Do Polkowic wyjeżdzamy spod Areny o godzinie 14:30, wszyscy przybywają na czas. Spotykamy też przez moment nasze koszykarki które właśnie wyruszają do Polkowic przed nami

Wyciągamy różnego rodzaju sprzęty z magazynu Areny i pakujemy je do autokaru który własnie podjechał. Podróż mija bardzo przyjemnie, powtarzamy i uczymy sie nowych przyśpiewek, raczymy sie złocistym napojem. Zaliczamy po drodze dwa postoje pod Lesznem i pod Głogowem. Potem kierowca daje popis wiedzy... Jadąc dobrą drogą za Głogowem zawraca myśląć że źle jedzie i przez to nadrabiamy kilometrów i czasu

Dojeżdzamy do Polkowic bez komplikacji, ja robie za przewodnika i pokazuje kierowcy gdzie jest hala.

I tak docieramy pod hale w Polkowicach, tam dość dużo ludzi ze zdziwieniem patrzy co tu robi drugi autokar z Poznania, ilu nas jest dowiadują sie dopiero gdy wchodzimy na hale. Wpuszczają nas tylnym wejściem, przed wejściem ochrona i policja, jakieś przeszukania, ustawia sie kolejka do kibla( wchodzić można wg zaleceń tylko pojedynczo

) reszta kibiców rozwija już flagi na hali. Oprawy mi sie niechce opisywać może lepiej widoczna będzie na fotach( były małae flagi niebieskie i białe, balony i większe flagi na kijach). Siedzieliśmy tam gdzie zawsze czyli za koszem bliżej ławki CCC. Cheerlederki mają podbne jak w Pabianicach czyli bardzo młodego wieku i w dużych ilościach. Ochrona czuwa abyśmy nie przekraczali linii którą wymyślili. Po II kwarcie wszyscy chcą iść na papierosa albo jakiś napój ale nic z tego ochrona informuje nas że musimy poczekać aż wyjdą koszykarki i dopiero wtedy ruszamy na zewnątrz, paru osobą udaje sie wymknąć do pobliskiego sklepu, niektórzy idą w obstawie szefa ochrony na kawe z automatu który znajduje sie w pobliżu wyjścia dla gospodarzy.
Na początku III kwarty ma miejsce baloniada w naszym wykonaniu. Nasze zaczynają lepiej grać po przerwie i to nas motywuje do jeszcze lepszego dopingu. Po meczu oczywiście też stosują środki bezpieczeństwa i przetrzymują nas na hali dłużej niż innych, pozwala pięciu osobą iść na konferencje prasową, reszta udaje sie do autokaru

Ruszamy coś przed godziną 20 z Polkowic, kierowca jest kierowany przez policjanta ze świetlnym lizakiem

który jest tam widoczny na jednej focie. Wycofujemy z hali na ulice. Do granic Polkowic eskortuje nas jeden policyjny radiowóz. Powrót mija przyjemnie, choć można odczuć lekkie przygnębienie wszystkich kibiców, robimy postój za Lesznem na kolacje. W Poznaniu jesteśmy po 22.
Wyjazd oceniam na bardzo dobry i czekam na więcej takich.
W tym miejscu chciałbym podziekować naszym kolegom i koleżankom z FC "Skorpiony" którzy w licznej grupie wybrali sie z nami do Polkowic.
Pozdro tradycyjnie dla Kuby( miałeś racje z ta Coker

) i pozdro dla Gindy które miałem pierwszy raz okazje poznać osobiście
