygraliśmy to efekt tego, iż mieliśmy więcej zawodniczek. Z przebiegu gry Meblotap zasłużył na zwycięstwo. Moje panie przez trzy czwarte meczu grały ospale, dopiero w ostatnich 6-8 minutach pokazały koszykówkę, do której nas przyzwyczaiły. Beztroska gra w obronie i ataku oraz dużo błędów technicznych sprawiły, że mecz tak wyglądał.
Teodor Mołłow (trener Meblotapu): - To już szósty mecz, który tak przegrywamy. To się zdarza w sporcie. Nasz budżet wynosi 150 tysięcy złotych, zawodniczki to, co robią na treningu pokazują na boisku w 120 procentach! Jestem zadowolony z ich postawy, a niezadowolony z wyniku.
Tangela Smith (Wisła): - Nie gramy agresywnej koszykówki, tak jak to robią inne drużyny. Musimy nad tym intensywniej popracować na treningach. Mecz trwa 40 minut, a Wisła gra na najwyższym poziomie tylko kilka minut.
Agnieszka Pazur (Meblotap): - Brakuje nam szczęścia; ambicji i charakteru - nie. Może załamać kolejna porażka, ale mam nadzieję, że ta seria się skończy. Wisła przewyższała nas głównie wzrostem. W końcówce meczu wyszarpała zwycięstwo.
(FIL) Dziennik Polski