Na półmetku

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Na półmetku

Postautor: Greebo » 24 listopada 2008, 16:17

Pozwoliłem sobie dokonać całkowicie subiektywnej oceny zespołów w pierwszej rundzie.

AZS Gorzów 11-1

Wspaniała runda dla Gorzowianek. Rozpoczęły rewelacyjnie: ograć w jednym sezonie i Lotos i Wisłę było od kilku sezonów zadaniem niewykonalnym dla drużyn z PLKK. A akademiczki zrobiły to już w pierwszych 2 kolejkach. Co więcej – w następnych spotkaniach dalej kroczyły od zwycięstwa do zwycięstwa, aż do ostatniej, 13 kolejki, w której to musiały uznać wyższość drużyny z Polkowic. Ocenę zespołu należy zdecydowanie rozpocząć od postaci trenera. I tu musze się uderzyć w pierś – w tamtym sezonie wyrażałem duże wątpliwości czy uda mu się stworzyć zespół, gdy dostanie zawodniczki z wyższej półki niż dotychczas. Dotychczasowe wyniki jak i styl gry drużyny pokazują, że nie doceniłem pana Maciejewskiego. Na jego konto zapisuję obecnie trzy duże plusy:

Po pierwsze: widać że miał pomysł na zespół. Dobór nowych zawodniczek na pewno nie był przypadkowy: co najmniej solidny jak na polskie warunki centem Taylor), 2 strzelby na obwodzie (Zohnova i Breitreiner) i ciekawa rozgrywająca (Richards) stworzyły bardzo ciężki do zatrzymania zespół. Gorzowianki są groźne zarówno na obwodzie, jak i w strefie podkoszowej, co rywalom bardzo utrudnia obronę. (chciałoby się tu zapytać: czemu nie można było tak zbudować składu w Wiśle?)

Po drugie: potrafił z tych zawodniczek stworzyć zespół, wykorzystując ich największe atuty (tu znów przychodzi mi na myśl porównanie do Wisły..)

Po trzecie: w meczach, w których wynik jest przesądzony daje sporo pograć młodym zawodniczkom, dzięki czemu ona mają szanse ogrania się, a podstawowy skład nie jest niepotrzebnie eksploatowany (tak, tak, znów pozdrawiam naszego trenera..)

Oczywiście AZS nie jest zespołem bez wad. Przede wszystkim rzuca się w oczy bardzo wąski skład. Cztery wspominane nabytki, do tego Żurowska i.. przepaść. Brakuje zarówno drugiej wartościowej Polki do S5 (Czubak jest najzwyczajniej w świecie słaba, Zalesiak zawodzi na całej linii a Kaczmarczyk to melodia przyszłości) jak i zmienniczek (Crowford to nieporozumienie). Do tej pory w drużynie nie było większych problemów z kontuzjami (pojedyncze mecze opuszczała jedynie Richards) ale nie ma żadnej gwarancji że tak będzie dalej. Kolejną sprawą jest występ w pucharze FIBA, gdzie jedynym pozytywem jak do tej pory jest sam fakt udziału w nim, bo o wynikach lepiej nie mówić.

Co dalej? Trzecie miejsce po RS jest praktycznie pewne, ale w tym momencie chyba nikogo w Gorzowie by niezadowoliło. Szczytem marzeń byłoby zapewne utrzymanie prowadzenia także i po drugiej rundzie. Dawałoby to olbrzymie szanse na finał, który byłby ogromnym sukcesem drużyny. Jednak by tak się stało, akademiczki w 2 najbliższych meczach muszą wygrać przynajmniej raz. A i to może nie wystarczyć, bo potem daje trzeba będzie wygrywać mecz za meczem.

Największy sukces: ogranie 2 potentatów
Największa porażka: występy w pucharze FIBA
Kluczowa postać: Maciejewski
Największe rozczarowanie: Crowford

Lotos Gdynia 10-2

Kogoś w Gdyni cieszy taki bilans? Ja bym nie był zadowolony.. Zwłaszcza jak do tego dodamy bilans 2-4 w eurolidze, oraz porażkę w meczu o SP (nawet zdając sobie sprawę z marginalnej rangi tej imprezy). W sumie 7 przegranych spotkań na 19 rozegranych.. A skład wydaje się być najmocniejszy od kilku sezonów. Matovic jest uznawana za jednego z najlepszych centrów w europie, Podrug i Marczanka też mają ustaloną renomę. Do tego „mistyczny” duet z USA… nic tylko grać i wygrywać.. Czego więc brakuje? Na ligowych parkietach drugiej klasowej Polki, bo o ile Lecia po kiepskim początku obecnie gra bardzo dobrze to Pawlak, Tomiałowicz i Jujka nie gwarantują zadowalającego Gdynię poziomu. Drugą sprawą jest.. spokój. Marchanka, Beard, Curie, Snytsina – styl gry tych zawodniczek najlepiej opisuje słowo chaos. Nigdy nie wiadomo jak zagrają, każda z nich może trafić 3 trójki w ciągu minuty, by przez resztę czasu robić więcej szkód niż pożytku. Nie ma zawodniczki z zimną głową, która potrafiłaby uspokoić tempo gry, gdy jest taka potrzeba. Na pewno gra Lotosu w dalszej części sezonu ulegnie zmianie: chyba wszyscy z niecierpliwością oczkują, co na polskich parkietach pokaże zawodniczką ze ścisłego światowego topu (dla mnie w 5-tce najlepszych), czyli Catchings. Będzie niepodzielnie rządzić i dzielić czy też może okaże się największym rozczarowaniem sezonu? Jak zareagują jej zagraniczne partnerki, gdy dla jednej z nich zabraknie miejsca nawet na ławce, a pozostałe zostaną zepchnięte do grania ról drugoplanowych? Czas pokaże ;-)

Bez względu na okoliczności Lotos powinien wygrać kolejnych 11 spotkań by z bilansem 21-2 stanąć do meczu w Krakowie, który może decydować o 1 miejscy przed PO.

Największy sukces: zakontraktowanie zawodniczek z najwyższej półki
Największa porażka: przegrana z Jelenia Góra.. czegoś takiego najstarsi Pomorzanie nie pamiętają
Kluczowa postać: Leciejewska
Największe rozczarowanie: Maslowski

Wisła 10-2

Ten zespół sobie odpuszczę, bo chwilowo by mnie chyba krew zalała podczas pisania wypracowania Pt: „Jak efektywnie wyrzucać forsę w błoto”.


CCC Polkowice 8-4

Po nieudanym ubiegłym sezonie w Polkowicach doszło do rewolucji kadrowej. Zrezygnowano ze wszystkich zawodniczek zagranicznych, a z drużyny odeszła także doświadczona Ilona Jasnowska. W ich miejsce ściągnięto dwie ograne na europejskich parkietach, lecz nieposiadające jakiś głośnych nazwisk podkoszowe amerykanki Robbins i Carter oraz 2 wyróżniające się krajowe zawodniczki: Darię Mieloszyńską oraz Natalię Małaszewską. Do zespołu po nie udanym romansie z Wisłą wróciła także Agata Gajda a rolę sternika powierzono Krzysztofowi Koziorowiczowi. Tak zbudowany zespół miał znów wprowadzić CCC do czołowej czwórki, tymczasem rozpoczął od falstartu.. porażki z …. A zwłaszcza u siebie z MUKS-em Poznań były nieoczekiwanymi i niezbyt miłymi niespodziankami. Potem jednak gry ulegała systematycznej poprawie, dzięki czemu drużyna zanotowała serię zwycięstw (w kilku wypadkach w bardzo efektownych rozmiarach) i systematycznie pięła się w ligowej tabeli. Marsz ten trochę został przyhamowany przez zespoły z Gdyni i Krakowa, ale zwycięstwo w ostatniej kolejce z niepokonaną wcześniej drużyną z Gorzowa powoduje, że w Polkowicach mogą być dość zadowoleni i z optymizmem oczekiwać rundy rewanżowej. Problem może być ten sam co w Gorzowie: krótka ławka rezerwowych. 5 wymienionych zawodniczek może liczyć na realne wsparcie praktycznie tylko od Jeziornej. Sprowadzona w trakcie sezonu Walker okazała się niewypałem (zresztą nie wiem czemu działacze się skusili na tą upadającą gwiazdę.. przed sezonem deklarowali że wyleczyli się z „gwiazdek” pokroju Lacy i że wolą ściągać zawodniczki sprawdzone w eurolidze. Z Robbins i Carte powinni być zadowolenie.. wiec po co Walker?). Mysle ze jej kariera w Polkowicach dobiega (dobiegła?) końca, więc pewnie znowu zaczną się poszukiwania kolejnej podkoszowej. Jeśli nowy nabytek okaże się sukcesem to Polkowice mogą myśleć nawet o medalu (przy szczęśliwym układzie na miejscach 1-3 nawet o finale), choć osobiście uważam, że przydałaby się też jeszcze jedna zawodniczka na obwód (ktoś taki jak Coleman, Shields..)

