Właśnie wróciłem z meczu
Mój komentarz w skrócie jest taki, że każda drużyna z PLKK przegrała by dziś ten mecz z AZS... ale nie Lotos. I dlatego będą miały mistrza. Może nawet lepiej, że po takiej walce i dramaturgii, bo co to by była dla was radość, a dla nas emocje, wygrać 4 mecze bez historii +20? Jestem zbudowany postawą AZS, mimo iż nasze najlepsze armaty zawiodły, mecz znowu był zacięty i zdaje sie, że nadrobilismy w pewnym momencie 20 punktów. Osłabienie brakiem Tamiki było także osłabieniem u nas "braku" Katki. Siedziała tylko przerażona na ławce rezerwowych i z ręcznikiem przy twarzy spoglądała w stronę Tamiki. Nie było z niej już dzisaj pożytku.
Jutro jednak wygramy. I to nie jest lokalny szowinizm, ale czuję, że bez Catch Lotos zbyt wiele straci, a i się tym chyba aż tak strasznie nie przejmie, bo wtedy będzie okazja na zdobycie mistrzostwa na swojej hali.
I jeszcze dwie refleksje. Wiedziałem, że Nicki im poźniej, tym lepiej będzie grac w AZS. Druga: Snitsyna będzie mi sie śnic po nocach.. Od zawsze ona na mecze z nami ma jakiś dzień konia... no od kiedy pamiętam, jak miała krótkie włosy jeszcze, wchodzi sobie z lawki i decyduje o losach spotkania...
Tak więc do jutra. Bedzie jeszcze gorecej
