II runda play-off: AZS Poznań -Włóniarz Pabianice
Moderatorzy: rzymi, Lisu, Marco
II runda play-off: AZS Poznań -Włóniarz Pabianice
Z Pabów dociera tróka. Do tego dochodzi 6 Olimpii Poznań i mamy sympatyczny doping znacznie głośniejszy od AZSu. Oczywiście piwko plus ,,mieszanka,, też były. Do tego ławeczka plus słonko i wspólne fotki. Po meczu miała być wizyta w knajpie. Czy była tego nie wiem,ale .............
Re: AZS Poznań -Włóniarz Pabianice
ŻOŁNIERZ pisze:Po meczu miała być wizyta w knajpie. Czy była tego nie wiem,ale .............
Ojjjj Staryyyy... była, była... ledwo do domu szlaczkiem trafiłem:)))) hihi... a niektórzy skończyli dość ciekawie;) Pewnie wkrótce fotki... więc nie zdradzam szczegółów;) hehe
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Belfer
- Żak
- Posty: 420
- Rejestracja: 27 kwietnia 2005, 14:03
- Lokalizacja: blisko coraz bliżej, przedmieścia
Jeśli chodzi o sprawy kibicowskie. dojechała w sumie 6 z Pabianic, w 3 i 4 kwarcie doping na dwa sektory - kto wygra mecz - Włókniarz, po jednej stronie 3 Z Włokniarza i 6 z Olimpii a po drugiej 3 z Pabianic, nawet fajnie to wyszło.
Maras jeśli wiesz co to przyzowitość to nawet byś nie porównywał dopingu, nie mieliście najmniejszych szans, Twój wpis że na remis mnie rozbawił, ale może jestem starszy czy co. W 2 kwarcie nikogo nie było, bo byliśmy pod halą na tradycyjnym "małym co nieco".
Jeśli chodzi o AZS to powiedzmy 4 - 5 około 19, jeden może więcej, a reszta to tak 6 klasa podstawówki (jestem z zawodu nauczycielem, więc pewnie nie popełniam błędu).
W Poznaniu jak to w Poznaniu, po pierwszej kwarcie wyszliśmy na "małe co nie co", a po mecz było większe "co nie co".
Wielkie dzięki dla Ani ( która pojawiła się z całą ekipą
), Czarnego, Wilsona, Seby, Mariana i Żołnierza.
Tradycyjnie cięzko było wyjechać z Poznania....
Równiez wielki dzięki dla BasketFana, ktoś musiał prowadzić samochód, zwłaszcza na polskiej autostradzie...
Ogólnie wyjazd udany, czulismy się jak u siebie, AZS praktycznie nie istniał, przynajmniej na Arenie nie słyszałem zbyt głośno dzieci ze Szkoły podstawowej, ale może kiedyś oni dorosną, to jedyna Wasza nadzieja.
Wynik, jak to śpiewaliśmy na dwa sektory - ch...j z wynikami Włokniarki jesteśmy z Wami, Tylko rozmową z kolegą Mayą mnie bardzo zdołowała, będzie bardzo cięzko w przyszłym roku, ale wiara nigdy nie zginie.
Jeszcze raz wielkie dzięki dla Olimpii, za wszystko i może uda nam się coś zorganizować za 2 tygodnie...
A tak na zakończenie to kto k... wymyślił granie na Arenia, na trybunach około 80 - 90 osób, to była tragedia. Jak piszą chłopaki z AZS - Nigdy więcej Areny!!!
Maras jeśli wiesz co to przyzowitość to nawet byś nie porównywał dopingu, nie mieliście najmniejszych szans, Twój wpis że na remis mnie rozbawił, ale może jestem starszy czy co. W 2 kwarcie nikogo nie było, bo byliśmy pod halą na tradycyjnym "małym co nieco".
Jeśli chodzi o AZS to powiedzmy 4 - 5 około 19, jeden może więcej, a reszta to tak 6 klasa podstawówki (jestem z zawodu nauczycielem, więc pewnie nie popełniam błędu).