Największy sukces: przerwanie serii Gorzowa.
Największa porażka: przegrana z MUKS-em
Kluczowa postać: Robbins
Największe rozczarowanie: Walker (choć chyba głownie dla działaczy..)

ROW Rybnik 8-4

Zespół, z którego grą przed sezonem wiązem spore nadzieje, głównie ze względu na zaciąg zawodniczek o wyrobionej marce, z Jią Perkins na czele. I Rybnik zaczął z wysokiego „C”. Mimo braku Perkins wygrał pewnie 3 pierwsze spotkania, po czym przyjechała Jia przywożąc 4 kolejne porażki – na usprawiedliwienie trzeba dodać że rywalkami Rybniczanek była wówczas sama czołówka ligi – CCC, Lotos, Wisła, Gorzów. Potem przyszła bardzo istotna dla układu tabeli wygrana w Toruniu, jeszcze jeden mecz z MUKS-em i komunikat o rozwiązaniu kontraktu z Jia.. szkoda. Kolejnym ciosem dla ROW-u było odejście Eli Miedzik. Mimo to zespół dalej wygrywa.. i w sumie trudno się dziwić, bo skład na jak na ligowe warunki ma dalej bardzo przyzwoity. Terry gra solidnie pod koszem, Atkinson jest bardzo wszechstronna zawodniczką, Ola Chomać a zwłaszcza Natalia Trafimova wyraźnie odżyły, pokazując że grac w kosza ciągle potrafią. Rybniczanki pewnie jeszcze sporo spotkań wygrają, mogą napsuć trochę krwi nawet Wiśle i Lotosowi, ale chyba awans do 4-ki to obecnie zbyt wysoko powieszona poprzeczka.

Największy sukces: wygrana w Toruniu
Największa porażka: przecenienie swoich możliwości finansowych (chyba..)
Kluczowa postać: już odeszła
Największe rozczarowanie: brak

Energa Toruń 8-4

Działaczom w Toruniu udało się wyciągnąć wnioski po ubiegłosezonowej klęsce. Zatrudnili bardzo dobrego jak na polskie warunki trenera, zbudowali też dość sensowny i szeroki skład. I jak na razie mogą być zadowoleni z efektów swojej pracy. Torunianki nie osiągnęły co prawda równie spektakularnego sukcesu, jakim rok temu było ogranie Wisły w Krakowie, ale równocześnie nie zanotowały żadnej większej wpadki. Dobrze grają oba Mury, na + zaskakuje Patrycja Gulak, a Monika Krawiec pokazuje że jest „pierwszą po Bogu” czyli Bibie zawodniczką na pozycje 2-3 w Polsce. Furory nie robi natomiast poki co „gwiazdeczka” Gala. I osobiście jakoś tego nie żałuje. W rundzie rewanżowej Katarzynki powinny stoczyć prawdziwy bój z Polkowicami (a może także Rybnikiem) o 4 miejsce przed PO. Szalenie ważne będą zwłaszcza bezpośrednie mecze między zespołami, bo dotychczasowe wyniki wskazują na możliwość „układania” wyników w końcówce sezonu. (Toruń może mieć bilans 2-0 z Polkowicami i 0-2 z Rybnikiem..nie wątpię że w takim układzie wołałby przykładowo spaść na 5 pozycję i grać z CCC, niż być 4 i wpaść na ROW – jeszcze raz gratulacje dla PZKosz.)

Największy sukces: wygrana z Polkowicami
Największa porażka: przegrana u siebie z ROW-em
Kluczowa postać: Omanic
Największe rozczarowanie: Gala J

AZS Poznań 6-6

Za silni dla słabych, za słabi dla silnych.. Typowy średniak. Trzon zespołu (Sikora, Jarkowska, Reda) pozostał bez zmian, zamiast Krupy i Ciecierskiej przyszły Howard i Skobel.. Zespół razi brakiem centymetrów (poza Redą) – dopóki jest w stanie nadrobić to bieganiem i ambicją jest w stanie walczyć nawet z czołówka ligi, potem jednak przewaga fizyczna rywalek bierze górę. Do wzbicia się na wyższy poziom potrzebna silna, sprawna zawodniczka na pozycje 4/5. Nie koniecznie typowy centem, ale ktoś pokroju Robbins czy Carter. Poki co trochę zawodzi mnie Skobel. Niewątpliwie jest zawodniczką bardzo utalentowaną, ale póki co mam wrażenie że gra dużo słabiej niż rok temu (może ze względu na to że nie ma takiego komfortu gry jak w MUKSie). I nie chodzi tylko o dokonania statystyczne, ale jakoś jej mniej na parkiecie.. Runda rewanżowa zapowiada się na kopię obecnej. Z kim mają wygrać – wygrają, z kim przegrać – przegrają. I potem pożegnają się z rozgrywkami bilansem 0-3 w I rundzie PO

Największy sukces: rozjechanie MUKS-u w meczu derbowym
Największa porażka: brak zwycięstwa z Wisła, Lotosem lub Gorzowem, choć rywale byli „na widelcu”
Kluczowa postać: Jarkowska
Największe rozczarowanie: Skobel

AZS Jelenia Góra 5-7

W encyklopedii piłkarskiej Fuji autor omawiając zespół z Neapolu, tryumfatora rozgrywek o puchar UEFA w 1989 nadał rozdziałowi tytuł „SSC Maradona”. W wypadku z zespołu z JG można spokojnie napisać; AZS Coleman. Oczywiście w zespole jest więcej zawodniczek i przynajmniej kilka z nich ma spory wkład w grę zespołu (Ristic, Skorek, Merideth, Szymczak-Górzyńska) ale to amerykanka stanowi siłę tej drużyny. To dzięki niej jeleniogórzanki były sprawcami największej sensacji od kilku sezonów – ogrania Lotosu (i to w jaskini lwa) przez zespół środka tabeli. Ogólnie zespół z Karkonoszy jest drugim obok AZS Poznań takm klasycznym zespołem środka tabeli. Powinien w miarę spokojnie awansować do PO (chyba że plotki o kryzysie finansowym okażą się mieć pokrycie w rzeczywistości) ale bez większych nadziei na coś więcej. No chyba że w rundzie rewanżowej również pokona Lotos, i wpadnie w 1 rundzie PO na tą właśnie drużynę. Wtedy megasensacja będzie wisiała w powietrzu..

