Dwie grupy kibiców - kibice AZSu [miru, mytek, maras - pozdro] i zawdniczki olimpi [no i ja:P] od samego poczatku skandowaly: Wera, wera... Jednak trener wpuscil ja dopiero pod koniec meczu na jedyne 2 minuty. W czasie tych 2 minut Wera miala pare razy pilke w raczetach i malo brakowala a zaliczyla by 2 punkty ale jednak los chcial inaczej. Byla tez sytauacja gdzie Weronika mogla podac pilke pod kosz i tym samym poznanska druzyna miala by 100% szanse na punkty ale jednak postanowila zagrac sama i stracila pilke w bardzo banalny sposob i o ile mnie pamiec nie myli przez ta strate Ostrow zmniejszyl dystans punktowy. Jednak pierwsze koty za ploty.
Na zkakonczenie dodam ze na trybunach zasiadl trener i prezes Olimpii