W Poznaniu jak to w Poznaniu, po pierwszej kwarcie wyszliśmy na "małe co nie co", a po mecz było większe "co nie co".
Wielkie dzięki dla Ani ( która pojawiła się z całą ekipą
Tradycyjnie cięzko było wyjechać z Poznania....
Równiez wielki dzięki dla BasketFana, ktoś musiał prowadzić samochód, zwłaszcza na polskiej autostradzie...
Ogólnie wyjazd udany, czulismy się jak u siebie, AZS praktycznie nie istniał, przynajmniej na Arenie nie słyszałem zbyt głośno dzieci ze Szkoły podstawowej, ale może kiedyś oni dorosną, to jedyna Wasza nadzieja.
Wynik, jak to śpiewaliśmy na dwa sektory - ch...j z wynikami Włokniarki jesteśmy z Wami, Tylko rozmową z kolegą Mayą mnie bardzo zdołowała, będzie bardzo cięzko w przyszłym roku, ale wiara nigdy nie zginie.
Jeszcze raz wielkie dzięki dla Olimpii, za wszystko i może uda nam się coś zorganizować za 2 tygodnie...
A tak na zakończenie to kto k... wymyślił granie na Arenia, na trybunach około 80 - 90 osób, to była tragedia. Jak piszą chłopaki z AZS - Nigdy więcej Areny!!!
"...moja wiara to wszystko co mam... WŁÓKNIARZ..."
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
No to i ja pozwolę sobie wpisać swoje wrażenia z tego wyjazdu.
Wyruszamy we trójkę,tj. Gwynbleidd, Belfer i ja z Pabianice ok. 14.
Przejazd do Poznania bez uwag i "o suchym pysku"
Na Arene docieramy ok. 17. Posiłek w kawiarni i tu zonk-nie ma piwa-zakaz
Musimy pyski obetrzeć i 'na sucho" funkcjonować dalej
Po chwili pojawiaja sie pierwsi przyjaciele z Olimpii, a tuz przed meczem grupa juz jest silna
Poniżej jej skład:
Zaczynamy mecz. Jadziemy z dopingiem praktycznie cała kwartę pierwszą, ale to jakoś tak nie "wtenczas".
Do grupy dołoncza Żołnierz
(kibic w krawacie jest mniej awanturujący się
)
Z powodu braku "smarowania" grupa nie może złapać odpowiedniej "linii melodycznej"
Gra koszykarek nie "wstrząsa",a więc druga kwarta spędzona w innych "okolicznościach" przyrody
A mianowicie:
Druga kwarta nie została przez nas "zmarnowana"
Na trzecią wchodzimy już "odmienieni"
No i zaczynamy show
Jak już wcześniej pisał Belfer, jedziemy na dwa sektory
No i hit zarzucony przez Czarnego:
"Cała sala śpiewa z nami
WŁÓKNIARZ
"
No i chala lekko zgłupiała
Z dopingiem jedziemy równiutko cały meczyk.
W międzyczasie posilamy się płynami ustrojowymi w tym rewelacyjnym nektarem o nazwie "LECH PILS"
Kibiców AZS-u widać i też troche słychać, ale nie za głośno(może to wina wielkości Areny i odległości pomiedzy nami)
Po zakonczonym meczu żegnamy się z koszykarkami i obieramy kierunek na ...
...inna część Poznania
Prowadzą miejscowi.
Docieramy do niewielkiego, ale jakże przyjemnego, z miła obsługą, lokalu.
W tym miejscu chcę wyrazić wielki szacunek dla Seby, Czarnego, Wilsona, Mariana za gościnę.