Największy sukces: wygrana w Gdyni
Największa porażka:
Kluczowa postać: Coleman
Największe rozczarowanie: Wójcik

Tęcza Leszno 3-9

Z zera do bohatera, z bohatera do zera.. tak w skrócie można podsumować zarówno dokonania zespołu z Leszna, jak i ocenę jego trenera w ciągu ostatniego półtora roku. W tamtym sezonie Leszczynianki były rewelacją rozgrywek. Zespół bez wielkich nazwisk zajął 4 miejsce, a Krysiewicz zbierał zewsząd pochwały za swoją pracę. Minęło pół roku i o tamte wyniki mogą wydawać się snem. Zespół jest wewnętrznie skłócony, rozbity skandalem, a jego gra i wyniki są dalekie od oczekiwań. Zasadniczy błąd popełniono przed sezonem, gdy działacze z Leszna najwyraźniej wyszli z założenia, że jak raz udało się zrobić coś z niczego to uda się i powtórnie. Nie udało się. Krężel nie okazała się drugą Mieloszyńską, Karpińska nawet nie zbliża się nie tylko do poziomu Coleman ale i swojego sprzed ciąży, Koc i Krysiewicz mają inne sprawy na głowie niż tylko koszykówkę.. do tego z całego grona zawodniczek amerykańskich które już przewinęły się przez Leszno jedynie Shields okazała się wzmocnieniem. Do końca sezonu zasadniczego jeszcze dużo czasu, wiele się może wydarzyć, ale już teraz widać, że Tęcza będzie miała olbrzymie problemy by awansować do PO

Największy sukces: ściągnięcie Shields w trakcie sezonu
Największa porażka: skandal obyczajowy
Kluczowa postać: Shields
Największe rozczarowanie: Karpińska

MUKS Poznań 3-9

Chciałoby się rzec miłe złego początki. Poznanianki rozpoczęły od sensacyjnego zwycięstwa w Polkowicach, potem dzielnie walczyły z Lotosem i Gorzowem, ale im dalej w las tym ciemniej. Udało się wygrać jeszcze 2 spotkania na własnych śmieciach, z najsłabszym w lidze duetem Łódzko-Pabianickim, ale już Odrze udało się wrócić do brzegu z tarczą. Czarę goryczy przelała się po klęsce w derbach w ostatniej kolejce – odejście I.Jabłońskiej może oznaczać początek końca tej drużyny w PLKK. Najjaśniejszą postacią jest Malijka Sissoko – imponująca walecznością na tablicach, jednak rażąca brakiem skuteczności. Amerykanki: Beachem i Rushing grają mało regularnie, i ogólnie niezbyt dobrze (zawodzi mnie zwłaszcza ta pierwsza, dobrze grająca w JG 2 sezony temu), Antczak straciła część sezonu z powodu kontuzji, a wśród pozostałych polek trudno dostrzec następczynie Skobelka Patrząc na terminarz nie trudno dojść do wniosku, że dla MUKS-u rozpoczyna się mordercza walka o utrzymanie; walka z której moim zdaniem nie wyjdą zwycięsko.

Największy sukces: wygrana z Polkowicami
Największa porażka: klęska w derbach
Kluczowa postać: Sissoko
Największe rozczarowanie: Beachem


Cukierki Odra Brzeg 3-9

Jak dla mnie najbardziej przeciętny i bezbarwny zespół w lidze. Jakoś tam gra, jakoś się zapewne utrzyma, mimo sensacyjnej porażki na własnym parkiecie z Pabianiczankami.. Trochę kolorytu zespołowi dodaje Ofa Tulikihihifo i nieźle radząca sobie pod koszem Amber Petillon. W kilku spotkaniach nieźle pokazała się też Eliza Gołumbiewska.. O pozostałych zawodniczkach trudno powiedzieć coś dobrego.

Największy sukces: wygrana w MUSK-sie
Największa porażka: u siebie z Pabianicami
Kluczowa postać: Ofa Tulikihihifo
Największe rozczarowanie: bo ja wiem..

Włókniarz Pabianice 2-10

Dwa zwycięstwa w rundzie to wynik nie porywający, ale trudno było oczekiwać czegoś więcej w sytuacji, gdy do ostatniej chwili sam występ w PLKK stał pod znakiem zapytania.
I bardzo dobrze się stało że udało się zebrać niezbędne fundusze, bo Włókniarzowi miejsce w PLKK wręcz się należy, a na dodatek kilka zawodniczek ma szanse pokazania swoich możliwości na ligowych parkietach. Na pewno z szansy tej dobrze korzysta Anita Szemraj – takie wystepy jak przeciwko ŁKS-owi (6 trójek) nie powinny przejść bez echa. W pojedynczych spotkaniach nieźle zaprezentowały się tez trochę starsze: Bogacka i Pawlak, natomiast w moim odczuciu zawodzą trochę te najbardziej doświadczone: Leona Krystofova, Marzena Głaszcz, i Renata Piestrzyńska. Ich lepsza gra będzie potrzebna w dalszej fazie rozgrywek, zwłaszcza w meczach z bezpośrednimi rywalkami w walce o utrzymanie: ŁKS-em, Brzegiem i MUKSem,.

Największy sukces: wygrane derby
Największa porażka: -
Kluczowa postać: Anita Szemraj
Największe rozczarowanie: doświadczone zawodniczki


ŁKS Łódź 1-11

Ideał sięgnął bruku? Jeszcze nie, ale niestety zbliża się do niego z ogromną prędkością i nie widać w najbliższej perspektywie szans na odwrócenie sytuacji. Jadąc na mecz 1 kolejki do Łodzi, który był częścią obchodów 100-lecia klubu, nie spodziewałem się że przyjdzie mi wówczas zobaczyć zespół który na półmetku rozgrywek będzie pełnił rolę czerwonej latarni. Koryzna, Wlaźlak, Perlińska, Sobczak, Kovalenko. Żytomirska, Kenig to nazwiska mające swoją renomę w lidze. Renomę, którą obecnie rozmieniają na dobre. Jeśli w przypadku Włókniarza 2 wygrane to wynik przyzwoity, to tylko 1 zwycięstwo Łodzianek jest dorobkiem wręcz katastrofalnym, bez względu na okoliczności. A jak się patrzy na radosną twórczość w rzutach za 3 pani z Ukrainy, to ciężko mieć nadzieje na gwałtowną poprawę :O Możliwe że trzeba wreszcie podziękować za współpracę panu Trześnewskiemu? Tak czy owak Łodzianki muszą wziąć się w garść i wygrać w drugiej rundzie min 4 spotkania, bo inaczej widmo spadku może poważnie zajrzeć w oczy. Klubem Łodzi jest ŁKS – w kosza kobiet nie było do tej pory wątpliwości..

Największy sukces: brak
Największa porażka: do wyboru, do koloru
Kluczowa postać: Katarzyna Kenig
Największe rozczarowanie: miejsce w lidze.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
hellraiser
Junior
Posty: 2479
Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04

Re: Na półmetku

Postautor: hellraiser » 24 listopada 2008, 16:51

Greebo pisze:Lotos Gdynia 10-2

Kogoś w Gdyni cieszy taki bilans? Ja bym nie był zadowolony.. Zwłaszcza jak do tego dodamy bilans 2-4 w eurolidze, oraz porażkę w meczu o SP (nawet zdając sobie sprawę z marginalnej rangi tej imprezy). W sumie 7 przegranych spotkań na 19 rozegranych.. A skład wydaje się być najmocniejszy od kilku sezonów. Matovic jest uznawana za jednego z najlepszych centrów w europie, Podrug i Marczanka też mają ustaloną renomę. Do tego „mistyczny” duet z USA… nic tylko grać i wygrywać.. Czego więc brakuje? Na ligowych parkietach drugiej klasowej Polki, bo o ile Lecia po kiepskim początku obecnie gra bardzo dobrze to Pawlak, Tomiałowicz i Jujka nie gwarantują zadowalającego Gdynię poziomu. Drugą sprawą jest.. spokój. Marchanka, Beard, Curie, Snytsina – styl gry tych zawodniczek najlepiej opisuje słowo chaos. Nigdy nie wiadomo jak zagrają, każda z nich może trafić 3 trójki w ciągu minuty, by przez resztę czasu robić więcej szkód niż pożytku. Nie ma zawodniczki z zimną głową, która potrafiłaby uspokoić tempo gry, gdy jest taka potrzeba. Na pewno gra Lotosu w dalszej części sezonu ulegnie zmianie: chyba wszyscy z niecierpliwością oczkują, co na polskich parkietach pokaże zawodniczką ze ścisłego światowego topu (dla mnie w 5-tce najlepszych), czyli Catchings. Będzie niepodzielnie rządzić i dzielić czy też może okaże się największym rozczarowaniem sezonu? Jak zareagują jej zagraniczne partnerki, gdy dla jednej z nich zabraknie miejsca nawet na ławce, a pozostałe zostaną zepchnięte do grania ról drugoplanowych? Czas pokaże ;-)

Bez względu na okoliczności Lotos powinien wygrać kolejnych 11 spotkań by z bilansem 21-2 stanąć do meczu w Krakowie, który może decydować o 1 miejscy przed PO.

