AZS Gorzów 11-1
Wspaniała runda dla Gorzowianek. Rozpoczęły rewelacyjnie: ograć w jednym sezonie i Lotos i Wisłę było od kilku sezonów zadaniem niewykonalnym dla drużyn z PLKK. A akademiczki zrobiły to już w pierwszych 2 kolejkach. Co więcej – w następnych spotkaniach dalej kroczyły od zwycięstwa do zwycięstwa, aż do ostatniej, 13 kolejki, w której to musiały uznać wyższość drużyny z Polkowic. Ocenę zespołu należy zdecydowanie rozpocząć od postaci trenera. I tu musze się uderzyć w pierś – w tamtym sezonie wyrażałem duże wątpliwości czy uda mu się stworzyć zespół, gdy dostanie zawodniczki z wyższej półki niż dotychczas. Dotychczasowe wyniki jak i styl gry drużyny pokazują, że nie doceniłem pana Maciejewskiego. Na jego konto zapisuję obecnie trzy duże plusy:
Po pierwsze: widać że miał pomysł na zespół. Dobór nowych zawodniczek na pewno nie był przypadkowy: co najmniej solidny jak na polskie warunki centem Taylor), 2 strzelby na obwodzie (Zohnova i Breitreiner) i ciekawa rozgrywająca (Richards) stworzyły bardzo ciężki do zatrzymania zespół. Gorzowianki są groźne zarówno na obwodzie, jak i w strefie podkoszowej, co rywalom bardzo utrudnia obronę. (chciałoby się tu zapytać: czemu nie można było tak zbudować składu w Wiśle?)
Po drugie: potrafił z tych zawodniczek stworzyć zespół, wykorzystując ich największe atuty (tu znów przychodzi mi na myśl porównanie do Wisły..)
Po trzecie: w meczach, w których wynik jest przesądzony daje sporo pograć młodym zawodniczkom, dzięki czemu ona mają szanse ogrania się, a podstawowy skład nie jest niepotrzebnie eksploatowany (tak, tak, znów pozdrawiam naszego trenera..)
Oczywiście AZS nie jest zespołem bez wad. Przede wszystkim rzuca się w oczy bardzo wąski skład. Cztery wspominane nabytki, do tego Żurowska i.. przepaść. Brakuje zarówno drugiej wartościowej Polki do S5 (Czubak jest najzwyczajniej w świecie słaba, Zalesiak zawodzi na całej linii a Kaczmarczyk to melodia przyszłości) jak i zmienniczek (Crowford to nieporozumienie). Do tej pory w drużynie nie było większych problemów z kontuzjami (pojedyncze mecze opuszczała jedynie Richards) ale nie ma żadnej gwarancji że tak będzie dalej. Kolejną sprawą jest występ w pucharze FIBA, gdzie jedynym pozytywem jak do tej pory jest sam fakt udziału w nim, bo o wynikach lepiej nie mówić.
Co dalej? Trzecie miejsce po RS jest praktycznie pewne, ale w tym momencie chyba nikogo w Gorzowie by niezadowoliło. Szczytem marzeń byłoby zapewne utrzymanie prowadzenia także i po drugiej rundzie. Dawałoby to olbrzymie szanse na finał, który byłby ogromnym sukcesem drużyny. Jednak by tak się stało, akademiczki w 2 najbliższych meczach muszą wygrać przynajmniej raz. A i to może nie wystarczyć, bo potem daje trzeba będzie wygrywać mecz za meczem.
