Kibice z Gorzowa - powiedzcie co dzisiaj na boisku robiła jedna z waszych gwiazd (wiem, że wasz coach nie lubi tego określenia, ale kilka zawodniczek bardziej ciągnie ten zespół niż inne), czyli Pani Breitreiner. Akurat dzisiaj zagrała najgorszy mecz w sezonie, po prostu katastrofa.

Absolutnie niczego nie sugeruję, kiedyś ten gorszy mecz musi przyjść, ale po prostu totalnie zawiodła. To, że Żurowska i Koryzna spadły za faule na pewno było jakmś problemem, ale w Wiśle dwie Polki też miały nóż na gardle, Gburczyk grała przez około 10 minut z czterema faulami.
A tak w ogóle - to, że w półfinale AZS nie będzie mieć przewagi własnego parkietu, jest frajerstwem równie wielkim jak czwarte miejsce wiślaczek. Przecież przez cały sezon ta ekipa była na pierwszym albo drugim miejscu, nie schodząc niżej! W momencie, gdy gorzowianki były jeszcze bez porażki, CCC miał już ich na koncie cztery. Masakra w Brzegu zaszkodziła też Wiśle (choć wiślaczki są najbardziej same sobie winne...). Zatem na miejscu kibiców z Gorzowa nie entuzjazmowałbym się tak, że nie będzie finału Wisła - Lotos, bo kolejna taka okazja może się prędko nie powtórzyć. Oczywiście, najlepiej wygrać trzy razy z CCC, ale wydaje mi się, że na dziś jest to raczej mało realne (choć na pewno możliwe).
PS. "Rozdzieliłem" już pary półfinałowe, ale spora w tym zasługa PLKK i tego debilnego przepisu o pierwszej rundzie play off. Wszystkie pary zaczynają się od 2-0, a to wypacza sens play off. Zdecydowanie ciekawsza byłaby rywalizacja do trzech wygranych, nawet jeśli wszystkie konfrontacje zakończyłyby się po 3-0.