Podwójnie zmobilizowani
Rozmawiał Marcin Dajos
- Nie mogę dopuścić do sytuacji, w której płacę koszykarce wielkie pieniądze, a ona nic nie gra. Pomimo ostatnich zmian jestem niemal pewien, że i tak zagramy w finale Ford Germaz Ekstraklasy - mówi prezes Lotosu Gdynia Mieczysław Krawczyk
Marcin Dajos: Dlaczego nagle zdecydowaliście o przebudowie składu, mając przed sobą tak ważne mecze w Eurolidze, jak np. przed tygodniem z Frisco Sika Brno?Mieczysław Krawczyk: Cała sytuacja nie zaistniała nagle. W niektórych sprawach zabrakło po prostu mojej konsekwencji. Od początku trener Jacek Winnicki jasno określał, że Alana Beard jest nieprzygotowana do gry. Od jej przyjazdu było widać, że ostatnimi czasy w ogóle nie trenowała. Potwierdzał to nawet jej menedżer. Tłumaczył jednak, że wcześniej o tym nie wiedział. Zdawaliśmy sobie sprawę z jej wcześniejszej kontuzji, ale myśleliśmy, że po dojściu do pełnej sprawności szybko złapie formę. Tak się jednak nie stało. Nie chciałem jej płacić kontraktu w całości za listopad, więc wynegocjowaliśmy obniżkę pensji o 60 proc. W grudniu nie było jednak lepiej. Z Beard w składzie przegraliśmy dwa ważne mecze z Tarbes GB i Szeviep Szeged. Byłem zmuszony wtedy podjąć radykalne decyzje.
Nie interesowało mnie, że Alana może jeszcze obniżyć kontrakt, ponieważ nie mieliśmy gwarancji, ze dojdzie do formy.
Jej występy przeciwko Spartakowi Moskwa Region w listopadzie czy CCC Polkowice tuż przed świętami pokazywały, że łapie dobrą dyspozycję.- Myślę, że przebłysku z Polkowicami nie można rozpatrywać w aspekcie powrotu do formy. CCC zagrało z nami słaby mecz. Oczywiście zdobycz punktowa Alany była zadowalająca, ale jeżeli wziąć pod uwagę wszystkie elementy koszykarskie, to wciąż było bardzo słabo. Popełniła aż siedem strat. Jak na koszykarkę, która ma niemal pewne miejsce w reprezentacji USA, to taka ilość strat w polskiej lidze nie przystoi.
A jak sytuacja wyglądała z Emiliją Podrug i Shameką Christon?- Chorwatka także nie spełniała naszych oczekiwań. Od początku sezonu trener Winnicki starał się dać jej szansę. Niestety, nie udało się. Najlepiej widoczne było to podczas meczu w Gorzowie Wielkopolskim, kiedy Podrug, pod nieobecność Ivany Matović, wyszła w pierwszej piątce i nie udźwignęła gry. Christon natomiast poza rzutami za trzy punkty za wiele nie wnosiła.
Dlaczego jednak pozbyliście się swojej ikony ostatnich lat, Pauliny Pawlak, i wzmocniliście tym samym głównego rywala do zdobycia mistrzostwa Polski, czyli Wisłę?- Nie chcę komentować całej sytuacji. Boli mnie jednak, że Pawlak poszła do Wisły. To tak jakby zawodnik Arki przeszedł do Lechii.
Jak można odnieść się do komentarzy, że nie płacicie koszykarkom? Czy właśnie dlatego zaczęliście renegocjować stawki kontraktów?-
Perturbacje z budżetem są, ale mają one związek z kryzysem oraz złym kursem euro i dolara. Do tego jedna z firm zalega nam 600 tys. zł. To nie jest mała kwota. Musieliśmy więc przesunąć pewne płatności, ale na dzień dzisiejszy wszystko jest pod kontrolą. Płacimy więc na bieżąco. Co do renegocjacji kontraktów, to problem nie tkwił w naszym budżecie, ale w tym, że nie byłem zadowolony z wyniku sportowego. Przecież na miejsce koszykarek, które się z nami rozstały, w Gdyni lądują inne o podobnej klasie. Nie mogłem udawać, że jest wszystko OK. Dlaczego nie mam pretensji do Matović czy Erin Phillips, które także maja wysokie kontrakty? Bo one grają na poziomie.
Zrezygnowanie z przylotu Tamiki Catchings wiąże się jednak z oszczędnościami?-
Biorąc pod uwagę fakt, że w fazie 1/8 play-off Euroligi, o ile awansujemy, trafimy na bardzo mocny zespół, który będzie raczej poza naszym zasięgiem, przylot Tamiki tylko na ligę polską mijał się z celem. No chyba, że trafimy w Eurolidze na Wisłę. Z drugiej strony rezygnacja z Amerykanki zostawiła w naszym budżecie nieco pieniędzy.
Czy rezygnując z koszykarek w taki sposób nie naruszacie swojego wizerunku wśród agentów koszykarskich czy też samych zawodniczek?-
Nie mogę dopuścić do sytuacji, że płacę koszykarce wielkie pieniądze, a ona nic nie gra. Dlaczego więc mam się tego wstydzić? Wstydem nie jest też renegocjacja kontraktu, kiedy chodzi o stan zdrowia. Rezygnacja z Catchings jest jednak dla mnie największą porażką. Chcę przeprosić kibiców, że nie zobaczą w tym sezonie w barwach Lotosu po raz kolejny Tamiki.
Czy teraz, kiedy Wisła wzmocniła się Pawlak, a do AZS Gorzów powróciła Nikolika Anosike, macie realne szanse na obronę mistrzostwa?- Od 1996 roku gramy w finale. Wcale nie jest powiedziane, że i w tym roku nie zagramy. Jestem niemal pewien, że tam się znajdziemy. Do 10 lutego pojawi się u nas kolejna Amerykanka z WNBA, więc będziemy jeszcze mocniejsi niż jesteśmy. Już po zmianach zespół pokazał charakter i wygrał z Brnem. Do tego atmosfera w drużynie jest bardzo dobra. Wystarczy spojrzeć na ostatni mecz z Artego Bydgoszcz. Matović i Philips grały szczątkowo, ale z ławki cały czas oklaskiwały swoje młode koleżanki. Młodzież natomiast pokazała formę i udowodniła, że należy się jej miejsce w podstawowym składzie. Oczywiście wiadomo, że nadejdą mecze, w których przyjdą wahania formy u młodych zawodniczek. Przy kolejnych wzmocnieniach na tle zespołu powinno to być jednak mało zauważalne. Jesteśmy podwójnie zmobilizowani, aby bronić tytułu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
-----------------------------------
pogrubione w wypowiedziach Krawczyka co zabawniejsze (w mojej subiektywnej opinii) fragmenty.
za najlepszy z nich uznaję zdecydowanie ten o niekorzystnym kursie dolara i euro

jeśli ktoś wypowiada takie zdanie, to z dużą dozą prawdopodobieństwa wypada (a nawet trzeba) założyć, że bajki opowiada także w innych kwestiach...no chyba, że w Gdyni inny kurs euro niż wszędzie indziej w Polsce

"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."