Największy sukces: ogranie 2 potentatów
Największa porażka: występy w pucharze FIBA
Kluczowa postać: Maciejewski
Największe rozczarowanie: Crowford
Lotos Gdynia 10-2
Kogoś w Gdyni cieszy taki bilans? Ja bym nie był zadowolony.. Zwłaszcza jak do tego dodamy bilans 2-4 w eurolidze, oraz porażkę w meczu o SP (nawet zdając sobie sprawę z marginalnej rangi tej imprezy). W sumie 7 przegranych spotkań na 19 rozegranych.. A skład wydaje się być najmocniejszy od kilku sezonów. Matovic jest uznawana za jednego z najlepszych centrów w europie, Podrug i Marczanka też mają ustaloną renomę. Do tego „mistyczny” duet z USA… nic tylko grać i wygrywać.. Czego więc brakuje? Na ligowych parkietach drugiej klasowej Polki, bo o ile Lecia po kiepskim początku obecnie gra bardzo dobrze to Pawlak, Tomiałowicz i Jujka nie gwarantują zadowalającego Gdynię poziomu. Drugą sprawą jest.. spokój. Marchanka, Beard, Curie, Snytsina – styl gry tych zawodniczek najlepiej opisuje słowo chaos. Nigdy nie wiadomo jak zagrają, każda z nich może trafić 3 trójki w ciągu minuty, by przez resztę czasu robić więcej szkód niż pożytku. Nie ma zawodniczki z zimną głową, która potrafiłaby uspokoić tempo gry, gdy jest taka potrzeba. Na pewno gra Lotosu w dalszej części sezonu ulegnie zmianie: chyba wszyscy z niecierpliwością oczkują, co na polskich parkietach pokaże zawodniczką ze ścisłego światowego topu (dla mnie w 5-tce najlepszych), czyli Catchings. Będzie niepodzielnie rządzić i dzielić czy też może okaże się największym rozczarowaniem sezonu? Jak zareagują jej zagraniczne partnerki, gdy dla jednej z nich zabraknie miejsca nawet na ławce, a pozostałe zostaną zepchnięte do grania ról drugoplanowych? Czas pokaże
Bez względu na okoliczności Lotos powinien wygrać kolejnych 11 spotkań by z bilansem 21-2 stanąć do meczu w Krakowie, który może decydować o 1 miejscy przed PO.
Największy sukces: zakontraktowanie zawodniczek z najwyższej półki
Największa porażka: przegrana z Jelenia Góra.. czegoś takiego najstarsi Pomorzanie nie pamiętają
Kluczowa postać: Leciejewska
Największe rozczarowanie: Maslowski
Wisła 10-2
Ten zespół sobie odpuszczę, bo chwilowo by mnie chyba krew zalała podczas pisania wypracowania Pt: „Jak efektywnie wyrzucać forsę w błoto”.
CCC Polkowice 8-4
Po nieudanym ubiegłym sezonie w Polkowicach doszło do rewolucji kadrowej. Zrezygnowano ze wszystkich zawodniczek zagranicznych, a z drużyny odeszła także doświadczona Ilona Jasnowska. W ich miejsce ściągnięto dwie ograne na europejskich parkietach, lecz nieposiadające jakiś głośnych nazwisk podkoszowe amerykanki Robbins i Carter oraz 2 wyróżniające się krajowe zawodniczki: Darię Mieloszyńską oraz Natalię Małaszewską. Do zespołu po nie udanym romansie z Wisłą wróciła także Agata Gajda a rolę sternika powierzono Krzysztofowi Koziorowiczowi. Tak zbudowany zespół miał znów wprowadzić CCC do czołowej czwórki, tymczasem rozpoczął od falstartu.. porażki z …. A zwłaszcza u siebie z MUKS-em Poznań były nieoczekiwanymi i niezbyt miłymi niespodziankami. Potem jednak gry ulegała systematycznej poprawie, dzięki czemu drużyna zanotowała serię zwycięstw (w kilku wypadkach w bardzo efektownych rozmiarach) i systematycznie pięła się w ligowej tabeli. Marsz ten trochę został przyhamowany przez zespoły z Gdyni i Krakowa, ale zwycięstwo w ostatniej kolejce z niepokonaną wcześniej drużyną z Gorzowa powoduje, że w Polkowicach mogą być dość zadowoleni i z optymizmem oczekiwać rundy rewanżowej. Problem może być ten sam co w Gorzowie: krótka ławka rezerwowych. 5 wymienionych zawodniczek może liczyć na realne wsparcie praktycznie tylko od Jeziornej. Sprowadzona w trakcie sezonu Walker okazała się niewypałem (zresztą nie wiem czemu działacze się skusili na tą upadającą gwiazdę.. przed sezonem deklarowali że wyleczyli się z „gwiazdek” pokroju Lacy i że wolą ściągać zawodniczki sprawdzone w eurolidze. Z Robbins i Carte powinni być zadowolenie.. wiec po co Walker?). Mysle ze jej kariera w Polkowicach dobiega (dobiegła?) końca, więc pewnie znowu zaczną się poszukiwania kolejnej podkoszowej. Jeśli nowy nabytek okaże się sukcesem to Polkowice mogą myśleć nawet o medalu (przy szczęśliwym układzie na miejscach 1-3 nawet o finale), choć osobiście uważam, że przydałaby się też jeszcze jedna zawodniczka na obwód (ktoś taki jak Coleman, Shields..)
