Daniello pisze:Seba pisze:
co do Skerovic - nie byłem, więc nie ciagne tematu... miło jej się jednak na pewno tez nie grało, a swoje uslyszała również jak sądzę.
No jasne powinni nagrodzić brawami SYMULANTKE

co ona robi na parkiecie skoro miał byc tak poważnie kontuzjowana??? kośc jarzmowa sie tak szybko zrosła??? operacja oka juz niepotrzebna???a co do wpisu Marco na temat Dydek to nie ma co komentowac bo on jest chyba chory z nienawiści
ale jakie ma znaczenie dla sprawy (którą widzieli wszyscy np. w TV) to, czy poszkodowana chodzi, leży czy gra... Dostała? widziałeś? popierasz? - czy jeśliby nic się jej nie stało, Powell nie powinna być ukarana?
Marco TS pisze:KIBIC pisze:(.....) ale jakby ktoś nie zauważył Powell już nie gra więc tylko inne zawodniczki cierpią a nie wszystkie się wypowiadały na wiadomy temat ?
Reprezentowała Lotos?? TAK
Utożsamiała się z tym klubem gdy w nim grała? TAK
Pracowała na sukces druzyny?? TAK
Tworzyła wizerunek tej druzyny [klubu]?? TAK
Więc sie nie dziw ze cały Lotos obrywa
Wypowiedzi Dydek nie skomnetujesz i nie napiszesz zeby nie okreslala wszystkich kibiców szowinistami i chamami, a pretensje to Nas to macie o to ze czepiamy sie calego Lotosu.
I właśnie w tym jest "pies pogrzebany" że klub się w porę nie "odciął" od tego złego ogona, który się za nim teraz praktycznie na własne życzenie ciągnie. Trzeba było pokazać środowisku, że chcąc samemu być szanowanym, szanuje się innych - a jeśli komuś tego szacunku i kultury zabrakło, to przede wszystkim zaczyna się sprzątanie od własnego podwórka.
Niestety, Lotos zademonstrował klasyczne widzenie tylko własnego końca nosa (co kolejny wywiad znów udowadnia). W całej aferze ważne było tylko to, gdzie Powell może jeszcze grać i czy czasem nie uda się jej także w lidze „odwiesić”… Inne zawodniczki, zamiast mieć nakaz trzymania „gęby na kłódkę” w tej sprawie i reprezentowania tylko oficjalnego stanowiska klubu wobec tej afery (pod rygorem kar wewnętrznych) błyszczały w prasie pod tytułem „murem za Powell”…
A teraz ktoś się dziwi, że to co się samemu zasiało, nie tylko wykiełkowało, a jeszcze nieźle urosło.
A o krótkowzroczności i samouwielbieniu niektórych niech świadczy choćby fakt, że moje krytyczne wpisy wobec takich zachowań organizacyjnych, zachowań społecznych, wreszcie zachowań „sportowych” – potraktowane zostały nie jako np. prawda z perspektywy, dobra rada, wreszcie obraz tego, jak sprawę widzi środowisko (a nie tego jak „powinno” widzieć).
Niestety trzeba pamiętać o tym, że gdy w restauracji do zupy wpada mucha, to wylewa się cały talerz nie czekając aż klient zwróci uwagę, wyjdzie i nigdy nie wróci – a z nim cała rodzina i wszyscy znajomi…