Mecz zacięty był... przez 30 sekund. Polkowice długo prowadziły, praktycznie po ciosach na zmianę do 16-16 później odskoczyły polkowiczanki.
Dach dla Omanicia za walenie w krzesło i nieustanną krytykę sędziów przez bodajże osiem minut, a głupi jest, że walił w krzesło, kiedy Katarzynki były przy piłce, bo wtedy poza dwoma punktami stracił jeszcze posiadanie i Polkowice odskoczyły.
Gość jest dramatycznie emocjonalnie nastawiony do meczu (bezsensowny zbieg przymiotników, niech każdy sobie to przeczyta, jak chce...

), bowiem chwilę po przerwie... ODMÓWIŁ WYJŚCIA NA DRUGĄ POŁOWĘ!!!
Ostatecznie jednak Katarzynki dograły do końca. Omanić powinien wylecieć z sali (drugi techniczny), gdyż - tak, jak ciągłe obecności na parkiecie możnaby mu wybaczyć - tak już (dosłownie!) zatrzymanie kontry w momencie stanięcia na drodze Ani Pietrzak to już przesada. A sędziowie i komisarz to widzieli!!!
A wynik "zrobił się" na styku dzięki niesamowitym trójkom z ósmego metra (pod kryciem!!!) na zmianę Jasnowskiej i Gajdy, i dzięki temu, że polkowiczanki pudłowały osobiste. Jednak typowego buzzerbeatera, który nie wpadł do dziury, w tym meczu nie było.
Dobry mecz, polkowiczanki kapitalnie w defensywie, ale tylko przez pierwszą połowę. Biryuk dramat, za to Nadia Parker to może być (cały czas braki kondycyjne) gwiazda nie tylko FGE, ale i całkiem spora gwiazda europejska. Bez narcyzmu i serio.