Największy sukces: przerwanie serii Gorzowa.
Największa porażka: przegrana z MUKS-em
Kluczowa postać: Robbins
Największe rozczarowanie: Walker (choć chyba głownie dla działaczy..)
ROW Rybnik 8-4
Zespół, z którego grą przed sezonem wiązem spore nadzieje, głównie ze względu na zaciąg zawodniczek o wyrobionej marce, z Jią Perkins na czele. I Rybnik zaczął z wysokiego „C”. Mimo braku Perkins wygrał pewnie 3 pierwsze spotkania, po czym przyjechała Jia przywożąc 4 kolejne porażki – na usprawiedliwienie trzeba dodać że rywalkami Rybniczanek była wówczas sama czołówka ligi – CCC, Lotos, Wisła, Gorzów. Potem przyszła bardzo istotna dla układu tabeli wygrana w Toruniu, jeszcze jeden mecz z MUKS-em i komunikat o rozwiązaniu kontraktu z Jia.. szkoda. Kolejnym ciosem dla ROW-u było odejście Eli Miedzik. Mimo to zespół dalej wygrywa.. i w sumie trudno się dziwić, bo skład na jak na ligowe warunki ma dalej bardzo przyzwoity. Terry gra solidnie pod koszem, Atkinson jest bardzo wszechstronna zawodniczką, Ola Chomać a zwłaszcza Natalia Trafimova wyraźnie odżyły, pokazując że grac w kosza ciągle potrafią. Rybniczanki pewnie jeszcze sporo spotkań wygrają, mogą napsuć trochę krwi nawet Wiśle i Lotosowi, ale chyba awans do 4-ki to obecnie zbyt wysoko powieszona poprzeczka.
Największy sukces: wygrana w Toruniu
Największa porażka: przecenienie swoich możliwości finansowych (chyba..)
Kluczowa postać: już odeszła
Największe rozczarowanie: brak
Energa Toruń 8-4
Działaczom w Toruniu udało się wyciągnąć wnioski po ubiegłosezonowej klęsce. Zatrudnili bardzo dobrego jak na polskie warunki trenera, zbudowali też dość sensowny i szeroki skład. I jak na razie mogą być zadowoleni z efektów swojej pracy. Torunianki nie osiągnęły co prawda równie spektakularnego sukcesu, jakim rok temu było ogranie Wisły w Krakowie, ale równocześnie nie zanotowały żadnej większej wpadki. Dobrze grają oba Mury, na + zaskakuje Patrycja Gulak, a Monika Krawiec pokazuje że jest „pierwszą po Bogu” czyli Bibie zawodniczką na pozycje 2-3 w Polsce. Furory nie robi natomiast poki co „gwiazdeczka” Gala. I osobiście jakoś tego nie żałuje. W rundzie rewanżowej Katarzynki powinny stoczyć prawdziwy bój z Polkowicami (a może także Rybnikiem) o 4 miejsce przed PO. Szalenie ważne będą zwłaszcza bezpośrednie mecze między zespołami, bo dotychczasowe wyniki wskazują na możliwość „układania” wyników w końcówce sezonu. (Toruń może mieć bilans 2-0 z Polkowicami i 0-2 z Rybnikiem..nie wątpię że w takim układzie wołałby przykładowo spaść na 5 pozycję i grać z CCC, niż być 4 i wpaść na ROW – jeszcze raz gratulacje dla PZKosz.)
