Postautor: Hersi » 07 stycznia 2005, 23:55
Po powrocie do ekstraklasy AZS zawsze wygrywał we własnej hali z ŁKS. Jak będzie tym razem?
Po znakomitym poprzednim sezonie, koszykówka w kobiecym wydaniu w stolicy Wielkopolski znów wróciła do przeciętności. Po 11 spotkaniach akademiczki mają na koncie tylko cztery zwycięstwa, czyli tyle samo, co w swoich dwóch pierwszych sezonach w ekstraklasie.
2001/02 4 wygrane, 7 porażek
2002/03 4 wygrane, 7 porażek
2003/04 8 wygranych, 3 porażki
2004/05 4 wygrane, 7 porażek
Nie ma wątpliwości, że skład AZS jest znacznie słabszy niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Problemem jest również nierówna forma drużyny - zdarza się to nawet liderce i kapitanowi poznanianek Beacie Krupskiej-Tyszkiewicz. Właśnie jej nie najlepsza postawa była jedną z przyczyn niespodziewanej porażki AZS w pierwszym spotkaniu z ŁKS. - Przed chwilą skończyliśmy oglądać ten mecz na wideo. Dziewczyny widziały, jakie popełniły błędy i chyba wyciągnęły z nich wnioski. Z całym szacunkiem dla ŁKS, ale to nie jest zespół, którego powinniśmy się bać. Jeżeli koszykówka w Poznaniu dalej ma istnieć, to takie spotkania musimy wygrywać - twierdzi Haber.
AZS będzie dzisiaj faworytem. ŁKS ma zdecydowanie większe problemy od akademiczek z Poznania - tak kadrowe, jak i organizacyjne. No i jeszcze jeden argument - od swojego powrotu do ekstraklasy w 2001 r. poznanianki jeszcze w swojej hali z ŁKS nie przegrały. Nawet gdy AZS walczył tylko o utrzymanie się, to i tak z łódzkim zespołem wygrywał: 94:78 w 2001 r. czy 68:60 w następnym. W ubiegłym sezonie, gdy drużyna trenera Tomasza Herkta zdobyła srebrne medale, zdołała pokonać ŁKS tak w Arenie (81:59), jak i na wyjeździe (64:56).
W drużynie z Łodzi zabraknie środkowej Agaty Kasprzak, wątpliwa jest też gra Magdaleny Włodarskiej. Akademiczki muszą przede wszystkim uważać na rzuty rywalek z dystansu. - W naszej grze potrzeba trochę mądrości. Zatem w grze obronnej dziewczyny nie mogą się od razu rzucać się na środkową ŁKS, która i tak natychmiast odegra piłkę na obwód. No i liczę, że tym razem Reda Aleliunaite i Natalia Mrozińska będą grały spokojnie w ataku, bo przecież przewagę wzrostu nad rywalkami mają sporą - twierdzi Haber.
Pod koniec grudnia - w przerwie świąteczno-noworocznej - AZS rozegrał dwa pojedynki sparingowe z Polfą Pabianice. Najpierw przegrał w Arenie 53:58, a następnego dnia wygrał 61:58. Kilka dni później osłabiona Polfa zmierzyła się z ŁKS - rozgromiła lokalne rywalki... aż 87:42! Widać więc, że łodzianki grają ostatnio bardzo słabo. Po nieoczekiwanie świetnym początku sezonu (cztery zwycięstwa), później ŁKS przegrał aż siedem razy z rzędu. - Chcemy przerwać tę serię - mówił trener ŁKS Witold Bak. - Nie wierzę, że możemy tego meczu nie wygrać - odpowiada Roman Haber.
Drugi wielkopolski I-ligowiec, Ostrovia Ostrów Wlkp., we własnej hali zamierzy się z CCC Polkowice.
Haber został sam
W spotkaniu przeciwko ŁKS na ławce rezerwowych AZS zabraknie Piotra Neydera, dotychczasowego drugiego szkoleniowca akademiczek. AZS pożegnał się z nim pod koniec grudnia. - Nie będę komentował tej decyzji. Przyczyn było kilka, m.in. finansowe, organizacyjne. Będę musiał sobie radzić sam - przyznaje trenerAZS Roman Haber.
grand Gazeta Wyborcza