Iście królewska
Zaczynamy rozmowy
Wątki są ciekawe i coraz ciekawsze
Wszystko to wygląda tak:
Niestety Gwynbleidd nie jest w stanie wszystkiego spamietać i zaczyna go troche "pobolewać" głowa, co w końcu przeradza sie w "niestrawność", a w finałowej części kończy sie wbiciem "różków w stół"
Trzeba chłopa poratować herbatką, która wypija, potem, jeszcze raz wypija tą samą, potem jeszcze raz
KMWTW
Te jazdy Michała nie przerywają nam ciekawych dysputów, aż w końcu, Michał odzyskuje przytomność i dokonuje szokujących wyznań , co nie tylko nas ,ale i inne osoby obecne w lokalu doprowadza do łez
Impreza sie rozwija, a czas nietety ucieka
Trzeba sie powoli żegnać
Z powodu wielkiej pomiędzy nami przyjaźni, oraz wielkiej ilości spożytego złotego nektaru(i nie tylko), pożegnania sa wylewne i długotrwałe
Po ich zakończeniu, wracamy do domu w wielkim smutku z powodu rozstania, ale plany mamy wspólne i ambitne
KMWTW
Po drodze Michał "niszczy" dwie reklamówki, ale wyznaje, że będzie żył
Na jednej ze stacji benzynowych za Poznaniem zatrzymujemy sie przy autokarze naszych koszykarek.Krótka pogawędka z dziewczynami, z Mają, ze Zbyszkiem "ojcem dyrektorem" i to wszystko co usłyszeliśmy nie nastraja pozytywnie na przyszłość pabianickiego basketu
Do Pabianic docieramy ok.1 w nocy i tu wycieczka sie kończy.
Tu zbudzony podstępnie ze snu Michał oświadcza, że z wyjazdu pamięta...
NIC
Albo bardzo niewiele
Podsumowując, po raz kolejny wielkie dzięki dla chłopaków i dziewczyny (Ani, o której zapomniałem wcześniej napisać-sory Aniu) za przyjęcie i gościnę
Bardzo mi było Was poznać
Na koniec pozwolę sobie wysnuc jeden ważny dla mnie wniosek ,który wyciągam po tym wyjeździe,otóż:
już nigdy nie przyjadę do Poznania,
nigdy,
ale to przenigdy...
jako kierowca

Wyruszamy we trójkę,tj. Gwynbleidd, Belfer i ja z Pabianice ok. 14.
Przejazd do Poznania bez uwag i "o suchym pysku"
Na Arene docieramy ok. 17. Posiłek w kawiarni i tu zonk-nie ma piwa-zakaz
Musimy pyski obetrzeć i 'na sucho" funkcjonować dalej
Po chwili pojawiaja sie pierwsi przyjaciele z Olimpii, a tuz przed meczem grupa juz jest silna
Poniżej jej skład:
Zaczynamy mecz. Jadziemy z dopingiem praktycznie cała kwartę pierwszą, ale to jakoś tak nie "wtenczas".
Do grupy dołoncza Żołnierz
Z powodu braku "smarowania" grupa nie może złapać odpowiedniej "linii melodycznej"
Gra koszykarek nie "wstrząsa",a więc druga kwarta spędzona w innych "okolicznościach" przyrody
A mianowicie:
Druga kwarta nie została przez nas "zmarnowana"
Na trzecią wchodzimy już "odmienieni"
No i zaczynamy show
Jak już wcześniej pisał Belfer, jedziemy na dwa sektory
No i hit zarzucony przez Czarnego:
"Cała sala śpiewa z nami
No i chala lekko zgłupiała
Z dopingiem jedziemy równiutko cały meczyk.
W międzyczasie posilamy się płynami ustrojowymi w tym rewelacyjnym nektarem o nazwie "LECH PILS"
Kibiców AZS-u widać i też troche słychać, ale nie za głośno(może to wina wielkości Areny i odległości pomiedzy nami)
Po zakonczonym meczu żegnamy się z koszykarkami i obieramy kierunek na ...
...inna część Poznania
Prowadzą miejscowi.
Docieramy do niewielkiego, ale jakże przyjemnego, z miła obsługą, lokalu.
W tym miejscu chcę wyrazić wielki szacunek dla Seby, Czarnego, Wilsona, Mariana za gościnę.
