Drugi wyjazd na parkietach e-klasy wypadł znowu w środe. Niestety był to również najdalszy (450km samochodem, a na biletah pkp 493km). Do tego doszły problemy z ogarnięciem konkretnego i pewnego transportu - wybór padł na Polskie Koleje Państwowe. I tak 6 kibiców Lidera wyrusza o 7 rano z Wa-wa Zachodnia w trase. W Gorzowie jesteśmy 3h przed meczem - oczywiście wycieczka krajoznawcza po okolicy (dodam ze zajebiscie mi sie podobało i z chęcią wróce

), kilka pamiątkowych fotek i udajemy sie na hale. Tam czeka na nas przygotowana trybunka - wieszamy flage Lider on Tour i zaczynamy doping. Ten trwał pełne 40min - mimo wiadomej przewagi kibiców gospodarzy - chociażby te 2 bebny

. Nie wiem jak oceną kibice AZS, ale mam wrażenie że mimo 5 śpiewających gardeł (jedno niestety chore) udało nam nie konkretnie zaistnieć na hali w przerwach dopingu gospodarzy.
Co do gospodarzy właśnie - zbierają sie w jakieś ~30osób - wydawało mi sie dosyć młodego składu i jada z przyzwoitym dopingiem. Na początek sektorówka (nie wiem co na niej było, nie rozwinęła sie do końca). Doping stał sie naprawde zajebisty w ostatnich 3-4 minutach kiedy ruszyła sie cała hala - jest kameralna więc efekt był naprawde niezły. Tak to wyglądało z naszej strony.
Powrót przebiega w sielankowej atmosferze - meldujemy sie na "Zachodnim" o 8 rano następnego dnia.
Najdłuższy wyjazd w historii Lider on Tour zaliczony:
Środa - Gorzów Wielkopolski - 450km - 6 osób
