Odnośnie weekendu to dobrze, że oba mecze udało się wygrać dość pewnie, bez nerwowych końcówek.
To co widać w zespole pozytywnego to rzeczywiście fakt, że dziewczyny ze sobą sporo rozmawiają (sądzę np. że Kryśka z Paulą przez cały sezon w sytuacjach meczowych nie rozmawiały z sobą tyle co w ten weekend;-)) i są zmotywowane. Na pewno przyczyniła się do tego osoba trenera a raczej "trenera" tzn. panie wiedzą, że liczyć trzeba głównie na siebie i swoje pomysły.. choć żeby bardzo nie czepiać się Golańskiego to wczoraj mecz prowadził ok, zmiany były sensowne, czas brał mądrze i tylko dziwi fragment, w którym Paula a nie Erin kryła McBride (i ta wtedy rzuciła 7 punktów), jeśli to miała być chwila odpoczynku dla Erin to lepiej było ją posadzić na ławce..
Co do dyspozycji poszczególnych zawodniczek po odejściu Józka to ciężko to sensownie oceniać:
na pewno Paula wczoraj rzucała, ale przedwczoraj nie rzucała

Wydaje się, że Kasia Krężel gra teraz pewniej w ataku (choć w lidze i u Hernandeza ona grała przyzwoicie), tyle że jak pomyślę sobie o tym, że w przyszły weekend ma ona kryć którą z zagranicznych zawodniczek Polkowic to strach się bać (mam nadzieję, że Golański o tym pamięta).
Dora zagrała fajnie w weekend, ale tu też obawiam się, że po prostu Bydgoszcz to był dla niej rywal idealny, przeciwniczki do walki podkoszowej żadne.. niemniej ustawiała się dobrze na boisku, więc w tym szukać można nadziei na finał.
No i Anke..oby sprawdziło się hasło, że "play-off to czas weteranów".. i tu przypomina się styczniowy meczu z Bydgoszczą, wtedy Anke miała tak samo czyste pozycje do rzutu jak wczoraj, a nic nie wpadało.
No to teraz finał, dla większości naszych podstawowych zawodniczek finał kolejny w karierze, dla jednej pierwszy.. faworytem nie jesteśmy, ale walczyć trzeba

Na dziś fajnie, że mamy pewną euroligę w przyszłym sezonie.
I jeszcze cytaty z Dziennika Polskiego
Alana ma wrócić do treningów od poniedziałku. Jeżeli nie będzie żadnych boleści przez dwa-trzy dni, to mam nadzieję, że będzie gotowa na finały - stwierdził Golański.
i na koniec.. jak uważam, że panią Justynę Krupę da się czytać, tak nie wiem gdzie była myślami pisząc o meczu sobotnim:
Cichą bohaterką tego meczu była Paulina Pawlak, która zagrała mimo urazu pleców. - Czuję jeszcze trochę ból, ale cieszę się, że udało mi się wystąpić - mówiła.
Dzięki temu, że odciążyła Erin Phillips na rozegraniu, Australijka mogła skoncentrować się na powstrzymywaniu McBride. - Zagrałyśmy bardzo dobrze w obronie. Zatrzymałyśmy rywalki, właściwie nic nie mogły zdziałać pod naszym koszem. Tak właśnie powinnyśmy pracować w defensywie do końca tego sezonu - podkreślała Pawlak.
mnie się wydaje, że jednak większość meczu to rozgrywał ktoś zupełnie inny

"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."