Postautor: garnett » 04 listopada 2008, 12:48
Besiktas Stambuł na drodze mistrzyń Polski
Już jutro, o godz. 17.30, w hali przy ul. Reymonta rozpocznie się spotkanie w ramach 4. kolejki fazy grupowej Euroligi, w którym nasza Wisła Can-Pack podejmie Besiktas Cola Turka Stambuł. W "wiślackiej" grupie A odbędą się też dwa inne mecze: Nadieżda Orenburg - MiZo Pecs (godz. 19.30 czasu miejscowego, czyli 15.30 czasu polskiego) i Halcon Avenida Salamanka - Bourges (godz. 20.30).
Po trzech kolejkach "Biała Gwiazda" ma w dorobku dwa zwycięstwa (oba wyjazdowe - w Orenburgu i Pecsu) i przegraną u siebie z Bourges. Z kolei Besiktas wygrał u siebie z Pecsem oraz przegrał na wyjeździe z Bourges i u siebie, przed tygodniem, z Salamanką.
Trudno więc nie upatrywać w mistrzyniach Polski faworytek jutrzejszej konfrontacji. Oby jednak krakowianki mogły wystąpić ze swoją aktualnie najlepszą koszykarką - Amerykanką Chamicque Holdsclaw... - Po konsultacji z naszym sztabem medycznym i z zawodniczką podjęliśmy decyzję, że Chamicque nie wystąpi w meczu z AZS Poznań - powiedział po tym spotkaniu trener Wojciech Downar-Zapolski. - Holdsclaw m.in. miała podwyższoną tempetarurę i ból gardła. Nie było więc sensu zmuszać ją do grania. Niech się kuruje. Mam nadzieję, że w środę Chamique znowu będzie w pełni sił. Mecz z AZS Poznań pokazał przecież, ile znaczy dla naszej drużyny.
Przyjmując, że Amerykanka jutro wystąpi, to przy powrocie do gry Doroty Gburczyk wiślacki szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji 8 koszykarek, w każdej chwili mogących znaleźć się na euroligowym parkiecie.
Jest to cenne także z tego względu, że intensywność ciągłego grania 2 razy w tygodniu - prędzej czy później - musi się odbić na fizyczności koszykarek. Im liczniejsza więc kadra, tym spokojniej można przejść nieuniknioną bessę dyspozycji.
- Teraz pozostaje mi wiara, że przeciwko Beskitasowi zagramy przynajmniej tak, jak w czwartej kwarcie spotkania z AZS Poznań - stwierdził Wojciech Downar-Zapolski. W niedzielę bowiem szkoleniowiec "podżył swoje". Kiedy nie poznawał swoich podopiecznych, a te po 25 minutach przegrywały różnicą aż 13 punktów.
Ostatecznie straty udało się z nawiązką odrobić, ale przy całym szacunku dla poznańskich akademiczek, Besiktas będzie o wiele bardziej wymagającym przeciwnikiem.
Ma przecież w składzie m.in. amerykańską środkową, liczącą 195 cm wzrostu Laurę Ashley Harper. Najlepiej aktualnie zbierającą koszykarkę Euroligi. Legitymującą się, po trzech kolejkach, średnią 14 zbiórek na mecz.
Pod koszem potrafi być też skuteczna wysoka (193 cm) Chorwatka, Korana Zanze. Z kolei na obwodzie bardzo groźna jest reprezentantka Izraela, Shay Doron (175 cm). Skuteczna szczególnie w rzutach wolnych i z dystansu, nie licząc umiejętności kreowania poczynaniami koleżanek.
Węgierki z Pecsu bazują na zespołowości. Trochę inaczej jest z Besiktasem, w którym wzmiankowane koszykarki są klasycznym motorem napędowym zespołu. Z pewnością więc trener Wojciech Downar-Zapolski wymyśli taktykę, która m.in. zneutralizuje główne ogniwa ekipy ze Stambułu.
Wojciech Batko - POLSKA Gazeta Krakowska
--------------------------------------------------------------
Ewelina Kobryn: Walczyłyśmy do końca
- Koszykarki Wisły Can-Pack długo męczyły się w niedzielny wieczór z INEĄ AZS Poznań. Zwycięstwo 73:64 zapewniły sobie dopiero w czwartej kwarcie. - Podeszłyśmy do tego meczu trochę ospale - przyznaje Ewelina Kobryn.
Jeszcze w trzeciej kwarcie meczu z INEĄ AZS Poznań traciłyście do rywalek 13 punktów. Trenerka poznanianek, Katarzyna Dydek, powiedziała po spotkaniu, że wygrałyście przegrany mecz.
- Podeszłyśmy do tego spotkania trochę ospałe, ale po zmianie stron nastąpiła metamorfoza. Nie powiedziałabym, że w jakimś momencie był to mecz przegrany. Było to spotkanie walki do samego końca, które mogło podobać się kibicom.
Rzuciłaś 21 punktów. Jesteś zadowolona ze swojej gry?
- Na pewno przyczyniłam się do wygranej. Cieszy też postawa innych zawodniczek, bo na zwycięstwo zapracował cały zespół. Ja pomagałam w miarę moich możliwości, ale nie można zapominać, że koszykówka to gra zespołowa, gdzie wygrywa i przegrywa drużyna.
Czy trudny początek meczu z akademiczkami był spowodowany brakiem Chamique Holdsclaw w składzie Wisły?
- Na pewno nie myślałyśmy o tym w ten sposób, że bez naszej liderki sobie nie poradzimy. Początek meczu z Cukierkami Odrą Brzeg też był słaby i podniosłyśmy się dopiero w drugiej części gry, mimo, że grała z nami Holdsclaw.
Zaskoczyła Cię porażka Lotosu PKO BP?
- Przed meczem wiedziałyśmy już o tej porażce, ale nie ma co robić z tego wielkiej tragedii. Lotos jest dobrym zespołem, a takie porażki się zdarzają - tym bardziej, że liga robi się coraz bardziej wyrównana. Dobrze, że nie trzeba koncentrować się tylko na Eurolidze, a kolejne zespoły z naszej ligi pokazują, że mogą toczyć równorzędną walkę zarówno z nami, jak i z Lotosem.
A w Eurolidze najpierw sukces w Rosji, teraz jednopunktowe zwycięstwo na Węgrzech. Wygląda na to, że stajecie się specjalistkami od mocnych nerwów w końcówkach?
- Wygrane cieszą, ale chciałabym, żebyśmy zwyciężały pewnie i kontrolowały przebieg meczu od początku do końca.
Kolejnym rywalem w Eurolidze będzie Besiktas Stambuł, który w ostatniej kolejce przegrał sześcioma punktami (61:67) z hiszpańską Salamanką. Jak może wyglądać to spotkanie?
- Na razie nie znam tego zespołu, ale na pewno będziemy oglądać materiały meczowe z ich udziałem i zobaczymy, co prezentują Turczynki oraz na co trzeba będzie zwrócić uwagę w środę.
Rozmawiał: Damian Juszczyk
(Biuro Prasowe Wisły Can-Pack)