Saletra pisze:
To co widzę od ME 2009 r.- dla wszystkich naszych kadrowiczek zdobywanie pkt w meczu to męki tantalskie. zarówno Krężel, jak i Skobel sprawiają wrażenie, jakby rzucenie 10 pkt w Euro było zastrzezone dla zawodniczek innych narodowości. Tylko bardziej doswiadczone Bibrzycka i Kobryn potrafią coś tam wydusić. A już rzucenie przez którąś inną koszykarkę w euro raz na jakiś czas 20 pkt, to chyba możliwe jest co najwyżej raz na 10 lat.
Może trzeba się zastanowić i wystawiać zespoły do Euro składające się wyłącznie z polskich zawodniczek?
Od lat grają w ten sposób serbskie zespoły i pomimo, że zbierają bęcki, ich reprezentacja nie notuje takiego regresu jak nasza. Towarzystwo zagranicznych koszykarek, miast wzmagać rywalizację i mobilizować siły aby przebić się do pierwszego składu, nie dośc że tego nie powoduje,to skutkiem tego jest jeszcze większy regres.
Nasze koszykarki nic się od nich nie uczą i grają kompletna kaszanę - ( idealny przykład to Gdynia i Gorzów właśnie).
Niestety Hernandez, który ma wyniki w Euro, ma fatalne wyniki jesli chodzi o bilansowanie składu w oparciu o Polki.
Nie umiał i nie umie odpowiednio wykorzystać ani Skorek, ani wielebnej ani nawet najkorzystniej prezentującej się z nich Krężel. Gra dobrze u niego tylko Kobryn, która była wypromowana już wcześniej.
To jest przynajmniej bardzo duzy jak dla mnie minus pracy Jose.
Alez Hernandez umie wykorzystać Polki, i to bardzo dobrze. Przez większość sezonu eurolgii graliśmy na 3 zagraniczne, przy czy często to trzecia - czyli Jelavic grała ok 20 min. Czyli niemal cały czas były na parkiecie co najmniej 3 polki. Byliśmy w stanie tak grając mieć przyzwoity bilans 5-3. Jak teraz doszły kolejne klasowe panie z zagranicy to minuty Polek spadły. I spadłyby u każdego trenera który nie jest psychicznie chory. To samo zrobił Maciejewski w Gorzowie (dopóki był zagraniczne grały po 30-kilka minut w meczu) to samo robi Grek w Gdyni. Nie dlatego ze są źle nastawieni do Polek, a dlatego ze graja u nich te zawodniczki które są przydatne dla drużyny. Mam Bib, mamy Ewke, mamy kilka (4-5) pan które moga w miarę regularnie cos wnosić na poziomie euroligowym (Lecia, Żurowska, może Mieloch czy Krawiec gdyby były w formie) i do tego jeszcze kilka których rola może ograniczać sie do "zadaniowości" (w tym np Kreżel, Piekarska, Skobel"). Reszta nie dochodzi nawet do takiego poziomu. I żadne "promowanie" na siłe nic nie pomoże, to nie minut tym paniom brakuje a podstawowych umiejętności. O złym wprowadzaniu do drużyny można by mówić gdybyśmy regularnie odnosili sukcesy w rożnych kategoriach wiekowych, bo to bo znaczyło ze talenty są i tylko wina jest w ich złym oszlifowaniu. A tak nie jest. Ani Hernandez ani inny trener nie będzie uczył podstaw i korygował podstawowych błędów. Bo na to nie ma czasu w drużynach "euroligowych" grających mecze co 3 dni, a na dodatek najzwyczajniej w świecie nie jest to ich rolą.
Nam brakuje dobrego szkolenia od wieku dziecięcego, ale żeby takowe było potrzeba a) pieniędzy, b) sensownego i uczciwego systemu promującego młode talenty i wynagradzającego ich "odkrywców" c) pieniędzy, ale to juz kwestia na inne opowiadanie.
Ale żeby nie było tak smutno - mamy zawodniczki jakie mamy, ale w większości innych reprezentacji jest nie lepiej. Rosja, Francja, Hiszpanie.. (może jeszcze Białoruś, ale to dlatego ze akurat w tym momencie ma "dobre pokornie" - czasem cos takiego sie zdarza w sporcie - bo ponoć sensownego szkolenia perspektyw tam tez nie ma) poza tymi krajami większość zespołów ma te same problemy. Sa w nich góra 2-3 "gwiazdy" a reszta to "wyrobniczki". Słowacja to Żirkova, Węgry Vajda (bo Dalma w kadrze nie gra), Grecja Maltsi + ewentualnie Kaltsidou, Belgia Wauters itd Trener kadry musi natomiast tak zbudować i skład, i tak przygotować taktykę, by wykorzystać wszystkie atuty tych gwiazd i by całość funkcjonowała jako prawdziwy "zespół" . Ten ktory zrobi to najlepiej pojedzie do Londynu, a tam przy szczęśliwym układzie jest w stanie powalczyć może i o 4-ke.