Największy sukces: zakontraktowanie zawodniczek z najwyższej półki
Największa porażka: przegrana z Jelenia Góra.. czegoś takiego najstarsi Pomorzanie nie pamiętają
Kluczowa postać: Leciejewska
Największe rozczarowanie: Maslowski



Podpisuje się w 100%.

Właściwie nawet nie bilans najbardziej boli ale styl...a właściwie jego brak.
Choć z drugiej strony np.fajnie mieć centra którego pod koszem jeden na jeden nikt w Europie nie ustoi i nie potrafić zagrać izolacji ani podać pod kosz aby doszło do tego 1 na 1. To tak jak oglądanie chleba za szybą.

Napisz coś o Wiśle. W Europie jest w przeciwieństwie dla Lotosu nieźle. No i najważniejsze kilka ciepłych słów o Bobie.
:P :P :P
Obrazek

koszykarz

Postautor: koszykarz » 24 listopada 2008, 17:13

nie wiem czy możemy sie tu ,,udzielać '' ale wielkie GRATKI dla kolegi GREEBO za te staty...

wlasciwie to sytuacja FGE w ,,pigułce '' .

a i o Wisełce powinieneś coś napisać...

w końcu jak na dość skromny skład - to w tabeli aż tak źle nie jest... :D :P

Awatar użytkownika
patrese
Kadet
Posty: 1445
Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
Lokalizacja: Leszno / Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: patrese » 24 listopada 2008, 17:34

Świetna, barwna i co najważniejsze trafna analiza- brawa dla autora. Redaktorzy Suska, Dajos i reszta mogą się tylko uczyć. Byleby za dużo nie przepisywali... :wink:
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ
Obrazek

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Postautor: Kuba » 24 listopada 2008, 18:31

Ja również pokusiłem się o takowe podsumowanie, również w pełni subiektywne ;-)

Rozgrywki Ford Germaz Ekstraklasy osiągnęły już półmetek, a to najlepszy czas na pierwsze podsumowania i wnioski. Kto najbardziej zaskoczył, a kto rozczarował? Jak może się to skończyć po kolejnych trzynastu kolejkach? Poniżej prezentujemy subiektywną ocenę dokonań każdego z zespołów wraz z krótkim prognostykiem na przyszłość.
Treść 1. KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski

Trzeba uczciwie przyznać, że to dość niespodziewany lider po pierwszej rundzie spotkań. Podopieczne Dariusza Maciejewskiego na pierwszą porażkę musiały czekać aż do ostatniej kolejki, kiedy to lepsze okazało się polkowickie CCC. Wcześniej aż jedenaście razy z rzędu to gorzowianki schodziły z parkietu zwycięskie. Trudno ocenić jaka w tym zasługa umiejętności, a jaka korzystnego terminarza. AZS już w pierwszych dwóch kolejkach trafił na dużo słabiej dysponowany Lotos i Wisłę, a potem wygrał praktycznie to, czego można się było spodziewać. Blisko wpadek było w Lesznie i Rybniku, jednak i tam akademiczkom udało się zwyciężyć. Działaczom z całą pewnością powiodły się tegoroczne transfery i sporo mówi się o poprawieniu zeszłorocznego rezultatu, kiedy to udało się wywalczyć brązowe medale. Czy się uda? Jest na to szansa, jednak sporo zależeć będzie od następnych spotkań, kiedy to gorzowiankom przyjdzie zmierzyć się z Lotosem i Wisłą.

2. Wisła Can Pack Kraków

Mistrzynie Polski, co jest pewnego rodzaju niespodzianką, skończyły pierwszą rundę z dwoma porażkami na koncie. Pod Wawelem przegrały z AZSem Gorzów, natomiast w ostatniej serii spotkań musiały w Gdyni uznać wyższość miejscowego Lotosu. Prawdziwym objawieniem stała się Ewelina Kobryn, która jest zdecydowanie najlepszą zawodniczką swojej drużyny i rozgrywa aktualnie swój najlepszy sezon w całej karierze ze średnią ponad 17 punktów na spotkanie. Z kolei na przeciwnym biegunie znalazła się niespodziewanie Jelena Skerovic. Koszykarka z Czarnogóry gra obecnie najsłabiej spośród wszystkich pięciu sezonów w barwach Białej Gwiazdy. Czy Wiśle uda się obronić mistrzowski tytuł? Z pewnością nie będzie to łatwe, bo odrobić dwa punkty straty do drużyny z Gorzowa będzie niezwykle trudno, a ewentualna przewaga własnego parkietu w rozgrywkach play-off jest sporym ułatwieniem.

3. Lotos PKO BP Gdynia

Gdynianki, podobnie jak Wisła, w dwunastu meczach zgromadziły 22 punkty. Początek sezonu nie był dla Lotosu imponujący - już w pierwszej kolejce przydarzyła się wpadka w Gorzowie, a następne mecze z Energą i MUKSem kończyły się minimalnymi zwycięstwami. Potem wydawało się, że podopieczne Jacka Winnickiego złapały wiatr w żagle, jednak niespodziewanie dwa punkty z Gdyni wywiózł Finepharm Jelenia Góra. Po tej wpadce Lotos otrząsnął się szybko i do końca rundy nie przegrał nic. Według wielu obserwatorów to właśnie zespół z Trójmiasta ma obecnie najsilniejszy kadrowo skład w lidze, a gdy dołączy się do tego spodziewaną od stycznia Tamikę Catchings, to siła rażenia może imponować. Chcąc jednak realnie myśleć o odzyskaniu mistrzostwa, nie można sobie więcej pozwolić na żadne wpadki, by zająć możliwie jak najlepsze miejsce przed play-off. Zarówno Lotos, jak i Wisła, są w stanie wyprzedzić Gorzów w tabeli, ale czy tak się stanie? Zajęcie przez nich miejsc nr 2 i 3 automatycznie wskazuje, że zespoły które od paru sezonów nadają ton ligowej rywalizacji spotkałyby się ze sobą już w półfinale.

4. CCC Polkowice

Koszykarki z Polkowic aż do czwartej kolejki czekały na swoje pierwsze zwycięstwo. Potem wszystko potoczyło się jak lawina i Pomarańczowe wygrały siedem spotkań z rzędu i na dobre usadowiły się w czubie tabeli. Krzysztof Koziorowicz może więc mówić o udanym powrocie na ławkę trenera klubowego, bowiem przed sezonem dużo wyżej stały notowania zespołów z Rybnika, czy Torunia. CCC to jedyny zespół w lidze z tak ukształtowaną, żelazną wręcz piątką zawodniczek. Każde (!) spośród 12 rozegranych spotkań polkowiczanki rozpoczynały w identycznym zestawieniu: z reprezentantką Polski Gajdą na rozegraniu, Jeziorną i Mieloszyńską na obwodzie, oraz amerykańskim duetem Carter - Robbins pod koszem. W Polkowicach otwarcie mówi się o chęci powrotu do czołowej czwórki ligi, z której niespodziewanie CCC wypadło w zeszłym sezonie. Wszystko jest na dobrej drodze, by tak właśnie się stało. Kluczem do sukcesu może okazać się odpowiednie wzmocnienie składu, bowiem w Polkowicach wciąż próżno szukać klasowego centra, który siałby zamęt w szeregach rywali.