Iście królewska
Zaczynamy rozmowy
Wątki są ciekawe i coraz ciekawsze
Wszystko to wygląda tak:
Niestety Gwynbleidd nie jest w stanie wszystkiego spamietać i zaczyna go troche "pobolewać" głowa, co w końcu przeradza sie w "niestrawność", a w finałowej części kończy sie wbiciem "różków w stół"
Trzeba chłopa poratować herbatką, która wypija, potem, jeszcze raz wypija tą samą, potem jeszcze raz
KMWTW
Te jazdy Michała nie przerywają nam ciekawych dysputów, aż w końcu, Michał odzyskuje przytomność i dokonuje szokujących wyznań , co nie tylko nas ,ale i inne osoby obecne w lokalu doprowadza do łez
Impreza sie rozwija, a czas nietety ucieka
Trzeba sie powoli żegnać
Z powodu wielkiej pomiędzy nami przyjaźni, oraz wielkiej ilości spożytego złotego nektaru(i nie tylko), pożegnania sa wylewne i długotrwałe
Po ich zakończeniu, wracamy do domu w wielkim smutku z powodu rozstania, ale plany mamy wspólne i ambitne
KMWTW
Po drodze Michał "niszczy" dwie reklamówki, ale wyznaje, że będzie żył
Na jednej ze stacji benzynowych za Poznaniem zatrzymujemy sie przy autokarze naszych koszykarek.Krótka pogawędka z dziewczynami, z Mają, ze Zbyszkiem "ojcem dyrektorem" i to wszystko co usłyszeliśmy nie nastraja pozytywnie na przyszłość pabianickiego basketu
Do Pabianic docieramy ok.1 w nocy i tu wycieczka sie kończy.
Tu zbudzony podstępnie ze snu Michał oświadcza, że z wyjazdu pamięta...
NIC
Albo bardzo niewiele
Podsumowując, po raz kolejny wielkie dzięki dla chłopaków i dziewczyny (Ani, o której zapomniałem wcześniej napisać-sory Aniu) za przyjęcie i gościnę
Bardzo mi było Was poznać
Na koniec pozwolę sobie wysnuc jeden ważny dla mnie wniosek ,który wyciągam po tym wyjeździe,otóż:
już nigdy nie przyjadę do Poznania,
nigdy,
ale to przenigdy...
jako kierowca
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
- Gwynbleidd
- Kadet
- Posty: 1046
- Rejestracja: 02 lipca 2005, 22:42
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Hej hej hola hola, to nawet w knajpie byly zdjecia robione
A gdy wyjezdzalismy mówiłem ze tak shybko z Poznania to nie wyjedziemy:)
Gdy tylko przywitałem sie z ekipa z Poznania, ktos wpadł na pomysł zeby odwiedzic sklep
Faktycznie gra na parkiecie nie zachwycała wiec, wybralismy sie na wycieczke krajoznawcza
No reshte juz co z tego widze opisali chlopaki, ale z wyjazdu pamietam duzo i prawie wshystko...tylko koncówka uleciała...czyli pobyt w lokalu i droga do domu
I nalezy tez wspomniec o dwoch sektorach
Hasło Czarnego: Tylko Olimpia, w Poznaniu tylko Olimpia
Ej faktycznie ntych reklamówek bylo razy dwa
Pozdro dla wszystkich ktorzy byli, spiewali i nas ugościli:)
Belfer i BasketFan dzieki za opiekę
A gdy wyjezdzalismy mówiłem ze tak shybko z Poznania to nie wyjedziemy:)
Gdy tylko przywitałem sie z ekipa z Poznania, ktos wpadł na pomysł zeby odwiedzic sklep
Faktycznie gra na parkiecie nie zachwycała wiec, wybralismy sie na wycieczke krajoznawcza
No reshte juz co z tego widze opisali chlopaki, ale z wyjazdu pamietam duzo i prawie wshystko...tylko koncówka uleciała...czyli pobyt w lokalu i droga do domu
I nalezy tez wspomniec o dwoch sektorach
Hasło Czarnego: Tylko Olimpia, w Poznaniu tylko Olimpia
Ej faktycznie ntych reklamówek bylo razy dwa
Pozdro dla wszystkich ktorzy byli, spiewali i nas ugościli:)
Belfer i BasketFan dzieki za opiekę
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości



