Postautor: Mlodinio » 19 października 2004, 08:51
Gracz Starachowice - MLKS Rzeszów 78:76
*GRACZ Starachowice - MLKS Rzeszów 78:76 (19:15, 17:12, 20:29, 22:20).
Gracz: Oleksińska 22, M. Czajkowska 18 (2x3), Kaniewska 13 (2x3), Aderek 10 (1x3), Żurowska 5, Pijanowska 5 (1x3), Fogiel 3 (1x3), Niekłań 2, Trześniewska.
Sobotnie spotkanie z jednym z faworytów naszej ligi było bardzo emocjonujące. Jeszcze w 3. minucie nasze koszykarki przegrywały 2:6, ale po chwili za trzy punkty trafiła Katarzyna Pijanowska i było już tylko 5:6. W 5. minucie spotkania gospodynie wyszły na prowadzenie 9:8, a zadecydowały o tym między innymi skuteczne wejścia pod kosz Katarzyny Oleksińskiej. Kilka minut później Marta Czajkowska trafiła za 2 punkty, będąc faulowana przy swoim rzucie. Rozgrywająca Gracza wykorzystała rzut osobisty i gospodynie prowadziły już 16:10. W 13. minucie spotkania, po celnej "trójce" Czajkowskiej, Gracz prowadził już 24:17. Kolejne minuty tej kwarty to dużo rzutów z nieprzygotowanych pozycji oraz nieskuteczne rzuty osobiste. Efektem było zmniejszenie prowadzenia do 1 punktu (26:25). Potem jednak nasze znów zagrały bardzo dobrze (punkty Oleksińskiej, "trójki" Fogiel oraz Kaniewskiej) i po pierwszej połowie Graczki prowadziły 36:27.
Początek trzeciej kwarty to prawdziwy popis podopiecznych Barbary Wróbel. Nasze trafiały z niemal każdej pozycji. W 23. minucie Iwona Aderek przeprowadziła 4-punktową akcję trafiając za 3 punkty oraz dokładając do tego skuteczny rzut osobisty odgwizdany za przewinienie jednej z rzeszowianek. Po chwili Katarzyna Kaniewska trafiła z "półdystansu" i nasze miały aż 16-punktową przewagę. W kolejnych minutach dominował jednak zespół gości. Nasze dziewczyny nie potrafiły sobie poradzić z agresywną obroną rywalek, przewaga starachowiczanek topniała z każdą minutą. Na szczęście w końcówce zza linii 6,25 m trafiła niezawodna Kaniewska i po 30. minutach był wynik remisowy (56:56).
Czwarta kwarta dostarczyła wielu emocji, prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Wynik cały czas był sprawą otwartą. 4 minuty przed końcową syreną MLKS prowadził już 70:64, ale znów dały o sobie znać dobrze dysponowane w tym dniu Czajkowska oraz Oleksińska i po dwóch minutach gry znów był remis (70:70). W tym okresie za pięć przewinień "spadały" kolejne zawodniczki z Rzeszowa. Końcowe fragmenty tego spotkania były niezwykle emocjonujące i dramatyczne. Najpierw Kaniewska wykorzystała dwa osobiste i Graczki prowadziły 74:72, ale rywalki w odpowiedzi trafiły za trzy. Na 40 sekund przed końcem meczu Marta Czajkowska znów "dołożyła" celny rzut za trzy i Gracz prowadził 77:75. Po jej celnym rzucie osobistym, na 16 sekund przed końcem nasze wygrywały 78:76 i taki wynik utrzymał się już do końcowej syreny.
To spotkanie kosztowało je wiele wysiłku, ale po takich meczach poznaje się wartość drużyny, a dzięki tak emocjonującym minutom wie się, za co można kochać koszykówkę.
Powiedzieli po meczu:
Marta Czajkowska (Gracz):
- To było niesamowite spotkanie. Nerwowa, ale zwycięska końcówka na pewno mogła się podobać naszym kibicom. Cieszymy się bardzo, iż udało nam się wygrać z taki silnym rywalem. Nie było łatwo, grałyśmy na tyle, na ile pozwalały nam rywalki.
Barbara Wróbel, trener UMKS Gracz:
- O naszym zwycięstwie zadecydowały te elementy gry, które ćwiczyłyśmy - głównie skuteczne rzuty za 3 punkty. Nasze przeciwniczki to bardzo doświadczony zespół, który wie, jak grać w sytuacjach, gdy przegrywa się wysoko. Widać było u nich ogranie boiskowe. My dopiero się tego wszystkiego uczymy. Cieszę się, iż tym razem udało nam się zwycięsko rozegrać końcówkę meczu.
Za "Gazeta Starachowicka"
Jeden klub,jedno życie-Star Starachowice