Największy sukces: wygrana z Polkowicami
Największa porażka: przegrana u siebie z ROW-em
Kluczowa postać: Omanic
Największe rozczarowanie: Gala J
AZS Poznań 6-6
Za silni dla słabych, za słabi dla silnych.. Typowy średniak. Trzon zespołu (Sikora, Jarkowska, Reda) pozostał bez zmian, zamiast Krupy i Ciecierskiej przyszły Howard i Skobel.. Zespół razi brakiem centymetrów (poza Redą) – dopóki jest w stanie nadrobić to bieganiem i ambicją jest w stanie walczyć nawet z czołówka ligi, potem jednak przewaga fizyczna rywalek bierze górę. Do wzbicia się na wyższy poziom potrzebna silna, sprawna zawodniczka na pozycje 4/5. Nie koniecznie typowy centem, ale ktoś pokroju Robbins czy Carter. Poki co trochę zawodzi mnie Skobel. Niewątpliwie jest zawodniczką bardzo utalentowaną, ale póki co mam wrażenie że gra dużo słabiej niż rok temu (może ze względu na to że nie ma takiego komfortu gry jak w MUKSie). I nie chodzi tylko o dokonania statystyczne, ale jakoś jej mniej na parkiecie.. Runda rewanżowa zapowiada się na kopię obecnej. Z kim mają wygrać – wygrają, z kim przegrać – przegrają. I potem pożegnają się z rozgrywkami bilansem 0-3 w I rundzie PO
Największy sukces: rozjechanie MUKS-u w meczu derbowym
Największa porażka: brak zwycięstwa z Wisła, Lotosem lub Gorzowem, choć rywale byli „na widelcu”
Kluczowa postać: Jarkowska
Największe rozczarowanie: Skobel
AZS Jelenia Góra 5-7
W encyklopedii piłkarskiej Fuji autor omawiając zespół z Neapolu, tryumfatora rozgrywek o puchar UEFA w 1989 nadał rozdziałowi tytuł „SSC Maradona”. W wypadku z zespołu z JG można spokojnie napisać; AZS Coleman. Oczywiście w zespole jest więcej zawodniczek i przynajmniej kilka z nich ma spory wkład w grę zespołu (Ristic, Skorek, Merideth, Szymczak-Górzyńska) ale to amerykanka stanowi siłę tej drużyny. To dzięki niej jeleniogórzanki były sprawcami największej sensacji od kilku sezonów – ogrania Lotosu (i to w jaskini lwa) przez zespół środka tabeli. Ogólnie zespół z Karkonoszy jest drugim obok AZS Poznań takm klasycznym zespołem środka tabeli. Powinien w miarę spokojnie awansować do PO (chyba że plotki o kryzysie finansowym okażą się mieć pokrycie w rzeczywistości) ale bez większych nadziei na coś więcej. No chyba że w rundzie rewanżowej również pokona Lotos, i wpadnie w 1 rundzie PO na tą właśnie drużynę. Wtedy megasensacja będzie wisiała w powietrzu..
Największy sukces: wygrana w Gdyni
Największa porażka:
Kluczowa postać: Coleman
Największe rozczarowanie: Wójcik
Tęcza Leszno 3-9
Z zera do bohatera, z bohatera do zera.. tak w skrócie można podsumować zarówno dokonania zespołu z Leszna, jak i ocenę jego trenera w ciągu ostatniego półtora roku. W tamtym sezonie Leszczynianki były rewelacją rozgrywek. Zespół bez wielkich nazwisk zajął 4 miejsce, a Krysiewicz zbierał zewsząd pochwały za swoją pracę. Minęło pół roku i o tamte wyniki mogą wydawać się snem. Zespół jest wewnętrznie skłócony, rozbity skandalem, a jego gra i wyniki są dalekie od oczekiwań. Zasadniczy błąd popełniono przed sezonem, gdy działacze z Leszna najwyraźniej wyszli z założenia, że jak raz udało się zrobić coś z niczego to uda się i powtórnie. Nie udało się. Krężel nie okazała się drugą Mieloszyńską, Karpińska nawet nie zbliża się nie tylko do poziomu Coleman ale i swojego sprzed ciąży, Koc i Krysiewicz mają inne sprawy na głowie niż tylko koszykówkę.. do tego z całego grona zawodniczek amerykańskich które już przewinęły się przez Leszno jedynie Shields okazała się wzmocnieniem. Do końca sezonu zasadniczego jeszcze dużo czasu, wiele się może wydarzyć, ale już teraz widać, że Tęcza będzie miała olbrzymie problemy by awansować do PO
Największy sukces: ściągnięcie Shields w trakcie sezonu
Największa porażka: skandal obyczajowy
Kluczowa postać: Shields
Największe rozczarowanie: Karpińska
MUKS Poznań 3-9
Chciałoby się rzec miłe złego początki. Poznanianki rozpoczęły od sensacyjnego zwycięstwa w Polkowicach, potem dzielnie walczyły z Lotosem i Gorzowem, ale im dalej w las tym ciemniej. Udało się wygrać jeszcze 2 spotkania na własnych śmieciach, z najsłabszym w lidze duetem Łódzko-Pabianickim, ale już Odrze udało się wrócić do brzegu z tarczą. Czarę goryczy przelała się po klęsce w derbach w ostatniej kolejce – odejście I.Jabłońskiej może oznaczać początek końca tej drużyny w PLKK. Najjaśniejszą postacią jest Malijka Sissoko – imponująca walecznością na tablicach, jednak rażąca brakiem skuteczności. Amerykanki: Beachem i Rushing grają mało regularnie, i ogólnie niezbyt dobrze (zawodzi mnie zwłaszcza ta pierwsza, dobrze grająca w JG 2 sezony temu), Antczak straciła część sezonu z powodu kontuzji, a wśród pozostałych polek trudno dostrzec następczynie Skobelka Patrząc na terminarz nie trudno dojść do wniosku, że dla MUKS-u rozpoczyna się mordercza walka o utrzymanie; walka z której moim zdaniem nie wyjdą zwycięsko.