5. Energa Toruń

Działacze z grodu Kopernika nie kryli swoich wysokich aspiracji przed tym sezonem, a skład po bardzo rozczarowującym poprzednim sezonie został gruntownie przemeblowany. Do Torunia ściągnięto kilka znanych i cenionych koszykarek, oraz Elmedina Omanicia, który całą drużynę miał poukładać i sprawić, by grała na wysokim poziomie. Początek był imponujący - zwycięstwo z CCC oraz bardzo zacięte i wyrównane mecze z potentatami ligi – Lotosem i Wisłą. Dodatkowe porażki z rewelacyjnym Gorzowem i minimalna, poniesiona na własnym parkiecie z Utexem Rybnik, usadowiły Energę na piątym miejscu w tabeli, ale z identycznym bilansem jak drużyny z czwartego i szóstego miejsca. Bardzo ważne może okazać się kolejne spotkanie, jakie toruniankom przyjdzie rozegrać w Polkowicach, które wydają się być bezpośrednim rywalem w walce o jak najwyższą lokatę.

6. Utex ROW Rybnik

Rybniczanki, podobnie jak CCC i Energa, pierwszą rundę zakończą z bilansem ośmiu zwycięstw i czterech porażek. Są za to jedynym zespołem, któremu w ciągu pierwszej rundy FGE udało się w jednym meczu rzucić ponad 100 punktów (wygrana z AZSem Poznań 102:88). Wydawało się, że wielkim hitem transferowym będzie sprowadzenie gwiazdy WNBA Jii Perkins, jednak Amerykanka odleciała do domu już po sześciu meczach. W trakcie rozgrywek zespół opuściła także reprezentantka kraju - Elżbieta Międzik, która spodziewa się dziecka. Mirosław Orczyk ma więc powody do niepokoju i obaw. Z pewnością nie obejdzie się bez kolejnych wzmocnień zespołu, jeśli Utex marzy o włączeniu się do walki o medale.

7. INEA AZS Poznań

Akademiczki z Poznania również wyrażały chęć włączenia się do walki o najwyższe lokaty w lidze. Rzeczywistość szybko jednak te plany zweryfikowała. Nie ma dla nich chyba sprawiedliwszego miejsca w tabeli niż to, które aktualnie zajmują. Wszystkie sześć drużyn, które są powyżej, okazały się zbyt mocne dla koszykarek Katarzyny Dydek, a zespoły od miejsca ósmego w dół musiały uznać ich wyższość. Głównym problemem AZSu jest niestabilna forma jego liderek. Joanna Walich potrafi jednego dnia rzucić ledwie 6 oczek, by w następnym spotkaniu być najlepszym strzelcem zespołu. Wydaje się, że szczytem marzeń będzie dla INEI spokojne zakwalifikowanie się do play-off.

8. Finepharm AZS KK Jelenia Góra

W zawodniczkach ze stolicy Karkonoszy wielu upatrywało "Czarnego Konia" tych rozgrywek. Do Jeleniej Góry udało się ściągnąć m.in. brązowe medalistki sprzed roku - Ristić i Babicką, czy grającą od dwóch lat na polskich parkietach Ryan Coleman. Niespodziankę udało się sprawić jednak tylko jedną, ale za to jaką! Finepharm w dziesiątej kolejce rozgrywek pokonał wicemistrza Polski Lotos Gdynia i to na jego parkiecie. Na tym jednak skończyły się niespodziewane rezultaty z udziałem Kolegium Karkonoskiego. Jeśli w przyszłej rundzie również unikniemy wielu niespodzianek, to Finepharm bez problemu powinien utrzymać się w czołowej ósemce ligi i rywalizować w fazie play-off, jednak na walkę o czołowe lokaty trzeba będzie poczekać do przyszłego roku.

9. MUKS Poznań

O sile drugiego zespołu ze stolicy Wielkopolski w głównej mierze decyduje dyspozycja niekwestionowanej gwiazdy drużyny i całej ligi - Malijki Djenebou Sissoko, która jest liderką klasyfikacji najlepiej zbierających koszykarek całej ligi. Gdy ta koszykarka rozgrywa dobry mecz - jest nie do zatrzymania. Jednak jej słabsze dni od razu odbijają się na dyspozycji całej drużyny. Razem z Amerykankami Rushing i Beachem stanowi niemalże kręgosłup całej drużyny. Co może dziwić, to fakt, że to właśnie MUKS jest najlepiej zbierającą drużyną spośród wszystkich w FGE. Z całą pewnością poznanianki zechcą włączyć się do walki o wejście do play-off, jednak zadanie przed nimi bardzo trudne. Tym bardziej, że z prowadzenia zespołu zrezygnowała Iwona Jabłońska, a nowy szkoleniowiec nie będzie miał zbyt dużo czasu na zapoznanie się z koszykarkami.

10. Cukierki Odra Brzeg

Cukierki to jedyna drużyna, która w ciągu całej pierwszej rundy nie wygrała ani jednego spotkania przed własną publicznością. Hala, która przez wiele lat była niesamowitym atutem w rękach brzeżanek nie doczekała się jeszcze kompletu punktów w tym sezonie. W ciągu pięciu spotkań rozegranych przy ulicy Oławskiej zawsze górą były zespoły przyjezdne. Nie pomagała nawet świetna momentami gra Amber Petillon czy Ofy Tulikihihifo, które decydują o sile Cukierków. Odra, razem z Dudą Leszno i MUKSem ma na swoim koncie 15 punktów, jednak nie wydaje się, by mogła skutecznie włączyć się do walki o czołową ósemkę. W Brzegu nie ukrywa się, że celem na ten sezon jest utrzymanie się w gronie najlepszych zespołów kraju, co jest zadaniem absolutnie realnym do wykonania.

11. PKM Duda Super Pol Leszno

Absolutna rewelacja zeszłorocznych rozgrywek tym razem nie spisuje się już tak dobrze. Po stracie Coleman i Mieloszyńskiej działaczom z Leszna nie udało się załatać luk, które powstały. Mało tego - transfery, które miały wzmocnić Dudę okazały się w dużej mierze sporymi niewypałami. W Lesznie niebawem prawdopodobnie braknie palców jednej ręki, by zliczyć Amerykanki, które przewinęły się przez skład. Polskie zawodniczki także prezentują formę daleką od tej, jakiej oczekiwaliby kibice. Z całą pewnością nie uda się w tym sezonie nawiązać do sukcesów sprzed roku. Dodatkowo atmosfera w klubie długo nie należała do najlepszych, czego nawet nikt nie starał się ukrywać. W trakcie rozgrywek do dymisji podał się Jarosław Krysiewicz, jednak uzyskał on pełne poparcie władz i w dalszym ciągu kieruje leszczyniankami. Dochodzą jednak sygnały, że wszystko co najgorsze już za nimi, ale mimo to PKM Dudę Super Pol czeka ciężka walka o utrzymanie w ekstraklasie koszykarek.

12. PTK Aflofarm Vicard Pabianice

Jedynie z ŁKSem i Cukierkami udało się pabianiczankom wygrać w tej rundzie. W pozostałych spotkaniach doznawały one mniejszych, bądź większych porażek. Beniaminkowi FGE wyraźnie się nie wiedzie, a po odejściu Eweliny Gali do Energi Toruń próżno szukać tam koszykarki mogącej wziąć ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Połączenie doświadczenia z młodością nie przynosi w Pabianicach pozytywnych skutków. PTK, obok ŁKSu, to najpoważniejszy kandydat do spadku z Ford Germaz Ekstraklasy.

13. ŁKS Siemens AGD Łódź

ŁKS to z całą pewnością największe rozczarowanie tegorocznych rozgrywek. W Łodzi zebrano bardzo doświadczony skład, z wieloma byłymi reprezentantkami kraju, co jednak nie przełożyło się na rezultaty osiągane przez koszykarki Mirosława Trześniewskiego. Kibice mogą jednak mówić o sporym pechu, bowiem niemal cały czas zespół prześladowały kontuzje i urazy, które uniemożliwiały granie na 100 procent w każdym spotkaniu. W co najmniej trzech spotkaniach ŁKS mógł pokusić się o komplet punktów, jednak w końcówkach brakowało mu szczęścia. Jeśli szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji wszystkie swoje zawodniczki, to z pewnością jest w stanie utrzymać zespół w lidze, kosztem najprawdopodobniej drużyny zza miedzy, czyli PTK Aflofarmu Vicard.

