Postautor: Hersi » 25 stycznia 2005, 21:57
Marcin Witowski: - Liczę na wstrząs
Wiceprezes ŁKS wyjaśnia, dlaczego zmienił trenera koszykarek
Jerzy Walczyk: Dlaczego zmieniliście trenera koszykarek. Słabe wyniki drużyny to raczej efekt małych umiejętności zawodniczek, a nie złej pracy szkoleniowca.
Marcin Witowski, prezes sekcji koszykówki: Uważam, że seria dziesięciu porażek była dostateczną przyczyną, żeby wreszcie odwrócić niekorzystną sytuację. Pasmo przegranych spotkań doprowadziło większość zawodniczek do apatii. Po ich postawie na boisku można było wnioskować, że przestały wierzyć w sens pracy. Nie stać nas na sprowadzenie wybitniej koszykarki z USA, która mogłaby sama zdecydować o wygranej. Uważam, że lepszym wyjściem było zatrudnienie doświadczonego trenera. I tak właśnie postąpiliśmy. Nie wiem, czy decyzja jest dobra, czy zła? Według mnie Trześniewski jest ambitny i do tego jeszcze kontrowersyjny. Dlatego liczę, że wywoła wstrząs, który pozytywnie wpłynie na postawę zespołu w końcówce sezonu.
To, że zespół spisuje się słabo, nie jest winą trenera Witolda Baka.
- Do trenera Baka mam pełne zaufanie i nie obwiniam go za przegrane. Trzeba było jednak podjąć jakieś kroki. Dobrze się stało, że Witold Bak zgodził się zostać asystentem Trześniewskiego. Obu szkoleniowców pierwszy sprawdzian czeka w sobotę w mecz z PZU Polfą Pabianice. Nie liczę jednak na korzystny rezultat. Bardziej trzeba się skoncentrować na czekającym nas wkrótce ważnym spotkaniu z AZS Gorzów. To ono zdecyduje o naszym utrzymaniu. Wierzę, że Trześniewski pobudzi zespół i uratuje ŁKS przed degradacją.
Obserwując grę ełkaesianek widać, że najbardziej brakuje im sił. Nie wytrzymują kondycyjnie spotkań. Może to efekt zwolnienia trenera odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne.
- Odejście trenera Wiesława Bendy było uzgodnione z trenerem Bakiem, a moja rola ograniczyła się tylko do spraw formalnych. Rozwiązanie umowy nastąpiło za porozumieniem stron. Na razie zajęcia prowadzi Klaudia Kowalska, klubowa masażystka. Dopiero na koniec sezonu poznamy odpowiedź, czy nasza decyzja była właściwa.
Sekcja ma kłopoty finansowa, a Mirosław Trześniewski nie należy do tanich trenerów...
- Wprawdzie nie posiadamy wystarczającego budżetu, ale w tym sezonie nie zalegamy z żadnymi wypłatami. W styczniu koszykarki otrzymały należne pieniądze nawet dwa tygodnie wcześniej niż powinny. Sekcja nie ma kłopotów finansowych. Drużyna jeździ na mecze luksusowymi autokarami, śpi w markowych hotelach i je w najlepszych restauracjach. Zawodniczki mają też zapewniony posiłek w klubowym bufecie. Mamy dług sięgający około 340 tys. zł., ale to pozostałość z ubiegłych lat. Kiedy ze sponsorowania zrezygnował browar Żywiec, zadłużenie było nawet o połowę wyższe. Widać, że długi nie wzrastają, ale systematycznie maleją.
Kto pomaga koszykarkom ŁKS?
- Głównym sponsorem jest Urząd Miasta Łodzi, który przekazuje ponad 300 tys. zł. Wciąż rozmawiamy z Totalizatorem Sportowym, dlatego nadal w hali wiszą jego reklamy. Pomagają nam też sieć sklepów Żabka, Hartz Lack oraz KMM Okno.
Na jak długo podpisaliście kontrakt z Trześniewskim?
- Na razie umówiliśmy się, że będzie pracował w ŁKS do końca sezonu. Dopiero później będziemy rozmawiać o podpisaniu długoterminowego kontraktu. Na najbliższym posiedzeniu zarządu sekcji będziemy rozmawiać o dalszej współpracy. Mamy z trenerem wspólna wizję zbudowania silnego zespołu. Zdradzę, że opracowaliśmy nawet listę zawodniczek, które będziemy chcieli pozyskać w nowym sezonie. Liczę, że znajdziemy pieniądze na transfery, bo po przyjściu Trześniewskiego kilka firm chce nas wspomóc. W nowym sezonie planujemy wywalczyć miejsce w czołowej czwórce.
Rozmawiał Jerzy Walczyk Gazeta Wyborcza