Kapitalny mecz! Pierwsza kwarta rzeczywiście świetna - było widać duże skupienie i odpowiednie "przygotowanie" do rywala. Potem to siadło - tak to bywa, gdy zaczyna się z wysokiego pułapu. Nadieżda rozegrała się, zwłaszcza Charles. Ewidentnie nasze podkoszowe czuły wobec niej respekt. Potem wydawało się, że wiślaczki odzyskały kontrolę nad meczem, ale ostatnie minuty to powrót koszmarów - Taranto i Gorzów z poprzedniego sezonu... Nadieżda bardzo dobrze broniła (25 pkt Wisły w drugiej połowie...), ale dziewczyny powinny zagrać rozsądniej. Chociaż łatwo się mówi, a kiedy Jelavić "rozgrywa", to już tak miło nie jest... Koszmarny chaos w jej wykonaniu pomógł Rosjankom. W dogrywce było już na szczęście więcej zimnej krwi. Bardzo ważna akcja Lewczenko, która ogólnie nie zachwyciła. Niezłe zmiany dała Basko - w jej grze widać doświadczenie. W Nadieżdzie oprócz Charles bardzo dobry mecz Sapowej. Ciekawe czy Hammon będzie mogła zagrać w piątek. W ogóle zdziwił mnie jej brak w pierwszej piątce, ale to może jest tylko taktyczny zabieg coacha (może zapatrzył się choćby na manewr Maciejewskiego z Richards

). Gdyby nie jej uraz, mecz wyglądałby cokolwiek inaczej, ale nie można wyrokować, że Wisła przegrałaby. Inaczej rozłożyłyby się wówczas akcenty. Ciekawostką meczu jest, że Nadieżda ani razu nie prowadziła, a jeśli dobrze kojarzę, to pierwszy remis był ten po "trójce" Sapowej na 1,5 min przed końcem! W piątek będzie szalenie ciężko, ale trzeba twardo walczyć o wygraną, nie ma co odpuszczać.
jimmy pisze:ja się w tym wszystkim najbardziej boję, że o tych statystykach się dowie nasz gm i zamieni Kaśkę na Pawlaczke!!
Nie jesteś w swoich obawach odosobniony.