Najlepsza zawodniczka: Ewelina Kobryn (Wisła Can Pack Kraków)

Środkowa Wisły udowadnia niemal w każdym spotkaniu, że jest aktualnie najrówniej grającą koszykarką FGE. Dwukrotnie była także wybierana zawodniczką kolejki przez oficjalną stronę ligi. To z pewnością największe odkrycie tego roku.

Największa niespodzianka: Porażka Lotosu PKO BP Gdynia na własnym parkiecie z Finepharmem AZS KK Jelenia Góra.

Kiedy wydawało się, że gdynianki nabrały na dobre wiatr w żagle niespodziewanie przegrały w swojej hali z dużo niżej notowanym Finepharmem i to aż 62:75.

Największe rozczarowanie: Postawa ŁKSu Siemens AGD Łódź.

Pomimo wielu znanych i cenionych koszykarek drużynie ŁKSu udało się wygrać zaledwie jedno spotkanie. Od byłych reprezentantek kraju, których w Łodzi nie brakuje, można oczekiwać jednak lepszych rezultatów.

www.sportowefakty.pl

Awatar użytkownika
cesare
Żak
Posty: 382
Rejestracja: 15 stycznia 2007, 02:37

Postautor: cesare » 24 listopada 2008, 19:58

dobre podsumowanie :D
nie miałbym nic przeciwko aby w takiej kolejności robic podsumowanie całego sezonu heh
gratki za dobrą robotę Greebo

koszykarz

Postautor: koszykarz » 25 listopada 2008, 19:11

co do podsumowania KUBY . jest prawie OK - ale niech nie mówi że przed sezonem ,,dużo bardziej wyżej'' stały akcie Torunia i Rybnika niż Polkowic - bo to akurat jest nieprawda....

Dużo wyzej stały akcje Polkowic - wlaściwie na równi z Gorzowem ...

także Greebo - dużo trafniejsze podsumowanie półmetka FGE :D

Awatar użytkownika
ginda
Senior
Posty: 3192
Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
Kontaktowanie:

Postautor: ginda » 25 listopada 2008, 19:34

Rybnik na pewno lepiej od Orzełka zapowiadał się, co do Torunia to już sprawa indywidualna każdego kto śledzi PLKK.
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Greebo » 25 listopada 2008, 21:17

Last but not least

Wisła Kraków. Bilans w PLKK 11-2. Bilans w eurolidze 4-2. Wygrany superpuchar.

Jest super, jest super, więc o co nam chodzi? No właśnie, o co? Może o to, że powinno być jeszcze lepiej? Że mając niewątpliwie spore możliwości finansowe można się było postarać o stworzenie jakiegoś sensowniejszego składu? Że mając ogromne szczęście w losowaniu i świetny kalendarz na początku rozgrywek (4 z 6 spotkań graliśmy u siebie) bilans euroligowy powinien w najgorszym razie wynosić 5-1? Że takie porażki jak ta z AZS Gorzów (nie chodzi o sam wynik, a o styl) i taka gra jak z AZS-em Poznań nie powinny się przydarzać klasowej drużynie?

Ale po kolei. Zacznijmy od maja. Opadają emocje związane z fenomenalnym rzutem ADF i ze zdobyciem 3 z rzędu tytułu mistrzowskiego, zapadają pierwsze decyzje kadrowe. Pierwszym trenerem pozostaje „strażak” – Wojciech Downar-Zapolski, najlepszy trener polski. Wkrótce klub ogłasza skład personalny drużyny, już na wstępie wzbudzający ogromne kontrowersje. Nie ma w nim MVP finałów Dupree, nie ma też K.Brown-Braxton, N.Trafimovej, M.Krawiec i A.Gajdy. Są za to po rocznej przerwie Chamique Holdsclaw i Dominic Canty, które na dodatek przywożą ze sobą znad morza „Bobe” Maksimovic. Do klubu wraca też Edyta Błaszczak-Czerwonka. Według oficjalnych newsów w klubie pozostaje bohaterka ostatniej akcji Anna DeForge a obok niej Jelena Skerovic, Marta Fernandez oraz Polki: Ewelina Kobryn, Agnieszka Pałka, Anna Wielebnowska a także przywiązana do klubu jakąś niewidzialną liną Dorota Gburczyk – nieoceniona Pani Kapitan i As Małopolski w jednym. Zespół uzupełniły – by spełnić wymóg PZK-osza – 3 młode zawodniczki: Aneta Kotnis, Paulina Gajdosz i Karolina Zając.

Już wtedy wiele osób (w tym piszący te słowa) wyrażało swoje – delikatnie określając - zdziwienie. Skład wydawał się tyleż silny (patrząc na nazwiska) co bezsensownie zbudowany: trzy amerykanki w sytuacji gdy w eurolidze przepisy pozwalają grać tylko dwóm, brak choć jednej klasowej Polki mogącej grać na pozycjach 1-2, brak zawodniczki lubiącej walkę podkoszową, brak – poza DeForge – typowego snajpera z dystansu. Do tego takie zestawienie postaci groziło sporymi konfliktami w drużynie.

Ten problem okazał się mniej istotny, gdy działacze podkowiec wakacji zdecydowali się wreszcie przyznać, że rozwiązali kontrakt z DeForge. Jednak tym samym liczba „strzelb” w drużynie spadła do zera..

W międzyczasie odbyło się losowanie euroligi, które nie mogło chyba okazać się szczęśliwsze. Los oszczędził nam spotkań w grupie zarówno z trójką rosyjskich potentatów, jak i z zespołami z Brna i Walencja. Zamiast tego dostaliśmy z roku na rok słabszy kadrowo zespół z Bourges, 2 euroligowych średniaków z Salamanki i Pechu, oraz dwóch nowicjuszy w tych rozgrywkach: 6-ty zespół ligi rosyjskiej, Nadeżde Orenburg i 3-cią drużynę Turcji – Besiktas Stambuł. Skład żadnego z naszych rywali nie powalał, i nadal nie powala na kolana.

Sezon zaczęliśmy od łatwego zwycięstwa w Łodzi, ale już 3 dni później otrzymaliśmy pierwszy sygnał, że nasze obawy co do składu są uzasadnione. Dobrze ustawiony przez trenera zespół z Gorzowa wręcz idealnie wypunktował nasze słabe strony. Wystarczyło zaciśniecie strefy podkoszowej, by nasza gra przypominała bicie głową w mur. I nie był to przypadek. Podobnie wyglądała sytuacja w przegranych później, już znacznie istotniejszych, meczach z Bourges i Salamanca. Oto moja lista „grzechów głównych” Wisły:
1. Budując skład działacze najwyraźniej wyszli z założenia że indywidualne umiejętności Holdsclaw wystarczą do odnoszenia sukcesów. Fakt, pod względem umiejętności czysto sportowych Mique jest koszykarką wybitną. Potrafi niemal wszystko. I praktycznie nie ma zawodniczki, która byłaby w stanie ją powstrzymać. Poza nią samą. To niestety zdarza się dość często, bo jest zawodniczką bardzo kontuzjogenną, nie wytrzymującą często tempa spotkań, na dodatek gubiącą się w nerwowych końcówkach. No i w każdej chwili może powiedzieć, że nie ma serca do gry w tym klubie..

I co wtedy? Jaką alternatywę przewidzieli działacze i sztab szkoleniowy?