Największy sukces: wygrana z Polkowicami
Największa porażka: klęska w derbach
Kluczowa postać: Sissoko
Największe rozczarowanie: Beachem
Cukierki Odra Brzeg 3-9
Jak dla mnie najbardziej przeciętny i bezbarwny zespół w lidze. Jakoś tam gra, jakoś się zapewne utrzyma, mimo sensacyjnej porażki na własnym parkiecie z Pabianiczankami.. Trochę kolorytu zespołowi dodaje Ofa Tulikihihifo i nieźle radząca sobie pod koszem Amber Petillon. W kilku spotkaniach nieźle pokazała się też Eliza Gołumbiewska.. O pozostałych zawodniczkach trudno powiedzieć coś dobrego.
Największy sukces: wygrana w MUSK-sie
Największa porażka: u siebie z Pabianicami
Kluczowa postać: Ofa Tulikihihifo
Największe rozczarowanie: bo ja wiem..
Włókniarz Pabianice 2-10
Dwa zwycięstwa w rundzie to wynik nie porywający, ale trudno było oczekiwać czegoś więcej w sytuacji, gdy do ostatniej chwili sam występ w PLKK stał pod znakiem zapytania.
I bardzo dobrze się stało że udało się zebrać niezbędne fundusze, bo Włókniarzowi miejsce w PLKK wręcz się należy, a na dodatek kilka zawodniczek ma szanse pokazania swoich możliwości na ligowych parkietach. Na pewno z szansy tej dobrze korzysta Anita Szemraj – takie wystepy jak przeciwko ŁKS-owi (6 trójek) nie powinny przejść bez echa. W pojedynczych spotkaniach nieźle zaprezentowały się tez trochę starsze: Bogacka i Pawlak, natomiast w moim odczuciu zawodzą trochę te najbardziej doświadczone: Leona Krystofova, Marzena Głaszcz, i Renata Piestrzyńska. Ich lepsza gra będzie potrzebna w dalszej fazie rozgrywek, zwłaszcza w meczach z bezpośrednimi rywalkami w walce o utrzymanie: ŁKS-em, Brzegiem i MUKSem,.
Największy sukces: wygrane derby
Największa porażka: -
Kluczowa postać: Anita Szemraj
Największe rozczarowanie: doświadczone zawodniczki
ŁKS Łódź 1-11
Ideał sięgnął bruku? Jeszcze nie, ale niestety zbliża się do niego z ogromną prędkością i nie widać w najbliższej perspektywie szans na odwrócenie sytuacji. Jadąc na mecz 1 kolejki do Łodzi, który był częścią obchodów 100-lecia klubu, nie spodziewałem się że przyjdzie mi wówczas zobaczyć zespół który na półmetku rozgrywek będzie pełnił rolę czerwonej latarni. Koryzna, Wlaźlak, Perlińska, Sobczak, Kovalenko. Żytomirska, Kenig to nazwiska mające swoją renomę w lidze. Renomę, którą obecnie rozmieniają na dobre. Jeśli w przypadku Włókniarza 2 wygrane to wynik przyzwoity, to tylko 1 zwycięstwo Łodzianek jest dorobkiem wręcz katastrofalnym, bez względu na okoliczności. A jak się patrzy na radosną twórczość w rzutach za 3 pani z Ukrainy, to ciężko mieć nadzieje na gwałtowną poprawę :O Możliwe że trzeba wreszcie podziękować za współpracę panu Trześnewskiemu? Tak czy owak Łodzianki muszą wziąć się w garść i wygrać w drugiej rundzie min 4 spotkania, bo inaczej widmo spadku może poważnie zajrzeć w oczy. Klubem Łodzi jest ŁKS – w kosza kobiet nie było do tej pory wątpliwości..
Największy sukces: brak
Największa porażka: do wyboru, do koloru
Kluczowa postać: Katarzyna Kenig
Największe rozczarowanie: miejsce w lidze.




