Piątek, 11 lutego 2005r.
W meczu o wszystko koszykarki ŁKS pokazały charakter. Walczyły z wielką ambicją i determinacją. I cel osiągnęły. Pokonały AZS Gorzów i zapewniły sobie pozostanie w ekstraklasie.
Walka w meczu o wszystko było wyjątkowo zacięta. Fot. Michał Tuliński
Pierwsze punkty zdobyły wprawdzie gorzowianki, ale potem łodzianki przejęły inicjatywę i po rzucie z dystansu Makowskiej było 7:2 (5 min). ŁKS nie zdołał jednak powiększyć tej przewagi. Druga kwarta była zupełnie nieudana dla spiętych stawką meczu gospodyń.
Wykorzystał to AZS, który szybko odrobił straty (po rzucie Czubak w 19 min było już nawet 16:20). W ostatnich sekundach tej odsłony meczu za trzy punkty trafiła Dominauskaite (23:22), jednak po chwili to samo uczyniła Żyłczyńska (23:25).
W tej fazie poziom meczu nie był najwyższy, widać było zdenerwowanie na twarzach zawodniczek.Trzecia kwarta zaczęła się od rzutu za 3 pkt Jodeikaite (26:25), ale goście nie rezygnowali i zaciekle walczyli o każdą piłkę. Obydwa zespoły zanotowały mnóstwo strat. Po wolnych Kozdroń zrobiło się 36:37 (30 min).
Po raz ostatni AZS prowadził w 35 min (38:29, po trafieniu Suwary). Ełkaesianki pierwsze opanowały nerwy i wreszcie zaczęły trafiać do kosza rywalek.
Bardzo ważne punkty zdobywała Szymańska, ale ostatecznie o wygranej gospodyń przesądził kapitalny rzut z ponad dziewięciu metrów Dominauskaite (48:41 w 38 min).
W ostatnich sekundach łodziankom nie zadrżała ręka przy rzutach wolnych i czyniły to bezbłędnie (Owczarek i Włodarska).Ten niewątpliwy sukces sprawia, że łodzianki mogą naprawdę odetchnąć.
Jest bowiem nieprawdopodobne, by rywale w walce o uniknięcie degradacji (Ostrovia i Meblotap) wygrały po dwa swoje ostatnie mecze w rundzie zasadniczej. ŁKS uratował ekstraklasę.
Fani skandowali nazwisko trenera Trześniewskiego i wierzymy, że dla niego to także jest początek odbudowy potęgi łódzkiego klubu. To nie będzie łatwy i krótki proces (co pokazują doświadczenia z przeszłości), ale może się udać. Kibice ŁKS szczelnie wypełnili halę przy al. Unii, atmosfera przypominała tę, która panowała tam w trakcie świętowania ostatniego tytułu mistrzowskiego.
Fani spisali się więc znakomicie. Być może również z tego powodu, że gorzowianki to zdecydowany lider ekstraklasy pod względem urody.
Mecz oglądała maleńka córeczka Daivy Jodeikaite, Emilka, owinięta klubowym szalikiem. Ciekawe, czy odziedziczy miłość do koszykówki po mamie. Łodzianki dopingowali także działacze sekcji piłkarskiej. Rekonwalescentka Agata Kasprzak (kontuzja dłoni) za dwa tygodnie powinna już wznowić zajęcia z piłką.
• ŁKS – AZS Gorzów 54:44 (14:10, 9:15, 13:12, 18:7)
ŁKS: Owczarek 16, Dominauskaite 11, Makowska 8, Jodeikaite 7, Włodarska 6, Szymańska 4, Arażny 2.
AZS: Żyłczyńska 14, Mroczek 10, Żurowska 8, Suwary 7, Kaszewska i Kozdroń po 2, Czubak 1, Toporowska.
Bartosz Kukuć - Express Ilustrowany