Dodatkowym minusem pozyskania „Jordana w spódnicy” jest fakt że przyszła ona w pakiecie z Canty. Jak już w innym temacie pisałem zawodniczka ta cos tam umie, ale po to się ściąga gwiazdy z WNBA by były wiodącymi postaciami w zespole, a nie jego uzupełnieniem. Żeby było weselej: Canty gra w identycznym stylu jak Marta Fernandez: obie potrafią efektownie wejść pod kosz, ale nie dysponują rzutem z dystansu. Jest to tym boleśniejsze że…

2. … w zespole nie posiadamy typowej snajperki. Jedyną zawodniczką potrafiącą w miarę regularnie trafiać zza łuku jest Skera, tyle tylko że jej główną rolą powinno być kreowanie gry, a nie wykańczanie akcji. Od czasu do czasu za 3 mogą trafić też Niunia (ale jest szalenie chimeryczna), Pałka (ale wtedy nie ma kto zbierać) i Gburczyk (ale tej w ogóle nie powinno być na parkiecie). Poza tym nie chodzi o to, by zawodniczki potrafiły trafiać za 3, a o to, by czyniły to regularnie.
A rzut za 3 to nie tylko szansa na X punktów w trakcie meczu, to też szansa niwelowanie start do rywali w końcówkach spotkań. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – posiadanie zawodniczek rzucających za 3 bardzo rozciąga obronę rywalek, przez co łatwiej się Ga zarówno zawodniczkom podkoszowym, jak i tym lubiącym penetracje, jak Canty czy Marta.

3. Brak strzelca to dla mnie spory problem, ale jak już go nie ma to przydałoby się przynajmniej wykorzystywać te atuty, które nasze obwodowe zawodniczki posiadają. Można spróbować jednak od czasu do czasu wyprowadzać Skore do pozycji rzutu za 3, można ustawiać zasłony by Marta miała ułatwione zadanie przy wejściach pod kosz, można starać się umożliwić Canty grę 1 na 1. Ale to musi być wytrenowane, a nie opierać się na sprzyjającym zbiegu okoliczności.

4. Obrona strefowa. Makabrycznie wolna. Rywalki niejednokrotnie mają po kilka czystych sytuacji do oddania rzutu. Jak nie trafiają (jak Bourges) to tylko efekt źle ustawionych celowników. Jak trafiają (jak Orenburg) to odjeżdżają w ciągu minuty.

5. Rzuty wolne.. 55% w eurolidze. Brak słów.

Żeby nie było że wszystko jest złe, to widzę tez trochę plusów w naszej grze:

1. Zdecydowanie poprawiliśmy w porównaniu z ubiegłym sezonem grę na tablicy, zwłaszcza bronionej. Za wyjątkiem meczu z Bourges rywalki nie skaczą nam po głowach.
2. Nieźle bronimy „każdy swego”. Grając na 3 małe (lub wcześniej Mique + 2 małe) mamy z reguły sporo przechwytów i dzięki temu sporo łatwych punktów po kontrach. Atut ten niestety tracimy gdy na 3 pojawia się Doris.

3. Gramy rozważnie w ataku. Zaledwie 9 strat na mecz w eurolidze to wynik rewelacyjny. Przy czym w moim odczuciu jest to zaleta głownie indywidualnych umiejętności zawodniczek (a zwłaszcza ich doświadczenia) niż ułożonej na treningach gry.

A teraz indywidualne ocenki za pierwszą część rozgrywek.

Trener – vacat.

Ewelina Kobryn – ogromny +

Swoją grą w tym sezonie mnie wręcz zadziwia, i to już od pierwszego meczu z jej udziałem, który miałem okazje obserwować (Polska – Bośnia i Hercegowina). Przez wakacje przeszła niesamowita metamorfozę i to niemal we wszystkich elementach: rzuca zarówno z półdystansu jak i spod kosza, potrafi minąć rywalkę, potrafi się zastawić, nie boi się walki fizycznej, wydaje się sprawniejsza i dynamiczniejsza niż dawniej. Co więcej: nie panikuje. Nawet jak jej nie wyjdzie jakieś zagranie to nie spuszcza głowy tylko dalej gra swoje. Czasami mam wrażenie że zacznie pakować. Rewelacja! Jak dla mnie zdecydowanie najlepsza zawodniczka w PLKK, najlepsza po Bibie Polka, i czołowa euroligowa zawodniczka na pozycjach 4/5. Tak trzymać!

Marta Fernandez +/-

Jak dla mnie fenomen. Nie potrafi praktycznie nic poza bieganiem (no.. jeszcze rzuty kelnerskie ;p), a jest w stanie w meczu euroligowym zdobyć ponad 20 pkt. W lidze spisuje się przeciętnie, ale to ona brała na siebie ciężar gry w kluczowych momentach spotkań w Peczu i Orenburgu. Liderka euroligi w przechytwach. Czekam na stabilizacje formy..

Jelena Skerovic mały –

Jelena gra tak jak można się było spodziewać. Cos tam stara się zrobić, ale bez większego entuzjazmu, czemu trudno się dziwić. Straciła swoją przyjaciółkę, w zamian za nią dostając niezbyt lubiany duet czarnych pań, z których jedna na dodatek najchętniej grałaby bez rozgrywającej. Osobiście liczę że kontuzja Holdsclaw ożywi Jelenę. W obecnym składzie personalnym znów może stać się prawdziwym playmakerem, o ile tylko starczy jej chęci.

Slobodanka Maksimovic - z malutkim +. Tak na zachętę.

Występy w Wiśle rozpoczęła od rzucenia wyzwania Doris, o to kto będzie tematem kpin nr 1 przy R22. Na szczęście ostatnie euroligowe mecze pokazują że to jednak nie ta klasa, co Pani kapitan. Przeciwko Salamance i Beskitasowi grała tak jak się tego po niej spodziewałem, mając w pamięci jej grę w Lotosie, przeciwko Orenburgowi nawet lepiej. Problem w tym że ocena jej gry zależy głownie od tego czy będzie jej będzie siedział półdystans, czy nie. A nie tego oczekuje od podstawowego centra. Boba ma zbyt mało siły by walczyć pod koszem na równych zasadach z większością euroligowych rywalek. I sytuacji nie poprawia fakt że często bywa faulowana, bo skuteczność 30-kilku procent z rzutów osobistych jest żenująca.

Dominique Canty –

Dla mnie największe rozczarowanie sezonu. Jak pisałem powyżej nie uważam jej za wybitną zawodniczkę, ale oczekiwałem że będzie grać w eurolidze przynajmniej na takim poziomie jak w dwóch ostatnich sezonach, a ona zawodzi tam na całej lini. Lepiej prezentuje się w PLKK, ale naszymi ambicjami nie są zwycięstwa nad Brzegiem, MUKS-em czy Jelenią Góra, a walka co najmniej o ćwierćfinał euroligi. Na dodatek trudno przypuszczać by teraz było lepiej, bo w przeciwieństwie do Skery odejście Holdsclaw jest dla niej stratą a nie zyskiem.

Anna Wielebnowska – mały +

Do czasu kontuzji rozgrywała całkiem przyzwoity sezon. Były mecze w których ciągnęła grę, w kilku kolejnych dodawała ważne punkty/zbiórki/przechwyty w kluczowych momentach. Jej brak jest dla nas bardzo odczuwalny, zwłaszcza PLKK, ale nie tylko. Mam nadzieję że wyleczy się przynajmniej na decydującą fazę rozgrywek, bo może być naszym dużym atutem w PO.

Agnieszka Pałka – bez oceny

Jak tylko wyleczyła jedną kontuzję to złamała palec. Podobnie jak w przypadku Niuni, także i brak Pałki jest bardzo odczuwalny. Zwłaszcza jeśli chodzi o grę obronną, gdzie jej długie ręce nieraz straszyły rywalki. A i jakaś trójka od czasu do czasu lubi jej wpaść.

Dorota Gburczyk – bez oceny. Skala mi się skończyła.

