jako, że jeden sezon już się dla nas skończył, a kolejny jeszcze nie zaczął - moje małe podsumowanie.
Ania Pietrzak – najwięcej straciła na cieszących większość zmianach w trakcie sezonu, czyli transferze Bobbitt i polskim paszporcie Toffi. Wiązałem z nią spore nadzieje po pierwszej części sezonu i dalej jestem zdania, że w niej jest przyszłość. Czy w Polkowicach? Mam nadzieję!
Vera Bortelova – grała bardzo nierówno – potrafiła kapitalne zawody przeplatać słabymi. Jej dyspozycja w rywalizacji z Energą była słaba. Trudno wyrokować z czego to wynika, jednak moim zdaniem nie ma już nadziei na jej grę na poziomie pierwszego sezonu, w którym była w Polkowicach.
Justyna Jeziorna – sporo sezonu straciła przez kontuzję pięty i zbyt szybką próbę powrotu do gry. Tak czy inaczej – mocny punkt naszej drużyny, jego żywy symbol i kapitan. Rodowita zostać musi i innej opcji w ogóle nie biorę pod uwagę. Niezatrzymanie jej w Orzełku będzie strzałem w kolano zarządu itd.
Gosia Babicka – moim zdaniem jej przyjście do Polkowic było dobrym transferem. Można było oczekiwać od niej więcej, ale w gruncie rzeczy nie bardzo było wiadomo, czego się spodziewać po dziewczynie, która rok tułała się po słabszych zespołach. Defensywa do poprawy i można pomyśleć

Natalia Trofimowa – sporo wody w rzekach upłynęło nim przypomniała sobie o formie, ale gdy już „zaskoczyła” była ważnym ogniwem polkowickiej układanki. W końcu też doczekała się polskiego paszportu, co jeszcze bardziej podnosi jej wartość na polskim rynku. Są zawodniczki mogące z powodzeniem ją zastąpić, ale nie wiem czy jest sens...
Amisha Carter – potwierdziła tylko to, co pokazywała w roku ubiegłym. W miarę równa forma, kilka meczów kapitalnych, ale chwała jej za umiejętność przeciwstawiania się mocniejszym, silniejszym rywalkom. Końcówka sezonu już „na oparach”, bo bezpośrednich rywalek w składzie nie było. Chętnie widziałbym ją w Orle za rok, ale niezbędny (obok niej) jest KLASYCZNY center, z którym będzie mogła współpracować jako czwórka i jedynie czasami zmieniać na piątce.
Daria Mieloszyńska – drugi, obok Siwej, nasz skarb. Zatrzymać ją w Polkowicach nie będzie łatwym zadaniem, ale trzeba stanąć na rzęsach, by udało się to zrobić. Gdyby, odpukać, się nie powiodło – trudno będzie znaleźć Polkę mogącą ją godnie zastąpić. Więc po co szukać

Shannon Bobbitt – odnośnie jej mam wiele wątpliwości. Zgoda: szybka, zwinna, dynamiczna z niezłym rzutem. Ale to ciągle jest nie do końca okiełznany ‘streetballowiec’. Jeśli nie będzie żadnej ciekawej (europejskiej?) alternatywy – można pomyśleć.
Nadia Parker – ewidentnie łapała odpowiednią formę i stawała się ważną zawodniczką w składzie. Pechowa kontuzja i końcówka sezonu bez niej. Szkoda. Jej kontrakt był „1+1” i nie wiem w jakim zdrowiu jest aktualnie, ile się wraca po takiej kontuzji i jakie plany wobec niej mają nasi...
Paulina Rozwadowska, Ela Paździerska, Karolina Puss, Irina Biryuk, Kasia Bednarczyk, Ryan Coleman – za wiele nie wnosiły, więc nie będę się rozpisywał

Cheryll Ford – dołącza do zaszczytnego i coraz prężniej rozwijającego się grona transferowych niewypałów naszego klubu

Krzysztof Koziorowicz – nie ma żadnej alternatywy, by znaleźć szkoleniowca lepszego. Na pewno nie ma takowego Polaka, a nie wydaje mi się, żeby prezes i s-ka chcieli kogokolwiek ‘nowego’ zagranicznego...
Przed nowym sezonem nie wyobrażam sobie, by nastąpiła kolejny raz taka sama historia – brak centra, plus transfer „liderki słabego zespołu”. Dość! Jest na rynku czwórka koszykarek z którymi należałoby wiązać nadzieje i chciałbym by choć jedna z nich znalazła angaż w Polkowicach. Jeśli zaś chodzi o ruchy „w drugą stronę”, to nie chciałbym jakiejś większej rewolucji. 3-4 zawodniczki to chyba maks, ile może opuścić szeregi Orła w tym sezonie ogórkowym. Miłoby było również pozyskać jakiegoś dodatkowego, obok CCC p. Miłka, sponsora, który zagwarantuje jeszcze stabilneijszą i mocniejszą pozycję Orła w lidze. Zapowiadają się ciekawe tygodnie