Żeby było jasne – Doris nie zawodzi. Doris gra swoje. To samo co rok, dwa i trzy temu. Czyli nic. I tu się pojawia kluczowe pytanie – co ona do cholery jeszcze robi w tym klubie? Czemu zajmuje miejsce na parkiecie choćby Kotnis? Jedyne co jako tako potrafi, to rzucić z dystansu, ale tylko pod warunkiem że pierwszy oddany rzut jej wejdzie. Ale nawet te trojki na niewiele się zdają, bo to co zespół zyskuje dzięki nim, to traci w inny sposób. Przez głupie faule, przez niezliczone straty, przez bezsensowne zbijanie piłki przy zbiórce a zwłaszcza przez makabryczne zwalnianie gry – najpierw trzeba się skupić by złapać piłkę, potem rozejrzeć gdzie są partnerki (no chyba że blisko jest jakaś rywalka – wtedy wyrzuca się piłkę przed siebie, mając nadzieje ze którąś z koleżanek do niej dopadnie), no i wreszcie można podać, zaciskając kciuki by siła i kierunek podania okazały się trafne. To wszystko zabiera cenne sekundy podczas których rywalki zdążają wrócić do obrony. Dramat.

Aneta Kotnis, Paulina Gajdosz, Karolina Zając, Edyta Błaszczak – ocenić mógłbym tylko tą pierwszą, ale głownie na podstawie jej gry w rezerwach, wiec wstrzymam się z „werdyktem” do czasu gdy trochę więcej pogra choćby tylko w PLKK.

Chamique Holdsclaw

Nie wiem jak ją ocenić, z jednego powodu – ma tak wyrobioną opinię, że nie jestem w stanie stwierdzić czy rzeczywiście jest kontuzjowana, czy też może nie specjalnie chce się jej grać. Umiejętności czysto sportowe – ogromne. Ale w sporcie nie tylko to się liczy.



To tyle jeśli chodzi o podsumowanie dotychczasowych rozgrywek. Teraz jeszcze parę zdań tym co nasz czeka.

Zacznę od tego że po raz kolejny los się do nas uśmiecha. Upadek CSKA powoduję ze mamy wręcz komfortową sytuacje. Jeśli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, to mamy praktycznie pewne miejsce w PO ale tez tylko iluzoryczne szanse na zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc. Czyli ogromne szanse ze w PO przyjdzie nam się zmierzyć bądź z Sopronem, bądź z Wenecja. Oba te kluby są jak najbardziej do ogrania, i nie powinien w tym przeszkodzić nam fakt, że to rywalki będą miały „przewagę własnego parkietu” w decydującym spotkaniu, bo na wyjazdach gramy ostatnio lepiej niż u siebie (dziwne, ale prawdziwe)

Wszystko to powoduje za mamy ponad 2 miesiące czasu, na dokonanie niezbędnych korekt, zarówno w składzie, jak i w stylu gry. Pierwszy krok został uczyniony – powrót Dupree. Teraz przydałby się kolejny – znalezienie snajpera. Tak jak już pisały inne osoby: Wiggins, Perkins, lub osierocona przez CSKA Douglas – każda z tych zawodniczek powinna wnieść do zespołu dużo więcej niż Canty. Jeśli dodatkowo udałoby się jeszcze kogoś wyrwać z CSKA – to byłaby rewelacja. Tak więc działacze – do dzieła. Jest ogromna szansa nawet na F4. Nie prześpijcie jej..

PS.1. Zawodniczki starałem się oceniać tylko przez pryzmat tego co wnoszą do gry, pomijając ich zachowanie poza boiskiem.

PS.2 – Uprzedzając JaroTS: uważam że mam prawo oceniać klub i jego działaczy. I to zarówno z powodów emocjonalnych (bo podobnie jak Ty od wielu lat jestem biegam na R22, a czasami nawet trochę dalej) jak i cynicznych (przerabiając na terminologię handlową.. ja jako klient, mam prawo żądać towaru jak najlepszej jakości, a także wyrażać opinię na jego temat).
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Ałgaja » 25 listopada 2008, 22:12

I jeszcze jedno apropos Wisły - KONTUZJE. Na półmetku mamy je 3:
Wielebnowska, Pałka, Holdsclaw. Ktoś (Działacze, Zapolski, redaktor Batko itd.) może powiedzieć- pech, po prostu pech. Mieliśmy fantastyczny skład, niezłą ławkę a tu tyle pecha, nieszczęść, nieprzewidywanych przypadków na raz. Na co ktoś inny może powiedzieć:
Holdsclaw- problemy z kolanami na od wielu lat i wiadomo to było już powszechnie po jej 1 sezonie w Wiśle kiedy kilka meczy opuściła, podobnie było w Gdyni. W tym roku gdy Holdsclaw jest starsza nie było podstaw łudzić się, że jednak wytrzyma cały sezon i grę co 3 dni.
Wielebnowska- problemy zdrowotne ma nie od dziś, co prawda głównie dokuczał jej kręgosłup, ale to nie zmienia faktu że to też zawodniczka, która w sezonie sporo meczy opuszczała i okazem zdrowia nie jest.
Pałka- też nie zalicza się do grona zawodniczek, które kontuzje omijają szerokim łukiem.
Zatem o tyle pechowo, że w tym samym czasie, urazy złapały 3 najbardziej kontuzjogenne zawodniczki w zespole. Tym samym to nie może być usprawiedliwieniem niczego, bo w chwili gdy co roku pada śnieg w listopadzie nagle trudno łudzić się że tym razem nie spadnie.

ps. nie napisałam o Edycie Cz. bo nie mam pojęcia ani co jej jest, ani czy byłaby w jakiś sposób włączona do rotacji i przydatna dla zespołu.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

JaroTS
Amator
Posty: 115
Rejestracja: 06 listopada 2008, 18:06
Lokalizacja: KrakóW

Postautor: JaroTS » 25 listopada 2008, 22:49

Greebo zdecydowanie możesz oceniać, i zdecydowanie nie musimy się zgadzać...po to jest to forum!
Jedno nas na pewno łączy...radość z kolejnego zwycięstwa BIAŁEJ GWIAZDY...od wielu wielu lat!!!!!!!!
JAZDA JAZDA JAZDA BIAŁA GWIAZDA!
WISŁA-MISTRZ POLSKI 2008!!!

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 4354
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: przemoe » 26 listopada 2008, 15:25

Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl

koszykarz

Postautor: koszykarz » 26 listopada 2008, 15:34

cóż można dodac.. przedstawienie Wisly na półmetku przez Greebo to ,,majstersztyk'' po prostu :)
Spodobało mi się że ,,dla Gburczyk skala sie skończyła'' :lol:

z taką kasą to Wisła powinna mieć 10 równych poziomem zawodniczek a jest w sumie 6 (licze też Bobę choć nie wiem czy warto :lol: )

No i liczę że za te kilkanaście dni Energa wygra w Krakowie - tak jak rok temu - tym bardziej że Holdsclaw nie będzie :D - a z resztą Wiślaczek - Krawcowa i spółka wsparte tercetem Amerykanek - powinny sobie poradzić :D

Awatar użytkownika
Siero
Senior
Posty: 3841
Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
Kontaktowanie:

Postautor: Siero » 26 listopada 2008, 16:01

Greebo bardzo dobry coment :!: :wink:
co do Włókniarza miejsce 12 jak utrzymamy będzie dobrze
:!:
Marzenka i Renią grają nawe nawet, Anita dobrze, ale nie równo, Kasia coraz lepiej, Leo chyba najlepiej, a reszta... Asia Bogacka róznie, Mircheva i Ola Pawalak i Salsa grają, ale bez głowy.. Marta Hałeza grywała 2-3 min i było nawet dobrze :wink: reszta :?: reszta nie grała...
Trzeba kupić rzucająca zagranicy i "C" na zmiane dla Leo można pomyśleć o zawodniczkach z I ligi :)
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 4354
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: przemoe » 27 listopada 2008, 14:00

I druga część o zespołach 7-13

http://toiowonasportowo.blox.pl/2008/11 ... u-cz2.html

Jeszcze potem coś tu o Lotosie bardziej prywatnie napiszę :)
Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości